Mohammad Dżawad Zarif, szef MSZ Iranu skrytykował Polskę za organizację wraz z USA międzynarodowej konferencji dotyczącej Bliskiego Wschodu, a zwłaszcza Iranu. Polityk nazwał ją „rozpaczliwym antyirańskim cyrkiem”.

 

„Przypomnienie dla gospodarza/ uczestników antyirańskiej konferencji: ci, którzy brali udział w ostatnim antyirańskim show USA są albo martwi, albo zhańbieni, albo zmarginalizowani. Iran jest silniejszy niż kiedykolwiek” – napisał Zarif na Twitterze. Dodał również, że podczas gdy jego kraj ratował Polaków w czasie II wojny światowej, teraz (Polska) jest gospodarzem rozpaczliwego antyirańskiego cyrku.

 

 

Wcześniej w piątek sekretarz stanu USA Mike Pompeo oznajmił rozmawiając ze stacją Fox New, że Stany Zjednoczone planują zorganizować w Polsce międzynarodową konferencję poświęconą pokojowi i stabilności na Bliskim Wschodzie, ze szczególnym uwzględnieniem wpływów Iranu w regionie. Spotkanie miałoby miejsce w dniach 13-14 lutego.

 

– Zbierzemy razem kilkadziesiąt państw z całego świata. Będą się one koncentrować na stabilności, pokoju, wolności i bezpieczeństwie tu, w regionie Bliskiego Wschodu, a ważnym elementem ma być zapewnienie, że Iran nie jest destabilizującym czynnikiem – oznajmił Pompeo dodając, że na konferencję przyjadą przedstawiciele państw z Azji, Afryki, zachodniej półkuli, Europy i Bliskiego Wschodu.

 

Następnie amerykański Departament Stanu i polskie MSZ oficjalnie podały, że w dniach 13-14 lutego w Warszawie będzie miała miejsce konferencja ministerialna na temat budowania pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Zapowiedziano, że w trakcie spotkania odbędą się dyskusje na temat kwestii kluczowych dla stabilności Bliskiego Wschodu dotyczących m.in. terroryzmu i ekstremizmu, rozwoju i proliferacji pocisków rakietowych, bezpieczeństwa handlu morskiego oraz bezpieczeństwa energetycznego, a także zagrożeń będących skutkiem działalności różnych aktorów i grup interesów w regionie.

 

Źródło: fakt.pl; Twitter – @JZarif
Fot.: Wikimedia Commons; Twitter – @JZarif
EM

4500 lat w 5 minut? Dzięki jednemu z użytkowników YouTube stało się to możliwe. Ukazał on na interaktywnej mapie wszystkie bitwy na przestrzeni 45 wieków.

 

Użytkownik popularnego serwisu naniósł na mapę świat kropki oznaczające wygrane bitwy danego państwa czy mocarstwa.

 

Według danych przedstawionych w ponad 5minutowym filmiku, Polska wraz z 344 wygranymi bitwami zajmuje wyższą pozycję, niż słynne Cesarstwo Rzymskie!

 

Na pierwszym miejscu plasuje się Francja, która wg. danych z Wikipedii wygrała aż 1115 bitew. Drugie miejsce zajęło Zjednoczone Królestwo (1105 wygranych), zaś trzecie USA (833).

 

 

Źródło: tvp.info; YouTube – Cotterau
Fot.: PAP/ITAR-TASS
EM

Polski serial „Ślepnąc od świateł” zrobił furorę w naszym kraju. Telewizyjna adaptacja powieści Jakuba Żulczyka okazała się być w tym roku najchętniej oglądanym serialem HBO GO w Polsce. Pod względem popularności pokonała również takie zagraniczne produkcje, jak „Westworld”, czy „Gra o tron”. W 2019 roku serial pojawi się również w ofercie stacji HBO w Stanach Zjednoczonych.

 

„Ślepnąc od świateł” to opowieść o dilerze kokainy, który tuż przed Bożym Narodzeniem przedziera się przez najmroczniejsze zakątki Warszawy, napotykając na swojej drodze celebrytów, piękne kobiety, podejrzanych właścicieli nocnych klubów i bezlitosnych gangsterów. Produkcja ta pokonała konkurencję w postaci najbardziej kasowych zagranicznych produkcji HBO.

