W ostatnich miesiącach niejednokrotnie pisaliśmy o problemach piłkarskiego klubu spod Wawelu, nad którym jeszcze niedawno widniało widmo degradacji do IV ligi rozgrywkowej ze względu na zadłużenie. Sporo spekulacji medialnych wywoływały też doniesienia o wpływach gangsterów i pseudokibiców na zarządzanie Wisłą Kraków. Obecnie Wisła sprowadziła kilku piłkarzy do Krakowa, w tym również Jakuba Błaszczykowskiego, jednak to nie oznacza końca kłopotów drużyny, zwłaszcza iż wyniki ostatnich meczy nie są satysfakcjonujące dla kibiców.

 

Kolejnym problemem stał się konflikt jaki wywiązał się pomiędzy władzami klubu a kibicami „Białej Gwiazdy” odpowiedzialnymi za robienie opraw meczowych. Efektem tego był protest fanów zebranych na sektorze C tzw. „młynie” (sektor, na którym prowadzony jest zorganizowany doping).

 

Podczas meczu z Pogonią nie prowadziliśmy zorganizowanego dopingu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt niemożliwości wywieszenia na sektorze C flag, które są nieodłącznym elementem ruchu kibicowskiego na Wiśle – napisali kibice odpowiedzialny za zorganizowany doping na Wiśle. I dodali: – Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego w jakiej sytuacji jest klub, niezmiernie cieszy nas fakt utrzymania Białej Gwiazdy na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej. Dlatego niezmiennie zachęcamy wszystkich do przychodzenia na Reymonta i wspierania Naszego Ukochanego Klubu. Na meczu ze Śląskiem stworzyliśmy wspólnie fenomenalną atmosferę, którą mamy nadzieję jeszcze w tym sezonie uświadczyć na Stadionie Imienia Henryka Reymana. Nie możemy jednak godzić się na ingerencję ludzi zarządzających aktualnie Wisłą Kraków w niezależność ruchu kibicowskiego przy Reymonta – czytamy w opublikowanym przez grupę „Wisła Ultra” oświadczeniu dotyczącym protestu i braku dopingu podczas meczu z Pogonią Szczecin.

 

Zdaniem „Przeglądu Sportowego”, problematyczne flagi to te, które swoją symboliką i napisami nawiązują do grupy „Wisła Sharks”, czyli gangu stworzonego przez środowisko pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. To właśnie kierujący tą grupą, zatrzymany kilka miesięcy temu na terenie Włoch Paweł M/ ps. „Misiek”, miał wraz ze swoimi kompanami doprowadzić do sporego wpływu przestępców na decyzje podejmowane w klubie.

 

Warto zwrócić uwagę, że do bojkotu dopingu nie przyłączyli się w dużej części kibice zasiadający na innych sektorach stadionu przy ul. Reymonta.

 

 

Źródło: „Przegląd Sportowy” ; sport.pl ; polskieradio24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Czy przedstawiciele grup chuliganów powinni być dopuszczani do piłkarzy podczas treningów oraz mieć wpływ na decyzje podejmowane w klubie? Tego typu pytań pojawiało się już wiele. W ostatnim sporo na ten temat mówiło się przy okazji zamieszania wokół Wisły Kraków. Klub ten zmagał się ze sporymi kłopotami finansowymi, przez które zagrożona była nawet możliwość występowania nadal w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przy okazji, dla wielu bulwersujące stało się, jak duży wpływ na zarządzanie klubu mieli przedstawiciele gangu nazywanego „Wisła Sharks”.

 

Spekulacje, a także dyskusje na temat powiązań Pawła M. ps. „Misiek” i innych członków grupy przestępczej z władzami Wisły Kraków, w dużej mierze wywołał reportaż przygotowany przez dziennikarzy „Superwizjera”. W ramach kontynuacji tego tematu, udostępniono też nagranie zarejestrowane przy okazji jednego z treningów „Białej Gwiazdy” kilka lat temu.

