Jak podaje portal newsbook.pl, niewielkie kary: 3 lata, rok i osiem miesięcy lub wyroki w zawieszeniu dostali członkowie imigranckiego gangu w Niemczech. Dopuścili się oni zbiorowego gwałtu na 13-letniej dziewczynie.

Osiem imigrantów w wieku od 14 do 17 lat zaatakowało seksualnie swoją ofiarę w Velbert w Niemczech. Jak donosi Der Spiegel – po czym zaciągnął ją do lasu i tam ją zgwałcili. Następnie imigranci zabrali 13-latkę na parking kilkaset metrów dalej, gdzie inna grupa ponownie ją zgwałciła. Po raz kolejny zaciągnęli ją do lasu, jednak tragiczny bieg wydarzeń przerwał turysta, który przechodził w sąsiedztwie.

W sądzie mążczyzni utrzymują, że dziewczyna uprawiała z nimi seks z własnej woli.

Jak powiedział sędzia: „Absurdem jest wyobrażać sobie, że 13-letnia dziewczyna chce uprawiać seks z tak wieloma mężczyznami dobrowolnie”.

Jednak, pomimo faktu, że prokurator zażądał dla każdego z gwałcicieli po siedem i pięć lat więzienia, tylko jeden bandyta dostał trzy lata więzienia, inny rok i osiem miesięcy, podczas gdy pozostałym wyroki zostały zawieszono.

Źródło: newsbook.pl
fot. Wikipedia Commons

LS

W ten weekend były prezydent Lech Wałęsa świętował swoje 75. urodziny. Na jego sobotnim przyjęciu urodzinowym pojawiły się takie osoby związane z tzw. totalną opozycją jak m.in.: Mateusz Kijowski, Donald Tusk, profesor Andrzej Rzepliński, ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher oraz ambasador Niemiec Rolf Nikel.

 

Przy okazji swoich 75.urodzin, Lech Wałęsy udzielił również kontrowersyjnego wywiadu dla niemieckiej gazety „Deutsche Welle”.

 

– Mamy nieodpowiednich, niezbadanych medycznie ludzi, ludzi małych, zakompleksionych, którzy przypadkiem zdobyli władzę. No i mamy nieszczęście. Ja społeczeństwo ostrzegałem, bo ja ich znałem wcześniej – wypowiedział się były prezydent w rozmowie z niemieckim dziennikiem.

 

Przyznał on, że aktywnych ludzi wspierających działania totalnej opozycji nie ma wielu. Równocześnie jednak z prośbą o pomoc zwrócił się do Niemiec oraz władz Unii Europejskiej.

 

– Teraz problem polega na tym, jak z tego wyjść, jak z tym walczyć, bo my jesteśmy demokratami, my nie chcemy się bić, a oni nie licząc się z narodem robią wszystko, nawet wbrew Konstytucji prawo robią pod siebie. Trudno walczyć z nimi przez demonstracje, bo ludzi aktywnych jest za mało. Musimy wymyśleć teraz coś, co będzie skuteczne. Na razie korzystamy z procedur unijnych, prosimy Unię Europejską, Niemców, i innych, bo na kartkę wyborczą trzeba długo czekać – zaapelował do obcych podmiotów Wałęsa.

 

 

Źródło: doRzeczy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Informowaliśmy w tym tygodniu o ataku nożownika w niemieckim Ravensburg, mieście leżącym w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. Teraz wiadomo już więcej o sprawcy ataku oraz ofiarach.

 

Jedna z osób, która została ranna, zdecydowała się zrelacjonować zdarzenie w rozmowie z „Schwabische Zeitung”. Mężczyzna opowiedział, że w czasie kiedy wraz z bliskimi był w pobliskiej kawiarni, zauważył napastnika wymachującego ostrym narzędziem. Kiedy podjął próbę powstrzymania go, sprawca zadał mu ciosy, którymi zranił jego dłonie i plecy.

 

Ranna została trójka osób. Dziś wiadomo, że byli to dwaj Syryjczycy oraz jeden obywatel Niemiec. Poszkodowani z ranami kłutymi zostali przetransportowani do szpitala. Stan jednej z ofiar określono niestety jako krytyczny. Policji udało się zatrzymać napastnika, po sprawnym przybyciu na miejsce, gdzie doszło do krwawego ataku. Póki co jednak nie ma oficjalnych informacji na temat dokładnych ustaleń śledczych i tego czym kierował się sprawca ataku, raniąc przypadkowych ludzi.

 

Jak się okazało, sprawca ataku to człowiek o „południowym typie urody”. Pojawiły się doniesienia, że napastnik to 19-letni Afgańczyk. Starał się on o azyl w Niemczech. Nie jest wiadome czym się kierował atakując nożem dwóch Syryjczyków oraz Niemca. Miejscowa policja nie podejrzewa, by sprawa miała związek z terroryzmem. Mężczyzna został aresztowany, a śledztwo dotyczące nożowniczego ataku trwa.

