Kampania przed wyborami samorządowymi rozkręca się na całego w wielu polskich miastach. Nie inaczej jest w Gdańsku, gdzie co ciekawe dotychczasowy prezydent Paweł Adamowicz popierany wcześniej przez Platformę Obywatelską, rywalizuje tam teraz z wystawionym jako kandydat PO Jarosławem Wałęsa, synem byłego prezydenta.

 

To jednak jak przed mediami wypowiedziała się jedna z kandydatek Platformy Obywatelskiej do rady miasta w Gdańsku, z pewnością nie pomogło w prowadzeniu kampanii przez partię i samego Jarosława Wałęsę.

 

Dorota Topolewska, bo o niej mowa, chciała wyjaśnić na jakich kwestiach chciałaby się skupić po ewentualnym wybraniu jej na gdańską radną. Problem, jednak w tym, że kandydatka PO zamilkła, kiedy miała takowe kwestie wymienić, po czym uciekła sprzed kamer i mikrofonów słuchających jej dziennikarzy.

 

 

Sytuacja ta jest komentowana przez wielu internautów. Spora część ludzi określa to nagranie jako totalna kompromitacja. Zdaniem osób komentujących wypowiedź Doroty Topolewskiej, jej wystąpienie pokazuje jak kończy się przygotowywanie programu sprowadzającego się do bycia „anty-PiSem”.

 

Źródło: wykop.pl ; Facebook/@prawicowyinternet

 

Jak przekazano, Komenda Główna Policji postanowiła złożyć doniesienie do prokuratury ws. wpisów jakie pojawiły się w przestrzeni internetowej po ostatnich protestach jakie odbyły się pod Sejmem.  Jeden z takich postów  opublikował m.in. poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba, znany ze skandalicznych zachowań.

 

Podczas ostatnich protestów organizowanych przez środowiska związane z totalną opozycją doszło do aktów agresji. Tłum uczestników próbował przedostać się na teren Sejmu a także starł się z policją. Dwóch funkcjonariuszy zostało poszkodowanych. Jednemu z nich uszkodzono bark, inny został ranny w twarz.

 

Zdaniem polityków i sympatyków totalnej opozycji, to jednak policja określana jest jako agresorzy. Na internecie pojawiły się wpisy szkalujące poszczególnych funkcjonariuszy policji pełniący przy okazji protestów służbę. Ukazały się w takich postach również groźby zdjęcia oraz informacje personalne na temat policjantów. Niedopuszczalne słowa miały być skierowane nie tylko do funkcjonariuszy, ale także ich bliskich.

 

 

Ujawnienie danych personalnych szeregowych policjantów, którzy dbają o porządek, a następnie wywołanie tym fali hejtu i gróźb kierowanych do dzieci, do bliskich, najbliższych policjantów jest niespotykana. Dlatego Komendant Główny Policji w tej sprawie polecił zebrać wszelkie materiały dowodowe związane z ujawnionymi na portalach społecznościowych wpisami, groźbami kierowanymi w stosunku do najbliższych policjantów i składa zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury – przekazał podczas konferencji Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

 

Policja przypomina, że od osób publicznych takich jak posłowie RP wymaga się więcej niż od przeciętnego obywatela. Powinni oni mieć też wg. słów jakie dziś padły na specjalnej konferencji szczególną świadomość tego czego się dopuszczają.

 

– Nie może być i nie ma przyzwolenia na to, aby nasi policjanci i ich rodziny były narażone na niebezpieczeństwo – stwierdził Mariusz Ciarka.

 

Jeszcze w tym tygodniu ma zostać złożone zawiadomienie do prokuratury. Policja nadal jednak monitoruje pojawiające się w sieci groźby w publikowanych wpisach. Kroki prawne postanowił podjąć również osobiście policjant, które szkalować postanowił poseł Szczerba.

 

– W związku z falą hejtu, której doświadczył starszy aspirant Robert Sawera, złożył on zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Postępowanie w powyższej sprawie w kierunku gróźb karalnych, zniesławienia oraz nawoływania do popełnienia przestępstwa prowadzą policjanci z komendy śródmiejskiej w Warszawie – powiedział kom. Sylwester Marczak, rzecznik komendanta stołecznego policji.

 

W związku z zachowaniem posła Platformy Obywatelskiej, stanowisko zajął też szef MSWiA Joachim Brudziński.