 

Trening ten miał miejsce 5 grudnia 2015 roku. Był to dzień przed meczem z warszawską Legią, z którą Wisła od lata zaciekle rywalizuje, a kibice obydwu klubów delikatnie mówiąc nie darzą się sympatią. Był to zarazem czas, kiedy drużyna „Białej Gwiazdy” nie zachwycała swą grą. Na koncie miała wyjazdową porażkę w Poznaniu z „Kolejorzem” oraz przegrane derby z największym rywalem- Cracovią.

 

Wtedy własnie grupa mężczyzn, w liczbie około trzydziestu osób przybyła na trening, aby krzykiem i swoistą demonstracją siły zmotywować piłkarzy do gry. Jak się okazało przybyli tam ludzie z „Wisła Sharks”, a wraz z nimi znalazł się tam m.in. Damian Dukat, który później wszedł do zarządu Wisły Kraków, a także inni przyszli działacze klubu, tacy jak Robert Szymański i Łukasz Kwaśniewski.

 

Jak wskazuje nagrany materiał, najwięcej pretensji i zarzutów było wówczas kierowanych pod adresem Krzysztofa Mączyńskiego, reprezentanta Polski występującego podczas mile zapamiętanych Mistrzostw Europy w 2016 roku.

 

Podczas konfrontacji, do której doszło podczas tego feralnego treningu, Mączyński w nerwowej atmosferze dyskutował m.in. z wspomnianymi Szymańskim oraz Kwaśniewskim. W wymianie zdań uczestniczył też wówczas Artur Szpiczakowski, który obecnie jest prezesem Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków.

 

– Przy okazji wyjaśniłem sobie też moje nieporozumienie z Krzysztofem Mączyńskim, jakie wynikło między nami przy okazji akcji marketingowej – powiedział Łukasz Kwaśniewski, rozmawiając na temat tamtej sytuacji z reporterem „Superwizjera” Szymonem Jadczakiem. Damian Dukat, jak również Artur Szpiczakowski mieli odmówić mu komentarza w tej sprawie. Natomiast Robert Szymański choć pierwotnie zabrał głos, miał później nie zgodzić się na publikację jego wersji wydarzeń.

 

 

Warto mieć jednak na uwadze, że podobne sposoby na zdeterminowanie piłkarzy do gry, stosowane były już wcześniej na polskich stadionach. Kiedyś w specjalnie przygotowane koszulki, kazali ubrać się podczas treningu zaniepokojeni walką o utrzymanie fani Górnika Zabrze. Niejednokrotnie w Ekstraklasie zdarzało się też odbieranie koszulek po meczu piłkarzom za porażki, które zdaniem kibiców hańbiły ich ukochane kluby.

 

O spekulacjach na temat wpływów członków „Wisła Sharks” na krakowski klub pisaliśmy również tutaj:

To gangsterzy pogrążyli klub? Kolejne spekulacje wokół Wisły Kraków

 

Działania policji doprowadziły w ostatnich latach w Małopolsce do rozbicia struktur największych grup przestępczych opartych na środowisku pseudokibiców. Zaistniałą lukę w Krakowie starają się wypełniać nowe grupy chuliganów. Pisaliśmy o tym także w poniższych artykułach:

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

 

 

Źródło:  gol24.pl ; TVN ; Twitter/@SzJadczak

Fot.: Flickr

 

 

 

Ta niecodzienna sytuacja ma miejsce we Włoszech, a dokładniej w tamtejszej piłkarskiej trzeciej lidze (Serie C). Drużyna Pro Piacenza najpierw poniosła na boisku sromotną porażkę przegrywając aż 0:20, a następnie została ukarana przez wykluczenie z rozgrywek.

 

Ten stan rzeczy ma swoje źródło w proteście na jaki zdecydowali się piłkarze pierwszej drużyny Pro Piacenza oraz członkowie sztabu szkoleniowego. Ze względu na zaległości w wypłatach jakie wobec nich miał klub, podjęli oni decyzję, aby odmówić udziału w wyjazdowym meczu z zespołem Cuneo.

 

W związku z problemami ze skompletowaniem składu na wyjazd, klub zdołał jedynie zebrać i wystawić na boisku… 7 zawodników. Co również interesujące, w składzie tym znalazło się 6 nastolatków oraz fizjoterapeuta.

