Działania UEFA względem choćby polskich klubów walczących o awans do rozgrywek, w których stawką są europejskie puchary, niejednokrotnie spotykały się z jednoznaczną krytyką polskich fanów piłki nożnej. Tak też jest i tym razem, kiedy znów stajemy się celem struktur UEFA.

 

Ostatni swój mecz polska reprezentacja rozegrała w Bolonii, gdzie podejmowaliśmy Włochów. Był to zarazem debiut nowego selekcjonera- Jerzego Brzęczka. Spotkanie po dobrym występie biało-czerwonych zakończyło się remisem 1-1.

 

To właśnie po tym meczu, UEFA postanowiła wszcząć postępowanie przeciwko Polsce. Chodzić ma tutaj o rasistowskie zachowania polskich kibiców, a także odpalanie pirotechniki na stadionie, w czasie trwania piątkowego meczu.

 

Sprawą ma zająć się organ dyscyplinarny, będący częścią związku UEFA. Nie jest jednak wiadome jaka ewentualna kara może spotkać Polskę. Ma być ta kwestia rozpatrzona 21 września.

 

Kilka miesięcy temu, w związku z oskarżeniami o rasistowskie zachowania kibiców, FIFA nałożyła na Rosję karę w postaci grzywny w wysokości 30 tysięcy franków szwajcarskich, co stanowi wartość ok. 25 tysięcy euro.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

Sytuacja ma miejsce w rozgrywkach podlegających pod Małopolski Związek Piłki Nożnej. W chrzanowskiej A-klasie (siódmy poziom rozgrywkowy), kluby odmawiają rozgrywania spotkań z drużyną MKS Libiąż. Bojkot i sytuacja, kiedy mecze oddawane są walkowerem, mogą potrwać nawet do końca sezonu. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Zdaniem pozostałych klubów tej ligi, zespół z Libiąża powinien występować w B-klasie, czyli na niższym poziomie piłkarskich rozgrywek. Problemu natomiast nie widzą przedstawiciele Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, którzy podtrzymują iż mieli możliwość awansowania klubu z Libiąża od razu do A-klasy.

 

Całe zamieszanie miało swoje źródło jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek trwającego sezonu. Wówczas w Libiążu powstał nowy klub, którym jest właśnie MKS. Zespół mocno nawiązuje do Górnika Libiąż czyli klubu, który w ubiegłym roku upadł z powodu kłopotów finansowych. W stworzeniu nowej, związanej jednak z Górnikiem drużyny, pomógł tamtejszy samorząd.

 

Jak podaje RMF FM,  MKS Libiąż złożył wniosek do Małopolskiego Związku Piłki Nożnej o możliwość rozpoczęcia rozgrywek o klasę rozgrywkową wyżej niż podają przepisy, czyli w A-klasie zamiast B-klasie. Związek na taką propozycję zgodził się. Jednakże nie spodobało się to 14 pozostałym klubom chrzanowskiej A-klasy, które podjęły decyzję o bojkocie zespołu z Libiąża i w porozumieniu oddają mecze przeciwko tej drużynie walkowerem.

 

– Tak to powinno wyglądać – wszystkie zespoły tak robią. Tęcza Tenczynek spadła rok temu. Grała świetnie i wróciła do A-klasy. Nie szukali żadnych innych rozwiązań – powiedział w rozmowie z RMF FM Mariusz Godyń, prezes klubu LKS Wolanka.

 

Zdaniem Mariusza Godynia czymś naturalnym i zgodnym z zasadami powinno być rozpoczęcie zmagań przez MKS Libiąż od B-klasy.

 

– To nie jest fair, że zespół którego nie ma powstaje nagle i zaczyna grać o jeden szczebel wyżej niż powinien – stwierdził w rozmowie z dziennikarzem RMF FM, prezes klubu z Woli Filipowskiej.

