Jak wynika z nowego sondażu IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” Prawo i Sprawiedliwość umocniło się na czele stawki formacji z najwyższym poparciem. Wiele wskazuje, że ostatnie zamieszanie towarzyszące nominacji na wiceministra cyfryzacji lidera stowarzyszenia „Dla Polski”, Adama Andruszkiewicza nie tylko PiS nie zaszkodziło, ala wręcz przeciwnie przysporzyło partii Jarosława Kaczyńskiego poparcia.

PiS może aktualnie liczyć na poparcie 39,1 procenta respondentów (wzrost o 1,9%), druga w stawce w wyborach do Sejmu jest PO z 26,3 procenta (spadek o 5%). Na najniższym stopniu podium PSL z poparciem 6,7 %.

 

Formację Kukiz’15 popiera już tylko 5,5%, SLD- 5%. Reszta partii odnotowała wyniki poniżej progu. Najbardziej dotkliwy spadek zaliczyła Nowoczesna, którą popiera aktualnie 0,9% ( spadek o 3,1%), Wolność może liczyć na wynik 2,8%, natomiast RAZEM na 1,4%. Nowa siła czyli Teraz! Ryszarda Petru w sondażu osiągnęła… 0,5%.

 

Badanie przeprowadzono metodą CATI w dniach 3 i 4 stycznia 2019 r. na grupie 1100 respondentów.

 

/red./

 

Prawo i Sprawiedliwość po chwilowej zadyszce zdaje się odzyskiwać poparcie. Partię Jarosława  Kaczyńskiego popiera 39 proc. ankietowanych przez Instytut Badań Pollster na zlecenie „Super Expressu”.

 

Co ciekawe nad progiem wyborczym (5%) znalazła się wciąż wirtualna formacja byłego prezydenta Słupska, Roberta Biedronia. Z 7 procentami poparcia zajęła ona wspólnie z Kukiz’15 3-4 miejsce.

 

Wiceliderem pozostaje Platforma Obywatelska z poparciem 27 proc. respondentów. Poza wspomnianymi Kukiz’15 i lista Biedronia do sejmu mają szanse wejść także SLD i PSL. Na każdą z tych formacji zamierza głosować po 5% ankietowanych.

 

Pod progiem znalazły się  Nowoczesna (4 proc.), Wolność (2 proc.), Partia Razem (2 proc.) i Teraz (1 proc.).

W sondażu ujęta została też powstająca partia Mirosława Piotrowskiego. Nazwana w sondażu „Partią ojca Rydzyka” uzyskała jedynie 1 proc. poparcia.

 

/red./

Źródło: se.pl

Poseł Michał Szczerba z Platformy Obywatelskiej najbardziej w swojej politycznej działalności zasłynął z zachować, których dopuszczanie się nie przystoi parlamentarzyście. Głośno było o nim przy okazji nieudanego sejmowego puczu w wykonaniu opozycji totalnej, który okrzyknięty został mianem „ciamajdanu”. Teraz Michał Szczerba po raz kolejny przypomniał o sobie w niezbyt mądry sposób.

 

Poseł Michał Szczerba gościł w programie na antenie Polskiego Radia 24. Wśród poruszanych tematów znalazły się kwestie związane z tym co dzieje się w ostatnich tygodniach w Paryżu i na terenie innych francuskich miast. Internet obiegły nagrania i zdjęcia prezentujące nie tylko skalę zniszczeń jakie mają miejsce przy okazji protestów „żółtych kamizelek”, ale również brutalność funkcjonariuszy francuskiej policji przy okazji pacyfikowania demonstracji.

 

Zdaniem posła PO, nie powinno porównywać się tych wydarzeń z… brutalnością polskiej policji. Michał Szczerba uważa, że to policjanci u nas działają zbyt agresywnie na „polityczne zamówienie”.

 

– Wiem o sprawie protestów Żółtych Kamizelek we Francji, ale nie porównuję ich z brutalnością polskiej policji, która bardzo często działa na polityczne zamówienie – stwierdził poseł.

 

Jak zwykle to bywa w rozmowach z politykami pokroju Michała Szczerby, starał się on kolejny raz skupiać na niechęci do Prawa i Sprawiedliwości oraz oskarżeniach wobec obozu rządzącego.