 

Według danych platformy HBO GO, na drugim miejscu jako najchętniej oglądanych seriali 2018 roku w Polsce plasuje się „Westworld”. Kolejne miejsce zajęła słynna „Gra o tron”, pozycję czwartą zajmują „Ostre przedmioty”, zaś piątą, znów polska produkcja – „Wataha”.

 

Prestiżowy magazyn „Variety” umieścił serial na liście najciekawszych tegorocznych seriali wyprodukowanych poza USA.

 

W serialu Krzysztofa Skoniecznego, na podstawie prozy Jakuba Żulczyka, zagrały m.in. takie osoby jak Robert Więckiewicz, Jan Frycz, Cezary Pazura i Marta Malikowska. Główną rolę zagrał debiutant Kamil Nożyński, znany wcześniej jako Saful – warszawski raper ze składu Dixon37.

 

 

Źródło: nczas.com; YouTube – HBO Polska
EM

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała obywatela Federacji Rosyjskiej podejrzanego o udział w organizacji terrorystycznej.

 

– Do zatrzymania doszło pod koniec listopada – poinformował w TVP Info Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych.

 

Jak wynika z materiałów ABW, Alvi A. miał związek z Państwem Islamskim i zajmował się wsparciem logistycznym organizacji terrorystycznych. Brał udział w walkach na Bliskim Wschodzie, a także był w stałym kontakcie na terytorium Polski z radykalnymi islamistami, z których kilku zostało już deportowanych do swego kraju.

 

Wobec mężczyzny prowadzono również postępowania przygotowawcze, w których podejrzewano go o organizowanie nielegalnej migracji.

 

Źródło: fot.: tvp.info
EM

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich trafiają różnorodne skargi Polaków wykonujących pracę w Holandii.

 

Za szczególnie wzbudzającą niepokój sprawę Rzecznik uznaje sytuację polskich pracowników zatrudnionych przez jedną z agencji pracy tymczasowej. W wyniku zaniedbania pracodawcy, osoby te zakwaterowano w namiocie niespełniającym podstawowych wymogów sanitarnych. Rzecznik w swoje ręce wziął także sprawę Polki, którą zwolniono za posługiwanie się swoim rodowitym językiem w miejscu pracy.

 

Ambasada RP w Hadze poinformowała RPO, że konsul zainicjował postępowanie przed holenderskim Kolegium Praw Człowieka dotyczące zakazu używania języka polskiego w firmach DB Schenker i Manpower Holandia w Bredzie. Kolegium uznało, że to, czego dopuścili się pracodawcy nie wiąże się z dyskryminacją rasową względem obywatelki RP. – Zastosowana wobec niej pośrednia forma dyskryminacji była uzasadniona czynnikami obiektywnymi, za jakie uznano dbałość o dobrą atmosferę w miejscu pracy i dobrą komunikację – zaznaczono.

 

Źródło: rp.pl
Fot.: Adobe Stock
EM

Lwowska rada obwodowa ogłosiła rok 2019 w obwodzie lwowskim Rokiem Stepana Bandery i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

O decyzji lwowskiej rady obwodowej, będącej odpowiednikiem polskiego sejmiku województwa poinformowano na ich stronie internetowej. Wspomniano również, że w przyszłym roku przypada 110. rocznica urodzin Stepana Bandery, a także 90. rocznica utworzenia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

 

Zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów była Ukraińska Powstańcza Armia, która odpowiada za eliminację ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, które trwały od 1943 r. Wskutek rozpoczętej w 1943 roku na Wołyniu czystki etnicznej, śmierć poniosło od 30 do 60 tysięcy Polaków. Mieszkańcy Ukrainy mówią o 10-12, a nawet 20 tysiącach swoich ofiar. Celem akcji było zmuszenie do ucieczki naszych rodaków z Wołynia, gdy Ci odmówili opuszczenia tych terenów.

 

Dowódcą jednej z frakcji OUN był Stepan Bandera. Działacz ten był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego.

 

Za zamach na Pierackiego został skazany na karę śmierci, którą później zamieniono na dożywocie. Po upadku II Rzeczypospolitej został jednak uwolniony, a 30 czerwca 1941 roku ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 został aresztowany przez Niemców i trafił do obozu w Sachsenhausen, gdzie przebywał do września 1944 r. Po II wojnie światowej Bandera zamieszkał w Monachium pod przybranym nazwiskiem Stefan Popiel. Został zamordowany w październiku 1959 roku przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.

