W sprawie znanego piłkarza, Jarosława Bieniuka, na jaw wychodzi prawda.  Modelka, która oskarżyła go o gwałt, została bez opieki prawnej. Kancelaria, która ją reprezentowała, zrezygnowała ze wspierania kobiety.

 

Jak informował „Super Express” do rzekomego gwałtu miało dojść w nocy z 12 na 13 kwietnia. Jak twierdzi 28-letnia Cassandra miała zostać „brutalnie zgwałcona” przez byłego piłkarza Jarosława Bieniuka. Dodatkowo uważa, że wcześniej zostały podano jej „środki odurzające”.

 

Piłkarz jednak nie usłyszał zarzutów. W środę wieczorem opuścił areszt.

 

W czwartek prawnicy kobiety jakby nigdy nic zakończyli z nią współpracę. Jak można przeczytać w przesłanym do nas oświadczeniu od mecenasa Mateusza Dończyka: „W celu uniknięcia zbędnych spekulacji, wyjaśniamy, że przyczyną wypowiedzenia pełnomocnictw nie są okoliczności bezpośrednio związane z samą pokrzywdzoną oraz bezpośrednio czynem zarzucanym przez pokrzywdzoną wobec wskazanego sprawcy”.

 

Przyczyn „rozstania” może być kilka. Najprawdopodobniejszym wydaje się utrata zaufania na linii prawnik-klient.

 

Jednak najbardziej kluczowym momentem w sprawie jest nagranie z monitoringu. Można na nim zobaczyć, jak Bieniuk i Cassandra opuszczają hotel, po czym mężczyzna odprowadza ją do taksówki i żegna się z nią!

 

Źródło: nczas.com
fot. Twitter.com
LS

Reprezentant Polski Robert Lewandowski jest obecnie obiektem zainteresowań dziennikarzy zarówno w Polsce, jak i w zagranicznych mediach zajmujących się tematyką piłki nożnej. Tym razem niestety, całe medialne zamieszanie wywołane jest faktem, iż doszło do bójki pomiędzy nim a innym piłkarzem- Francuzem Kingsleyem Comanem.

 

Jak donosi „Bild”, do bójki pomiędzy zawodnikami Bayernu Monachium doszło podczas jednym z treningów. Co ciekawe sytuacja miała miejsce po tym, jak w sobotę Bayern rozbił Borussię Dortmund 5:0. Podczas czwartkowej awantury między Lewandowskim a Comanem w ruch miały pójść pięści.

 

Dziennik „TZ” informuje, że powodem bijatyki było wcześniejsze naśmiewanie się Roberta Lewandowskiego z Kingsleya Comana podczas ćwiczenia ataków pozycyjnych. Uwagi Polaka miały nie spodobać się francuskiemu piłkarzowi. Padły wyzwiska, a później obydwaj panowie użyli wobec siebie siły fizycznej.

 

Zawodników, według medialnych doniesień, starali się rozdzielić Jerome Boateng oraz Niklas Sule. Do nich przyłączyć mieli się też inni piłkarze chcący załagodzić sytuację.

 

Dla wielu zastanawiający jest fakt, że trener Bayernu nie odesłał obydwu skłóconych piłkarzy do szatni. Niko Kovać kazał im natomiast wrócić do zajęć treningowych. Dziennik „TZ” pisze, że najprawdopodobniej Kovać obawiał się przeniesienia awantury poza boisko.

 

W angielskim „Mirror” zwrócono uwagę na fakt, że nie jest to pierwsza scysja w Bayernie, w której udział brał polski napastnik, a o której zrobiło się głośno. W zeszłym sezonie miało dojść też do mocnej wymiany zdań pomiędzy Robertem Lewandowskim a Matsem Hummelsem.

 

 

Źródło: sport.pl ; sportowefakty.wp.pl ; Bild ; The Sun ; TZ

Fot.: YouTube/Bundesliga

 

 

MB

 

To wyjątkowo nietypowa sytuacja jaka miała miejsce w historii piłkarskich rozgrywek. Mecz obfitował w wiele spięć i ostrą grę, co skutkowało nawet podyktowaniem dwóch rzutów karnych. Najwięcej komentarzy wywoływać się zdaje jednak fakt, że jeden z piłkarzy ranił kilku zawodników drużyny przeciwnej żyletką. Miał próbować nawet podciąć gardło jednemu z nich.