 

Małopolski Związek Piłki Nożnej nie planuje wyciągać karnych konsekwencji wobec klubów uczestniczących w bojkocie. Zdecydowano się jednak wysłać do niektórych burmistrzów i wójtów listy, w których treści piłkarskie władze wojewódzkie apelują do samorządowców o wymuszanie na klubach gry, w związku z tym iż dotują ich funkcjonowanie. Władze gmin stoją jednak po stronie klubów.

 

– Zarząd Małopolskiego Związku Piłki Nożnej skorzystał z uprawienia, jakie daje mu uchwała Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie organizacji rozgrywek piłkarskich z 2008 roku. Ten dokument w paragrafie 17 stanowi, że za zgodą właściwego wojewódzkiego  związku piłki nożnej prowadzącego rozgrywki drużyna seniorów może zostać dopuszczona do rozgrywek A-klasy – tłumaczył w rozmowie z RMF FM Jerzy Nagawiecki, rzecznik prasowy Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.

 

Zdaniem związku, taka decyzja była konsultowana.

 

– Zarząd naszego związku podjął tą uchwałę na wniosek rady trenerów, która oceniała, że zespół MKS Libiąż posiada infrastrukturę na poziomie trzecioligowym, a skład personalny i finansowe wsparcie na tyle wysokie by rozpocząć rozgrywki zaraz od A-klasy – powiedział Jerzy Nagawiecki dla radia RMF FM.

 

Zdaniem związku, gra MKS Libiąż w B-klasie mogła prowadzić też do hokejowych wyników w tej lidze.

 

Obecnie po 3 kolejkach rozgrywek chrzanowskiej A-klasy, MKS Libiąż w związku z walkowerami ma 9 punktów, przez co jest liderem tabeli. Może to doprowadzić do sytuacji, w której drużyna awansuje do ligi okręgowej, nie rozgrywając w praktyce ani jednego ligowego meczu. Sytuacja jest patowa, a przedstawiciele pozostałych zespołów chcą zaangażować w rozwiązanie tej sprawy PZPN. W odpowiedzi jednak, krajowe piłkarskie władze stwierdzają, że za organizację rozgrywek na tym poziomie odpowiada związek wojewódzki.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay

 

Klub grający w niemieckiej Bundeslidze VfL Wolfsburg podjął decyzję o wzięciu udziału w akcji, która w zamyśle ma pokazać, że ludzie związani z tą drużyną są tolerancyjni dla wszystkich oraz wspierają środowiska LGBT. W związku z tym klub ogłosił, że kapitanowie zarówno drużyn męskich, kobiecych, jak i młodzieżowych, będą w tym sezonie nosić tęczowe opaski na ramieniu. Nie wszyscy to jednak zaakceptowali.

 

Burzę w niemieckich mediach wywołała postawa pochodzącego z Chorwacji piłkarza Josipa Brekalo. 20-latek nie zgodził się na założenie opaski mającej symbolizować tolerancję klubu z Wolfsburga wobec środowisk homoseksualnych. Jak sam stwierdził, takie zachowanie było by sprzeczne z katolickimi wartościami, w jakich został wychowany.

 

– Zostałem wychowany w katolickiej rodzinie. Jeśli ktoś ma inne poglądy, nic mi do tego, to indywidualna sprawa każdego człowieka. Jednak nikt nie zmusi mnie do ubierania opaski, która jest sprzeczna z moimi chrześcijańskimi poglądami – oznajmił chorwacki zawodnik, zdaniem którego zaprzeczył by on swoim poglądom zakładając opaskę.

 

Słowa Josipa Brekalo zostały odebrane w niemieckich mediach jako kontrowersyjne. Wiele osób określa też jego zachowanie jako przejaw homofobii.

 

Wcześniej, bo podczas sobotniego meczu przeciwko Shalke, taką opaskę założył już inny piłkarz- kapitan WfL Wolfsburg Josuha Guilavogui.

 

https://twitter.com/VfL_Wolfsburg/status/1032978081391230978

 

Źródło: Twitter/@VfL_Wolfsburg ; dorzeczy.pl

Fot.: Flickr

Ta informacja zaskoczyła mnóstwo kibiców piłki nożnej w całym kraju. Znany piłkarz reprezentacji Polski oraz Borussi Dortmund ogłosił zakończenie przygody z drużyną narodową.

