Przez ostatnie tygodnie, fani krakowskiej Wisły przeżywają prawdziwy dramat dla kibica. Chociaż wielu wydawało się, że klub spod Wawelu jest uratowany, a zagraniczni inwestorzy uratują ich ukochany klub, to jednak nadzieje znów prysły. Dodatkowo dziś swoją decyzję ws. „Białej Gwiazdy” ogłosił PZPN.

 

W ostatnich dniach klub poinformował, że główny inwestor jaki miał przejąć udziały w Wiśle, pochodzący z Kambodży biznesmen Vanna Ly, miał zawał serca podczas lotu nad Atlantykiem, co wiązało się z brakiem przelewu 12 milionów, które miały uratować krakowski klub przed upadkiem. Umowa została anulowana, a klub znów wrócił pod własność Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków.

 

Ta sytuacja coraz bardziej przybliża wizję upadłości Wisły oraz konieczności rozgrywania meczy w IV lidze (piąta klasa rozgrywkowa). Komisja Licencyjna Polskiego Związku Piłki Nożnej zawiesiła licencję Wisły Kraków na udział w rozgrywkach polskiej Ekstraklasy.

 

Poniżej publikujemy treść komunikatu PZPN:

Na podstawie pkt. 4.3.5 lit. a i b Podręcznika Licencyjnego dla Klubów Ekstraklasy na sezon 2018/2019 i następne, Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN zawiesiła Klubowi Wisła Kraków SA przyznaną w dniu 15 maja 2018 roku licencję nr 14 na rozgrywki Ekstraklasy w sezonie 2018/2019 w związku z naruszeniem kryteriów P.02 i L.04 oraz punktów 4.2.2; 4.1.2.6 Podręcznika Licencyjnego. 
Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN postanowiła zawiesić Wiśle Kraków SA licencję ze względu na niejasną sytuację prawną Klubu oraz w związku z licznymi naruszeniami postanowień Podręcznika Licencyjnego. 

W pierwszej kolejności wskazać należy, że z Klubu wychodzą sprzeczne i niepokojące informacje. W dniu 22 grudnia 2018 roku Klub na swojej stronie internetowej poinformował, że Towarzystwo Sportowe „Wisła” Kraków nie jest już właścicielem piłkarskiej spółki Wisła Kraków SA, jak również, że Zarząd oraz Rada Nadzorcza Klubu złożyły rezygnację. Następnie 2 stycznia 2019 roku Klub poinformował, że unieważniono umowę przejęcia Wisły Kraków SA przez Panów Vanna Ly i Matsa Hartlinga. Z kolei Pan Vanna Ly stoi na stanowisku, że skutecznie nabył akcje Klubu Wisła Kraków SA. W tym miejscu wskazać należy, że o żadnych z powyższych zdarzeń nie została poinformowana Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN, zgodnie z obowiązkiem informacyjnym wynikającym z kryterium F.07 oraz z pkt. 4.1.2.7 w przypadku zbycia akcji Wnioskodawcy lub Licencjobiorcy przez ich dotychczasowych akcjonariuszy, co bezsprzecznie stanowi ich naruszenie. 

 

Bardzo możliwe więc, że „Biała Gwiazda” będzie zmuszona oddać kilka najbliższych meczy walkowerem, a następnie zostanie wykluczona z rozgrywek. Władze klubu mają teraz czas na ustosunkowanie się do tej stanowczej decyzji oraz przedstawienie stosownych wyjaśnień.

 

– Komisja podjęła decyzję o zawieszeniu licencji ze względu na brak kontaktu ze strony poprzednich bądź nowych właścicieli Wisły Kraków. Tak naprawdę wszystkie informacje dotyczące klubu czerpiemy tylko z doniesień prasowych, nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu z władzami klubu. Nie wiemy, kto jest teraz oficjalnie właścicielem Wisły, kto zasiada na stanowisku prezesa i kto zarządza klubem. Rozumiemy, że wydarzyły się rzeczy formalne, o których my nie zostaliśmy formalnie poinformowani. Nie wiemy tak naprawdę, kto jest licencjobiorcą. To naruszenie zasad zawartych w Podręczniku Licencyjnym, stąd nasza stanowcza reakcja. W trybie natychmiastowym zawieszamy Wiśle Kraków licencję na grę w Ekstraklasie. Czekamy na formalne wyjaśnienia oraz informacje z klubu. Kolejny raz zaprosimy również uprawomocnionych przedstawicieli Wisły na najbliższe posiedzenie plenarne Komisji, aby przedstawili nam obecną sytuację właścicielską i finansową oraz plan działania na najbliższą przyszłość – poinformował Przewodniczący Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN Krzysztof A. Rozen.

