Nie od dziś wiadomo, że panuje stwierdzenie, że jedynie ludzie czarnoskórzy padają ofiarą rasizmu. Mało tego, jakikolwiek, nawet najmniejszy sprzeciw człowieka białego wobec czarnoskórego, jest uznawane za skandal i rasizm. Warto jednak mówić także o przypadkach, w których to biali są dręczeni przez odmienne otoczenie.

 

Ukazany poniżej materiał video przedstawia młodego, białego chłopca upokarzanego przez dwie czarnoskóre dziewczyny. Na oczach gapiów urządziły uczniowi prawdziwe piekło!

 

Uczennice wyrzucają z kosza śmieci, które chłopak dokładnie zbiera. Po każdym wyrzuceniu śmieci do kubła, te znów są wyrzucane. Mimo iż chłopiec zdaje sobie sprawę, że zachowanie jest najczystszym przejawem rasizmu, nie ma mowy o żadnemu przeciwstawieniu się murzynkom.

 

Jeśli upokarzany próbowałby się obronić, natychmiast zostałby okrzyknięty nie tylko seksistą, ale również rasistą.

 

 

Źródło: nczas,com; Facebook – South Africa Uncut
Fot.: Facebook – South Africa Uncut
EM

Kilka godzin temu pisaliśmy o zamachu na dwa meczety w Christchurch w Nowej Zelandii (więcej: tutaj). Morderca w chwili ataku prowadził transmisję ukazującą całą tragedię.

 

Pomimo próśb o nieudostępnianie nagrania w sieci, filmik wciąż wędruje do wszystkich zakątków Internetu. Wideo non stop usuwane jest z przeróżnych serwisów.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @sajidkhari
Fot.: Twitter – @sajidkhari
EM

Do sieci wpłynęło wzruszające nagranie, które ukazuje, jak wielkim darem jest życie każdego z nas. Co ciekawe, nie jest to kolejny filmik przepełniony radością i miłością młodych rodziców. Na nagraniu uchwycono moment, w którym kilkuletnia dziewczynka po raz pierwszy bierze na ręce swojego małego kuzyna lub kuzynkę. Aż chce się uronić łzę!

 

Nagranie pochodzi z Simi Valley w Kalifornii i w ciągu kilku miesięcy zdążyło obiec przeróżne strony i portale społecznościowe. Filmikiem zdecydował się podzielić również Piotr Bartonek, ukazując tym samym problem dokonywania aborcji. Użytkownik Facebooka w kilku słowach pragnie zwrócić uwagę, jak wiele nienarodzonych dzieci nie otrzymuje szansy na przyjście na świat, a przecież – jak widać poniżej – może to być jednym z najpiękniejszych momentów w czyimś życiu.

 

 

W udostępnionym wideo, mała dziewczynka na widok maleństwa nie potrafi powstrzymać łez. Całuje niemowlę w czoło, przytulając je. Przecudnie uchwycona chwila!

 

Źródło: dailymail.co.uk; Facebook – Piotr Pawel Bartonek
Fot.: Facebook – Piotr Pawel Bartonek
EM

Zarejestrowana sytuacja miała miejsce Bradford, mieście leżącym na terenie hrabstwa West Yorkshire w Wielkiej Brytanii. Nagranie udostępnił belgijski i flamandzki działacz polityczny Tom Van Grieken.

 

Filmik obiegł internet i zyskał popularność w ostatnich dniach. Wielu internautów w krajach europejskich jest zbulwersowanych takimi scenami, a warto mieć na uwadze fakt, że nie jest to pierwszy raz, gdy tego typu sytuacja ma miejsce, w którymś z krajów należących do UE. Wstrząsające dla wielu zwykłych ludzi jest to, jaką agresją wykazują się młodzi mężczyźni z rodzin imigranckich wobec innych.

 

Na nagraniu widzimy leżącego chłopca trzymającego swój rower, a także dwóch kopiących go młodocianych o śniadej karnacji. Inni młodzi mężczyźni obok przyglądają się temu jak ich koledzy znęcają się nad ofiarą. Można dostrzec też, jak jeden ze stojących obok jest trzymany przez innego mężczyznę i próbuje się oswobodzić. Być może starał się on ruszyć z pomocą pobitemu.