 

Kiedy wyszło na jaw, że w składzie Pro Piacenza znalazły się osoby nie zgłoszeni wcześniej, aby móc wystąpić w spotkaniu z Cuneo, FIGC (komisja dyscyplinarna włoskiej federacji) podjęła decyzję o zdyskwalifikowaniu w rozgrywkach Pro Piacenzy. Zespołowi Cuneo przyznano walkower, przez co formalnie wynik ostatecznie i tak był korzystniejszy dla ukaranego klubu.

 

Władze komisji dyscyplinarnej zwróciły jednak uwagę na fakt, że naruszenie przepisów przy okazji tego meczu nie było jedynym powodem wyrzucenia klubu z Serie C. Taki wymiar kary motywowany jest również innymi nieprawidłowościami jakich dopuścił się klub Pro Piacenza.

 

Zawodnikom, którzy zdecydowali się wystąpić w siedmioosobowym składzie podczas tego nietypowego meczu, ambicji odmówić jednak zdecydowanie nie można.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Pixabay

 

MB

 

Niestety w świecie sportu pojawia się ostatnio kilka smutnych wieści. W tym za taką zdecydowanie uznać można też informacje o tragicznie zakończeniu żywota przez znanego serbskiego szczypiornistę i uczestnikaa mistrzostw Europy w Polsce, które odbył się w 2016 roku.

 

Novak Boskovic miał 29 lat. W reprezentacji Serbii zadebiutował w 2014 roku. Będąc dwa lata później na Mistrzostwach Europy w Polsce, wystąpił m.in. w rozegranym w Krakowie meczu Serbia-Francja.

 

Na co dzień zawodnik występował w lidze izraelskiej, a dokładniej w drużynie Maccabi Tel Awiw. W swojej karierze grał też wcześniej dla słoweńskiego Cimos Koper, w którego barwach zmagał się o „dziką kartę” do Ligi Mistrzów, rywalizując z piłkarzami ręcznymi Orlenu Wisła Płock. Grał też w lidze węgierskiej oraz rumuńskiej.

 

Ciało 29-letniego sportowca zostało znalezione w jego domu w Crvence. Jak przekazały lokalne media, najprawdopodobniej Novak Bosković popełnił samobójstwo. W czasie tej tragedii, w domu przebywać mieli również członkowie jego rodziny: żona, mała córka, a także jego matka.

 

Gazeta „Kurir” poinformowała, że Bosković był też zapalonym myśliwym, a na polowania udawał się m.in. na tereny Afryki. Dzięki temu miał on pozwolenie na broń. To z niej właśnie miał oddać strzał, którym odebrał sobie życie.

 

Niestety nie jest to jedyna tragedia jaka miała miejsce w sporcie w ostatnich dniach. Niedawno informowaliśmy również o tragicznej śmierci znanego w Ligue 1 piłkarza:

Znany piłkarz nie żyje! Wysłał mrożącą krew w żyłach wiadomość przed tragedią [FOTO]

 

 

Źródło: Onet.pl ; Kurir

Fot.: Max Pixel

 

 

MB

 

To tragiczny dzień dla fanów piłki nożnej. Ostatniej nocy dotarły bowiem doniesienia o potwierdzeniu się śmierci utalentowanego piłkarza. Jest to tragiczny finał głośnego transferu 28-letniego zawodnika.

 

Pochodzący z Argentyny Emiliano Sala był wyjątkowo docenianym piłkarzem w lidze francuskiej. Swoją grą zachwycał w barwach FC Nantes, w którym w tym sezonie wystąpił 19 razy i strzelił 12 goli. Taki dorobek poskutkował faktem, że stał się on bohaterem jednego z głośnych w ostatnim czasie transferów. Przeszedł bowiem z FC Nantes do walijskiego klubu Cardiff City występującego w angielskiej Premier League. Jego wartość wyniosła przy tej okazji 17 mln euro.