 

Informacje na ten temat przekazał portal skierowany do kibiców „Białej Gwiazdy” wislaportal.pl.

 

 

Źródło: wislaportal.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

 

W ostatnim czasie wśród fanów polskiej piłki, jednym z ważniejszych tematów był kryzys Wisły Kraków. Wielokrotny mistrz Polski przez niegospodarne zarządzanie został poważnie zadłużony. Nad „Białą Gwiazdą” pojawiło się widmo gry w IV lidze, jednak w ostatniej chwili pojawia się nadzieja.

 

Jak poinformował portal Sport.pl, zagraniczny inwestor ma wykupić od Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków 100% akcji Wisły Kraków. Takimi doniesieniami podzielił się też w jednym z programów były piłkarz krakowskiej drużyny Marcin Baszczyński.

 

–  Mam takie sygnały z klubu. Rozmowy są bardzo zaawansowane, a umowy być może już podpisane – powiedział Baszczyński w studiu Sport.pl podczas programu „Dogrywka”.

 

Dla Wisły Kraków nowy inwestor, który spłaci najpilniejsze długi to jedyny ratunek przed odejściem kluczowych piłkarzy oraz degradacją o kilka klas rozgrywkowych. To iż spod Wawelu odejdzie kilku ważnych zawodników jest już raczej nieuniknione. Pierwszym z nich będzie Zdenek Ondrasek. Bardzo prawdopodobna jest również zmiana barw klubowych u Jesusa Imaza.

 

Nowy zagraniczny inwestor i wyciągnięcie Wisły z kłopotów, stanowić będzie jednak szansę na przejście do krakowskiej drużyny Jakuba Błaszczykowskiego. Piłkarz niejednokrotnie deklarował chęć powrotu do gry z białą gwiazdą na sercu.

 

To kto ma być tym nowym zagranicznym inwestorem jest wielką tajemnicą dla Wiślaków. Wszystko jednak może być oficjalnie podane do informacji w przeciągu najbliższych godzin lub nawet minut.

 

 

Źródło: Sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Kilka miesięcy temu głośno w mediach było o przeprowadzonej przez policję sporej akcji wymierzonej w struktury przestępcze oparte o bojówki pseudokibiców Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. Sporo mówiło się też o wpływach ludzi z grupy „Wisła Sharks” na działanie klubu z Krakowa. Obecnie „Biała Gwiazda” przeżywa jeden z największych kryzysów w swojej historii. Wyjątkowo utytułowanej w historii polskiej piłki drużynie grozi degradacja do IV ligi, w związku z czym pilnie potrzebny jest nowy inwestor.

 

Wiele emocji oraz dyskusji dotyczących udziału ludzi ze świata przestępczego w podejmowaniu decyzji i sterowaniu klubem wywołał reportaż „Superwizjera” sugerujący bardzo mocne powiązania oficjalnych włodarzy Wisły Kraków z takimi osobami jak Paweł M. ps. „Misiek” czy Grzegorz Z. ps. „Zielak” oraz ich kompanii z „Wisła Sharks”. Jest to bojówka pseudokibiców identyfikujących się z krakowską Wisłą, która zdaniem śledczych podobnie jak wiele innych tego typu ekip w Polsce przeobraziła się w grupę przestępczą. Jej członkowie zajmować mieli się m.in. handlem i przemytem narkotyków, rozbojami czy nawet przemytem nielegalnych imigrantów.

 

O akcji policji wymierzonej w bojówki z Krakowa i Śląska pisaliśmy tutaj:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

 

Kiedy w maju, ponad 100 funkcjonariuszy zaangażowanych było w zatrzymywanie członków „Wisła Sharks” i „Psycho Fans”, wówczas okazało się, że lider pseudokibiców „Białej Gwiazdy” Paweł M. ps. „Misiek” uciekł za granicę na kilka dni przed wejściem antyterrorystów do domów gangsterów. Szybko pojawiły się podejrzenia, że mogło dojść wtedy do przecieku, który umożliwił Pawłowi M. ucieczkę. Ostatecznie jednak „Misiek” został zatrzymany we Włoszech i trafił do Polski. Bardzo możliwe, że w okolicach Rzymu mógł liczyć na pomoc zaprzyjaźnionych bojówkarzy Lazio Rzym.

