Jeden z polityków naszych zachodnich sąsiadów dopuścił się wyjątkowo skandalicznej wypowiedzi. Jego słowa i wzięcie w obronę nazistów wywołało oburzenie nawet wśród niemieckiej społeczności.

 

Alexander Gauland, współprzewodniczący niemieckiej partii Alternative für Deutschland (Alternatywa dla Niemiec) na spotkaniu z partyjną młodzieżówką Junge Alternative w Turyngii stwierdził: „Hitler i naziści to zaledwie ptasia kupa w ponadtysiącletniej niemieckiej historii sukcesów, a ta, drodzy przyjaciele, trwała dłużej niż te przeklęte 12 lat.”

 

Polityk wybielił nieco działania nazistowskich Niemiec, jednak sam przyznał później do poczuwania odpowiedzialności za tamte czasy, przez cały naród, jako miary do siły kształtowania przyszłości kraju.

 

Kontrowersyjna wypowiedź spotkała się z krytyką przedstawicielki chadeckiej partii CDU, uważaną także publicznie za potencjalną następczynie Angeli Merkel – Annegret Kramp-Karrenbauer, która oskarżyła Gaulanda o relatywizowanie tego, co wydarzyło się w Niemczech.
Według przedstawiciela liberalnej FDP Marco Buschmanna „Gauland po raz kolejny zszedł poniżej wszelkiego poziomu” i przypomniał, że Adolf Hitler to symbol mordu na sześciu milionach Żydów.

 

Wypowiedź Gaulanda nie jest pojedynczym wybrykiem,  polityk już kilka miesięcy wcześniej stwierdził, że „tych 12 lat nie trzeba już nam wypominać”.

 

Wielu innych posłów AfD domaga się także zmiany polityki historycznej Niemiec.
Antyimigracyjna partia Alternatywy dla Niemiec znana z chęci poprawienia stosunków niemiecko-rosyjskich stopniowo zdobywa coraz większe poparcie, zdobywając w poprzednich wyborach parlamentarnych mandaty do Bundestagu.

 

Poseł koła Wolni i Solidarni Adam Andruszkiewicz zabrał głos w sprawie krytyki i „złotych rad”, udzielanych przez Platformę Obywatelską. W mocnych słowach skomentował jej działania, nazywając je hipokryzją. – Patologiczny ojciec, który zgłosił się, żeby prowadzić kurs przedmałżeński – powiedział polityk.

 

Jak wskazuje na Twitterze młody poseł, Platforma Obywatelska nie powinna udzielać rad, jak również krytykować rządu, gdyż przez 8 lat sama nie znalazła recepty na pomoc dla osób niepełnosprawnych. Jak powiedział Adam Andruszkiewicz, takie zachowanie tej partii jest hipokryzją – donosi serwis dorzeczy.pl.

 

– Uwielbiam czytać krytykę i złote rady ze strony PO. To jakby patologiczny ojciec, który nie pracuje i wynosi z domu biżuterię żony żeby mieć na wódkę – zgłosił się, by prowadzić kurs przedmałżeński. Hipokryzja sięgająca szczytu K2

– napisał Adam Andruszkiewicz na Twitterze.

 

 

Wypowiedź Andruszkiewicza skomentowało wielu internautów. Nie zabrakło głosów poparcia dla krytyki Platformy Obywatelskiej.

Dzisiaj odbyło się spotkanie sejmowej Komisji Regulaminowej, która zajmowała się między innymi wnioskiem o uchylenie immunitetu posłance Małgorzacie Zwiercan. Według użytkownika Twittera, Łukasza Rzepeckiego, polityk sama zrzekła się immunitetu poselskiego.

 

Jak informuje wprost.pl, o zwołanie posiedzenia sejmowej Komisji Regulaminowej dotyczącej tej kwestii wnieśli posłowie opozycji. Jednym z inicjatorów był właśnie Łukasz Rzepecki.