 

Wszystko to wydarzyło się w Turcji. Mecz tamtejszej trzeciej ligi piłkarskiej pomiędzy Amed SK a Sakaryasporem, już w rundzie jesiennej nie był spokojnym spotkaniem. Wszystko przez to, że w tym przypadku sport i kibicowanie mieszka się z politycznymi, a także narodowymi antypatiami.

 

Zmagania między władzami Tureckimi i zwolennikami rządu w Ankarze a Partią Pracujących Kurdystanu i bojownikami dążącymi do odłączenia tego regionu od Turcji to konflikt, któremu od kilku lat przygląda się cały świat, gdyż może on mieć podobnie jak przenikająca się z nim wojna w Syrii wpływ na geopolitykę w szerszym stopniu.

 

Mecz pomiędzy tymi zespołami jest związany z tymi właśnie napięciami pomiędzy Kurdami a tureckimi nacjonalistami. Amed SK to drużyna z miasta Diyarbakir, będącego stolicą Kurdystanu. Sakaryaspar jest natomiast klubem z leżącego w północno-zachodniej części Turcji miasta Adapazari. Tamten rejon stanowi mocny bastion poparcia dla rządzącego w Turcji prezydenta Erdogana, zamieszkiwany przez wielu ludzi o nacjonalistycznych poglądach.

 

Okazało się, że podczas meczu, zawodnik Amed SK Mansur Calar rozgrywał sportową potyczkę, mając w dłoni ukrytą żyletkę. Używał jej do ranienia piłkarzy drużyny przeciwnej. Na fragmentach nagrania ze stadionu widać, grymas bólu na twarzach piłkarzy, kiedy ranił ich Calar mijając ich na murawie.

 

Wszystko wyszło jednak na jaw dopiero po meczu. W internecie zawodnicy Sakaryasparu podzielili się zdjęciami przedstawiającymi obrażenia jakie otrzymali podczas 90 minut rozegranych przez Mansura Calara. Miało wyjść również na jaw, że w trakcie spotkania próbował on zranić jednego z przeciwników w szyję. Inni zaprezentowali natomiast blizny na nogach oraz rękach. Klub z Kurdystanu broni swojego piłkarza określając w wydanym oświadczeniu całą sytuację „prowokacją”. Przedstawiciele Amed SK przestrzegli również media przed „nagłaśnianiem sprawy”.

 

Materiałem wideo z fragmentami meczu, kiedy widać jak atakował Mansur Calar podzieliła się z telewidzami stacja „TV264”.

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; Twitter/@tribundergi

Fot.: Pixabay ; Pexels

 

MB

Małżonka bramkarza Juventusu Turyn Wojciecha Szczęsnego odpowiada w mediach społecznościowych autorom tekstu, który opublikowany został na portalu TVP Sport.

 

Marina Łuczenko-Szczęsna nie ukryła irytacji po ukazaniu się artykułu, w którym napisano, że rozbiła ona auto swojego męża. W tekście TVP Sport pojawiła się nieprawdziwa informacja o tym, że Marina rozbiła „samochód męża”. W rzeczywistości to na czerwonym świetle wjechano w  jej samochód.

 

Jak pisze nczas.com, stereotypowy obraz żony-trofeum korzystającej z wszelkich udogodnień zapewnianych z kieszeni męża pokutuje niezmiennie od lat. Tym razem jednak ofiara obroniła się i skomentowała artykuł na swoim InstaStory.

 

„Zanim napiszecie takie kocopały, warto zweryfikować informacje. Wiadomo, ściema zawsze lepiej się czyta. Porsche wciąż jeździ, zostało naprawione z ubezpieczenia Pana, który wyjechał na CZERWONYM ŚWIETLE i naraził mnie na wypadek. (…) A Benek (Bentley – przypis redakcji Nczas.com) jest mój. Elo!”