 

– Polityka to rzecz coraz bardziej niemiła, szczególnie w państwie PiS, gdzie Kaczyński kreuje nastroje słowami o mordach zdradzieckich, za które nigdy nie przeprosił – powiedział.

 

Padły pytania również o koalicję zawiązaną na tzw. „totalnej opozycji”, pomiędzy Platformą Obywatelską a Nowoczesną. Wiele osób uważa, że Nowoczesna kończy swoje istnienie poprzez bycie wchłoniętą przez większego gracza po tej stronie sceny politycznej.

 

– Wolałbym, żeby był jeden duży klub Koalicji Obywatelskiej w którym byłaby pełna PO i pełna Nowoczesna – odniósł się do tego tematu poseł Szczerba.

 

 

 

Źródło: Polskie Radio 24 ; tysol.pl ; Twitter

Fot.: Flickr

 

MB

 

Już chyba wszyscy przyzwyczaili się do politycznych zagrywek PO. Jak pisze magnapolonia.org, Grzegorz Schetyna ma kolejny genialny pomysł…

„Jako Koalicja Obywatelska złożymy wniosek o odwołanie Mateusza Morawieckiego z funkcji Prezesa Rady Ministrów” – zapowiedział w Poznaniu lider Platformy Obywatelskiej.

Jak powiedział Schetyna: „Dziś przyszedł czas, żeby głośno domagać się poszanowania podstawowych wartości. Musimy sięgnąć do podstaw i przypomnieć, co jest fundamentem zdrowej wspólnoty i silnego państwa. Musimy twardym sprzeciwem odpowiedzieć na kłamstwo, pogardę, nienawiść. Dlatego właśnie tu, w Poznaniu chcę ogłosić, że jako Koalicja Obywatelska złożymy wniosek o odwołanie Mateusza Morawieckiego z funkcji Prezesa Rady Ministrów”.

I dodał: „Nie może rządzić ktoś, kto mówi „ludzie są tacy głupi, że to działa” – to było o was, o mnie, o każdym z nas – o pielęgniarce, o kierowcy ciężarówki, nauczycielce, sprzedawcy, u którego robimy zakupy. Wszyscy są dla niego głupi, każdego można oszukać, wykorzystać i wykiwać. Jak trzeba gardzić Polakami, żeby tak o nich mówić?”.

A wy jak myślicie, czy Grzegorz Schetyna ma szanse dopiąć swego?

Źródło: telewizjarepublika.pl, magnapolonia.org
fot. Wikipedia Commmons

LS

Jak podaje tvp.info, w głosowaniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu w sprawie rezolucji wobec Węgier europosłowie Platformy Obywatelskiej zamierzają poprzeć projekt. Rezolucja ta wzywa kraje Unii Europejskiej do uruchomienia art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier.  Z kolei Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że będzie głosować przeciwko rezolucji.

Europoseł Janusz Lewandowski (PO) w odpowiedzi na pytanie, jak zagłosują europosłowie Platformy powiedział: „W sprawie Węgier będziemy głosowali za rezolucją, ponieważ procesy demolowania praworządności w obu krajach, w Polsce i na Węgrzech, są podobne”.

W opozycji do PO, europoseł PiS Ryszard Czarnecki powiedział, że jego ugrupowanie zagłosuje przeciwko projektowi. „Damy wyraz temu również w czasie debaty w PE”.

Autorzy rezolucji uzasadniają projekt tym, że na Węgrzech łamana jest praworządność. W najbliższy wtorek odbędzie się w tej sprawie debata.

Narazie trudno przewidzieć wynik głosowania. Część posłów Europejskiej Partii Ludowej, do której należy rządzący na Węgrzech Fidesz, może głosować przeciw uruchomieniu procedury. W obronę Węgrów wezmą eurosceptycy i być może również europosłowie innych frakcji z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Zgodnie z art. 83 regulaminu PE eurodeputowani przyjmują wniosek, wzywający Radę UE do podjęcia działań zgodnie z art. 7.1 unijnego traktatu „większością dwóch trzecich oddanych głosów”. Wątpliwości wzbudza rozumienie, czy głos wstrzymujący się w takim głosowaniu ma być zaliczany do oddanych. Według interpretacji służb prawnych europarlamentu głosy takie nie będą liczone.

