Wicepremier Włoch Matteo Salvini oświadczył, że będzie gospodarzem dużego wiecu skupiającego prawicowe partie z całego kontynentu w celu promowania wspólnej wizji politycznej!
Salvini wspominał już kilka razy, że ma nadzieję na utworzenie dużego bloku o antyimigracyjnym charakterze w Parlamencie Europejskim.
Kampania przed unijnymi wyborami w maju ruszy w już przyszłym tygodniu. Odbędzie się w Mediolanie. Uczestniczyć w niej będą przedstawiciele trzech skrajnie prawicowych partii europejskich.
Po rozmowach z sojuszniczką z Francji, Marine Le Pen, Salvini zapowiedział ambitniejszy wiec wyborczy.
„Po raz pierwszy we Włoszech odbędzie się wydarzenie, w którym uczestniczyć będzie co najmniej 15 lub 20 krajów europejskich” –  zapowiedział dziennikarzom w Paryżu.
Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Wojciech Cejrowski podczas rozmowy z Krzysztofem Skowrońskim w Studio Dziki Zachód odpowiedział na pytanie, czy ma zamiar wejść do polityki. Na antenie radia WNET podróżnik rozwiał wszelkie wątpliwości.

 

„Jestem prywatnym przedsiębiorcą i to mi się podoba. Jestem kapitalistą i nie mam zamiaru pogarszać swojego stanu życiowego poprzez angażowanie się w niedochodowe imprezy, jakimi jest kandydowanie” – mówił Cejrowski.

 

Publicysta swoje stanowisko podkreślił stwierdzeniem, że: „Mądrością się dzielę tu i ówdzie, bo jestem patriotą i chciałbym, żeby mój kraj był lepszy. Ale wolę zarobić miliard dolarów i się podzielić po drodze z różnymi osobami, dając im pracę, niż okradać ludzi z miliarda dolarów, tak jak to robi rząd, po to, żeby komuś rozdać kawałek tego, co się ukradło. Rząd nie ma swoich pieniędzy, tylko wymusza na ludziach w Polsce, po to, żeby komuś pomóc. Mnie się ta koncepcja pracy nie podoba, ja nie chcę wymuszać od ludzi haraczu, po to, żeby komuś innemu pomóc albo im samym”.

 

„Nie jestem politykiem, nie będę, jestem bezpartyjny a polityk musi być partyjny, żeby kandydować” – stanowczo oświadczył publicysta. I na koniec zapewnił, że namawianie go na tego typu ruchy byłoby tylko stratą energii i czasu.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak podaje fakt.pl, wśród łupów hakerów, którzy zaatakowali w Niemczech, znalazły się między innymi dane kart kredytowych, rachunki, listy, adresy, numery telefonów, poufne dokumenty oraz protokoły czatów z prywatnych rozmów. Na celownik hakerzy obrali sobie setki polityków wszystkich partii poza jedną. Na razie nie jest wiadome, kto stoi za tajemniczym atakiem oraz jaki był cel zamieszczenia w sieci wykradzionych informacji.

 

 

O ataku na niemieckich polityków poinformowała rozgłośnia RBB. Jak podaje ”Deutsche Welle”, wybór danych opublikowanych w internecie wydaje się przypadkowy.

 

 

Co ciekawe, hakerzy zaatakowali polityków wszystkich klubów poselskich poza Alternatywą dla Niemiec. Nie oszczędzili nawet kanclerz Angeli Merkel. Wśród ofiar są również politycy regionalni, artyści i dziennikarze.

 

 

Niemieckie media uspokajają, że nie wyciekły żadne dokumenty polityczne. Mimo to szkody mogą być duże, ponieważ chodzi o prywatne informacje o każdym z poszkodowanych. Szczególnie, że włamanie zostało zauważone dopiero 3 stycznia, a miało miejsce jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Konto na Twitterze, z którego dane były rozpowszechniane w formie kalendarza adwentowego, zostało już zablokowane.