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak opowiada były piłkarz reprezentacji Polski, obecny menedżer Marek Citko dziennikarzowi sportowefakty.wp.pl: „Okazało się, że syn ma wadę serca – HLHS, że ma tylko pół serca. Żona usłyszała to  w trzecim czy czwartym miesiącu ciąży, mnie wtedy nie było w kraju. Lekarz przekonywał, że nie warto się tak męczyć, że jesteśmy młodzi, że może nie przeżyć, albo będzie rośliną. Jestem człowiekiem wierzącym, powiedziałem, że nie ma takiej możliwości”.

 

Citko był piłkarzem reprezentacji Polski, Jagiellonii, Widzewa i Legii. Występował także w Lidze Mistrzów. Napastnik strzelił gola na Wembley w meczu polskiej reprezentacji z Anglią. Kontuzja ścięgna Achillesa zakończyła jego karierę na dobre…

 

„Napisałem modlitwę. Swoją własną, od serca, w modlitewniku, tylko dla siebie. Odmawiałem ją codziennie. „Ty Panie możesz wszystko, dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Okaż nam Panie swoje Miłosierdzie i uczyń dla nas cud”” – wyznaje były piłkarz.

 

Ostatecznie nie zdecydowali się na aborcję, ponieważ nie zgadzało się to z ich wartościami.

 

Jak wspomina Citko: „Uznałem, że to jest sprawdzian, próba od Boga. A skoro jesteśmy ludźmi wierzącymi, to cuda się zdarzają. Prosiłem znajomych księży, siostry zakonne, żeby też się modlili. Mówiłem: wola nieba, nawet gdy się urodzi i będzie żyło dwa, trzy dni, to będę miał grób. Pan Bóg daje, pan Bóg zabiera. Mi wiara, słowa z Pisma Świętego i Maryja, która jest naszą najlepszą przewodniczką, pomogły. Byłem przygotowany wtedy na każdą opcję”.

 

Marek wyznaje: „Konrad w czerwcu kończy 16 lat, co roku ma badania, jest coraz lepiej. Nie może zawodowo uprawiać sportu, ale normalnie gra w piłkę, tenisa, pływa. Wie tylko, że gdy się zmęczy, to musi odpocząć”.

 

Źródło: wpolityce.pl
fot. youtube.com
LS

 

 

 

 

 

Krzysztof Piątek na dobre zaaklimatyzował się już w nowym klubie. W sieci został udostępniony filmik, na którym Tiémoué Bakayoko – pomocnik Milanu – tańczy do utworu, którym podzielił się z nim Polak. Francuzowi bardzo spodobała się piosenka. Nic dziwnego, bo jej tytuł to „Bakayoko”.

 

Polski piłkarz strzelił dla Milanu już sześć goli w pięciu meczach. Zachwają są nim nie tylko włoscy kibice, ale także koledzy z boiska. – Jestem w nim całkowicie zakochany – tak o Piątku mówił pomocnik drużyny, Bakayoko. Widać, że między zawodnikami nawiązała się koleżeńska więź. Hitem internetu stał się ostatnio filmik, na którym piłkarz tańczy do piosenki, którą puścił mu Polak.

 

 

„Wokoło lata koko, à propos
Oni to robią tak à propos, à propos
Nie mieli w planach, tylko tak à propos, à propos
I nie wycofają się jak Bakayoko, Baka-Bakayoko”

 

Źródło: sport.pl; Twitter – ACMilan24com
Fot.: Twitter – ACMilan24com
EM

Niestety w świecie sportu pojawia się ostatnio kilka smutnych wieści. W tym za taką zdecydowanie uznać można też informacje o tragicznie zakończeniu żywota przez znanego serbskiego szczypiornistę i uczestnikaa mistrzostw Europy w Polsce, które odbył się w 2016 roku.

 

Novak Boskovic miał 29 lat. W reprezentacji Serbii zadebiutował w 2014 roku. Będąc dwa lata później na Mistrzostwach Europy w Polsce, wystąpił m.in. w rozegranym w Krakowie meczu Serbia-Francja.

