W minioną niedzielę w południe miało miejsce niecodziennie zdarzenie. Jak ustaliła policja, 37-letni łodzianin jadący w kierunku miejscowości Grodzisko zauważył przed sobą poruszający się zygzakiem pojazd, który zajmował całą szerokość drogi. Mieszkaniec Łodzi wyprzedził samochód i dojechał do skrzyżowania, gdzie zatrzymał się na czerwonym świetle. Mężczyzna chciał zatrzymać kierującego fordem transitem.

 

Nagle z tyłu usłyszał głośny huk. Jak się okazało, że auto dostawcze z impetem uderzyło w zaparkowanego na chodniku mercedesa. Kierowca usiłował odjechać z miejsca wypadku, jednak dzięki szybkiej interwencji Łodzianina wraz z właścicielem uszkodzonego auta udało się ująć mężczyznę.

 

Jak się okazało, sprawcą wypadku był 44-letni obywatel Ukrainy. – Skierowani na miejsce policjanci poddali kierowcę badaniu na zawartość alkoholu. Mężczyzna miał w organizmie ponad 3,6 promila – opisuje Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi.

 

Za prowadzenie auta w stanie nietrzeźwym 44-letniemu obywatelowi Ukrainy grozi utrata prawa jazdy i 2 lata więzienia.

 

Źródło, fot.: lodz.eska.pl
EM

Zdarzenie miało miejsce w Łodzi, nagranie pochodzi z 7 marca 2016 roku.

 

Pod opisem video możemy znaleść opis świadka: „Policja przyjechała po około 5 minutach, kierowca miał prawie 3 promile. Na 1 światłach nie zdecydowałem się żeby go zatrzymać bo policja powiedziala ze bedzie za chwile, podczas kolejnego połączenia otrzymałem info że jednak to potrwa kilkanaście minut, więc w mojej ocenie dalsze oczekiwanie byłoby zbyt ryzykowne. Gdybym wiedział ze potrwa to długo to zatrzymanie miałoby miejsce na pierwszych światłach gdy kierowca zatrzymał się”.

 

 

 

Źródło: youtube.com
fot. youtube.com
LS

Tylko przez trzy miesiące mieszkanka Łodzi cieszyła się możliwością prowadzenia auta na własną rękę. Czyżby kolejna osoba, która spowodowała wypadek? Nic bardziej mylnego – jak się okazało, jej egzamin został bowiem unieważniony przez marszałka województwa łódzkiego z powodu błędu egzaminatora tamtejszego WORD.

 

Kobieta zdała zarówno egzamin teoretyczny, jak i praktyczny, zyskując tym samym prawo jazdy kategorii B. Problem w tym, że osoba egzaminująca skróciła czas trwania jazdy do mniej niż 24 minut, podczas gdy według przepisów czas ten powinien wynieść 40 minut. Tylko w określonych przypadkach może zostać on skrócony, o ile ubiegający się o prawo jazdy zaliczył wszystkie wymagane zadania. Mimo wszystko, nawet spełniając wszystkie te wymogi, minimalny czas trwania egzaminu powinien wynieść co najmniej 25 minut.

 

Marszałkowski wydział infrastruktury wysłuchał wyjaśnień egzaminatora, przejrzał także zapis z kamery, która rejestruje przebieg egzaminu. Sprawdzono także nagrania zarejestrowane przez kamery monitoringu łódzkiego Zarządu Dróg i Transportu. W decyzji o unieważnieniu egzaminu podano, że zdająca nie wykonała czterech zadań, a mimo to zaliczono jej egzamin. Jak mówi szef Solidarności w WORD, Radosław Banaszkiewicz, kobieta ta w ogóle nie powinna uzyskać prawa jazdy.

 

To właśnie związek zawodowy złożył wniosek do urzędu marszałkowskiego o unieważnienie egzaminu. Jak podkreśla jego przedstawiciel, związkowcy chcieliby, aby ośrodki ruchu drogowego nie przeprowadzały egzaminów w biegu, zaliczając je wszystkim po kolei. Banaszkiewicz zaznacza, aby dokument otrzymywały tylko osoby solidnie przygotowane i sprawdzone, aby jak najbardziej zmniejszyć ryzyko zagrożenia na drodze.

 

Warto dodać, że decyzja unieważniająca egzamin na prawo jazdy nie jest ostateczna. Zarówno egzaminator, jak i kobieta mogą odwołać się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

 

Źródło: auto-swiat.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Sprawę bada policja, jednak wciąż nie są znane szczegóły całej tragedii jaka rozegrała się w Łodzi. Na chodniku przy ulicy Aleksandrowskiej znaleziono tam dziś ludzkie zwłoki. 

 

Makabrycznego odkrycia dokonano rano. W miejscu publicznym leżało ciało mężczyzny. Jak przekazał „Express Ilustrowany”, oprócz tożsamości zmarłego, nie są znane również okoliczności sytuacji, która doprowadziła do śmierci tego człowieka.