 

Obecnie kibice Wisły Kraków przeżywają trudne dni. W ostatnim czasie, z rozmów na temat przejęcia klubu wycofało się po spotkaniu w Zabierzowie kilku małopolskich biznesmenów. Po przeprowadzonym audycie okazało się, że zadłużenie klubu przerosło ich możliwości. Mówi się, że długi krakowskiej Wisły sięgają 40, albo nawet jak podają niektóre źródła 80 milionów złotych.

 

Wśród komentarzy do tej trudnej sytuacji pojawiają się glosy osób deklarujących sporą wiedzę na temat działania klubu, a nawet byłych działaczy. Uważają oni, że kryzys finansowy wielokrotnego mistrza Polski to efekt współpracy z „Miśkiem”, „Zielakiem” oraz ich ludźmi. Wysuwane są przez niektórych oskarżenia o to, że gangsterzy korzystali z pieniędzy klubu przy okazji własnych konfliktów z prawem czy próbach unikania więzienia. Sporo osób twierdzi też, że ludzie z „Wisła Sharks” przeznaczali pieniądze podlegające pod Wisłę również na takie rzeczy jak choćby branie samochód w leasing czy wyjazdy za granicę.

 

Na stronie sport.pl pojawiła się w treści jednego z wywiadów informacja na temat ochłodzonych w ostatnim czasie relacji pomiędzy gangsterami z „Wisła Sharks”. Nieporozumienia mają istnieć obecnie nawet na linii liderów tej grupy czyli pomiędzy Pawłem M. ps. „Misiek” a Grzegorzem Z. ps. „Zielak”. Głosy na temat tego, że wśród bojówkarzy narasta konflikt pojawiają się także wśród osób z grona kibiców krakowskiej Wisły.

 

Sporo złości oraz krytycznych ocen kierowanych jest również w stronę Damiana Dukata. Jest on byłym członkiem zarządu klubu, który we wspomnianym reportażu „Superwizjera” przedstawiany był jako człowiek mocno związany z bojówkarzami. Obecnie wygląda jednak na to, że nie tylko wśród przeciętnych krakowskich kibiców, ale także chuliganów Wisły jest on postrzegany negatywnie.

 

Swoją niechęć do Damiana Dukata wyraził swego czasu na znanym portalu nawet sam Paweł M. ps. „Misiek”. O tej sprawie pisaliśmy tutaj:

Znany pseudokibic opublikował kontrowersyjne zdjęcie! Czy to wyrok na byłego działacza klubu? [FOTO]

 

Choć sytuacja krakowskiego zespołu jest wyjątkowo trudna, to nadzieje wśród fanów Wisły rozbudzają informacje o pojawieniu się inwestora, który ma podjąć się uratowania klubu. Takie wieści przekazał na antenie jednej ze stacji telewizyjnych były piłkarz „Białej Gwiazdy” Marcin Baszczyński. Stwierdził on, że dokumenty w tej sprawie mogą zostać podpisane lada moment, albo nawet już te formalności zostały załatwione.

 

– Znalazł się ktoś taki, kto zna problemy klubu, dostał informacje, że ich jest bardzo dużo, a i tak chce się podjąć tego trudnego zadania i chce do tej skarbonki wrzucić – powiedział Baszczyński.

 

 

Źródło: interia.pl ; sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Media trąbią na temat przemiany jednego z reprezentantów Australii w piłce ręcznej. Mierzący 190 cm wzrostu i ważący 100 kg Callum Mouncey zagrał 22 mecze w męskiej kadrze. Teraz, po zmianie płci robi karierę jako Hannah i już wkrótce zagra w reprezentacji kobiecej na Mistrzostwach Świata.

 

Sportowiec w 2013 roku został powołany do męskiej reprezentacji Australii w piłce ręcznej, gdzie rozegrał 22 mecze. 2 lata później zawodnik zdecydował się na zmianę płci, co skutkowało chwilową przerwą. Później jako kobieta próbowała swoich sił w futbolu australijskim, jednak miłość do piłki ręcznej zwyciężyła i wróciła do ukochanego sportu.

Waga i wzrost Mouncej daje sporą przewagę w walce ze swoimi rywalkami. Jej fani wierzą, że dzięki warunkom fizycznym podbije międzynarodowe areny.