 

– Nie może być równych i równiejszych, posłowie nie mogą zasłaniać się immunitetami. A sprawa posłanki Zwiercan ciągnie się już 2 lata

– mówił w czwartek podczas wywiadu dla „Rzeczpospolitej”.

 

Mężczyzna zawiadomił na Twitterze w piątek, że Zwiercan sama zrzekła się immunitetu.

 

 

Przypomnijmy, sprawa dotyczy wydarzeń z 14 kwietnia 2016 roku, kiedy posłanka PO Agnieszka Pomaska oświadczyła, żepolityk Kukiz’15 Małgorzata Zwiercan potwierdziła, że głosowała w imieniu Kornela Morawieckiego, który był w tym czasie nieobecny na sali.

 

– Posłanka Zwiercan (Kukiz’15) w rozmowie ze mną przyznała się, że głosowała za posła Morawieckiego. Przypominam, to przestępstwo

– poinformowała na Twitterze posłanka Platformy Obywatelskiej.

 

Jak podaje wprost.pl, Zwiercan w wywiadzie dla „Faktów” TVN potwierdziła, że sprawa rzeczywiście miała miejsce. Ponadto, poseł Morawiecki również potwierdził, że poprosił kobietę o to, aby za niego zagłosowała. Jak uważa, „to w sensie moralnym w porządku”.

 

W zaistniałej sytuacji, marszałek senior dobrowolnie zrzekł się członkostwa w klubie Kukiz’15. Klub zadecydował również o wydaleniu Zwiercan i zwrócił się do posłanki o zrzeczenie się immunitetu.

 

Posłowie w dniu dzisiejszym przegłosowali wniosek o uchylenie immunitetu byłemu liderowi Nowoczesnej- Ryszardowi Petru. Jest to równoznaczne z tym, że poseł może teraz zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu znanemu politykowi opozycji totalnej złożył Maciej Wąsik, zastępca koordynatora służb specjalnych. Zarzucał on Ryszardowi Petru, że ten dopuścił się w ubiegłym roku pomówienia, podczas jednej z antyrządowych akcji.

 

W sierpniu 2017 roku, Maciej Wąsik skierował prywatny akt oskarżenia przeciwko Petru, ponieważ w jego opinii poseł Nowoczesnej naruszył prawo nazywając koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego oraz samego Macieja Wąsika przestępcami. Miało to miejsce podczas publicznego wystąpienia Ryszarda Petru przed Sejmem, w dniu 16 lipca 2017 roku.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu dawnemu liderowi Nowoczesnej we wrześniu złożył w Sejmie pełnomocnik Macieja Wąsika. Bez tego sąd nie może zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem prowadzić procesu posła w danej sprawie.  Teraz jednak Sejm w dzisiejszym głosowaniu wyraził zgodę na pociągnięcie Ryszarda Petru do odpowiedzialności karnej.

 

Łącznie 262 posłów głosowało za uchyleniem politykowi opozycji immunitetu, a 170 było przeciw. Od głosu wstrzymało się dwóch posłów.

 

Sejm przegłosował dziś również inne osobie z partii Nowoczesna- posłance Kamili Gasiuk-Pihowicz.

 

Ta sprawa może okazać się kolejną wizerunkową porażką partii po licznych wpadkach i wewnętrznych sporach. Tego typu rzeczy przekładają się również na wyniki Nowoczesnej w sondażach.

 

Czwartkowe głosowanie w Sejmie dotyczyło sprawy posła Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego oraz afery korupcyjnej, która w ostatnim czasie nabrała rozgłosu. Zarzuty wobec tego ważnego polityka Platformy wyglądają na dość poważne i dotyczące sporych sum pieniędzy. Z wnioskiem o zgodę na zatrzymanie oraz aresztowanie sekretarza generalnego PO wystąpiła do Sejmu Prokuratura Krajowa .

 

Poseł Gawłowski usłyszeć ma pięć zarzutów. Trzy z nich dotyczyć mają czynności o charakterze korupcyjnym. Przedstawić zarzuty sekretarzowi generalnemu PO ma Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie.