 

Miejsce, w którym znajdowało się ciało mężczyzny, czyli ulica Aleksandrowska to okolica miejscowego szpitala psychiatrycznego im. Babińskiego. Jak wskazywać mają doniesienia mające swoje źródło w lokalnej policji, istnieje prawdopodobieństwo, że nieżyjący człowiek to jeden z pacjentów tej właśnie placówki. Możliwe jest więc, że uciekł on ze szpitala, w którym leczony był z choroby psychicznej, na którą mógł cierpieć za życia.

 

Nie ma zbyt dokładnych informacji na temat tego co znaleziono przy mężczyźnie jakiekolwiek dokumenty czy inne przedmioty.

 

– Mężczyzna był w wieku ok. 30-50 lat, tęgiej budowy ciała – przekazał Adam Kolasa jako przedstawiciel biura prasowego łódzkiej policji.

 

Na ciele zmarłego odkryto rozległą ranę. Była to rana szarpana umiejscowiona na nodze mężczyzny. Nie jest jednak potwierdzone, czy mogło to mieć wpływ czy być też bezpośrednią przyczyną zgonu.

 

Pobicia dokonały dwie kobiety, mające około 25-32 lat. Ta sytuacja jest skandaliczna i wywołuje wiele zbulwersowania, zważywszy dodatkowo na fakt, że takiego okrutnego czynu dopuściły się przedstawicielki „płci pięknej”.

 

Wszystko rozegrało się w położonych na wschód od Łodzi Brzezinach, na terenie jednego z parków. W ostatnią sobotę- 21 kwietnia, około godz. 19:30 parkową alejką szła 25-letnia kobieta wraz ze swoim dzieckiem. Maluch ma zaledwie dwa lata, dlatego też matka niosła go na rękach. Wtedy właśnie została zaatakowana przez dwie kobiety. Były one pod wpływem alkoholem. Napastniczkom miała „towarzyszyć” trzymana w ręku puszka piwa. Park, w którym doszło do pobicia mieści się przy zbiegu ul. Rejtana oraz ul. Piłsudskiego.

 

Napadnięta 25-latka upadła. Wówczas kobiety nie okazały skrupułów, a skopały swoją ofiarę, zadając jej serię kopnięć. Na całe dramatyczne zdarzenie patrzyło dziecko ofiary, któremu na szczęście nic się nie stało mimo upadku. Pobita kobieta został przewieziona do lokalnego szpitala i skierowana na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Agresorki natomiast, uciekły zaraz po poturbowaniu kobiety. Zbiegły one w kierunku skrzyżowania ul. Piłsudskiego i ul. Kościuszki, w kierunku cmentarza. Według relacji pokrzywdzonej, sprawczynie były wysokie i szczupłe.

 

– Podczas sprawdzania okolicy funkcjonariusze nie namierzyli opisywanych kobiet. Trwa weryfikacja zapisów monitoringu – przekazała Joanna Kącka, pełniąca funkcję Rzecznika Prasowego Komendanta Wojewódzkiego łódzkiej policji.

 

 

Wybory samorządowe w Polsce odbędą się najbliższej jesieni, a dokładniej w listopadzie. Po aferze związanej z dziką reprywatyzacją kamienic, niezwykle ciekawy może okazać się wyścig po fotele prezydentów polskich miast. Warto pamiętać, że ten skandaliczny proceder miał miejsce nie tylko w stolicy.

 

Nieoficjalne ustalenia dotyczące kandydatów PiS-u w niektórych z dużych miast poznał Robert Mazurek z RMF FM. Jak pisze rmf24.pl, informacje na temat kandydata na prezydenta Warszawy mają pochodzić z dwóch różnych źródeł, co może potwierdzać ich prawdziwość.

 

W stolicy zgodnie z przewidywaniami Prawo i Sprawiedliwość ma postawić na wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. W ostatnim czasie zyskał on na popularności jako przewodniczący komisji powołanej właśnie w celu wyjaśnienia afery reprywatyzacyjnej.

 

Sprawa nie była jednak taka oczywista, ponieważ Patryk Jaki nie jest członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość a ich koalicjanta wewnątrz Zjednoczonej Prawicy- Solidarnej Polski, której liderem jest minister Zbigniew Ziobro. Sondaże jednak były w tej kwestii jednoznaczne.

 

W dawnej stolicy Polski- Krakowie, powalczyć o fotel prezydenta miasta z Jackiem Majchrowskim miałaby przewodnicząca innej komisji, wyjaśniającej aferę Amber Gold, posłanka Małgorzata Wassermann. W Krakowie w ostatnim czasie stworzono mapę prezentującą powiązania ludzi mających również dopuszczać się dzikiej reprywatyzacji. Wśród nich mają być m.in. politycy Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej, urzędujący prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, oraz przestępcy tacy jak np. lokalny gangster o pseudonimie „Łapa”.

 

Również w Łodzi kandydatem PiS-u na prezydenta ma być kobieta. Według nieoficjalnych doniesień ma nią być rzeczniczka rządu rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. Kolejnym dużym miastem, gdzie partia rządząca ma postawić na kobiecą kandydaturę jest Wrocław. Tutaj o prezydenturę walczyć miałaby posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka. Co ciekawe do głosowania na nią zachęcał w poprzednich wyborach Kazimierz Ujazdowski, który obecnie jest kandydatem… Platformy Obywatelskiej.