 

Źródło: Facebook – Żelazna logika; sport.onet.pl
Fot.: Facebook – Żelazna logika
EM

W ostatnim czasie piłkarski świat w Polsce wiele czasu poświęcał sytuacji krakowskiej Wisły. Klub został bardzo zadłużony. Po przeprowadzonym audycie mówi się o długach sięgających nawet 80 milionów złotych. Niestety klub stanął nad przepaścią, a kolejne informacje mogą być dramatyczne dla fanów „Białej Gwiazdy”.

 

Wisła w napięciu i pod presją czasu szukała w ostatnim czasie inwestorów mogących spłacić długi i uratować klub. Prowadzone w ostatnich dniach rozmowy z potencjalnymi nowymi właścicieli nie doszły jednak finalnie do przejęcia klubu i zakończyły się fiaskiem.

 

Konsorcjum czterech biznesmenów z Małopolski przekazało informację o braku porozumienia za pomocą portalu społecznościowego. Fakt ten wywołał sporo dyskusji i utraty nadziei wśród kibiców. To właśnie w rozmowach tej czwórki miała znajdować się ostatnia deska ratunku dla krakowskiego klubu. Byli to: właściciel sieci aptek „Słoneczna” Wojciech Kwiecień oraz właściciele takich firm jak Food Care, Dasta Invest i Antrans Group.

 

Ostatnie spotkanie niedoszłych inwestorów w sprawie przejęcia Wisły odbyło się w Zabierzowie w czwartek. Fiasko ma być głównie efektem tego jak duże okazały się być długi klubu.

 

Taka sytuacja skutkuje tym, że zapewne Jakub Błaszczykowski nie powróci jednak pod Wawel, by wiosną występować z „Białą Gwiazdą” na sercu. Kibiców jednak zdecydowanie bardziej martwi fakt, że ich ukochany klub może rozegrać jeszcze jedynie dwa mecze w Ekstraklasie (z Wisłą Płock oraz Lechem Poznań), a następnie zostać zdegradowanym do IV ligi.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

Mamy to! Reprezentacja Polski do lat 21 zwyciężyła w rywalizacji z Portugalią dwoma golami (3:1) w drugim meczu barażowym, tym samym nadrabiając straty z pierwszej rozgrywki i zdobywając awans na młodzieżowe mistrzostwa Europy, które w następnym roku będą mieć miejsce we Włoszech i San Marino.

 

Wynik pierwszego meczu z Portugalią wynosił 0:1, w którym niestety, klęskę poniosła Polska.
– Zabrakło nam odwagi. Kiedy w końcówce złapaliśmy wreszcie właściwy rytm, Portugalczycy mieli problemy, by wyjść z własnej połowy. To dla nas dobry znak przed rewanżem – mówił Bartosz Kapustka po porażce.

 

We wtorkowym meczu, biało-czerwoni już od pierwszych sekund zawzięcie ruszyli do ataku.
Już w 5. minucie młodzi Polacy zdobyli przewagę. Z rzutu rożnego dośrodkował Filip Jagiełło, świetnie do piłki podszedł Krystian Bielik i z główki strzelił nią bramkę.

 

Po tak fantastycznym golu, ledwo minęły 3 minuty, a było już 2:0 dla Polski. Tym razem świetną zagrywkę zastosował Żurkowski, który zmylił obrońców i doskonale dograł do Kownackiego, a ten bez trudu pokonał stojącego na bramce Portugalczyka. W 24. minucie Polacy zadali trzeci, ostatni cios – akcję rozpoczął Jagiełło, który przekazał piłkę Kapustce, a ten podał do Szymańskiego – ostatniemu zawodnikowi udało się wpakować piłkę do bramki z bliska.

 

Polscy zawodnicy zagrają w młodzieżowych mistrzostwach Europy, które odbędą się w przyszłym roku w dniach od 16 do 30 czerwca. W turnieju udział wezmą Włosi, którzy są gospodarzami, a także zwycięzcy grup: Hiszpania, Francja, Anglia, Serbia, Niemcy, Chorwacja, Dania, Belgia i Rumunia. Polska jest przedostatnią drużyną, której udało się zdobyć awans.
Do grona szczęśliwców dołączy Austria lub Grecja.