 

Nagranie obejrzeć można poniżej.

 

UWAGA! Materiał przedstawia wyjątkowo brutalne zachowanie!

 

 

W poniższym artykule opisywaliśmy też również brutalną sytuację, kiedy zaatakowany przez ciemnoskórych mężczyzn został Polak we Francji. Sprawcy udostępnili nagranie z tego zajścia w sieci:

Polak skatowany przez imigrantów! Drastyczne nagranie [WIDEO]

 

Źródło: Facebook/@tomvangrieken

Fot.: Flickr

 

MB

 

O Leszku Czarneckim zrobiło się w ostatnim czasie głośno za sprawą afery KNF, która wybuchła po ujawnieniu nagrania jego rozmowy z Markiem Chrzanowskim szefem Komisji Nadzoru Finansowego. Teraz miliarder zachował się w bulwersujący dla wielu widzów sposób wobec ekipy telewizyjnej, kiedy otrzymał zapewne szczególnie niewygodne pytanie.

 

Sytuację zarejestrowały kamery, podczas nagrywania materiału do reportażu programu „Magazyn Śledczy Anity Gargas”, emitowanego na antenie TVP.

 

Na nagraniu widać rozmawiających ze sobą Leszka Czarneckiego, a także Romana Giertycha, który jest jego pełnomocnikiem w sprawach dotyczących afery KNF. Kiedy reporter zadaje pytania Czarneckiemu, ten nagle rzuca się na ekipę telewizyjną i przepycha realizujące program osoby. Padają wówczas pytania zza kamery o to co robi, jednak zamieszany w aferę miliarder wsiada w srebrny samochód i szybko odjeżdża.

 

SZARŻA oligarchy Leszka Czarneckiego na ekipę #Magazynsledczy. Wybuch wywołały pytania naszego dziennikarza o sprzedaż ‚toksycznych’ obligacji #GetBack przez kontrolowany przez Czarneckiego Idea Bank – czytamy w twitterowym wpisie na profilu programu „Magazyn Śledczy Anity Gargas”.

 

 

Leszek Czarnecki stawił się we wtorek w prokuraturze w celu poddania się badaniu wariografem. Przed budynkiem wyczekiwali go klienci Idea Banku, którego większościowym udziałowcem jest właśnie Czarnecki. Osoby tracili nawet oszczędności życia inwestując swoje pieniądze w obligacje GetBacku. Główny zainteresowany odniósł się do tej kwestii w mediach, mówiąc dziennikarzom iż odpowiada na wszystkie reklamacje.

 

 

Źródło: TVP ; Twitter/@MagazynSledczy ; doRzeczy.pl

 

MB

 

25-letni  Krystian z Walimia na Dolnym Śląsku, mimo iż był w młodym wieku, miał już doświadczenie i był rozważnym alpinistą. Mężczyzna był również instruktorem narciarskim i organizatorem spotkań ze znanymi wspinaczami. W miejscowym domu kultury prowadził m.in. spotkanie z Adamem Bieleckim.

 

Na co dzień Krystian był członkiem Polskiego Klubu Alpejskiego. Jak zaznacza organizacja, nie miała ona nic wspólnego z ostatnią wyprawą 25-latka. – Krystian do Włoch pojechał prywatnie -podkreślił klub.

 

Na miejscu mężczyzna spotkał się z grupą innych wspinaczy, głównie amatorów, a także z Denisem Urubko, który również należy do Polskiego Klubu Alpejskiego.

 

Przed śmiercią na swoim profilu na Facebooku, Krystian zdołał opublikować nagranie z Mont Blanc. Słychać na nim rozmowę 25-latka z kobietą i innym mężczyzną.

 

– Na spacerek się wybierasz? – zapytała kobieta.