 

 

Do sprawy zdążył już ustosunkować się sam Michał Szczerba, który w swojej opinii nie podżegał do popełnienia przestępstwa, a ujawnić nazwisko policjanta miał prawo, zw. na jego rzekomą brutalność. Poseł PO uważa też, że policja odwraca uwagę od konieczności wyjaśnienia sprawy stosowania przemocy przez policjantów.

 

W internecie po ostatnich akcjach totalnej opozycji starano się ukazać niektórych z manifestujących jako ofiary pobicia przez policję. Jednakże szybko w internecie przekłamane doniesienia o poważnie poszkodowanych po stronie manifestantów osób, zdemaskowano oraz ośmieszono.

 

Wszystko zaczęło się od emisji programu „Woronicza 17” w ostatnią niedzielę. Wtedy właśnie ze studia TVP wyszli równocześnie przedstawiciel Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Nowoczesnej. Miał być to wyraz protestu wobec faktu, że prowadzący program dziennikarz Michał Rachoń poruszył temat usług jakie świadczyła kobieta w wynajętym jej przez Stanisława Gawłowskiego mieszkaniu.

 

Politycy „totalnej opozycji” mają zapewne bardzo duży żal do Michała Rachonia, iż nie skupił się na marszu opozycji a faktach z życia polityka PO. Kilka dni po wydarzeniach w Telewizji Polskiej, do sprawy na Twitterze odniósł się europarlamentarzysta wybrany z ramienia Platformy Obywatelskiej- Dariusz Rosati.

 

– Pan Michał Rachoń spóźnił się ze swoimi talentami o 35 lat – w stanie wojennym byłby świetnym propagandzistą. Ale ma fart, trafił mu się PiS, bo inaczej klepałby biedę – stwierdził Rosati w swoim wpisie.

 

Zareagować na te słowa postanowił poseł Wolnych i Solidarnych Adam Andruszkiewicz. Szybko sprowadził on „na ziemię” przedstawiciela Platformy Obywatelskiej, przypominając mu dzieje z jego kariery politycznej w czasach PRL-u.

 

– Panie Rosati, przecież to pan był komunistycznym partyjniakiem z PZPR. Stracił pan okazję, by siedzieć cicho – odpowiedział poseł Andruszkiewicz europosłowi PO.

 

 

W czasie rządów koalicji PO-PSL wprowadzono kontrowersyjne zapisy prawne dotyczące posiadania oraz wnoszenia na teren imprez masowych materiałów pirotechnicznych. Politycy Platformy Obywatelskiej mogą jednak zapędzać się w „kozi róg”, ponieważ samemu odpalili race na marszu idącym ulicami Warszawy.

 

W ostatnią sobotę zorganizowano w stolicy „Marsz Wolności”. Pomysłodawcami tej inicjatywy byli przedstawiciele opozycji, która od wielu miesięcy stara się ulicznymi protestami odsunąć PiS od władzy. W sobotnie wydarzenie, mające być wyrazem sprzeciwu wobec partii rządzącej zaangażowały się m.in. KOD, Nowoczesna i właśnie Platforma Obywatelska.

 

Uczestnicy marszu nieśli flagi unijne, transparenty, ale również używali środków pirotechnicznych. Na fotografiach udostępnionych w sieci widać, jak posłowie PO trzymają w rękach odpalone race jadąc odkrytym piętrowym autobusem, specjalnie zorganizowanym na sobotni happening.

 

 

Zdjęcia te udostępnił twitterowy profil związany z Platformą Obywatelską- Platforma NEWS.

 

Wielu internautów uważa za hipokryzję i poczucie wyższości nad innymi takie zachowanie. Powodem tego jest właśnie fakt, wprowadzenia podczas rządów koalicji PO-PSL przepisu, zgodnie z którym osobie wnoszącej i posiadającej pirotechnikę na imprezie masowej grozi kara grzywny oraz ograniczenia lub pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat.

 

Race i efektowne pirotechniczne oprawy kojarzone są z piłkarskimi meczami w Polsce oraz patriotycznymi marszami. Niektórzy przedstawiciele środowisk lewicowo-liberalnych krytycznie odnosili się do używania pirotechniki na imprezach masowych, argumentując to względami bezpieczeństwa. Race używane jednak były co ciekawe nie tylko przez polityków Platformy Obywatelskiej w ostatnią sobotę, ale także na jednej z organizowanych przez feministyczne środowiska manifestacji antyaborcyjnej.

 

Stanisław Gawłowski to ważny polityk Platformy Obywatelskiej, pełniący funkcję sekretarza generalnego w tej partii. Został on zatrzymany w kwietniu przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego i osadzony w areszcie na trzy miesiące, w związku z aferą korupcyjną oraz zarzutami jakie mu się stawia.