 

Źródło: wprost.pl
Fot.: AFP
EM

Festiwal Kultury Polskiej 30/100 to obchody związane ze stuleciem odzyskania niepodległości Polski i 30. rocznicą utworzenia Instytutu Polskiego w Moskwie. Festiwal odbywa się w grudniu w stolicy Rosji i zaplanowano na nim 30 wydarzeń literackich, teatralnych, muzycznych i filmowych.

 

Program literacki i teatralny festiwalu rozpoczął się już w miniony weekend. Na prestiżowych, międzynarodowych targach książki Non/Fiction przedstawiono rosyjskie przekłady polskiej literatury współczesnej, m.in. wybranej twórczości Zbigniewa Herberta. Kontynuacją prezentacji jest poniedziałkowe seminarium poświęcone jego dziełom w Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Humanistycznym w Moskwie. Udział w spotkaniu biorą m.in.: autor biografii poety Andrzej Franaszek, badacz twórczości Herberta – Józef Ruszar oraz autor rosyjskich przekładów jego poezji – Anatolij Rojtman.

 

We wtorek zaś, w moskiewskim Muzeum Historii Gułagu odbył się wieczór wspomnieniowy o Józefie Czapskim, współtwórcy „Kultury” paryskiej, malarzu i publicyście, uczestniku wojny polsko-bolszewickiej i więźniu łagrów.
O jego biografii i twórczości opowiedzą Andrzej Franaszek i główny redaktor czasopisma „Nowaja Polsza” Piotr Mitzner, a także poetka i tłumaczka Anastasija Wiekszyna.

 

Na 9 grudnia zaplanowano czytanie hip-hopowego poematu Doroty Masłowskiej „Inni ludzie” z udziałem autorki i reżysera Wojtka Urbańskiego. Jej utwór Masłowskiej będzie można usłyszeć na scenie Nowa Przestrzeń Teatru Nacji i będzie częścią festiwalu teatralnego NET (New European Theatre).

 

Inne wydarzenia teatralne to m.in. prezentacja rosyjskiego przekładu książki Dariusza Kosińskiego „Teatra polskie. Historie”, a także spektakle – po raz pierwszy w Moskwie – sztuki Iwana Wyrypajewa „Irańska Konferencja”. Na program filmowy festiwalu składają się pokazy filmów Andrzeja Wajdy i Tadeusza Konwickiego, które ukażą się w sali kinowej Instytutu Historii Sztuki w Moskwie.

 

Inne zbliżające się atrakcje to dwukrotny występ zespołu Capella Cracoviensis, występ organisty Marka Stefańskiego, a także koncert pianisty Piotra Anderszewskiego. Odbędzie się także międzynarodowa konferencja o Adamie Mickiewiczu z udziałem naukowców z Rosji i Polski i wiele, wiele innych.

 

Źródło: deon.pl
Fot.: Degtyaryov Andrey / Shutterstock
EM

 

 

Od stycznia bieżącego roku wzrosła znacząca ilość kontroli drogowych polskich kierowców w Niemczech. Zollamt (niemiecki urząd celny) zwiększył swoje inspekcje nawet o 200 procent! Wszystko to za sprawą Pakietu Drogowego, jaki wtedy miał wejść – i wszedł w życie w maju.

 

W ramach wzmożonych kontroli celnicy z zachodu dokonują sprawdzania polskich kierowców ciężarówek. Jak twierdzi Łukasza Włoch, ekspert z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców, Urząd Celny w Niemczech wykonuje nawet 200 procent kontroli więcej.

 

– Z naszych doświadczeń wynika, że jeszcze do niedawna odbywały się średnio 3 rewizje drogowe w ciągu miesiąca. Jednak od początku roku nastąpił znaczący wzrost – w samym tylko lutym, otrzymaliśmy już 9 wniosków ze strony Urzędu Celnego z wezwaniem do przedstawienia stosownych dokumentów pracowniczych – tłumaczył „Faktowi” Łukasz Włoch.