 

W internecie pojawiło się także nagranie z miejsca, gdzie doszło do ataku. Na zarejestrowanym filmie widać zatrzymanego napastnika, a także dwie ranne ofiary.

 

UWAGA! Materiał filmowy zawiera drastyczne sceny!

 

 

 

Źródło: mirror.co.uk ; pch24.pl ; tvp.info ; interia.pl ; Facebook/mercurpl

 

Do zdarzenia doszło na Marienplatz w Ravensburg. Miasto to leży na terenie kraju związkowego Badenia-Wirtembergia. Informacje o ataku pojawiły się w dniu wczorajszym.

 

„Schwabische Zaitung” poinformowało, że nożownik zaatakował przypadkowe osoby na Marienplatz, przy użyciu noża kuchennego. Ranna zostać miała trójka ludzi.

 

Poszkodowani z ranami kłutymi zostali przetransportowani do szpitala. Stan jednej z ofiar określono niestety jako krytyczny. Policji udało się zatrzymać napastnika, po sprawnym przybyciu na miejsce, gdzie doszło do krwawego ataku. Póki co jednak nie ma oficjalnych informacji na temat dokładnych ustaleń śledczych i tego czym kierował się sprawca ataku, raniąc przypadkowych ludzi.

 

Jedna z osób, która została ranna, zdecydowała się zrelacjonować zdarzenie w rozmowie z „Schwabische Zeitung”. Mężczyzna opowiedział, że w czasie kiedy wraz z bliskimi był w pobliskiej kawiarni, zauważył napastnika wymachującego ostrym narzędziem. Kiedy podjął próbę powstrzymania go, sprawca zadał mu ciosy, którymi zranił jego dłonie i plecy.

 

 

Źródło: wprost.pl

Fot.:Pxhere

 

Akcja o nazwie „Marsz dla Życia” kojarzy się głównie z radosną rodzinną atmosferą, troską o bezbronnych oraz manifestowaniem tego, że każde życie jest ważne od poczęcia do śmierci. Agresywne ataki na tę inicjatywę ze strony przedstawicieli lewicy pokazują, jak dużo jest w tym środowisku hipokryzji.

 

Marsz promujący tradycyjny model rodziny i sprzeciwiający się zabijaniu dzieci nienarodzonych został zakłócony przez aktywistów środowiska LGBT i skrajnej lewicy w Berlinie. W tegorocznym pochodzie idącym przez stolicę Niemiec, udział wzięło ok. 6 tysięcy osób. Uczestniczyli w nim również tacy duchowni jak m.in. arcybiskup Berlina Matthias Heinrich czy też abp Heiner Koch.

 

Próby blokowania marszu oprócz środowisk LGBT i anarchistycznych ugrupowań, organizowali również przedstawiciele takich partii politycznych jak Zieloni i SPD. Zarzucają oni bowiem przeciwnikom aborcji… bycie „przeciwnikami praw człowieka”.

 

Zakłócanie „Marszu dla Życia” przerodziło się w pewnym momencie w zamieszki. W związku z tym interwencję podjęli funkcjonariusze służb. Z nimi wówczas starli kontrmanifestanci. Niemiecka policja aresztowała kilkoro z nich.

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; YouTube/Ruptly

Fot.: Pxhere

 

TVP.Info z pomocją korespondenta gazety z Berlina, Cezarego Gmyzja, ujawnia, że dwudziestoletni Polak mieszkający w Neumünster w północnych Niemczech padł ofiarą nożownika o wyglądzie „południowca”, czyli osoby przybyłej z krajów arabskich. W efekcie tych nowych doniesień środowiska prawicowe chcą zorganizować demonstrację.

Polak został zaatakowany w niedzielny poranek, około godziny 6:00 rano. W rozmowie z portalem tvp.info Cezary Gmyz powiedział, że poszkodowany „Otrzymał kilka ciosów nożem i mimo podjętej próby reanimacji zmarł w wyniku ataku”.

„Obok miejsca zdarzenia znajduje się meczet. Nie jest wykluczone, że sprawca był związany z tamtejszą społecznością” dodaje dziennikarz.

Jak dotąd nie są znane informacje, czy sprawca w ogóle mieszkał w Neumünster. Policja poszukuje osoby o „wyglądzie południowca”, jak wyjaśnia Cezary Gmyz, w ten sposób w oficjalnym języku określa się osobę pochodzącą z krajów arabskich. Nożownik ma około trzydziestu lat, miał trzydniowy zarost i ubrany był w szarą kurtkę z kapturem.

Jak raportuje korespodent TVP z Berlina: „Zabójstwo wstrząsnęło miastem, w którym mieszka sporo Polaków. Dwudziestolatek, który padł ofiarą nożownika, cieszył się dobrą opinią.  Na miejscu zdarzenia ludzie składają kwiaty i znicze.”

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak pisze tvp.info, Niemiecki koncern motoryzacyjny Volkswagen poinformował, że zakończy produkcję modelu Beetle, czyli znanego na cały świat garbusa. Ostatni egzemplarz ma zostać wyprodukowany w lipcu 2019 roku.