 

Gawłowski podejrzewany jest między innymi o przyjęcie dobra materialnego w postaci dwóch ekskluzywnych zegarków o wartości 25 tysięcy zł oraz łapówki w wysokości co najmniej 175 tysięcy zł. Grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.

 

Głos w tej sprawie zabrała żona sekretarza generalnego PO- Renata Gawłowska. Swoje obawy o życie męża wyraziła ona w rozmowie z „Super Expressem”. Strach ten argumentuje rzekomą złą sytuacją jaka jej zdaniem ma mieć miejsce obecnie na polskich komisariatach.

 

– Obawiam się, że coś się może stać mężowi. To, co się dzieje na komisariatach teraz. Boję się o życie męża. Ale mam nadzieję, że się nie odważą nic mu zrobić. Boję się, że gdzieś się potknie i coś mu się stanie, i okaże się, że to nieszczęśliwy wypadek – stwierdziła Renata Gawłowska w rozmowie z „Super Expressem”.

 

Kobieta miała odwiedzić swojego męża w areszcie kilka dni temu.

 

– Jest mu ciężko, wierzy, że prawda zwycięży – powiedziała Gawłowska.

 

Przyznała również, że w tym trudnym dla niej czasie może liczyć na wsparcie innych ludzi związanych z Platformą Obywatelską.

 

 

Sekretarz generalny partii Platforma Obywatelska- poseł Stanisław Gawłowski został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i osadzony w areszcie. Prokuratura stawia mu 5 zarzutów, w tym 3 o charakterze korupcyjnym. Nie jest jednak wykluczone, że liczba przedstawianych ważnemu politykowi Platformy zwiększy się.

 

Sprawa z pewnością może być bulwersująca dla obywateli, skoro sekretarz generalny partii rządzącej w Polsce przez 8 lat podejrzewany jest o bycie zamieszanym w działalność przestępczą, w której przewijały się wyjątkowo duże sumy pieniędzy. Do całej sprawy oraz zatrzymania Stanisława Gawłowskiego odniósł się poseł Adam Andruszkiewicz (WiS), który spotyka się z setkami Polek i Polaków na organizowanych w całym kraju spotkaniach oraz chce angażować się w sprawy obywateli.

 

Zdaniem Andruszkiewicza, powinno rozważyć się możliwość nadania statusu świadka koronnego osadzonemu w areszcie politykowi Platformy Obywatelskiej. Jak bowiem sądzi, S. Gawłowski może obawiać się swoich kolegów również zamieszanych w przestępcze procedery.

 

Jak stwierdził na Twitterze Adam Andruszkiewicz, takie postawienie sprawy, mogło by pozwolić na usłyszenie w zeznaniach Gawłowskiego więcej konkretów oraz nazwisk, co przyczyniło by się do wyczyszczenia układów III RP. Swój pogląd na tą kwestię, młody poseł uzasadnia również faktem, jak dużą wiedzę na temat PO oraz czasów jej rządów ma sekretarz generalny tej partii.

 

 

 

Czwartkowe głosowanie w Sejmie dotyczyło sprawy posła Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego oraz afery korupcyjnej, która w ostatnim czasie nabrała rozgłosu. Zarzuty wobec tego ważnego polityka Platformy wyglądają na dość poważne i dotyczące sporych sum pieniędzy. Z wnioskiem o zgodę na zatrzymanie oraz aresztowanie sekretarza generalnego PO wystąpiła do Sejmu Prokuratura Krajowa .

 

Poseł Gawłowski usłyszeć ma pięć zarzutów. Trzy z nich dotyczyć mają czynności o charakterze korupcyjnym. Przedstawić zarzuty sekretarzowi generalnemu PO ma Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie.

 

W lutym rekomendację, aby poparty został wniosek śledczych o zgodę na aresztowanie i zatrzymanie posła Platformy Obywatelskiej, wydała sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych.

 

W dzisiejszym głosowaniu za zatrzymaniem oraz tymczasowym aresztem dla polityka PO głosowało 261 posłów, a 171 było przeciw. Jedynie jeden poseł wstrzymał się od głosu. Tym samym, Sejm wyraził zgodę na areszt i zatrzymanie sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej.

 

Sprawa posła Stanisława Gawłowskiego jest kolejnym problemem, który spotyka w ostatnim czasie Platformę Obywatelską czyli partię, która stara się być główną siłą jednoczącą totalną opozycję w nadchodzącym maratonie wyborczym.