 

 

Niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wciąż bada sprawę. Wyciekły zarówno dokumenty sprzed kilku lat i te aktualne. W piątek zwołano w Berlinie kryzysowe posiedzenie centrum ds. walki z cyberprzestępczością.

 

 

Źródło: fakt.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

W najnowszym wywiadzie dla „Polska The Times” Paweł Kukiz stwierdził, że bierze pod uwagę możliwość zakończenia swojej politycznej kariery. Przyznał, że duży wpływ na jego decyzję będą miały wyniki najbliższych wyborów parlamentarnych.

 

 

Kukiz widzi dwa scenariusze w swojej karierze politycznej. Pierwszy z nich zakłada, że opuści scenę polityczną. Dojdzie do tego, gdy jego ugrupowanie nie dostanie się do parlamentu. Na podobny krok zdecyduje się również, gdy samodzielną większość w Sejmie uzyska PiS lub PO.

 

Jak powiedział „Wówczas prawdopodobnie zrezygnuję z pobytu w tym Sejmie. Bo nie widzę powodu, żebym miał do końca życia tłuc łbem w mur”. Dodał, że wówczas wróci do muzyki, a podczas koncertów będzie miał możliwość powiedzieć ludziom, „żeby się opamiętali” i „nie dali się maltretować przez ten bandycki system”.

 

 

Druga opcja to założenie koalicji  z partią, która wygra wybory, jednak nie będzie mogła samodzielnie sprawować władzy. Polityk podkreśla jednak, że ta współpraca będzie musiała odbywać się z uwzględnieniem jego postulatów. Należą do nich między innymi „podstawowe zmiany ustrojowe, odbiurokratyzowanie państwa i obniżenie podatków”.

 

 

Jak ujawnił Kukiz, propozycję koalicji otrzymał już od Jarosława Kaczyńskiego , jednak odmówił szefowi PiS. „Odmówiłem, bo powiedziałem, że warunkiem koalicji byłoby wprowadzenie kilku przynajmniej z tych reform, o których powiedziałem. Ale nie chcieli się zgodzić”.

 

 

Źródło: wp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Po raz kolejny zapytaliśmy Polki i Polaków o sprawy dotyczące nas wszystkich. Jak wiadomo jeżeli my nie zainteresujemy się polityką to polityka zainteresuje się nami. Dlatego tym razem redakcja Prosto z Mostu poruszyła z ludźmi na ulicach Krakowa temat polskiej sceny politycznej.

 

Co Polacy sądzą o politykach i polityce? Co uważają za atut, co ich drażni? W końcu jaki polityk jest dla ludzi idolem, a kogo oni zupełnie nie lubią? Właśnie o takie kwestie zapytani zostali nasi rozmówcy. Sondę przygotowali Iza Wyżga oraz Michał Barnaś.

 

Zachęcamy do obejrzenia oraz podzieleniem się swoimi opiniami na temat dzisiejszej klasy politycznej w komentarzach.

Słownik języka polskiego podaje następujące definicje. Prawica – partia polityczna lub organizacja o zachowawczym programie, opierająca się na takich wartościach jak wspólnota narodowa, rodzina i własność prywatna. Lewica – kierunek polityczno-społeczny głoszący hasła sprawiedliwości społecznej, egalitaryzmu i konieczności postępu. Jednak uważny obserwator polskiej czy europejskiej polityki dostrzeże, iż definicje te nie tylko nie wyczerpują istoty współczesnego podziału, ale nawet w pewien sposób go zaciemniają.

 

Pojęcia prawicy i lewicy pochodzą z okresu Rewolucji francuskiej, kiedy to przedstawiciele arystokracji i duchowieństwa, czyli stanów dążących do zablokowania zmian społeczno-politycznych, zasiadali po prawej stronie Zgromadzenia Narodowego, natomiast zwolennicy zmian – głównie sekularyzacji – po lewej. Jednak od tamtych wydarzeń minęło już prawie dwa i pół stulecia, i współczesny podział polityczny nie przebiega już tymi samymi granicami.