 

Jeżeli obydwie panie wystartują w Łodzi oraz we Wrocławiu, będą walczyć o fotele prezydenckie w tych miastach po raz drugi.

 

W Poznaniu natomiast, do walki w wyborach na prezydenta, planowanym kandydatem PiS-u ma być popularny wydawca Tadeusz Zysk.

 

Ostateczne decyzje musi zatwierdzić Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości. Do tego czasu, należy uznawać takowe doniesienia za nieoficjalne.

 

 

Sprawę dzisiejszego tragicznego zdarzenia, do jakiego doszło w Łodzi bada policja oraz prokuratura. 

 

Dramatyczne sceny rozegrały się obok skrzyżowania ulicy Kopcińskiego oraz ulicy Nawrot. W tym zdarzeniu życie straciła 8-letnia dziewczynka.

 

8-latka przechodziła przez zachodnią jezdnię ulicy Kopcińskiego. Wtedy to została ona potrącona przez przejeżdżający tramwaj. Kursował on na linii numer 4, a był kierowany przez 40-letniego motorniczego, który pracował tego dnia.

 

40-latek był według ustaleń śledczych trzeźwy. Niestety potrącenie przez tramwaj okazało się śmiertelnym wypadkiem dla dziewczynki.

 

Policja prosi o pomoc, a także kontakt osoby, które były świadkami tego co rozegrało się dziś w Łodzi na ulicy Kopcińskiego. Ich relacje oraz zeznania mają ułatwić w przeprowadzanym śledztwie ustalić dokładniejsze informacje na temat tragicznego potrącenia.

 

Funkcjonariusze policji zabezpieczyli również monitoring, rejestrujący zdarzenia w tamtym rejonie miasta.

 

– Jak ustalili pracujący na miejscu pod nadzorem prokuratora policjanci ok. 8-letnia dziewczynka przechodząc przez zachodnią jezdnię ul. Kopcińskiego, weszła na pas rozdzielający jezdnie, gdzie została potrącona przez tramwaj linii nr. 4 kierowany przez 40-letniego motorniczego. Mężczyzna był trzeźwy. Dziecko poniosło śmierć na miejscu – przekazała w czwartkowy wieczór aspirant Marzanna Boratyńska z Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Łodzi.

 

Skandaliczne informacje z Łodzi! 6-miesięczny chłopiec był katowany przez rodziców. Trafił do szpitala w Łodzi gdzie przeszedł operację. Śledczy ustalili, że winę ponoszą rodzice. Prokuratura już postawiła im zarzuty.

 

Ojciec odpowie za usiłowanie zabójstwa, a matka za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia. O ich dalszym losie zdecyduje sąd. Wieczorem 6 kwietnia 2018 do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi ze szpitala w Kutnie przywieziono 6-miesięcznego chłopca z obrażeniami ciała. Podczas badania lekarze stwierdzili, że obrażenia dziecka mogły powstać na skutek przemocy. Szpital powiadomił policję.

 

Dziecko przeszło operację, jego stan jest poważny. Chłopiec nadal przebywa pod opieka lekarzy. Decyzją prokuratora zatrzymano 21-letnią matkę chłopca oraz jego 41-letniego ojca. Rodzina chłopca zamieszkująca na terenie powiatu kutnowskiego nie była objęta procedurą policyjnej „niebieskiej karty”. Nie było tam też interwencji związanych z przemocą w rodzinie. Okoliczności tej sprawy wyjaśniają policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kutnie. Przesłuchano świadków i przeanalizowano opinię biegłego z zakresu medycyny. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi na przedstawienie obojgu rodzicom zarzutów.

 

8 kwietnia ojciec dziecka usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Matka usłyszała zarzut narażenia chłopca na niebezpieczeństwo utraty życia, co jest zagrożone karą do 5 lat więzienia. Prokurator wystąpił z wnioskiem do sądu o aresztowanie obojga podejrzanych.

Z relacji dziennikarza Radia ZET Przemysława Taranka wynika, że doszło do niebezpiecznego wypadku polskiej łodzi opływającej Antarktydę. Na portalu internetowym radia czytamy, że jacht ma uszkodzony główny żagiel. Nikt nie ucierpiał.

 

Wiadomo, że z samego rana łódź została poniesiona przez jedną ze sztormowych fal, w wyniku czego sternik nie zdołał opanować jachtu. Łódź niespodziewanie zmieniła kierunek, po czym doszło do złamania bomu grota. Nikomu z żeglarzy na szczęście nic się nie stało i rejs został kontynuowany.

 

Załoga Katharsis II, bo tak brzmi nazwa jachtu, zamierza pobić rekord Guinessa w najkrótszym czasie opłynięcia Antarktydy. Mimo przynajmniej dobowego opóźnienia wynikającego z awarii, żeglarze nie poddają się. Warto podkreślić, że członkowie załogi są pierwszymi w historii, którzy opłynęli ten kontynent poniżej 60 stopnia szerokości geograficznej bez zawijania do portu – informuje radiozet.pl.