 

Przyczyną są uprawnienia do zatrzymania pojazdów i weryfikowania legalności zatrudnienia kierowców z krajów Unii Europejskiej, do których ma dostęp coraz więcej pracowników Urzędu Celnego.

 

– Niemiecki Zollamt szkoli coraz więcej swoich urzędników z zakresu przeprowadzania kontroli drogowych. Dotychczas na otrzymywanych przez nas pismach urzędowych z prośbą o udostępnienie dokumentów transportowych, powtarzały się stale te same nazwiska osób reprezentujących Urząd Celny. Od jakiegoś czasu zauważyliśmy jednak, że tendencja ta ulega zmianie i coraz większa liczba pracowników zyskuje uprawnienia do wykonywania tego typu czynności – wyjaśnił Włoch.

 

Przepisy Pakietu Drogowego zostały przyjęte przez Komisję Europejską i mają za zadanie regulację funkcjonowania transportu.

 

– Odzwierciedleniem tego jest chociażby liczba szczegółowych zapytań, dołączonych do każdego wezwania. Dotychczas standardowo otrzymywaliśmy maksymalnie 10 pytań, jednak wraz z nowym rokiem średnia liczba wzrosła do około 20 – mówił.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Jak pisze wp.pl, do Polski przyjechały szukając pracy, szczęścia i lepszego życia. Polki o Ukrainki i Białorusinki często są po prostu zazdrosne. 
Natalja mieszka w Łodzi od 4 lat. Przyjechała tam po studiach do pracy, którą załatwiła jej starsza siostra. Dziewczyna zatrudniła się w sieciówce odzieżowej w jednym z centrów handlowych. Z każdej pensji wysyłała pieniądze do domu, na Ukrainę. Chciała pomóc matce. Problemy Natalji zaczęły się w momencie, kiedy związała się z Polakiem, pracującym w sąsiednim sklepie.

 

 

Jak mówi Natalia „Nagle zaczęły się jakieś plotki, docinki, szepty za plecami. Podobno poderwałam go, bo poluję na polskiego męża. To zdanie moich koleżanek z pracy. Odkąd jestem z moim chłopakiem nie mogę się z nimi dogadać. Chyba są zazdrosne, bo żadna z nich nie ma nikogo, a ja mam spore powodzenie. Nie będę kłamać i mówić, że Polacy nie lubią naszej wschodniej urody. Na Ukrainie każda dziewczyna o siebie dba i stara się wyglądać elegancko. Nie każdej Polce się chce. Większość z was jest bardzo zaniedbana”.

 

 

Ukrainki i Białorusinki faktycznie nie cieszą się dobrą sławą w naszym kraju. Wystarczy poszukać informacji na forach internetowych, gdzie pojawia się dość często hejt.

 

 

„Wszyscy mówią, jakie te Ukrainki są rodzinne, wspaniałe, pracowite, a to guzik prawda, tak mówią faceci, którzy liczą na to, że one lecą na biednych i brzydkich, a one takich omijają szerokim łukiem. Znam dwie pary, jedna gwiazda dorwała bogatego Polaka i mu słodzi, jaki to on nie jest cudowny i w ogóle, a prawda jest taka, że gość jest obrzydliwie bogaty i szpetny, a ona tylko wydaje jego kasę, cały czas wstawia zdjęcia z szampanem i kawiorem, odstawiona dzień w dzień jak na bal. Jej jedyna ambicja to się wystroić jak damulka i iść do kosmetyczki, a wieczorkiem do jacuzzi ze swoim szpetnym polskim łysolem. Druga pozuje na każdym zdjęciu jak prostytutka, robi dzióbki oraz naciąga swojego biedaka na koszty” – taki wpis pojawił się na naszym kafeteryjnym forum, zbierając dziesiątki komentarzy. Większość z nich ocieka nienawiścią i niechęcią do dziewczyn zza wschodniej granicy.

 

 

„Znam Ukrainki. Fałszywe, agresywne i dążą po trupach do celu. Nienawidzą Polski i Polaków, chociaż żerują na nas podczas studiowania tutaj. Patrzą z nienawiścią na Polki. Mówią, że Polska to tylko stan przejściowy- tu się wykształcą za nasze stypendia itd., a potem zamierzają wyjechać do innych, „lepszych” krajów.” – taki wpis wp.pl odkryło z kolei na jednej z kobiecych grup na Facebooku.