 

Spoglądając na polską scenę polityczną i przede wszystkim na to, jak jest ona postrzegana przez większość społeczeństwa, z dwóch wymienionych słownikowych definicji, bliższa prawdzie jest ta dotycząca prawicy. Nie można jednak powiedzieć, że prawica jako ruch społeczny jest przeciwna postępowi. Bynajmniej, prawicowcy argumentują swój program polityczny między innymi (jest tak zwłaszcza w przypadku frakcji wolnorykowej) chęcią zwiększenia dynamizmu rozwoju gospodarczego i naukowego. W tej sytuacji to, co wyróżnia lewicę w jej „postępowości”, to dążenie do „postępu” w dziedzinie obyczajowości. Spowodowało to wykształcenie się tzw. lewicy rozporkowej, czyli frakcji politycznej, której właściwie jedynym obszarem zainteresowania są kwestie obyczajowe i promowanie lewicowej tychże obyczajów wersji. Jej program polityczny ograniczony jest (przynajmniej w przekazie medialnym) do promocji aborcji, związków partnerskich, refundowanej antykoncepcji, nieograniczonego przyjmowania imigrantów itd. Skutkiem tego dziś zdecydowanie to właśnie taki zestaw postulatów kojarzony jest w Polsce ze słowem „lewica”.

 

Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, to niestety przestały być one w naszym kraju ważną osią podziału i punktem dyskusji politycznej. Jeśli jednak sięgniemy do skojarzeń i programów politycznych szczególnie partii pozaparlamentarnych, należy stwierdzić, że prawica oznacza raczej dążenie do niższych podatków, ograniczania świadczeń socjalnych i tworzenie tzw. państwa minimalnego, natomiast lewica to wyższe podatki, większa tzw. pomoc socjalna i bardziej rozbudowany aparat państwowy. Oczywiście od tej zasady istnieją wyjątki. Dla przykładu: największa polska partia nazywająca siebie prawicową jest w kwestiach gospodarczych w istocie socjalistyczna (choć nazywa ów socjalizm „solidarnością”).

 

Uważam niniejszym, że nastał najwyższy czas, aby zrewidować słownikowe objaśnienia omawianych w tym artykule słów, a przynajmniej rozszerzyć owe definicje, dodając uwagi odnoszące się do współczesnej polskiej i europejskiej sceny politycznej.

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

Fot.: Wikimedia Commons

 

Już w niedzielę w Meksyku odbędą się powszechne wybory prezydenckie i parlamentarne. Na finiszu kampanii firma analityczna Etellekt podała, że od jej rozpoczęcia zginęło aż 133 polityków. 

 

Szacuje się, że 20-stu z wszystkich zabitych kandydowało w nadchodzących wyborach, zaś 28 było wybranych w poprzednich kadencji. Analitycy przyznają zgodnie, że to najkrwawsza kampania w historii Meksyku. W poprzedniej zginęło „tylko” 9 osób.

 

Meksyk jest niebezpiecznym państwem. Grupy przestępcze, często oparte o handel narkotykowy, terroryzują społeczeństwo. Obecny rząd Felipe Calderona zapowiedział jednak twardą walkę z przestępczością i kartelami narkotykowymi. To doprowadziło do napięcia sytuacji.

 

W niedzielnych wyborach Meksykanie wybiorą prezydenta, parlament i władze lokalne. Z obawy o bezpieczeństwo wielu obywateli zapewne zrezygnuje z oddania głosów.

 

Źródłem informacji jest Polska Agencja Prasowa.

Adam Andruszkiewicz (WiS/Endecja) zabrał głos w sprawie ostatnich dyskusji oraz wypowiedzi polityków. Młody poseł nie kryje zażenowania poziomem polityki w Polsce oraz działań polityków.