 

– Na spacerek tak. Zobaczymy, jak będzie. Pogoda jest wspaniała, wyjście aklimatyzacyjne. Droga wygląda jak zwykle dobrze. Kamienie nie spadają – mówił Krystian.

 

– Pogoda wiosenna, może nawet letnia – wtrącił trzeci rozmówca.

 

– Jedynie śniegu zalega bardzo dużo. Cześć mamo, moja mama ogląda transmisję. Zobacz mamo, pięknie, prawda? Nie ma co się martwić, za niedługo wracam, a to jest tylko kuluar śmierci tak zwany – dodawał 25-latek.

 

 

Jak donosi francuska prasa, w czasie schodzenia Krystian podczas zmiany pozycji popełnił techniczny błąd, którego nie dało się naprawić. Doszły do tego bowiem problemy z rakami.

 

Młody alpinista nie miał na swoim koncie wielkich osiągnięć we wspinaczce, jednak był bardzo lubiany w środowisku.

 

„Spotkałem Cię w 2015 roku na Elbrusie. Świetnie nam się razem pracowało. Spędziliśmy mroźną noc na rozmowach o naszych planach na przyszłość. Byłeś dobrym człowiekiem pełnym marzeń i aspiracji” – wspominał prowadzący fanklub Denisa Urubki Matteo Gallizioli.

 

Do śmiertelnego wypadku doszło 26 lutego bieżącego roku po francuskiej stronie Mont Blanc. Jak informował portal ledauphine.com, 25-latek spadł 400 metrów z grani, która znajduje się 2200 metrów nad poziomem morza.

 

Źródło: nczas.com; Facebook – Krystian Madeja
Fot.: Facebook – Krystian Madeja
EM

 

 

Jak informuje „Focus”, niemieckie władze deportowały z kraju wspólnika terrorysty Anisa Amriego, aby zataić jego współudział w zamachu w Berlinie w grudniu 2016 roku. Wskutek ataku zginęło 12 osób, w tym polski kierowca ciężarówki.

 

Niemiecki tygodnik powołuje się na tajne dokumenty ze śledztwa. Radykalny islamista Bilel Ben Ammar jest najprawdopodobniej agentem marokańskich służb. Deportacja mężczyzny  miała ochronić przestępcę przed ściganiem w kraju.

 

Marokańskie służby niejednokrotnie ostrzegały władze niemieckie, w tym Federalny Urząd Kryminalny, przed radykalizacją Amriego i jego planami zamachu.

 

Bilel Ben Ammar wraz z Amrim spotkali się wieczorem przed zamachem. „Focus” pisze o istnieniu nagrania, które ukazuje Amriego wysiadającego po zamachu z szoferki ciężarówki i rzucającego się do ucieczki. Na filmie, który dotychczas nie był pokazywany, widać też, jak osoba przypominająca Ben Ammara blokuje drogę terroryście zadając mu cios kanciastym drzewcem. Ofiara ataku do dziś dnia znajduje się w śpiączce.

 

Jak pisze „Focus”, decyzja o deportacji pomocnika Amriego zapadła na szczeblu politycznym dziewięć dni po zamachu. „Władze bezpieczeństwa i ministerstwo spraw wewnętrznych są bardzo zainteresowane skutecznym wydaleniem” – czytamy w e-mailu wysłanym 28 grudnia 2016 roku do policji federalnej.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: Deutsche Welle, Fot: DPA/M. Kappeler
EM

To nagranie pojawiło się w sieci jeszcze przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia. Jednak to dopiero teraz staje się on coraz bardziej znany wśród polskich użytkowników internetu. Dużą popularnością, film ten cieszy się również na Ukrainie.

 

Wszystko zaczęło się od tego, że prezydent Polski Andrzej Duda robił zakupy, podobnie jak wielu innych Polaków przed Świętami, w jednym z supermarketów. Wówczas stojącego przy kasie prezydenta nagrał pewien pochodzący z Ukrainy mężczyzna. Sytuacja miała miejsce w Krakowie, mieście z którego pochodzi głowa państwa.