 

W lutym rekomendację, aby poparty został wniosek śledczych o zgodę na aresztowanie i zatrzymanie posła Platformy Obywatelskiej, wydała sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych.

 

W dzisiejszym głosowaniu za zatrzymaniem oraz tymczasowym aresztem dla polityka PO głosowało 261 posłów, a 171 było przeciw. Jedynie jeden poseł wstrzymał się od głosu. Tym samym, Sejm wyraził zgodę na areszt i zatrzymanie sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej.

 

Sprawa posła Stanisława Gawłowskiego jest kolejnym problemem, który spotyka w ostatnim czasie Platformę Obywatelską czyli partię, która stara się być główną siłą jednoczącą totalną opozycję w nadchodzącym maratonie wyborczym.

 

Co ciekawe, jeszcze niedawno na zdjęciu z meczu Polska-Korea Płd. w Chorzowie, widać było posła Gawłowskiego wraz z innymi przedstawicielami PO w dobrych humorach na trybunach.

 

Niedawno obecny szef Rady Europejskiej Donald Tusk stwierdził na antenie TVN24, że po powrocie w 2019 roku do Polski nie planuje wyłącznie oglądać telewizji czy grać w piłkę z wnukami. Ma to być zapowiedź jego dalszej aktywności na polskiej scenie politycznej.

 

W odpowiedzi na te deklaracje, poseł Adam Andruszkiewicz (WiS) zapowiedział zmobilizowanie tysięcy młodych osób oraz rodaków zmuszonych wyjeżdżać za granicę „przez złodziejskie rządy PO”, aby zaprotestowali przeciwko Donaldowi Tuskowi.

 

– Panie Tusk, za wszystko, co Pan złego zrobił Polakom, osobiście Panu obiecuję, że zmobilizuję tysiące młodych ludzi w Polsce – ostrzegł młody poseł za pośrednictwem Twittera.

 

 

W reakcji na to ruszyła fala hejtu w stronę posła Andruszkiewicza. Niektórzy dziennikarze wytykali mu nawet podlaski styl wymowy, a na Twitterze jego zapowiedź spotkała się z wieloma negatywnymi komentarzami. Przykładowo poseł PO Borys Budka odniósł się pisząc „#StopDopalaczom”. Jemu Adam Andruszkiewicz zdecydował się dość krótko odpowiedzieć…

 

 

Poseł Andruszkiewicz skomentował także krytykę jaka spadła na niego przez użycie fake-kont, zapowiadając przy okazji, że zorganizuje setki młodych ludzi stanowiących realną siłę już tej wiosny.

 

 

 

 

 

 

 

Poseł Adam Andruszkiewicz (WiS) rozpoczyna budowę struktur stowarzyszenia, które zajmie się sprawami jakich potrzeba załatwienia łączy Polki i Polaków. Zainteresowanie nowym projektem widać po frekwencji na spotkaniach z młodym posłem, które odbywają się w różnych miastach. W ich trakcie Adam Andruszkiewicz wysłuchuje apeli oraz postulatów ludzi z całej Polski.

 

Zapytań oraz spraw z jakimi piszą zatroskani o losy ojczyzny Polacy nie brakuje również wśród wiadomości, jakie poseł Wolnych i Solidarnych odbiera drogą internetową. To jeden z powodów, dla których Andruszkiewicz zachęca swoich sympatyków do wsparcia w przygotowywaniu programu gospodarczego wychodzącego swoimi założeniami naprzeciw potrzebom i utrudnieniom jakie dotykają wielu Polaków, np. przy zakładaniu przedsiębiorstwa.

 

„SILNA GOSPODARKA=WIELKA POLSKA!”- Tak brzmi hasło, którym poseł Andruszkiewicz rozpoczął swój facebookowy wpis. Zapowiada on w nim przygotowanie programu dotyczącego kwestii gospodarczych oraz wymienia fundamentalne postulaty swoje oraz swych sympatyków.