 

21 stycznia doszło jednak do niepokojących zdarzeń. Sala realizował wówczas swoje przenosiny do Cardiff. Prywatny samolot z piłkarzem na pokładzie wystartował po godz. 19 z Nantes. Jakiś czas po tym, pilot zgłosił się do kontrolera portu lotniczego na brytyjskiej wyspie Jersey z pytaniem o możliwość lądowania. Maszyna znikła jednak z radarów będąc na wysokości około 700 metrów nad poziomem morza w rejonie Kanału La Manche. Było to wtedy ok. godz. 21:30.

 

Jak informowała wówczas stacja BBC powołując się na informacje straży wybrzeża, warunki pogodowe nie były co ciekawe trudne wieczorem 21 stycznia. Ocenia się je jako poprawne, choć występowały wówczas opady deszczu, ale nie były intensywne. Nie było również zbyt wietrznie.

 

Rodzina piłkarza zorganizowała też zbiórkę w celu usprawnienia poszukiwań. Włączyli się w nią m.in. takie gwiazdy futbolu jak Kylian Mbappe czy Lionel Messi. W minionym tygodniu, na plaży w rejonie Surtainville znalezione zostały poduszki, które najprawdopodobniej pochodzą z zaginionego samolotu. Ostatniej nocy dotarły jednak kolejne smutne informacje mówiące o tym, iż w niedzielę zlokalizowano szczątki maszyny. Miały one zostać odkryte na dnie Kanału La Manche.

 

Informacje o znalezieniu wraku przekazała stacja Sky News, a następnie zostały one potwierdzone przez rzecznika Brytyjskiego Biura Dochodzeń w Sprawie Wypadków Lotniczych. Pomóc w tej tragicznej sytuacji miały badania sonarowe prowadzone dwoma statkami na wybrzeżu Guernsey.

 

Okazało się również, że w ostatnich chwilach przed zniknięciem awionetki z radarów, Emiliano Sala wysyłał niepokojące wiadomości do znajomych oraz bliskich. Miał on nie informować w nich o złych warunkach atmosferycznych, ale mógł sugerować iż maszyna nie jest w dobrym stanie.

 

Piłkarz przesyłał wiadomości głosowe za pośrednictwem aplikacji na smartfonie.

 

– Jeżeli za półtorej godziny nie będziecie mieli ode mnie wieści, nie wiem, czy wyślą kogoś, by mnie szukać, to będzie mnie trudno znaleźć – brzmieć miała jedna z wiadomości wysyłanych przez Argentyńczyka.

 

Treść wiadomości przekazywanych przez 28-letniego zawodnika na niedługo przed tragedią przytaczają francuskie media. Emiliano Sala miał wysłać wiadomość również do swojego ojca.

 

– Tak bardzo się boję! Mam wrażenie, że samolot rozpadnie się na kawałki – relacjonować miał piłkarz zwracając się do swojego rodzica.

 

 

 

Kibice FC Nantes przynosząc kwiaty pod stadion oddają hołd utalentowanemu zawodnikowi. Wcześniej specjalnie dla niego, kibice przygotowali szczególną oprawę na trybunach.

 

 

Źródło: Twitter/@devik_monster ; Twitter/@avanti_ultras89 ; Rmf24.pl ; Sky News ; BBC

Fot.: Pixabay

 

 

MB

 

Przez ostatnie tygodnie, fani krakowskiej Wisły przeżywają prawdziwy dramat dla kibica. Chociaż wielu wydawało się, że klub spod Wawelu jest uratowany, a zagraniczni inwestorzy uratują ich ukochany klub, to jednak nadzieje znów prysły. Dodatkowo dziś swoją decyzję ws. „Białej Gwiazdy” ogłosił PZPN.

 

W ostatnich dniach klub poinformował, że główny inwestor jaki miał przejąć udziały w Wiśle, pochodzący z Kambodży biznesmen Vanna Ly, miał zawał serca podczas lotu nad Atlantykiem, co wiązało się z brakiem przelewu 12 milionów, które miały uratować krakowski klub przed upadkiem. Umowa została anulowana, a klub znów wrócił pod własność Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków.

 

Ta sytuacja coraz bardziej przybliża wizję upadłości Wisły oraz konieczności rozgrywania meczy w IV lidze (piąta klasa rozgrywkowa). Komisja Licencyjna Polskiego Związku Piłki Nożnej zawiesiła licencję Wisły Kraków na udział w rozgrywkach polskiej Ekstraklasy.