 

– Celowo wsłuchiwałem się dziś w wypowiedzi polityków…to straszne, jak żenujący jest poziom polityki w Polsce. Zero merytoryki, żadnych poważnych debat o gospodarce i ekonomii, o młodym pokoleniu – stwierdził prezes Endecji, który często publicznie upomina się o sprawy i problemy, z którymi spotykają się młodzi Polacy zmuszeni w poprzednich latach często wyjeżdżać za granicę.

 

Adam Andruszkiewicz skrytykował polityków totalnej opozycji, którzy bronią takich postaci jak Jaruzelski czy Kiszczak. Żenująca jest dla młodego posła m.in. wypowiedź Pawła Misiło (Nowoczesna) sugerującego, że za narkotyki można płacić w Polsce… kartą płatniczą.

 

Poseł po raz kolejny podkreślił, że tworzy nowy projekt mający jednoczyć polskich patriotów chcących dbać o polskie interesy oraz angażować się w załatwianie spraw, o których zajęciem się apeluje wielu Polaków w kraju i za granicą.

 

Chęć zaangażowania się w nowy projekt posła Adama Andruszkiewicza widać po frekwencji na spotkaniach w całej Polsce, na których lider Endecji rozmawia z Polkami i Polakami, oraz wsłuchuje się w ich opinie.

 

 

 

Aktor i senator Jerzy Fedorowicz ocenił obecny stan polityki w Polsce. Zdradził, że marzy o powrocie Donalda Tuska. Skomentował również konflikt pomiędzy PiS, a opozycją – donosi serwis wsensie.pl.

 

– Patrzę na to jak na spór ludzi z dwóch różnych światów. PiS ma bardzo prowincjonalny sposób myślenia. Prowincjonalizm nie bierze się z miejsca zamieszkania, ale ze sposobu myślenia. Szalony prowincjonalizm wyszedł teraz przy ustawie o IPN lub w przyznaniu pani sędzi Przyłębskiej tytułu Człowieka Wolności

– powiedział Fedorowicz.

 

Według portalu wsensie.pl, senator uważa, że PO przegrała wybory z powodu podejmowania odpowiedzialnych decyzji takich jak podniesienie wieku emerytalnego.

– Poważny polityk musi patrzeć nawet na dwa dziesięciolecia do przodu. Błędy, które PO popełniła w ciągu ośmiu lat są niczym w porównaniu z tymi, które robi dziś PiS

– ocenił aktor.

 

Jak powiedział Fedorowicz, w polskiej polityce brakuje dzisiaj Donalda Tuska.

– Jego wybór na szefa Rady Europejskiej to jest rzecz naprawdę bardzo wzniosła. Ludzie z zagranicy są w niego wpatrzeni. PiS sobie z tego szydzi, bo ich nikt w życiu nie wybierze. Cierpią na kompleks i wstyd. (…) Jest bardzo potrzebny. Moim zdaniem powinien być prezydentem. Myślę, że Polacy są na tyle odpowiedzialni, że go wybiorą

– mówił.

 

Wyjawił również, jakie zadania ma przed sobą Tusk.

 – Prezydentura Tuska byłaby dla Polski wartością dodaną we wszystkich sprawach: gospodarczych, politycznych, obronnych. Jest osobistością powszechnie szanowaną w całym cywilizowanym świecie, a przecież najważniejsze problemy rozstrzyga się w ciszy gabinetów wśród ludzi sobie życzliwych. W trakcie kampanii będzie miał 63 lata. To świetny wiek – byłem wtedy mistrzem parlamentu w tenisa, pucharów za frajer nie ma. To trzeba wybiegać, a Tusk jest wysportowany!

– powiedział Fedorowicz.

 

Zdradził też, o czym marzy on sam:

– Mogę sobie wyobrazić, że gdyby Donald Tusk został prezydentem Polski, to mógłbym mu doradzać w sprawach kultury, sztuki, mediów. Ale to zobaczymy

– stwierdził senator Fedorowicz.