Trwa objazd po redakcjach Anny Komorowskiej, której internauci wypomnieli podpinanie się pod protest niepełnosprawnych, choć gdy rządziło PO-PSL a jej mąż był prezydentem, nie znalazła dla nich czasu. Tym razem była prezydentowa zaszokowała słowami, które padły w programie portalu Onet.

 

Renata Kim, dziennikarka Newsweeka w rozmowie z Anną Komorowską spytała o to, co najbardziej zabolało ją w rządach Prawa i Sprawiedliwości. Wtedy, z ust żony byłego prezydenta, Bronisława Komorowskiego padły dość zaskakujące słowa.

 

„Było mi strasznie przykro, jak znajomi powiedzieli, że jeżdżą rok rocznie na narty i że przedtem z dumą rozmawiali po polsku, a teraz powiedzieli, że się wstydzą. To zrobiło na mnie wrażenie” – powiedziała Anna Komorowska.

 

Chwilę później była prezydentowa podkreśliła, że rząd Prawa i Sprawiedliwości odwołuje się do mrocznych stron w człowieku. Dziennikarka przyznała z kolei, że dla niej najbardziej bolesnym doświadczeniem w rządach PiS był „festiwal lekceważenia osób słabszych”.

Dziś obchodzimy ósmą rocznicę katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, w której zginęło 96 osób, w tym także prezydent Lech Kaczyński z pierwszą damą – Marią. Ten wstrząsający moment wspomina Jarosław Kuźniar, znany z telewizji TVN i Onet.

 

„Wymyśliłem i zaproponowałem kolegom, kiedy mieliśmy chwilę na oddech, że chciałbym, żebyśmy z Beatą Tadlą, która była wtedy ze mną w studiu, kiedy mamy już przygotowane, mamy ostateczną listę ludzi, którzy zginęli, mamy ich wszystkie zdjęcia” – relacjonuje Kuźniar w materiale wideo opublikowanym przez Onet.

 

„I realizator, który wyciemnił studio, zasłonił wszystkie zasłony, zrobił klimat i my, czytający na zmianę nazwiska ludzi zginęli” – mówił łamiącym się głosem.

 

 

„I to jest tak, że widzisz ich, widzisz flagę do połowy masztu, masz jedno nazwisko, drugie, trzecie, czwarte i w sumie cudowny klimat czarujesz, ale przecież przed chwilą rozmawiałeś z nimi w studiu, albo miałeś z nimi jakąkolwiek inną relację. A tu się okazuje, że uczestniczysz w zbiorowym pogrzebie” – mówił.

Narodowcy zapowiadają, że nie odpuszczą. Domagają się przeprosin od portalu Onet.pl, który zamieścił materiał pod tytułem: „To nie tylko problem współczesności. Polscy neonaziści działają od lat”.

„W filmie został w bardzo sugestywny sposób ukazany problem nazizmu i podane zostały rzekome przykłady działania neonazistów w Polsce. Jako ilustrację do przykładów działania neonazistów i pojawiania się nazistowskich symboli wielokrotnie pojawiały się urywki zgromadzeń organizowanych przez Stowarzyszenie ONR, zostali ukazani jej członkowie oraz używane przez reprezentowaną przez nie symbole. W filmie podano także bezpośrednio nazwę. Całość filmu przedstawia mojego mocodawcę jako organizację neonazistowską” – czytamy w oświadczeniu.

 

Były rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Waldemar Żurek, udzielił wywiadu portalowi Onet.pl. Przekonywał w nim, że jest „nieustannie gnojony”, PiS traktuje go jak wroga publicznego. Ma otrzymywać też groźby.

 

„Pani redaktor, ja jestem obecnie gnojony instytucjonalnie. Najpierw szanowny pan poseł Piotrowicz publicznie, na posiedzeniu KRS mówi, że ja robię wszystko, by się legitymacji sędziowskiej pozbawić. Ale to nie są tylko słowne groźby. Gdy do gry wkracza CBA i prokuratura, kontrole z Ministerstwa Sprawiedliwości… Takie gnojenie regularne, systemowe skutkować może jednym, że ktoś wpadnie na pomysł, by, powiedzmy, pozbawić mnie prawa do wykonywania zawodu sędziego. Ja się z tym całkiem realnie liczę, w końcu już za chwilę będziemy mieć nową Inkwizycję, w postaci Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego” – mówił w wywiadzie dla Onet.pl.

 

„Dziś mamy sytuację, w której z jednej strony stoi przedstawiciel tych znienawidzonych elit, który nieśmiało mówi, że coś jest niezgodne z konstytucją, że ona jest jawnie łamana. A z drugiej, mamy osiłka z prawnym bejsbolem, który się raz zamachnie i zapyta: No, łamię i co mi zrobisz? Spójrzmy prawdzie w oczy, dziś mamy zaburzony ład konstytucyjny, a w takim stanie wszystko jest możliwe. Także to, że ja któregoś dnia dostanę „dwa strzały” i będzie spokój” – podkreślał.

 

Cały wywiad znajdziecie Państwo tutaj.

To jest skandal – antypolskie działanie nie mające nic wspólnego z dziennikarstwem. Jest to przedłużenie ramienia tych, którzy z nami walczyli od dawna – ramienia Moskwy i Niemiec. Tych, którzy źle życzą Polsce. I to jest fakt, który można poprzeć danymi i przykładami – stwierdził Dominik Tarczyński, odnosząc się do kłamstwa opublikowanego przez onet.pl.