Nie wszyscy zgadzają się jednak na takie rozumieniee zapisów regulaminu:
„Głos wstrzymujący się jest aktem głosowania. To oczywiste, że powinien się liczyć. To ugruntowana tradycja we wszystkich systemach konstytucyjnych” powiedział niedawno pragnący zachować anonimowość przedstawiciel służb prawnych jedenj z instytucji unijnych.

Jak pisze tvp.info: „W czerwcu Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) w PE opowiedziała się za uruchomieniem art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier.  Powodem zgłoszenia rezolucji były zarzuty o podważanie przez rząd Viktora Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, ale lista zarzutów w ostatnich miesiącach jeszcze się wydłużyła”.

źródło: tvp.info

Kampania przed wyborami samorządowymi rozkręca się na całego w wielu polskich miastach. Nie inaczej jest w Gdańsku, gdzie co ciekawe dotychczasowy prezydent Paweł Adamowicz popierany wcześniej przez Platformę Obywatelską, rywalizuje tam teraz z wystawionym jako kandydat PO Jarosławem Wałęsa, synem byłego prezydenta.

 

To jednak jak przed mediami wypowiedziała się jedna z kandydatek Platformy Obywatelskiej do rady miasta w Gdańsku, z pewnością nie pomogło w prowadzeniu kampanii przez partię i samego Jarosława Wałęsę.

 

Dorota Topolewska, bo o niej mowa, chciała wyjaśnić na jakich kwestiach chciałaby się skupić po ewentualnym wybraniu jej na gdańską radną. Problem, jednak w tym, że kandydatka PO zamilkła, kiedy miała takowe kwestie wymienić, po czym uciekła sprzed kamer i mikrofonów słuchających jej dziennikarzy.

 

 

Sytuacja ta jest komentowana przez wielu internautów. Spora część ludzi określa to nagranie jako totalna kompromitacja. Zdaniem osób komentujących wypowiedź Doroty Topolewskiej, jej wystąpienie pokazuje jak kończy się przygotowywanie programu sprowadzającego się do bycia „anty-PiSem”.

 

Źródło: wykop.pl ; Facebook/@prawicowyinternet

 

Jak przekazano, Komenda Główna Policji postanowiła złożyć doniesienie do prokuratury ws. wpisów jakie pojawiły się w przestrzeni internetowej po ostatnich protestach jakie odbyły się pod Sejmem.  Jeden z takich postów  opublikował m.in. poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba, znany ze skandalicznych zachowań.

 

Podczas ostatnich protestów organizowanych przez środowiska związane z totalną opozycją doszło do aktów agresji. Tłum uczestników próbował przedostać się na teren Sejmu a także starł się z policją. Dwóch funkcjonariuszy zostało poszkodowanych. Jednemu z nich uszkodzono bark, inny został ranny w twarz.

 

Zdaniem polityków i sympatyków totalnej opozycji, to jednak policja określana jest jako agresorzy. Na internecie pojawiły się wpisy szkalujące poszczególnych funkcjonariuszy policji pełniący przy okazji protestów służbę. Ukazały się w takich postach również groźby zdjęcia oraz informacje personalne na temat policjantów. Niedopuszczalne słowa miały być skierowane nie tylko do funkcjonariuszy, ale także ich bliskich.

 

 

Ujawnienie danych personalnych szeregowych policjantów, którzy dbają o porządek, a następnie wywołanie tym fali hejtu i gróźb kierowanych do dzieci, do bliskich, najbliższych policjantów jest niespotykana. Dlatego Komendant Główny Policji w tej sprawie polecił zebrać wszelkie materiały dowodowe związane z ujawnionymi na portalach społecznościowych wpisami, groźbami kierowanymi w stosunku do najbliższych policjantów i składa zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury – przekazał podczas konferencji Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

 

Policja przypomina, że od osób publicznych takich jak posłowie RP wymaga się więcej niż od przeciętnego obywatela. Powinni oni mieć też wg. słów jakie dziś padły na specjalnej konferencji szczególną świadomość tego czego się dopuszczają.

 

– Nie może być i nie ma przyzwolenia na to, aby nasi policjanci i ich rodziny były narażone na niebezpieczeństwo – stwierdził Mariusz Ciarka.