 

Źródło: sport.pl
Fot.: pxhere.com
EM

Jakub Błaszczykowski to jeden z najpopularniejszych polskich piłkarzy w ostatnich lat. Swoją renomę wyrobił sobie zarówno na boiskach niemieckiej Bundesligi, jak i w reprezentacji Polski. Jedna ze szczególnych bramek, które przetrwają w pamięci polskich kibiców, to z pewnością ta strzelona Rosjanom podczas Mistrzostw Europy w 2012 roku. Błaszczykowski słynie też z tego, że mając za sobą trudne lata dzieciństwa, jest człowiekiem wartościowym i religijnym. Jak się okazuje możliwe, że już wkrótce wróci on do… polskiej Ekstraklasy.

 

O fakcie planowanej zmiany klubu przez zawodnika poinformował Super Express. Jakubowi Błaszczykowskiemu zależy na zmianie klubu oraz tym, aby zachować swoje miejsce w reprezentacji narodowej.

 

Jest bardzo możliwe, że już podczas zimowego okienka transferowego, piłkarz przejdzie do Wisły Kraków. Taki transfer byłby z pewnością hitem tego sezonu.

 

Błaszczykowski grał dla „Białej Gwiazdy” w latach 2005-2007, kiedy zdobył 3 gole i zaliczył 15 asyst występując w 62 meczach. W późniejszym czasie nie dystansował się od niej i niejednokrotnie wspominał, że to właśnie w jej barwach chciałby grać przy okazji ostatnich lat swojej piłkarskiej kariery. Warto też wspomnieć o tym, że w lipcu br. piłkarz pożyczył krakowskiemu klubowi milion złotych w celu umożliwienia spłaty najpilniejszych długów. Wisła Kraków ma bowiem w ostatnim czasie spore kłopoty finansowe. Mówi się, że sprzedaż kilku piłkarzy podczas najbliższego okna transferowego może nie dać gwarancji płynności finansowej klubu. Ostatnio pojawiły się informacje, że ratunek może polegać na zmianie właściciela klubu. Wisła wówczas mogłaby zostać przejęta za niewielką, symboliczną nawet sumę pieniędzy.

 

Błaszczykowski natomiast, ma podpisaną umowę z Wolfsburgiem, która formalnie obowiązuje do czerwca 2019 roku. 32-letni zawodnik chciałby jednak rozwiązać swoją umowę za porozumieniem stron. Dzięki temu, „Biała Gwiazda” nie musiałaby płacić niemieckiemu klubowi za transfer.

 

– Błaszczykowskiemu nie chodzi o pieniądze. Kuba jest z Wisłą mocno związany emocjonalnie – pisze Super Express.

 

Jakub Błaszczykowski w tym sezonie rozegrał łącznie zaledwie 19 minut. W ostatnim czasie, nie łapał się nawet na ławkę rezerwową zespołu Wolfsburga.

 

 

Źródło: Super Express ; Sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

 

 

Działania UEFA względem choćby polskich klubów walczących o awans do rozgrywek, w których stawką są europejskie puchary, niejednokrotnie spotykały się z jednoznaczną krytyką polskich fanów piłki nożnej. Tak też jest i tym razem, kiedy znów stajemy się celem struktur UEFA.

 

Ostatni swój mecz polska reprezentacja rozegrała w Bolonii, gdzie podejmowaliśmy Włochów. Był to zarazem debiut nowego selekcjonera- Jerzego Brzęczka. Spotkanie po dobrym występie biało-czerwonych zakończyło się remisem 1-1.

 

To właśnie po tym meczu, UEFA postanowiła wszcząć postępowanie przeciwko Polsce. Chodzić ma tutaj o rasistowskie zachowania polskich kibiców, a także odpalanie pirotechniki na stadionie, w czasie trwania piątkowego meczu.

 

Sprawą ma zająć się organ dyscyplinarny, będący częścią związku UEFA. Nie jest jednak wiadome jaka ewentualna kara może spotkać Polskę. Ma być ta kwestia rozpatrzona 21 września.

 

Kilka miesięcy temu, w związku z oskarżeniami o rasistowskie zachowania kibiców, FIFA nałożyła na Rosję karę w postaci grzywny w wysokości 30 tysięcy franków szwajcarskich, co stanowi wartość ok. 25 tysięcy euro.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

Sytuacja ma miejsce w rozgrywkach podlegających pod Małopolski Związek Piłki Nożnej. W chrzanowskiej A-klasie (siódmy poziom rozgrywkowy), kluby odmawiają rozgrywania spotkań z drużyną MKS Libiąż. Bojkot i sytuacja, kiedy mecze oddawane są walkowerem, mogą potrwać nawet do końca sezonu. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Zdaniem pozostałych klubów tej ligi, zespół z Libiąża powinien występować w B-klasie, czyli na niższym poziomie piłkarskich rozgrywek. Problemu natomiast nie widzą przedstawiciele Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, którzy podtrzymują iż mieli możliwość awansowania klubu z Libiąża od razu do A-klasy.