 

Łukasz Piszczek, bo o nim mowa, przekazał informację o swojej decyzji za pośrednictwem swojego profilu na Instragramie. Niedawno nowy selekcjoner reprezentacji Polski- Jerzy Brzęczek, przyznał na konferencji prasowej, że po rozczarowującym występie naszych piłkarzy na tegorocznym mundialu w Rosji, w najgorszej formie pod względem psychologicznym jest właśnie Łukasz Piszczek.

 

33-letni zawodnik przyznał w swoim wpisie, że decyzja ta nie jest łatwa. Uznaje on jednak zakończenie po 11 latach reprezentacyjnej kariery za racjonalne posunięcie.

 

– W życiu czasami trzeba podejmować ciężkie, ale racjonalne decyzje. Po długich przemyśleniach ja taką podjąłem. Moja przygoda z reprezentacją dobiegła końca – stwierdził w treści wpisu piłkarz.

 

Podziękował on też zarówno kibicom, jak i też trenerom, z którymi miał okazję współpracować w reprezentacji. Jak sam zaznaczył, wystąpił z orzełkiem na piersi ponad 60 razy.

 

– Dziękuję przede wszystkim Kibicom za wsparcie, Trenerom: Leo Beenhakkerowi, Franciszkowi Smudzie, Waldemarowi Fornalikowi i Adamowi Nawałce dziękuję za zaufanie. Zawsze starałem się nauczyć od nich jak najwięcej, czerpać z ich doświadczenia i wiedzy. Dziękuję wszystkim osobom związanym z każdym sztabem szkoleniowym i moim kolegom z boiska, z którymi wspólnie miałem zaszczyt reprezentować Polskę w tych 65 meczach z orłem na piersi – napisał Piszczek.

 

Poniżej pełna treść opublikowanego wpisu dołączonego do filmiku opublikowanego na Instagramie przez znanego obrońcę.

 

https://www.instagram.com/p/BmDbZsthcp9/?utm_source=ig_web_copy_link

 

Źródło: Instagram/lukaszpiszczek_lp26 ; rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Diego Maradona to już od lat nie tylko legenda argentyńskiej, ale też światowej piłki. W swojej karierze piłkarskiej i trenerskiej zapisał się na wielu kartach piłkarskiej historii, obfitującej zarówno w chwile chwały, jak i upadki. Najsłynniejszy i tak pozostaje jego gol zdobyty w meczu z Anglią na Mistrzostwach Świata w 1986 roku.

 

Pomimo faktu, że bramka strzelona wówczas Anglikom została zdobyta ręką, to i tak gol ten określany jest często na świecie jako „bramka stulecia”. Tamto spotkanie miało szerszy wymiar niż tylko sportowy. Argentyna oraz Anglia w tamtym okresie czasu miały bowiem zdecydowanie chłodne relacje, a nawet zaangażowane były w konflikt zbrojny po dwóch stronach barykady. Zdecydowana większość świata przychylniej patrzyła wówczas na działania Argentyny.

 

To tylko jedna z wielu, ale szczególna historia związana z Diego Maradoną. Jako piłkarz grał on dla takich zespołów jak np.: Boca Juniors, FC Barcelona czy też Sevilla FC. W karierze trenerskiej natomiast oprócz reprezentacji Argentyny prowadził też dwa argentyńskie kluby Deportivo Mandiyú i Racing Club de Avellaneda oraz grające w rozgrywkach ligi Zjednoczonych Emiratów Arabskich Al-Wasl i Al-Fujairah. Tak jednak jego przygoda z piłką nożną się nie kończy, o czym świadczą doniesienia obiegające świat w ostatnich godzinach.