 

Na co dzień zawodnik występował w lidze izraelskiej, a dokładniej w drużynie Maccabi Tel Awiw. W swojej karierze grał też wcześniej dla słoweńskiego Cimos Koper, w którego barwach zmagał się o „dziką kartę” do Ligi Mistrzów, rywalizując z piłkarzami ręcznymi Orlenu Wisła Płock. Grał też w lidze węgierskiej oraz rumuńskiej.

 

Ciało 29-letniego sportowca zostało znalezione w jego domu w Crvence. Jak przekazały lokalne media, najprawdopodobniej Novak Bosković popełnił samobójstwo. W czasie tej tragedii, w domu przebywać mieli również członkowie jego rodziny: żona, mała córka, a także jego matka.

 

Gazeta „Kurir” poinformowała, że Bosković był też zapalonym myśliwym, a na polowania udawał się m.in. na tereny Afryki. Dzięki temu miał on pozwolenie na broń. To z niej właśnie miał oddać strzał, którym odebrał sobie życie.

 

Niestety nie jest to jedyna tragedia jaka miała miejsce w sporcie w ostatnich dniach. Niedawno informowaliśmy również o tragicznej śmierci znanego w Ligue 1 piłkarza:

Znany piłkarz nie żyje! Wysłał mrożącą krew w żyłach wiadomość przed tragedią [FOTO]

 

 

Źródło: Onet.pl ; Kurir

Fot.: Max Pixel

 

 

MB

 

Chwila grozy w lidze brazylijskiej. W czasie meczu drużyn młodzieżowych jeden z młodych zawodników został porażony piorunem! O mały włos, a doszłoby do wielkiej tragedii.

 

Feralnego dnia o zwycięstwo walczyły młodzieżowe zespoły Atlético Mineiro i Aqua Santa.
Na nieszczęście zawodników i kibiców, podczas meczu rozpętała się burza. Pomimo fatalnych warunków pogodowych, sędzia nie zdecydował się przerwać meczu, każąc kontynuować grę. Zdecydował się na to dopiero po tragicznej sytuacji, która miała miejsce na sam koniec rozgrywki.

 

Jeden z młodych zawodników – Henrique został trafiony piorunem. Udało mu się o własnych siłach podejść do ławki rezerwowych, gdzie po chwili upadł. Koledzy byli przerażeni.

 

Całe szczęście szybka reakcja klubowego lekarza uratowała życie młodemu piłkarzowi. Chwilę później zawodnik był już w karetce, która odwiozła go szpitala. Jakiś czas później szefostwo klubu wydały komunikat. Było sporo obaw, ale już po kilku godzinach Henrique dostał od lekarzy zgodę na wyjście ze szpitala.

 

 

Źródło: se.pl; Twitter – ClubFMRadio
Fot.: Twitter – ClubFMRadio|
EM

Zmiana barw klubowych przez Krzysztofa Piątka staje się faktem. W ostatnim czasie o polskim napastniku mówiło się w wiele w kwestii jego ewentualnych przenosin. Mówiło się nawet o zainteresowaniu Realu Madryt zdolnym zawodnikiem. Dziś już wszystko staje się jasne.

 

Informacje o zmianie klubu przez Piątka przekazał portal sportmediaset.it. Polak na zasadzie wypożyczenia na okres pół roku, trafi do AC Milan. Po zakończeniu sezonu Genoa zainkasuje z tego tytułu 40 mln euro.

 

Te rewelacje potwierdził również polski portal weszlo.com. Obecnie ustalane mają być już szczegóły umowy. Agenci Krzysztofa Piątka, zgodnie z informacjami „Weszło”, negocjują warunki indywidualnego kontraktu Polaka.

 

Piątek w zimowym oknie transferowym zostanie wypożyczony do AC Milanu. Do Juventusu wróci natomiast Gonzalo Higuain, który gra w Milanie także na zasadzie wypożyczenia. Mario Balotelli może zaś zastąpić Piątka w Genoi. Jego transfer z Chelsea nie jest jednak potwierdzony.

 

 

Źródło: sport.pl

Fot.: YouTube

 

MB