 

Poniżej publikujemy treść komunikatu PZPN:

Na podstawie pkt. 4.3.5 lit. a i b Podręcznika Licencyjnego dla Klubów Ekstraklasy na sezon 2018/2019 i następne, Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN zawiesiła Klubowi Wisła Kraków SA przyznaną w dniu 15 maja 2018 roku licencję nr 14 na rozgrywki Ekstraklasy w sezonie 2018/2019 w związku z naruszeniem kryteriów P.02 i L.04 oraz punktów 4.2.2; 4.1.2.6 Podręcznika Licencyjnego. 
Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN postanowiła zawiesić Wiśle Kraków SA licencję ze względu na niejasną sytuację prawną Klubu oraz w związku z licznymi naruszeniami postanowień Podręcznika Licencyjnego. 

W pierwszej kolejności wskazać należy, że z Klubu wychodzą sprzeczne i niepokojące informacje. W dniu 22 grudnia 2018 roku Klub na swojej stronie internetowej poinformował, że Towarzystwo Sportowe „Wisła” Kraków nie jest już właścicielem piłkarskiej spółki Wisła Kraków SA, jak również, że Zarząd oraz Rada Nadzorcza Klubu złożyły rezygnację. Następnie 2 stycznia 2019 roku Klub poinformował, że unieważniono umowę przejęcia Wisły Kraków SA przez Panów Vanna Ly i Matsa Hartlinga. Z kolei Pan Vanna Ly stoi na stanowisku, że skutecznie nabył akcje Klubu Wisła Kraków SA. W tym miejscu wskazać należy, że o żadnych z powyższych zdarzeń nie została poinformowana Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN, zgodnie z obowiązkiem informacyjnym wynikającym z kryterium F.07 oraz z pkt. 4.1.2.7 w przypadku zbycia akcji Wnioskodawcy lub Licencjobiorcy przez ich dotychczasowych akcjonariuszy, co bezsprzecznie stanowi ich naruszenie. 

 

Bardzo możliwe więc, że „Biała Gwiazda” będzie zmuszona oddać kilka najbliższych meczy walkowerem, a następnie zostanie wykluczona z rozgrywek. Władze klubu mają teraz czas na ustosunkowanie się do tej stanowczej decyzji oraz przedstawienie stosownych wyjaśnień.

 

– Komisja podjęła decyzję o zawieszeniu licencji ze względu na brak kontaktu ze strony poprzednich bądź nowych właścicieli Wisły Kraków. Tak naprawdę wszystkie informacje dotyczące klubu czerpiemy tylko z doniesień prasowych, nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu z władzami klubu. Nie wiemy, kto jest teraz oficjalnie właścicielem Wisły, kto zasiada na stanowisku prezesa i kto zarządza klubem. Rozumiemy, że wydarzyły się rzeczy formalne, o których my nie zostaliśmy formalnie poinformowani. Nie wiemy tak naprawdę, kto jest licencjobiorcą. To naruszenie zasad zawartych w Podręczniku Licencyjnym, stąd nasza stanowcza reakcja. W trybie natychmiastowym zawieszamy Wiśle Kraków licencję na grę w Ekstraklasie. Czekamy na formalne wyjaśnienia oraz informacje z klubu. Kolejny raz zaprosimy również uprawomocnionych przedstawicieli Wisły na najbliższe posiedzenie plenarne Komisji, aby przedstawili nam obecną sytuację właścicielską i finansową oraz plan działania na najbliższą przyszłość – poinformował Przewodniczący Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN Krzysztof A. Rozen.

 

Informacje na ten temat przekazał portal skierowany do kibiców „Białej Gwiazdy” wislaportal.pl.

 

 

Źródło: wislaportal.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

 

W ostatnim czasie wśród fanów polskiej piłki, jednym z ważniejszych tematów był kryzys Wisły Kraków. Wielokrotny mistrz Polski przez niegospodarne zarządzanie został poważnie zadłużony. Nad „Białą Gwiazdą” pojawiło się widmo gry w IV lidze, jednak w ostatniej chwili pojawia się nadzieja.