 

Diego Maradona przybył bowiem na Białoruś. U naszych wschodnich sąsiadów rozpocząć ma karierę prezesa miejscowego klubu Dynamo Brześć. Będzie on tam odpowiedzialny za kwestie strategiczne w prowadzeniu klubu oraz rozwój piłkarskiej akademii. Przez niektórych już jest określany jako „nowy król Brześcia”.

 

Kontrakt z 57-letnim Argentyńczykiem, klub z Brześcia podpisać miał już kilka tygodni temu. Oficjalnie potwierdzono teraz, że Diego Maradona związał się z tamtejszym zespołem na okres 3 lat.

 

– Nie boję się wyzwań ani projektów, które są poważne. A ludzie związani z tym projektem właśnie tacy są. Zastanawialiśmy się dzisiaj: A gdybym tak zakończył karierę w Brześciu? Może tu potem pozostanę. Właśnie o tym marzyłem, choć muszę jeszcze poznać wiele rzeczy – Powiedział Maradona po przybyciu na Białoruś, gdzie został bardzo miło powitany.

 

Po nieudanym występie Polskiej reprezentacji na tegorocznym mundialu w Rosji zdecydowano o nieprzedłużaniu kontraktu i rozstaniu się trenera Adama Nawałki z polską kadrą. Spekulacji na temat tego na kogo zdecyduje się teraz postawić prezes Zbigniew Boniek nie brakowało. Dziś poinformowano o podjętej decyzji co do funkcji trenera reprezentacji narodowej.

 

W opublikowanym rano oficjalnym komunikacie, Polski Związek Piłki Nożnej przekazał, że od teraz naszą kadrę poprowadzi trener Jerzy Brzęczek. Dla wielu taki następca Adama Nawałki to spore zaskoczenie. W duże części kibice spodziewali się bardziej popularnego nazwiska, bądź też kogoś zza granicy. Decyzję o ogłoszeniu selekcjonerem Jerzego Brzęczka niektóre media określają jako wręcz sensacyjną.

 

Nowy trener reprezentacji, sam również podobnie jak niegdyś Adam Nawałka i Zbigniew Boniek, występował w roli piłkarza. Jest on wychowankiem częstochowskiego Rakowa. Występował też jako zawodnik takich drużyn jak Górnik Zabrze czy Lech Poznań. Zdecydowanie większą część swojej piłkarskiej kariery spędził jednak w Austrii, gdzie grał dla różnych austriackich klubów. Podczas gry w Tirolu był także kapitanem, a drużyna ta prowadzona była wówczas przez Joachima Loewa, obecnego selekcjonera reprezentacji Niemiec. Jerzy Brzęczek był również kapitanem młodzieżowej reprezentacji Polski, z którą w 1992 roku zdobył srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie. Później był on także kapitanem seniorskiej kadrze narodowej, w której rozegrał 42 spotkania.

 

Ostatnie mecze w roli piłkarza zaliczył jednak w Polsce, grając dla Górnika Zabrze oraz bytomskiej Polonii, w której pełnił również funkcję asystenta trenera Marka Motyki. Tak wówczas zaczęła się jego kariera trenerska.

 

Jako trener prowadził on później Raków Częstochowa, w którym zaczęła się jego życiowa przygoda z piłką, a także Lechię Gdańsk, GKS Katowice, a w ostatnim czasie Wisłę Płock, z którą rozstać się ma 1 sierpnia.

 

47-letni nowy selekcjoner reprezentacji Polski postrzegany jest jako osoba obdarzona przywódczymi cechami. To one miały sprawiać, że tak często pełnił na boisku rolę kapitana zespołu. Ciekawostką jest fakt, że prywatnie Jerzy Brzęczek to wujek lubianego i popularnego polskiego piłkarza Jakuba Błaszczykowskiego.

 

 

Dziś ma zostać sfinalizowany transfer, który wywołuje sporo emocji wśród fanów polskiej piłki. Jest to bowiem kolejne przejście zawodnika do jednego z największych rywali. Sytuacja ta jest głośna tym bardziej, że chodzi o bramkostrzelną gwiazdę minionego sezonu.