 

Autor krótkiego filmiku podzielił się nim ze swoim bratem, który publikując nagranie nie krył zaskoczenia. Teraz zarejestrowana sytuacja wywołuje niemały podziw wśród dużej liczby Ukraińców.

 

Na Twitterze do całej sytuacji i nagrania prezentującego PAD robiącego zakupy odniósł się m.in. Jakub Szymczuk, będący prezydenckim fotografem.

 

– 47 tysięcy udostępnień, ukraiński Facebook tuż przed świętami huczał. Polski Prezydent sam robi zakupy. W komentarzach pełen podziw, a pracujący w Polsce Ukrainiec (autor nagrania) zaskoczony 😉 – napisał Szymczuk.

 

Film ma obecnie już ponad 48 000 udostępnień na portalu Facebook.  Widać na nim również obecnych przy prezydencie Andrzeju Dudzie ochroniarzy.

 

 

Opisana sytuacja z udziałem prezydenta Dudy wydarzyła się w supermarkecie sieci Auchan przy ul. Józefa Mackiewicza w Krakowie.

 

 

Źródło: Facebook ; Onet.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Flickr

 

MB

 

30 stycznia 2018 roku to oficjalna data śmierci Tomasza Mackiewicza. Polski himalaista zapłacił najwyższą cenę za zdobycie ośmiotysięcznika Nanga Parbat (Himalaje). Wcześniej jego życie było pełne porażek i rozczarowań – w 2008 roku, tuż przed narodzinami swoich bliźniaków dowiedział się, że jeden z jego synów zmarł jeszcze w łonie matki. Zarówno on, jak i jego pierwsza żona Joanna nigdy nie pogodzili się z tragedią, która ich spotkała.

 

„Tuż przed porodem zabrali Joannę na USG. Był z nią Tomek. W pewnym momencie zobaczyli na monitorze, że linia życia Xawerego jest płaska. Po chwili dowiadują się od lekarza, że chłopiec nie żyje. Joanna wybucha płaczem, krzyczy. Tomek próbuje ją uspokoić. Całą noc spędzają na porodówce. W nocy rodzi się im zdrowy Max (…) Potem oboje byli przekonani, że śmierć Xawerego to było zaniedbanie lekarzy” – czytamy w książce Dominika Szczepańskiego „Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza” (Wyd. Agora).

 

Polski alpinista za wszelką cenę próbował zapomnieć o cierpieniu po stracie synka, jednak bezskutecznie. Mimo iż rodzice planowali podać do sądu lekarzy, ostatecznie nie podjęli tego kroku. Tomasz Mackiewicz zdecydował się zrobić dla nieżyjącego dziecka zrobić coś innego. Coś wyjątkowego.

 

W 2009 roku Czapkins (tak mówili na niego przyjaciele) zdobył samotnie Chan Tengri (7010 m. n. p. m.) w Tienszanie (Azja).

 

Na szczycie nie ukrywał swoich emocji. „Tomek płakał, bo przypomniał sobie, po co tutaj przyszedł. Potem wyciągnął żółte pudełko z napisem „Nasz ukochany syn Xawery”. Powiedział: „może się kiedyś spotkamy, gdzieś tam”, by następnie przetrzeć ukryte za ciemnymi okularami załzawione oczy i chwilę później zostawić na szczycie góry prochy swojego synka” – pisze Szymański.

 

26 stycznia 2018 roku Mackiewicz dostał choroby wysokościowej i ślepoty śnieżnej i zaginął pod Nanga Parbat. Francuska alpinistka Elisabeth Revol sprowadziła Polaka ze szczytu na wysokość 7250 m i upewniwszy się, że nie da rady już mu pomóc, zostawiła go osłoniętego w lodowej jamie. Samej zmagając się z odmrożeniami udało się zejść na wysokość ok. 6700 metrów, gdzie czekała na ekipę ratunkową. Z powodu niewyobrażalnie trudnych warunków pogodowych ratownikom udało się uratować tylko kobietę.

 

 

 

Źródło: fakt.pl; nczas.com; Twitter – @niemasensu; @Matka_Polka
Fot.: Twitter – @Matka_Polka
EM