Historia garbusa ma swoje początki w czasach rządów Hitlera. W 1933 roku Adolf Hitler zlecił Ferdinandowi Porsche zaprojektowanie pojazdu o nazwie Volkswagen (tzn. „samochód dla ludu”). Z założenia samochód miał przewozić dwójkę dorosłych plus trójkę dzieci z prędkościami rzędu 100 km/godz. Jego cena nie miała przekraczać 990 marek. W tych czasach przeciętny tygodniowy dochód pracownika wynosił 32 marek.

Przed wojną powstały pierwsze modele, ale po wybuchu konfliktu priorytety niemieckiego przemysłu się zmieniły i produkcja seryjna ruszyła dopiero w 1945 roku. Już w połowie lat 50. po niemieckich drogach jeździł milion tego typu aut.

Przez kilkadziesiąt lat produkcja garbusów była kilkukrotnie wstrzymywana. W niezmienionej wersji produkowano je w Meksyku do początku XXI wieku. W 1997 r. opracowano nowy model New Beetle, który w 2011 r. zastąpił Beetle.

Z każdym rokiem sprzedaż jednak spadała.

Media podają, że Volkswagen, zanim zdecydował o wstrzymaniu produkcji, rozważał opcje między innymi ponowny lifting garbusa i stworzenie jego wersji elektrycznej.

Władze koncernu, który wciąż odczuwa skutki afery „dieselgate”, podjęły decyzję o wstrzymaniu produkcji garbusów, producenci chcą ograniczyć liczbę oferowanych modeli i skupić się na produkcji przede wszystkim aut elektrycznych i dedykowanych rodzinom.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal gazeta.pl, kilkadziesiąt krów zostało wypuszczonych z zagrody na farmie w Niemczech na wolność w wyniku akcji obrońców praw zwierząt. Jednak nie wyszło to krowom na dobre – zaszkodziła im pasza, którą po wyjściu na wolność zjadły w masowych, nadwyżkowych ilościach. W efekcie cztery krowy padły, a czterdzieści jest w stanie krytycznym. Aktywiści poszukiwani są przez policję.

Do akcji uwolnienia zwierząt doszło w północno-wschodnich Niemczech. Nieznane osoby zakradły się na teren farmy Lebenwalder Agrar i wypuściły przebywające w zagrodzie krowy. Sprawę opisują gazeta „Deutsche Welle” i lokalne media.

Po wypuszczeniu przez aktywistów krowy bez kontroli zaczęły jeść skoncentrowaną paszę. W krótkim czasie zjadły jej nawet około dziesięć kilogramów, przy czym dzienna porcja przypadająca na krowę to zaledwie tylko dwa kilogramy. W wyniku przejedzenia u krów doszło do uszkodzenia żwacza i zatrucia wątroby. Skutkiem czego 4 krowy padły, a 40 jest w stanie krytycznym oraz znajdują się pod stałą opieką weterynarza.

Farma Lebenwalder Agrar informuje, że działanie obrońców praw zwierząt spowodowało duże straty. Jeśli krowy uda się wyleczyć, przez długi czas będą musiały być karmione specjalną, dietetyczną paszą. Spowoduje to spadek produkcji mleka.

Teraz niemiecka policja zajmuje się poszukiwaniem aktywistów odpowiedzialnych za zdarzenie. Natomiast przedstawiciele farmy wyznaczyli nagrodę tysiąca euro w zamian za informację na temat tożsamości oraz miejsca przebywania aktywistów-sprawców.

źródło: wiadomosci.gazeta.pl
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal onet.pl, dwaj mężczyzni, którzy w Badenii-Wirtembergii wybrali się na grzyby, krótko cieszyli się pełnymi koszami borowików, ponieważ musieli słono zapłacić za przekroczenie wagowego limitu zebranych grzybów. Przyłapano ich na złamaniu prawa o ochronie przyrody, które m.in. wprowadza wagowy limit zbierania grzybów. Zapłacili wysoką grzywnę.

Panowie, w wieku 67 i 69 lat, ładowali właśnie grzyby do bagażnika samochodu, kiedy przypadkowy przechodzień zauważył, że borowików jest bardzo dużo i postanowił zadzwonić na policję.

Funkcjonariusze szybko dotarli na miejsce i po czym stwierdzili, że w bagażniku grzybiarzy jest 19 kg borowików, podczas gdy prawo zezwala tylko na zebranie przez jedną osobę jednego kilograma dziennie.

Finalnie obu mężczyzn ukarano grzywną w wysokości 1 700 euro. Zgodnie z prawem pozwolono im zatrzymać po jednym kilogramie grzybów, a pozostałe zostały przez policję skonfiskowane.

Jak poinformowała lokalna policja, skonfiskowane borowiki nie zostały wyrzucone, przekazano je do organizacji charytatywnej.

źródło: onet.wiadomosci.pl
fot. Wikipedia Commons