 

W minionych latach emocje, jak również sporo krytyki zazwyczaj powodowały transfery na linii Lech Poznań-Legia Warszawa. Mecze pomiędzy tymi drużynami określane są nawet „Derbami Polski”. Piłkarze przechodzący z jednego zespołu do drugiego musieli liczyć się ze zdecydowaną utratą sympatii wśród kibiców swojego dotychczasowego pracodawcy.

 

Teraz do podobnej sytuacji dochodzi pomiędzy Wisłą Kraków i warszawską Legią. W tym przypadku, chodzi o Hiszpana Carlitosa. Został on królem strzelców polskiej Ekstraklasy w ubiegłym sezonie, a także stał się ulubieńcem kibiców krakowskiej drużyny. W czerwcu jednak skończył się jego kontrakt z Wisłą. Przyszłość piłkarza, już od tygodni była intrygującą niewiadomą dla kibiców.

 

Jak się okazało, Carlitos trafić ma teraz do Legii Warszawa, czyli klubu który obok lokalnej Cracovii jest wielkim rywalem Wisły Kraków. Dla stołecznych kibiców, sięgnięcie po Hiszpana rozbudza natomiast nadzieje przed walką w eliminacjach do piłkarskiej Ligii Mistrzów. Mecz pierwszej rundy eliminacji odbędzie się już w najbliższy wtorek. Stołeczny klub zmierzy się z Cork City. Do rewanżu dojdzie natomiast 17 lipca. Zaś 14 lipca, Legia Warszawa zagra przeciwko Arce Gdynia w meczu o Superpuchar Polski.

 

W związku z przejściem Carlitosa do Legii, na facebookowej stronie klubu można zaobserwować spore poruszenie. Przygotowano również dość humorystyczny filmik, mający prezentować wyczekiwanie na piłkarza.

 

 

Ukazał się również filmik pokazujący Carlitosa witającego się z kibicami Legii po przybyciu do Warszawy.

 

 

Dzisiaj po przejściu testów medycznych, Carlitos podpisać ma kontrakt z warszawskim klubem. Hiszpan w poprzednim sezonie zdobył 24 bramek w polskiej Ekstraklasie zostając królem strzelców. Na majowej gali Ekstraklasy, 28-letni zawodnik otrzymał trzy nagrody: dla najlepszego napastnika, dla króla strzelców, a także najlepszego piłkarza sezonu.

 

Rozgrywki piłkarskiej Ekstraklasy wracają już w lipcu. W pierwszym meczu, Legia zmierzy się z KGHM Zagłębiem Lubin 21 lipca.

 

Piłkarskie Mistrzostwa Świata w Rosji rozpoczynają się już dziś. O godz. 17 odbędzie się mecz otwarcia, w którym z gospodarzami zmierzą się piłkarze Arabii Saudyjskiej. Spotkanie poprzedzone będzie oficjalnym otwarciem tegorocznego mundialu. Strach wśród kibiców i organizatorów chcą tymczasem wzbudzić dżihadyści.

 

Przez ostatnie kilkadziesiąt godzin na kanał propagandowych, którymi posługuje się Państwo Islamskie zaobserwowano wzmożoną aktywność. Przekazywane treści wzywają zwolenników dżihadystycznej ideologii do wykorzystania piłkarskiego święta w ramach terrorystycznej działalności. ISIS nawołuje do przeprowadzania ataków w Rosji, podczas odbywających się wydarzeń, które śledzi cały sportowy świat.