 

Poseł ma zabiegać o jak najszybsze przyjęcie ustawy, która będzie surowo karać podobne działania, tzn. rozpowszechniające fake newsy.

 

Wczoraj wspomniany portal opublikował artykuł, w którym donosił o wystosowanych przez USA sankcjach, które miały uderzyć w polskie władze do czasu, aż zostaną w ustawie przyjęte zmiany. Co więcej, premier oraz prezydent USA mieli zostać uznani za persona non grata w USA.

 

Te informacje zostały wczoraj zdementowane przez rzeczniczkę Departamentu Stanu USA Heather Nauert:

 

– Doniesienia zakładające jakiekolwiek „zawieszenie” współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa lub dialogu na wysokim szczeblu – wszystko to jest po prostu fałszem – oznajmiła Nauert.

 

– To, co onet.pl zrobił wczoraj jest emanacją całego kłamstwa 25-lecia w wolnej Polsce po tzw. odzyskaniu niepodległości. Projekt mojej ustawy (odnośnie fake newsów – red.), o której wiele wcześniej mówiłem, jest na etapie prac. Przetłumaczono już podobną ustawę z języka niemieckiego, bo chciałbym zachować standardy europejskie. Tłumaczona jest jeszcze węgierska ustawa, jutro będzie gotowy jej polski przekład. Tacy ludzie, tacy pseudo-dziennikarze, takie pseudo-media będą karane tak jak karane są w całej Europie – zarówno w Niemczech, na Węgrzech, jak i w innych krajach. Nasza ustawa będzie mniej restrykcyjna, ponieważ na Węgrzech media, które podają fake newsy, muszą płacić 600 tysięcy euro. W Niemczech jest to pół miliona euro. Ja proponuję rozwiązanie mniej restrykcyjne, ale bardziej szczegółowe – mówi Dominik Tarczyński.

 

W mojej ocenie przepisy te powinny wejść w życie jak najszybciej. Złożę do marszałka Sejmu stosowny wniosek na najbliższym posiedzeniu. Zobaczymy, jaka będzie decyzja. Oczywiście, są inne bardzo ważne projekty ustaw, ale biorąc pod uwagę to, co zrobił wczoraj onet, to co robią inne pseudo-media, trzeba to uchwalić jak najszybciej. Ja to obiecałem, przyrzekłem. To moje najważniejsze zobowiązanie, które złożyłem jako poseł Prawa i Sprawiedliwości. I dotrzymam słowa – dodaje poseł.

 

Po wczorajszym artykule Onetu w Polsce rozpętała się totalna burza na temat stosunków Polski z USA. Otóż według portalu, Amerykanie zawiesili stosunki z Polską, uderzając szczególnie w rząd, gdyż to premier oraz prezydent mieli dostać zakaz wstępu do Białego Domu.

 

Co więcej, Onet donosił, że owe sformułowanie zostało przekazane przez wysokiej rangi oficjeli amerykańskich podczas spotkania z dyplomatami z Polski.

 

– Doniesienia mediów o zawieszeniu przez USA stosunków z Polską i inne tego typu wiadomości są po prostu fałszywe – stwierdziła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert.

 

Onet donosi, iż swoje informacje opiera na rzekomej notce polskiej ambasady w Waszyngtonie z dn. 20 lutego.

Sprawę skomentował były szef MON Antoni Macierewicz:

– Ci dziennikarze twierdzą, że mają ten materiał dowodowy, więc niech go w takim razie opublikują. Jeśli już tyle namieszali, jeżeli już takie znaki zapytania nad polskim państwem postawili, to niech to opublikują. Jak sądzę, już nic gorszego dla państwa polskiego stać się nie może niż to, co oni zrobili. Traktuję to jako materiał wymierzony w powagę państwa polskiego, rządu polskiego, a także urzędu prezydenckiego – oznajmił w rozmowie z Telewizją Republika Antoni Macierewicz.

 

Do artykułu Onetu odniosła się także rzecznik rządu Joanna Kopcińska:

 

– Dwustronna współpraca strategiczna z USA nie jest zagrożona, kontakty dyplomatyczne pozostają na dotychczasowym poziomie.

 

Badanie opinii publicznej IBRISu dla portalu „onet.pl” wykazało zmianę lidera w rankingu polityków cieszących się największym zaufaniem Polaków. Dotychczasowemu zwycięscy poprzednich zestawień Andrzejowi Dudzie dorównał premier Mateusz Morawiecki. 

 

Prezydent i premier uzyskali co prawda w badaniu równo po 46.7% procent głosów co czyni ich ex aequo najbardziej zaufanymi w społeczeństwie politykami, jednak tylko 28.9% zadeklarowało brak zaufania wobec Mateusza Morawieckiego przy 39.1% Andrzeja Dudy. Oznacza to, że obecny premier generuje najmniejszą niechęć Polaków przy zaufaniu blisko połowy narodu.

 

Poza prezydentem i prezesem Rady Ministrów wysokim poparciem cieszą się także inni członkowie rządu PiS. Wicepremier Beata Szydło uzyskała przychylność 40.9 procent ankietowanych, a Zbigniew Ziobro cieszy się zaufaniem 34.4 proc. społeczeństwa.

 

Marny wynik uzyskał lider tzw. opozycji totalnej Grzegorz Schetyna. Zaufanie dla szefa PO zadeklarowało jedynie 16.9 procent Polaków, przy ponad 50 procentowej niechęci Polaków. Jednak pod względem najmniejszego zaufania społecznego niepodzielnie prowadzi Antoni Macierewicz. Szef resortu obrony generuje niechęć 67.2 procent respondentów.