 

Jak poinformował portal Sport.pl, zagraniczny inwestor ma wykupić od Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków 100% akcji Wisły Kraków. Takimi doniesieniami podzielił się też w jednym z programów były piłkarz krakowskiej drużyny Marcin Baszczyński.

 

–  Mam takie sygnały z klubu. Rozmowy są bardzo zaawansowane, a umowy być może już podpisane – powiedział Baszczyński w studiu Sport.pl podczas programu „Dogrywka”.

 

Dla Wisły Kraków nowy inwestor, który spłaci najpilniejsze długi to jedyny ratunek przed odejściem kluczowych piłkarzy oraz degradacją o kilka klas rozgrywkowych. To iż spod Wawelu odejdzie kilku ważnych zawodników jest już raczej nieuniknione. Pierwszym z nich będzie Zdenek Ondrasek. Bardzo prawdopodobna jest również zmiana barw klubowych u Jesusa Imaza.

 

Nowy zagraniczny inwestor i wyciągnięcie Wisły z kłopotów, stanowić będzie jednak szansę na przejście do krakowskiej drużyny Jakuba Błaszczykowskiego. Piłkarz niejednokrotnie deklarował chęć powrotu do gry z białą gwiazdą na sercu.

 

To kto ma być tym nowym zagranicznym inwestorem jest wielką tajemnicą dla Wiślaków. Wszystko jednak może być oficjalnie podane do informacji w przeciągu najbliższych godzin lub nawet minut.

 

 

Źródło: Sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Kilka miesięcy temu głośno w mediach było o przeprowadzonej przez policję sporej akcji wymierzonej w struktury przestępcze oparte o bojówki pseudokibiców Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. Sporo mówiło się też o wpływach ludzi z grupy „Wisła Sharks” na działanie klubu z Krakowa. Obecnie „Biała Gwiazda” przeżywa jeden z największych kryzysów w swojej historii. Wyjątkowo utytułowanej w historii polskiej piłki drużynie grozi degradacja do IV ligi, w związku z czym pilnie potrzebny jest nowy inwestor.

 

Wiele emocji oraz dyskusji dotyczących udziału ludzi ze świata przestępczego w podejmowaniu decyzji i sterowaniu klubem wywołał reportaż „Superwizjera” sugerujący bardzo mocne powiązania oficjalnych włodarzy Wisły Kraków z takimi osobami jak Paweł M. ps. „Misiek” czy Grzegorz Z. ps. „Zielak” oraz ich kompanii z „Wisła Sharks”. Jest to bojówka pseudokibiców identyfikujących się z krakowską Wisłą, która zdaniem śledczych podobnie jak wiele innych tego typu ekip w Polsce przeobraziła się w grupę przestępczą. Jej członkowie zajmować mieli się m.in. handlem i przemytem narkotyków, rozbojami czy nawet przemytem nielegalnych imigrantów.

 

O akcji policji wymierzonej w bojówki z Krakowa i Śląska pisaliśmy tutaj:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

 

Kiedy w maju, ponad 100 funkcjonariuszy zaangażowanych było w zatrzymywanie członków „Wisła Sharks” i „Psycho Fans”, wówczas okazało się, że lider pseudokibiców „Białej Gwiazdy” Paweł M. ps. „Misiek” uciekł za granicę na kilka dni przed wejściem antyterrorystów do domów gangsterów. Szybko pojawiły się podejrzenia, że mogło dojść wtedy do przecieku, który umożliwił Pawłowi M. ucieczkę. Ostatecznie jednak „Misiek” został zatrzymany we Włoszech i trafił do Polski. Bardzo możliwe, że w okolicach Rzymu mógł liczyć na pomoc zaprzyjaźnionych bojówkarzy Lazio Rzym.

 

Obecnie kibice Wisły Kraków przeżywają trudne dni. W ostatnim czasie, z rozmów na temat przejęcia klubu wycofało się po spotkaniu w Zabierzowie kilku małopolskich biznesmenów. Po przeprowadzonym audycie okazało się, że zadłużenie klubu przerosło ich możliwości. Mówi się, że długi krakowskiej Wisły sięgają 40, albo nawet jak podają niektóre źródła 80 milionów złotych.

 

Wśród komentarzy do tej trudnej sytuacji pojawiają się glosy osób deklarujących sporą wiedzę na temat działania klubu, a nawet byłych działaczy. Uważają oni, że kryzys finansowy wielokrotnego mistrza Polski to efekt współpracy z „Miśkiem”, „Zielakiem” oraz ich ludźmi. Wysuwane są przez niektórych oskarżenia o to, że gangsterzy korzystali z pieniędzy klubu przy okazji własnych konfliktów z prawem czy próbach unikania więzienia. Sporo osób twierdzi też, że ludzie z „Wisła Sharks” przeznaczali pieniądze podlegające pod Wisłę również na takie rzeczy jak choćby branie samochód w leasing czy wyjazdy za granicę.

 

Na stronie sport.pl pojawiła się w treści jednego z wywiadów informacja na temat ochłodzonych w ostatnim czasie relacji pomiędzy gangsterami z „Wisła Sharks”. Nieporozumienia mają istnieć obecnie nawet na linii liderów tej grupy czyli pomiędzy Pawłem M. ps. „Misiek” a Grzegorzem Z. ps. „Zielak”. Głosy na temat tego, że wśród bojówkarzy narasta konflikt pojawiają się także wśród osób z grona kibiców krakowskiej Wisły.

 

Sporo złości oraz krytycznych ocen kierowanych jest również w stronę Damiana Dukata. Jest on byłym członkiem zarządu klubu, który we wspomnianym reportażu „Superwizjera” przedstawiany był jako człowiek mocno związany z bojówkarzami. Obecnie wygląda jednak na to, że nie tylko wśród przeciętnych krakowskich kibiców, ale także chuliganów Wisły jest on postrzegany negatywnie.

 

Swoją niechęć do Damiana Dukata wyraził swego czasu na znanym portalu nawet sam Paweł M. ps. „Misiek”. O tej sprawie pisaliśmy tutaj:

Znany pseudokibic opublikował kontrowersyjne zdjęcie! Czy to wyrok na byłego działacza klubu? [FOTO]

 

Choć sytuacja krakowskiego zespołu jest wyjątkowo trudna, to nadzieje wśród fanów Wisły rozbudzają informacje o pojawieniu się inwestora, który ma podjąć się uratowania klubu. Takie wieści przekazał na antenie jednej ze stacji telewizyjnych były piłkarz „Białej Gwiazdy” Marcin Baszczyński. Stwierdził on, że dokumenty w tej sprawie mogą zostać podpisane lada moment, albo nawet już te formalności zostały załatwione.

 

– Znalazł się ktoś taki, kto zna problemy klubu, dostał informacje, że ich jest bardzo dużo, a i tak chce się podjąć tego trudnego zadania i chce do tej skarbonki wrzucić – powiedział Baszczyński.

 

 

Źródło: interia.pl ; sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Media trąbią na temat przemiany jednego z reprezentantów Australii w piłce ręcznej. Mierzący 190 cm wzrostu i ważący 100 kg Callum Mouncey zagrał 22 mecze w męskiej kadrze. Teraz, po zmianie płci robi karierę jako Hannah i już wkrótce zagra w reprezentacji kobiecej na Mistrzostwach Świata.

 

Sportowiec w 2013 roku został powołany do męskiej reprezentacji Australii w piłce ręcznej, gdzie rozegrał 22 mecze. 2 lata później zawodnik zdecydował się na zmianę płci, co skutkowało chwilową przerwą. Później jako kobieta próbowała swoich sił w futbolu australijskim, jednak miłość do piłki ręcznej zwyciężyła i wróciła do ukochanego sportu.

Waga i wzrost Mouncej daje sporą przewagę w walce ze swoimi rywalkami. Jej fani wierzą, że dzięki warunkom fizycznym podbije międzynarodowe areny.

 

Źródło: Facebook – Żelazna logika; sport.onet.pl
Fot.: Facebook – Żelazna logika
EM