 

 

– Po stawieniu się w prokuraturze poseł został przesłuchany w charakterze podejrzanego. W przesłuchaniu uczestniczył jego obrońca – poinformowali śledczy.

 

W Katowicach, w tamtejszej Prokuraturze Regionalnej. Zarzut nielegalnego zdobycia pozwolenia na posiadanie broni usłyszał poseł Cezary Grabarczyk (Platforma Obywatelska).

 

Grabarczyk w marcu 2012 roku poświadczyć miał nieprawdę w związku z prowadzonym na jego wniosek postępowaniem o wydanie pozwolenia na posiadanie broni palnej. Na to wskazuje treść komunikatu prokuratury.

 

Jak uważa prokuratura, poseł Grabarczyk miał poświadczyć nieprawdę przez potwierdzenie w dokumentach przebiegu i samego odbycia egzaminu, który w rzeczywistości nie został przeprowadzony.

 

Sprawa dotyczyć ma m.in.: karty egzaminacyjnej z teoretycznej części, protokół z egzaminu oraz listy obecności.

 

Cezary Grabarczyk w dokumentach potwierdzał, że egzamin zaliczył. Wynikało z nich przykładowo, że zdobył on 39 punktów strzelając 5 razy. Według trzech świadków jednak, polityk PO miał nawet nie pojawić się na tym egzaminie, mającym miejsce 6 lat temu. Nieobecny miał być zarówno na części praktycznej , jak i teoretycznej. Przy całym procederze współpracować miał z łódzkimi policjantami.

 

Poseł przystąpił do egzaminu w 2015 roku. Wtedy zaś nie zdał części teoretycznej.

 

W związku z toczącym się w tej sprawie śledztwem w listopadzie 2017 roku, były minister zrzekł się immunitetu. Wystąpiła wtedy o to do Sejmu Prokuratura Regionalna w Katowicach.

 

 

 

 

 

Poseł Adam Andruszkiewicz (Wolni i Solidarni/Endecja) w dobitny sposób odpowiedział posłowi Platformy Obywatelskiej- Tomaszowi Cimoszewiczowi. Wcześniej ten obraził Andruszkiewicza.

 

Poseł Andruszkiewicz odniósł się na Twitterze do postępowania posłów PO protestujących przeciwko zakazowi handlu w niedzielę.

 

– Kiedy w piątki kończą się obrady Sejmu, posłowie PO tłumnie spieszą do swoich domów, aby tam w weekend odpocząć i spędzić czas z rodziną. Dziś, ci sami posłowie chcą kazać tysiącom pracowników marketów wracać do ciężkiej pracy w Niedzielę. HIPOKRYCI! – Stwierdził Adam Andruszkiewicz.

 

Młodego posła w chamski sposób zaatakował wówczas syn byłego premiera, Tomasz Cimoszewicz z PO. Stwierdził on, że poseł Andruszkiewicz startował z list „wolnościowców” oraz określił go… „amebą polskiego parlamentaryzmu”.

 

– Rozumiem że jedyna wolność o którą wam chodziło to wolność do zmiany barw partyjnych i robienia dobrze na kilometrówce bez prawa jazdy. Ale od wolności wyboru obywateli wara gdy nie wiesz co to znaczy – napisał polityk Platformy Obywatelskiej.

 

Takie słowa nie zostały pozostawione bez reakcji przez prezesa stowarzyszenia Endecja. Jego riposta okazała się wyjątkowo mocna.

 

– Wnuk żołnierza Armii Czerwonej i syn czerwonego barona, który dziś broni emerytur dla SB – ubliża mi, bredzi o „polskim parlamentaryzmie” i „wolności”. O polską wolność to walczyli moi dziadkowie – właśnie z takimi, jak twój ojciec i dziadek, których bronisz. Także zamilcz – odpowiedział poseł Adam Andruszkiewicz.