 

Islamiści z ISIS zabraniali na podbitych terenach prowadzenia oficjalnych rozgrywek sportowych czy też słuchania muzyki nie mającej związku z ich radykalną wersją islamu. To jednak tylko jeden z powodów, dla których piłkarski mundial biorą sobie za cel. Jedną z głównych przyczyn takiego działania jest fakt, jak nośne propagandowo oraz jak głośne stały by się wiadomości o ataku terrorystycznym towarzyszącym wielkiej imprezie masowej, na którą przybyli fani piłki nożnej z całego świata. Dodatkowo dżihadystów do takich praktyk determinuje fakt, że Rosja zaangażowana w wojnę Syrii, na której wspiera siły rządowe prezydenta Bashara Al Asada oraz utrzymuje dobre relacje w regionie z szyickim Iranem, zadała dotkliwe ciosy na terenach zajmowanych przez ISIS. Przez to też stała się jednym z głównych wrogów Państwa Islamskiego, a na terenie Rosji dochodziło już niejednokrotnie w ostatnich latach to ataków przeprowadzanych przez islamskich terrorystów.

 

Groźby ataku w czasie mistrzostw, ludzie związani z kalifatem ISIS publikowali już wcześniej. Były to m.in. plakaty przedstawiające uzbrojonego dżihadystę spoglądającego na Stadion Łużniki czy też taki, który ukazywał ścinanie na murawie boiska Cristiano Ronaldo oraz Leo Messiego.

 

Równocześnie trzeba pamiętać, że wywołanie strachu i paniki to także coś co ta organizacja terrorystyczna chce osiągać. Groźby ze strony ISIS pojawiały się także przed ostatnimi Mistrzostwami Europy. Czy w trakcie tamtych rozgrywek doszło do ataku we Francji? Tak, doszło. Jednakże nie stało się to bezpośrednio w miejscu sportowych wydarzeń. W tamtym okresie, zwolennik ISIS zaatakował nożem rodzinę francuskiego policjanta.

 

W Rosji jak podkreślają eksperci, rozpoczynającym się rozgrywkom towarzyszą spore środki bezpieczeństwa oraz kontrole, bez których nieuprawnione osoby nie przedostaną się na teren stadionu. Miejscowe służby mimo wszystko będą jednak miały sporo pracy, aby zapewnić lokalnej społeczności oraz tłumom kibiców bezpieczeństwo na terenie całych miast.

 

 

Piłkarski mundial zbliża się wielkimi krokami. Wielu Szwedów decyduje się jednak na zwrot biletów uprawniających do wejścia na mecze ich reprezentacji podczas mistrzostw świata w Rosji.

 

Jak donoszą szwedzkie media, takie decyzje mają być wynikiem rosnących cen hoteli na terytorium Rosji. Szwedzi określają nawet nadchodzący mundial „finansową katastrofą”. Według informacji biur podróży, ceny w rosyjskich hotelach mogły wzrosnąć 7, a nawet 10-krotnie.

 

– Podczas mundialu w Niemczech do tego kraju pojechało 50 tysięcy naszych kibiców. Podobnie było przed dwoma laty we Francji na mistrzostwach Europy. Tym razem żółto-niebieska fala raczej nie pojawi się na rosyjskich stadionach ze względu na drakońskie ceny wyjazdów – ocenił Magnus Karlsson, który od lat zajmuje się organizowaniem wycieczek piłkarskich.

 

Karlsson przyznaje, że zaistniała sytuacja jest na tyle ciężka, iż w stosunku do mistrzostw świata w Niemczech, nie udało się zdobyć liczby na poziomie 10% klientów z tamtego czasu. Do jego biura mają dzwonić ludzie chcący odwoływać swoje wycieczki oraz odsprzedając bilety, ze względu na fakt, że ten wzrost cen może okazać się dla nich finansową katastrofą.

 

– Chodzi przede wszystkim o tańsze miejsca jak motele i hostele, w których podczas pierwszej rezerwacji cena wynosiła 50 euro za noc, a później z dnia na dzień otrzymywaliśmy wiadomość, że jest to nagle 350. Według naszych obliczeń najtańsza podróż ze Szwecji na jeden mecz w Rosji to koszt, co najmniej 1500 euro, lecz licząc bardzo skromnie i ostrożnie – tłumaczył Magnus Karlsson na łamach dziennika „Goeteborgs Post”.

 

Szwecja na zbliżających się piłkarskich mistrzostwach świata zagra w grupie F, razem z Koreą Południową, Niemcami, a także Meksykiem.