 

Całe zamieszanie miało swoje źródło jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek trwającego sezonu. Wówczas w Libiążu powstał nowy klub, którym jest właśnie MKS. Zespół mocno nawiązuje do Górnika Libiąż czyli klubu, który w ubiegłym roku upadł z powodu kłopotów finansowych. W stworzeniu nowej, związanej jednak z Górnikiem drużyny, pomógł tamtejszy samorząd.

 

Jak podaje RMF FM,  MKS Libiąż złożył wniosek do Małopolskiego Związku Piłki Nożnej o możliwość rozpoczęcia rozgrywek o klasę rozgrywkową wyżej niż podają przepisy, czyli w A-klasie zamiast B-klasie. Związek na taką propozycję zgodził się. Jednakże nie spodobało się to 14 pozostałym klubom chrzanowskiej A-klasy, które podjęły decyzję o bojkocie zespołu z Libiąża i w porozumieniu oddają mecze przeciwko tej drużynie walkowerem.

 

– Tak to powinno wyglądać – wszystkie zespoły tak robią. Tęcza Tenczynek spadła rok temu. Grała świetnie i wróciła do A-klasy. Nie szukali żadnych innych rozwiązań – powiedział w rozmowie z RMF FM Mariusz Godyń, prezes klubu LKS Wolanka.

 

Zdaniem Mariusza Godynia czymś naturalnym i zgodnym z zasadami powinno być rozpoczęcie zmagań przez MKS Libiąż od B-klasy.

 

– To nie jest fair, że zespół którego nie ma powstaje nagle i zaczyna grać o jeden szczebel wyżej niż powinien – stwierdził w rozmowie z dziennikarzem RMF FM, prezes klubu z Woli Filipowskiej.

 

Małopolski Związek Piłki Nożnej nie planuje wyciągać karnych konsekwencji wobec klubów uczestniczących w bojkocie. Zdecydowano się jednak wysłać do niektórych burmistrzów i wójtów listy, w których treści piłkarskie władze wojewódzkie apelują do samorządowców o wymuszanie na klubach gry, w związku z tym iż dotują ich funkcjonowanie. Władze gmin stoją jednak po stronie klubów.

 

– Zarząd Małopolskiego Związku Piłki Nożnej skorzystał z uprawienia, jakie daje mu uchwała Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie organizacji rozgrywek piłkarskich z 2008 roku. Ten dokument w paragrafie 17 stanowi, że za zgodą właściwego wojewódzkiego  związku piłki nożnej prowadzącego rozgrywki drużyna seniorów może zostać dopuszczona do rozgrywek A-klasy – tłumaczył w rozmowie z RMF FM Jerzy Nagawiecki, rzecznik prasowy Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.

 

Zdaniem związku, taka decyzja była konsultowana.

 

– Zarząd naszego związku podjął tą uchwałę na wniosek rady trenerów, która oceniała, że zespół MKS Libiąż posiada infrastrukturę na poziomie trzecioligowym, a skład personalny i finansowe wsparcie na tyle wysokie by rozpocząć rozgrywki zaraz od A-klasy – powiedział Jerzy Nagawiecki dla radia RMF FM.

 

Zdaniem związku, gra MKS Libiąż w B-klasie mogła prowadzić też do hokejowych wyników w tej lidze.

 

Obecnie po 3 kolejkach rozgrywek chrzanowskiej A-klasy, MKS Libiąż w związku z walkowerami ma 9 punktów, przez co jest liderem tabeli. Może to doprowadzić do sytuacji, w której drużyna awansuje do ligi okręgowej, nie rozgrywając w praktyce ani jednego ligowego meczu. Sytuacja jest patowa, a przedstawiciele pozostałych zespołów chcą zaangażować w rozwiązanie tej sprawy PZPN. W odpowiedzi jednak, krajowe piłkarskie władze stwierdzają, że za organizację rozgrywek na tym poziomie odpowiada związek wojewódzki.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay