Przy okazji finałowego meczu tegorocznego mundialu w Rosji mieliśmy do czynienia z wieloma emocjami poza boiskowymi. W ramach „świętowania” na ulicach francuskich miast doszło m.in. do zamieszek, demolowania miejsc publicznych, dewastowania i palenia samochodów, a także rabowania sklepów. Przed meczem jednak z krytyką spotkała się Chorwacja i to ze strony jednej z francuskich organizacji.

 

W narodowej drużynie Francji grają w dużej mierze zawodnicy wywodzący się nie z rodzin rdzennych Francuzów, a przybyłych na przestrzeni wielu lat do Francji imigrantów z Afryki. Taka sytuacja w zespole trójkolorowych jest oceniana różnie.

 

Chorwacka reprezentacja została zaatakowana jednak przez pozarządową organizację LICRA (Ligue Internationale Contre le Racisme et l’Antisémitisme) czyli w tłumaczeniu „Międzynarodowa Liga Przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi”. W założeniu ma ona zajmować się walką z rasistami. Definicja rasizmu jest dla członków tego ugrupowania, podobnie jak przy innych tego typu lewicowych przedsięwzięciach bardzo naciągana i przekłamana.

 

Przed finałem mistrzostw świata francuski oddział organizacji LICRA opublikowała wpis, w którym określiła to spotkanie jako mecz o szczególnym znaczeniu historycznym oraz socjologicznym. Pochwalono wówczas multikulturowość w reprezentacji Francji, a równocześnie skrytykowano „jednolitość” w szeregach narodowej drużyny Chorwacji.

 

– Wielobarwna, wieloetniczna reprezentacja Francji zmierzy się dziś z dramatycznie jednolitą Chorwacją. Gdy zna się historię Chorwacji nie ma w tym nic dziwnego. Położona w środku Bałkanów, wciąż powiązana ze starymi ponurymi czasami, uznająca kult siły, zamknięta na wszystko co inne, gra monotonnie, bezbarwnie, bez polotu – stwierdziła w swoim komentarzu do finału „Międzynarodowa Liga Przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi”.

 

Tego typu sformułowania spotkało się z na tyle dużą krytyką, że władze krajowe tej lewicowej organizacji zdecydowały się na usunięcie wpisu. Wystosowano również przeprosiny.

 

– Przepraszamy za to, że nasz wczorajszy wpis został źle zrozumiany –  przekazano.

 

Równocześnie jednak opublikowano tłumaczenie, w którym kolejny raz oberwało się Chorwatom, a równocześnie kolejny raz pochwalono różnorodność w reprezentacji znad Sekwany.

 

– Ujawnianie, że reprezentacja Chorwacji, niezależnie od historycznej przeszłości swego kraju skażona jest powiązaniami mafijnymi i różnymi wypowiedziami, nie ma w sobie nic ksenofobicznego i rasistowskiego. Wychwalanie różnorodności w naszej reprezentacji w kolorach „czarnym, białym, brązowym (beure – nawiązanie do ludzi pochodzących z północnej Afryki – przyp. red.), nie może być potępiane, bo ta ekipa ma kolory Francji – napisano.

 

 

Zakończył się piłkarski mundial w Rosji, a piłkarskim mistrzem świata po zaciętym finale została Francja, pokonując drużynę Chorwacji 4-2. Niestety radość wielu fanów trójkolorowych zaburzyły wydarzenia w Paryżu i innych francuskich miastach. Wiele negatywnych komentarzy spływa również na francuskich piłkarzy po pewnym nagraniu, które trafiło do sieci.

 

Tłumy kibiców we Francji przywitały swoich reprezentantów, aby fetować sukces wraz z nimi. Wszystko dzieje się jednak w cieniu szczególnych środków bezpieczeństwa w związku z zagrożeniem terrorystycznym oraz zamieszkami do jakich dochodziło wczoraj i nocą w stolicy kraju oraz innych miastach. Zamieszki wybuchły jeszcze przed meczem, po tym jak tłum zaczął w paryskiej strefie kibica tratować się, przewracać barierki oraz przerywać kordon policji.

 

Sytuacja jednak po ostatnim gwizdku nie uspokoiła się. Godzinami trwały we Francji walki z funkcjonariuszami policji, demolowanie miast, dewastowanie i niszczenie samochodów czy też napadanie i plądrowanie sklepów. Dziesiątki a może nawet i setki osób zostały w jakiś sposób poszkodowane. Dokonano kilkuset zatrzymań. Nie ma pewności, że tego wieczoru znów nie będziemy mieli do czynienia ze eskalacją przemocy w kraju nad Sekwaną.

 

Wizerunku swojej ojczyźnie nie poprawili też sami piłkarze. Często jako skandaliczne jest ich zachowanie w szatni po wczorajszym finałowym meczu. Na nagraniu, które opublikowali w internecie sami zawodnicy, widzimy prezydenta Emmanuela Macrona, który emocjonował się boiskowymi zmaganiami na trybunach stadionu Łużniki w Moskwie. Pojawił się on później w szatni, gdzie stwierdził iż piłkarze powinni po zdobyciu mistrzostwa świata dawać przykład francuskiej młodzieży. Prezydent tłumaczył, że staną się oni teraz jeszcze większymi idolami dla młodych ludzi. Odpowiedź gwiazd francuskiej piłki wywołała spore kontrowersje oraz krytykę. Na filmie zarejestrowano jak w odpowiedzi na apel Emmanuela Macrona wykrzykują oni: „Wszystko zniszczymy!”

 

 

Nie powinien dziwić fakt, że takie sytuacje budzą spory niesmak.  Kiedy patrzy się na budzące przerażenie sceny niszczenia miejsc publicznych przez tłum młodych mężczyzn we Francji, a równocześnie obserwuje takie raczej nieprzemyślane zachowanie sportowców to ciężko być spokojnym o przyszłą sytuację i bezpieczeństwo nad Sekwaną.

 

 

Rozgrywanie wczorajszego meczu finałowego tegorocznych Mistrzostw Świata było niejednokrotnie wstrzymywane. Raz miały na to wpływ kontuzje piłkarzy z poświęceniem walczących o tytuł, czasem konieczność skonsultowania przez sędziego wątpliwych sytuacji, ale mieliśmy też do czynienia z wbiegnięciem na murawę osób z trybun, w momencie kiedy z kolejną akcją szli chorwaccy piłkarze.

 

Początkowo sądzono, że za to zachowani odpowiedzialni są jacyś szaleni fani, którzy nie mogli się powstrzymać od bliższego kontaktu z głównymi aktorami piłkarskiego spektaklu. Podobną tezę wystosował nawet komentator w polskiej telewizji. Kibice na całym świecie oglądali jak elegancko ubrane osoby biegną przez murawę, przybijając piątki piłkarzom.

 

Służby porządkowe sprawnie schwytały „intruzów”. Nie obchodzono się z nimi wówczas zbyt delikatnie, w związku z tym, że choć nie było poważniejszego zagrożenia dla piłkarzy i innych obecnych na stadionie ludzi, to jednak doprowadzono do zakłócenia przebiegu spotkania.

 

 

Jak się okazuje, sprawcy (a raczej sprawczynie) tego całego zamieszania do nie są szaleni kibice do tego stopnia kochający piłkarskie gwiazdy. Na murawę stadionu Łużniki w Moskwie, wbiegły bowiem członkinie kontrowersyjnej grupy feministycznej znanej pod nazwą… „Pussy Riot”. Jest to punkowy zespół tworzony przez feministki, które chcąc sprzeciwić się władzy, podejmują działania spotykające się z krytyką wielu osób, nie tylko tych przychylnych Putinowi.

 

O grupie stało się głośno, kiedy kobiety w 2012 roku weszły do soboru Chrystusa Zbawiciela, w którym w skandaliczny sposób wykonały utwór zatytułowany „Bogurodzico, przegoń Putina”. W związku z aferą jaka z tego wynikła nie tylko w Rosji, prezydent Vladimir Putin przepraszał wiernych kościoła prawosławnego za zaistniałą sytuację. Uczestniczki tego zajścia zostały aresztowane. W Europie niektóre środowiska decydowały się na organizacje wieców w ramach solidarności z zatrzymanymi po wtargnięciu do świątyni feministkami. Takie jednak zachowanie w dużej mierze było krytykowane, ze względu na fakt iż w ramach politycznej manifestacji uraziły ona też uczucia religijne.

 

Wczorajszą akcję z przedostaniem się na murawę w trakcie zmagań Francji z Chorwacją, feministyczny zespół określił za pośrednictwem Facebooka jako wyraz sprzeciwu wobec nielegalnych aresztowań i przetrzymywania ludzi w więzieniach bez powodu oraz domaganie się wolności dla więźniów politycznych.

 

 

Wczorajszy mecz na trybunach oglądał m.in. prezydent Vladimir Putin. Po takiej sytuacji, w momencie kiedy oczy całego świata zwrócone były na moskiewski stadion, można spodziewać się kolejnych konsekwencji prawnych wyciągniętych wobec członkiń tego punkowego zespołu.

 

 

W dniu wczorajszym zakończył się mundial, który przez miesiąc rozbudzał emocje kibiców na całym świecie. W niedzielnym finale, Francja pokonała zespół Chorwacji 4-2 i została kolejnym mistrzem świata w piłce nożnej. To co wydarzyło się jednak w kraju nad Sekwaną wciągu wczorajszego dnia oraz nocą jest krytycznie komentowane przez media z różnych stron globu.

 

Miniony weekend stanowił pewną kumulację szczególnych wydarzeń we Francji. Odbywały się obchody Dnia Bastylii, który jest tam świętem narodowym, była to też druga rocznica zamachu terrorystycznego w Nicei, a dzień później w związku z finałowym meczem mundialu, zorganizowano strefy kibica. Największa mieściła się w Paryżu, gdzie ogromny ekran zamontowano na Wieży Eiffela. Porządku przez ostatnie dwa dni pilnowało ponad 100 tysięcy ludzi na ulicach francuskich miast. W samym Paryżu miało to być ponad 12 tysięcy funkcjonariuszy policji oraz żandarmów wspieranych przez wojsko.

 

Niespokojnie zaczęło się jeszcze przed meczem. Bramki paryskiej strefy kibica otworzono o godz. 13, jednak policjanci nie nadążali z kontrolowaniem przybywających ludzi. Postanowiono część fanów wpuścić bez sprawdzenia ich. Z góry zakładano, że w tamtym miejscu znaleźć się może nawet 90 tysięcy ludzi chcących obejrzeć mecz i się nie pomylono, ponieważ teren strefy wypełnił się ludźmi już po godzinie. Wtedy też tłum ludzi przewrócił barierki i przerwał kordon policji doprowadzając przy tym do tratowania się nawzajem. Niektórzy ludzie mdleli również przy upalnej pogodzie i napierającej masie osób. Policja podjęła interwencję w związku z czym doszło do zamieszek. W funkcjonariuszu rzucano różnorakimi przedmiotami, takimi jak np. kamienie czy butelki.

 

Sytuacja jednak wyglądała jednak bardzo niebezpiecznie jeszcze przez godziny po ostatnim gwizdku sędziego. Przez Francję przeszła fala negatywnych emocji oraz karygodnych zachowań. W Paryżu palono i dewastowano auta, a także napadano na sklepy oraz bary, które plądrowano.

 

Przykładem takiej sytuacji jest to, co stało się po meczu w rejonie samych Pól Elizejskich. Tam to wówczas, grupa ok. 30 osób ubranych w większości w maski narciarskie, dopuściła się splądrowania jednego z lokalnych sklepów, filmując przy tym całe zdarzenie. Napastnicy wynosili stamtąd butelki z szampanem i winem.

Niedaleko dalej, doszło do przewrócenia i zniszczenia samochodu. Była to ta sama aleja, przy której znajduje się splądrowany przez 30-osobową grupę sklep. Walki z policją oraz ogólne demolowanie miast trwało nawet jeszcze po zmroku. Sceny takie nie miały bynajmniej miejsca jedynie w Paryżu. Niespokojnie było też w Lyonie, Grenoble czy Rouen. Sytuacja miała zostać opanowana dopiero w późnych godzinach nocnych.

 

 

https://twitter.com/Seyli_/status/1018592731894091777

 

Nie jest to pierwszy raz w ostatnich latach, kiedy Francja musi zmierzyć się z falą zamieszek. Podobnie było też, kiedy drużyna francuska wywalczyła awans na mundial. Do starć z policją dochodzi również przy okazji protestów ludzi nie zadowolonych z rządów prezydenta Macrona, w których udział biorą też skrajne ugrupowania lewicowe, takie jak np. antifa.

 

Jak widać nie tylko, zagrożenie zamachami terrorystycznymi ze strony islamistów jest jedynym problemem w zachowaniu porządku i bezpieczeństwa we Francji.

 

Obecnie na ulicach francuskich miast, bezpieczeństwa i porządku strzeże ok. 110 tysięcy funkcjonariuszy policji oraz żandarmów. Taka sytuacja wynika z faktu, że 14 i 15 lipca to z kilku powodów ważne daty we Francji. 

 

O zaostrzeniu środków bezpieczeństwa poinformował szef ministerstwa spraw wewnętrznych Francji Gérard Collomb.

 

Wszystko będzie gotowe, aby Francuzi mogli cieszyć się świątecznymi chwilami w spokoju, mimo zagrożenia terrorystycznego, które pozostaje na wysokim poziomie – powiedział minister Collomb.

 

Szczególne kroki w celu zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom podjęto w związku z odbywającym się co roku 14 lipca we Francji świętem narodowym, a także finałem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, w których Francja zmierzy się w Moskwie z drużyną Chorwacji. Dodatkowo ludzie nadal mają w pamięci to co stało się podczas świętowania 14 lipca dwa lata temu. Wtedy to wówczas w tłum ludzi wjechał ciężarówką zamachowiec działający w imieniu Państwa Islamskiego, który zabił 87 osób, w tym dwie młode Polki. Sprawcą okazał się być 31-letni Tunezyjczyk Mohamed Lahouaiej-Bouhlel.

 

W 2016 roku, po zamachu sporo oskarżeń padało wobec służb odpowiadających za bezpieczeństwo. Argumentowano to faktem, że terrorysta został wpuszczony na terenie obchodów po tym jak poinformował przy okazji kontroli, że w ciężarówce wiezie lody.

 

Dziś, dzień po drugiej rocznicy tamtego ataku oraz kolejnych obchodach Dnia Bastylii, w Paryżu zorganizowana ma być duża strefa kibica. Fani oglądać mają finał mundialu na ekranie umieszczonym na konstrukcji Wieży Eiffela. Okoliczności tego wydarzenia oraz fakt, że w jednym miejscu zgromadzić się może nawet ok. 90 tysięcy ludzi, wymaga zachowania szczególnych środków bezpieczeństwa.Wszystkie osoby chcące dostać się na teren „Fan Zone-y” będą musiały zostać skontrolowane.

 

W stolicy Francji porządku pilnować ma podczas trwającego weekendu około 12 tysięcy funkcjonariuszów policji oraz żandarmów. Są oni wspierani przez liczbę ok. 2 tysięcy żołnierzy, którzy prowadzą patrole w ramach operacji Sentinelle. W Paryżu w gotowości ma być obecnych na ulicach również ok. 3 tysięcy ratowników medycznych. Wojsko i policja w stolicy stały się czymś normalnym od początku 2015 roku. W związku z zamachami patrole żołnierzy już nie dziwią Paryżan.

 

Państwo Islamskie wzywało swoich zwolenników do przeprowadzania ataków podczas trwania tegorocznych piłkarskich Mistrzostw Świata. Od zeszłego roku islamiści z ISIS straszyli swoimi działaniami m.in. poprzez publikowanie propagandowych plakatów, na których prezentowali dżihadystę na tle stadionu Łużniki czy też sceny ścinania znanych piłkarzy.

 

 

Portugalia odpadła z Mistrzostw Świata po wczorajszej porażce z Urugwajem 1-2. Dwie bramki dla Urusów strzelił Edinson Cavani, zaś kontaktowym golem odpowiedział Pepe. 

 

Jednak nie sam mecz, a gest Cristiano Ronaldo na długo pozostanie w pamięci kibiców. To modelowy przykład gry fair play. Kapitan Portugalczyków pomógł kontuzjowanemu rywalowi zejść z boiska za co otrzymał od kibiców owacje na stojąco.

 

Oczywiście można się tu doszukiwać chęci przyśpieszenia gry, bowiem Portugalia musiała gonić wynik, jednakże Ronaldo nie ciągnął, a podparł Cavaniego, który utykając opuścił plac gry. Chwilę po tym okazało się, że nie będzie kontynuował meczu, zatem uraz okazał się rzeczywiście szkodliwy.

 

Kibice nie mają wątpliwości – gest Ronaldo świadczy o jego światowej klasie.

W dniu wczorajszym reprezentacja Polski wróciła z Mistrzostw Świata w Rosji. Biało-czerwoni odpadli w fatalnym stylu wygrywając jedynie ostatni mecz z Japonią. Na tegorocznych mistrzostwach zgromadzili trzy punkty, zajmując ostatnie miejsce w grupie.

 

Wierni fani oczekujący na przylot piłkarzy mówili, że chcą wesprzeć swoich idoli mimo słabego występu na mundialu. Najwięcej czasu kibicom poświęcili kapitan reprezentacji Robert Lewandowski oraz trener Adam Nawałka, reszta piłkarzy przemknęła szybko do autobusu przeładowana bagażami. Reprezentantów przywitały okrzyki i oklaski, fani nie wytykali biało-czerownym ich mundialach błędów.
„Dziękujemy, dziękujemy…” i „Jesteśmy z wami, Polacy, jesteśmy z wami…” – to niektóre z bardzo pozytywnych wyrazów wsparcia dla naszych kadrowiczów.

 

“Dziękujemy wszystkim za wsparcie” – mówił trener polskiej reprezentacji Adam Nawałka. Samolot z Soczi wylądował z 20-minutowym opóźnieniem o godz. 15.25. Piłkarze wyszli do kibiców o godz. 16. Powitanie trwało ponad kwadrans.
Na piłkarzy czekała grupa około 100 osób.

 

W ostatniej kolejce meczów w grupie H Kolumbia i Polska wygrały swoje mecze po 1 – 0. Oznacza to, że do fazy pucharowej przeszła wspomniana Kolumbia oraz Japonia. Biało-czerwoni zajęli ostatnie miejsce w grupie i w marnym stylu pożegnali się z mundialem.

 

Uwagę światowych mediów skupił jednak impas jaki zaistniał w końcówce meczu Polaków. Drużyna Adama Nawałki wygrywała i nie była zainteresowana zbytnim podkręceniem tempa spotkania, zaś Japończykom zależało by przegrać dokładnie w takich okolicznościach, czyli przy wyniku 0-1. Dlaczego?

 

Otóż, wobec remisu Japonii z Senegalem 2-2 i zwycięstwie Kolumbii nad Senegalem 1-0, Japonia miała awans na syk. Z równym bilansem bramkowym i remisie w bezpośrednim meczu, o wyjściu z grupy decyduje klasyfikacja fair play, czy awansuje ten kto zebrał mniej żółtych kartek. W tej statystyce lepsza była Japonia, zatem mimo, iż przegrywała, nie była zainteresowana podkręcaniem tempa widowiska ryzykując stratę brami lub kartkę. Dlatego rywale Polaków wymienili mnóstwo podać z tyłu i starali się maksymalnie zastopować grę.

 

To antyfutbol – grzmią światowe media. Wszyscy dziennikarze sportowi zgodnie podkreślają, że taktyka Japonii nie jest zgodna z zasadą walki do końca czy ducha gry. Francuski dziennik L’equipe wytyka Japonii rozczarowanie widzów i celową porażkę po strzeleniu przez Polaków bramki. Niemiecki Bild nazwał z kolei mecz „żenującym” i wyraził nadzieje na srogą porażkę Japończyków w kolejnej fazie mundialu.

Ten Koreańczyk z pewnością długo zapamięta wyjazd do Meksyku. Znalazł się we właściwym miejscu i czasie, bowiem akurat wtedy gdy jego drużyna sensacyjnie pokonała Niemców i wyeliminowała Mistrzów Świata z mundialu. Dzięki temu Meksyk cieszy się z awansu do fazy pucharowej turnieju. 

 

Meksykanie kochają futbol. Po dobrych występach ich drużyny w tegorocznych mistrzostwach świata, jeszcze wczoraj w  końcówce ostatniego meczu fazy grupowej wisiało nad nimi odpadnięcie z turnieju mimo zwycięstwa z Mistrzami Świata w meczu otwarcia. Jednakże spektakularne bramki Koreańczyków przyniosły zwrot akcji i pożegnanie Niemców z turniejem.

 

Nic więc dziwnego, że ogarnięci szałem radości Meksykanie wielką sympatią otoczyli drobnego Koreańczyka. Mężczyzna trafił w ich objęcia w ramach wielkiej wdzięczności kibiców Meksyku za uratowanie ich awansu.