 

Aliona, 21-letnia Białorusinka z Mińska, która od kilku lat mieszka w Warszawie opowiada: „Powiem, że Polacy rzeczywiście nie są zbyt szczęśliwi, jak się dowiadują, że nie jestem Polką. Jednak nie zauważyłam wielkiej różnicy w reakcjach ze strony facetów, ale kobiet często. Warto też powiedzieć, że Polacy są pozytywniej nastawieni do Białorusinów niż Ukraińców. Swoją drogą, kiedyś, przychodząc na imprezy, gdzie byli sami Polacy, to jeśli żadna z dziewczyn mnie nie znała, to często czułam krzywe spojrzenia, że niby przeszłam tutaj zabierać ich facetów”.

 

 

Aliona dodaje również, że zdarzały się sytuacje, kiedy mężczyźni traktowali ją stereotypowo: „Niektórzy tak, szczególnie jeśli chodzi o facetów, z którymi nie mam wspólnych znajomych, więc nie wiedzą, jaka jestem. Czasami myślą, że przyjechałam tutaj znaleźć bogatego męża i nic nie robić. Często myślą, że jestem „cheap date”. Ale warto powiedzieć, że są czasami i takie Ukrainki”.

 

 

„Przypomniała mi się historia mojej koleżanki, jak ona poszła z kolegami z pracy do klubu (była jedyną Ukrainką) i jakaś dziewczyna wsypała jej chyba narkotyki do drinka. Opowiadała, że nie pamiętała pół nocy i miała całe usta pogryzione i zakrwawione”  opowiada Aliona.

 

Jak można się dowiedzieć z opowieści Polscy faceci z kolei kochają wschodnie dziewczyny: „Ja mam fajną Ukrainkę i nie zamieniłbym jej teraz na żadną Polkę. Jak ktoś już wcześniej napisał: Ukrainki są pełne pomysłów, wesołe, nie zamulają, nie obrażają się z byle powodu. Są wykształcone, seksowne, potrafią chodzić na szpilkach, 100 proc. kobiety w kobiecie. Są też i takie Polki, ale one szukają zwykle księcia na srebrnym rumaku, a jak jest średnio ładna, to już uważa siebie za nie wiadomo jaką damę. Poza tym Polki w większości jak wyjdą za mąż, przestają o siebie dbać, gdy urodzi się dziecko to faceta odstawiają na drugi plan, awanturują się, ciągle mają pretensje, są niezadowolone. Oczywiście nie wszystkie Polki są złe, ale łatwiej jest znaleźć dobrą żonę Ukrainkę niż dobrą żonę Polkę” mówi Marcin, kierowca, który swoją żonę Olgę, poznał w trasie.

 

 

 

Nie wszystkie historie przyjezdnych dziewczyn są jednak aż tak skrajne. Irena mieszka w Warszawie od 6 lat. W jej przypadku przyjazd do Polski nie wiązał się z przykrymi doświadczeniami. Wręcz przeciwnie. To właśnie tutaj dziewczyna znalazła miłość. „Nie zauważyłam, żeby Polki były jakoś wrogo nastawione wobec mnie. Mieszkam tu już ponad 6 lat i nie przypominam takich sytuacji. Tylko raz mi się zdarzyło, jak pracowałam w sklepie, że pani nie chciała, żebym ją obsługiwała, bo nie jestem z Polski”.
Czy faceci traktowali ją inaczej, bo jest z Białorusi?  „Zazwyczaj było po porostu zaciekawienie z ich strony. Jak komuś mówiłam, że pochodzę z Białorusi, to pytali o kraj, o ludzi, o to jak mi się mieszka w Polsce itd. Słyszałam, że bywa z tym różnie, ale na szczęście ja nie miałam nigdy takich sytuacji i nie czułam się traktowana inaczej, albo „stereotypowo” z tego powodu, że pochodzę „ze Wschodu”” dodaje dziewczyna.

 

Wszystko można podsumować, stwierdzeniem, że ile Ukrainek, Białorusinek i Polek, tyle historii. Nie możemy wszytskich wrzucić do jednego worka.

 

Źródło: wp.pl
fot. pxhere.com
LS