 

Jeszcze w tym tygodniu ma zostać złożone zawiadomienie do prokuratury. Policja nadal jednak monitoruje pojawiające się w sieci groźby w publikowanych wpisach. Kroki prawne postanowił podjąć również osobiście policjant, które szkalować postanowił poseł Szczerba.

 

– W związku z falą hejtu, której doświadczył starszy aspirant Robert Sawera, złożył on zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Postępowanie w powyższej sprawie w kierunku gróźb karalnych, zniesławienia oraz nawoływania do popełnienia przestępstwa prowadzą policjanci z komendy śródmiejskiej w Warszawie – powiedział kom. Sylwester Marczak, rzecznik komendanta stołecznego policji.

 

W związku z zachowaniem posła Platformy Obywatelskiej, stanowisko zajął też szef MSWiA Joachim Brudziński.

 

 

Do sprawy zdążył już ustosunkować się sam Michał Szczerba, który w swojej opinii nie podżegał do popełnienia przestępstwa, a ujawnić nazwisko policjanta miał prawo, zw. na jego rzekomą brutalność. Poseł PO uważa też, że policja odwraca uwagę od konieczności wyjaśnienia sprawy stosowania przemocy przez policjantów.

 

W internecie po ostatnich akcjach totalnej opozycji starano się ukazać niektórych z manifestujących jako ofiary pobicia przez policję. Jednakże szybko w internecie przekłamane doniesienia o poważnie poszkodowanych po stronie manifestantów osób, zdemaskowano oraz ośmieszono.

 

Jarosłąw Wałęsa, eurodeputowany PO, został kandydatem na prezydenta Gdańska z ramienia Platormy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej.

Kandydatura zostałą ogłoszona podczas Regionalnej Konwencji Samorządowej Koalicji Obywatelskiej współtworzonej przez PO i Nowoczesną.

Słowa uznania dla Jarosława Wałęsy trafiły za deklarację zaprzestania „bezładnego betonowania Gdańska” i „końca republiki deweloperów”.

Z obietnic kandydata wynika, że podczas jego kandydatury, wysiłki będa głównie koncentrowane na programach chodnikowych, budowach lokalnych dróg, podwórek oraz rozwijaniu zieleni miejskiej.

Dodatkowo kładzie nacisk na dialog z mieszkańcami oraz seniorami, zapowiadając zwiększenie wydatków na komunikację miejską oraz zwiększenie budżetu dla rad dzielnic i zmiany w zarządzaniu spółkami miejskimi.

Były Prezydent RP Lech Wałęsa nie wyraził zadowolenia kandydaturą syna, ale wspomniał, że w razie wygranej zapewni mu pełne wsparcie. Wyborców uprzedził o wielkiej ambicji i pracowitości syna.

Wszystko zaczęło się od emisji programu „Woronicza 17” w ostatnią niedzielę. Wtedy właśnie ze studia TVP wyszli równocześnie przedstawiciel Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Nowoczesnej. Miał być to wyraz protestu wobec faktu, że prowadzący program dziennikarz Michał Rachoń poruszył temat usług jakie świadczyła kobieta w wynajętym jej przez Stanisława Gawłowskiego mieszkaniu.

 

Politycy „totalnej opozycji” mają zapewne bardzo duży żal do Michała Rachonia, iż nie skupił się na marszu opozycji a faktach z życia polityka PO. Kilka dni po wydarzeniach w Telewizji Polskiej, do sprawy na Twitterze odniósł się europarlamentarzysta wybrany z ramienia Platformy Obywatelskiej- Dariusz Rosati.

 

– Pan Michał Rachoń spóźnił się ze swoimi talentami o 35 lat – w stanie wojennym byłby świetnym propagandzistą. Ale ma fart, trafił mu się PiS, bo inaczej klepałby biedę – stwierdził Rosati w swoim wpisie.

 

Zareagować na te słowa postanowił poseł Wolnych i Solidarnych Adam Andruszkiewicz. Szybko sprowadził on „na ziemię” przedstawiciela Platformy Obywatelskiej, przypominając mu dzieje z jego kariery politycznej w czasach PRL-u.

 

– Panie Rosati, przecież to pan był komunistycznym partyjniakiem z PZPR. Stracił pan okazję, by siedzieć cicho – odpowiedział poseł Andruszkiewicz europosłowi PO.