 

Co ciekawe, jeszcze niedawno na zdjęciu z meczu Polska-Korea Płd. w Chorzowie, widać było posła Gawłowskiego wraz z innymi przedstawicielami PO w dobrych humorach na trybunach.

 

Ostatnie miesiące nie są zbyt radosne dla Platformy Obywatelskiej. Problemów jakie partia w ostatnim czasie napotyka nie brakuje, a one dodatkowo przekładają się na notowania PO w sondażach. Jak jednak widać, polityków tej formacji humory nie opuszczają, co można było zaobserwować przy okazji wczorajszego meczu Polska-Korea Południowa, który odbył się na wyremontowanym Stadionie Śląskim w Chorzowie.

 

Na fotografii udostępnionej przez Grzegorza Schetynę na Twitterze widzimy znane twarze PO. Możemy zaobserwować dobry nastrój oraz zadowolenie na twarzach polityków. Choć mógł sprzyjać temu wynik wczorajszego spotkania na boisku, to jednak kłopoty i obecna sytuacja partii nie powinna napawać optymizmem jej działaczy.

 

W ostatnim czasie największa partia opozycyjna musiała zmagać się ze słabymi notowaniami pomimo wszystkich prób podburzania ludzi przeciwko obecnemu rządowi poprzez udział manifestacjach KOD-u czy też wyciągania wewnętrznych spraw Polski na arenę międzynarodową. O „ból głowy” mogło też przysporzyć liderów PO zamieszanie wokół sekretarza generalnego Gawłowskiego, który również wczoraj bawił się z liderami partii na stadionie w Chorzowie. Jak widać i jego dobre samopoczucie nie opuszcza pomimo faktu, że w związku z podejrzeniami jakie pojawiły się wobec jego osoby, mogą zostać wyciągnięte poważne konsekwencje prawne.

 

Dodatkowe problemy generować mogą również próby zawiązania koalicji z Nowoczesną, której wielu ważnych działaczy znanych jest wręcz z kompromitujących sytuacji czy wystąpień. Notowania tej formacji również nie są zbyt optymistyczne. Poparcie dla Nowoczesnej waha się na poziomie progu wyborczego.

 

 

Dobry nastrój Grzegorza Schetyny i pozostałych osób widocznych na zdjęciu z meczu może zastanawiać oraz wzbudzać podejrzenia czy nie jest to pewny zabieg PR-owy.

 

A może po prostu czasem wystarczy się z niektórymi sprawami pogodzić i wiedzieć kiedy ze sceny zejść?

 

 

– Po stawieniu się w prokuraturze poseł został przesłuchany w charakterze podejrzanego. W przesłuchaniu uczestniczył jego obrońca – poinformowali śledczy.

 

W Katowicach, w tamtejszej Prokuraturze Regionalnej. Zarzut nielegalnego zdobycia pozwolenia na posiadanie broni usłyszał poseł Cezary Grabarczyk (Platforma Obywatelska).

 

Grabarczyk w marcu 2012 roku poświadczyć miał nieprawdę w związku z prowadzonym na jego wniosek postępowaniem o wydanie pozwolenia na posiadanie broni palnej. Na to wskazuje treść komunikatu prokuratury.

 

Jak uważa prokuratura, poseł Grabarczyk miał poświadczyć nieprawdę przez potwierdzenie w dokumentach przebiegu i samego odbycia egzaminu, który w rzeczywistości nie został przeprowadzony.

 

Sprawa dotyczyć ma m.in.: karty egzaminacyjnej z teoretycznej części, protokół z egzaminu oraz listy obecności.

 

Cezary Grabarczyk w dokumentach potwierdzał, że egzamin zaliczył. Wynikało z nich przykładowo, że zdobył on 39 punktów strzelając 5 razy. Według trzech świadków jednak, polityk PO miał nawet nie pojawić się na tym egzaminie, mającym miejsce 6 lat temu. Nieobecny miał być zarówno na części praktycznej , jak i teoretycznej. Przy całym procederze współpracować miał z łódzkimi policjantami.

 

Poseł przystąpił do egzaminu w 2015 roku. Wtedy zaś nie zdał części teoretycznej.

 

W związku z toczącym się w tej sprawie śledztwem w listopadzie 2017 roku, były minister zrzekł się immunitetu. Wystąpiła wtedy o to do Sejmu Prokuratura Regionalna w Katowicach.