Sprawę bada policja, jednak wciąż nie są znane szczegóły całej tragedii jaka rozegrała się w Łodzi. Na chodniku przy ulicy Aleksandrowskiej znaleziono tam dziś ludzkie zwłoki. 

 

Makabrycznego odkrycia dokonano rano. W miejscu publicznym leżało ciało mężczyzny. Jak przekazał „Express Ilustrowany”, oprócz tożsamości zmarłego, nie są znane również okoliczności sytuacji, która doprowadziła do śmierci tego człowieka.

 

Miejsce, w którym znajdowało się ciało mężczyzny, czyli ulica Aleksandrowska to okolica miejscowego szpitala psychiatrycznego im. Babińskiego. Jak wskazywać mają doniesienia mające swoje źródło w lokalnej policji, istnieje prawdopodobieństwo, że nieżyjący człowiek to jeden z pacjentów tej właśnie placówki. Możliwe jest więc, że uciekł on ze szpitala, w którym leczony był z choroby psychicznej, na którą mógł cierpieć za życia.

 

Nie ma zbyt dokładnych informacji na temat tego co znaleziono przy mężczyźnie jakiekolwiek dokumenty czy inne przedmioty.

 

– Mężczyzna był w wieku ok. 30-50 lat, tęgiej budowy ciała – przekazał Adam Kolasa jako przedstawiciel biura prasowego łódzkiej policji.

 

Na ciele zmarłego odkryto rozległą ranę. Była to rana szarpana umiejscowiona na nodze mężczyzny. Nie jest jednak potwierdzone, czy mogło to mieć wpływ czy być też bezpośrednią przyczyną zgonu.

 

Pobicia dokonały dwie kobiety, mające około 25-32 lat. Ta sytuacja jest skandaliczna i wywołuje wiele zbulwersowania, zważywszy dodatkowo na fakt, że takiego okrutnego czynu dopuściły się przedstawicielki „płci pięknej”.

 

Wszystko rozegrało się w położonych na wschód od Łodzi Brzezinach, na terenie jednego z parków. W ostatnią sobotę- 21 kwietnia, około godz. 19:30 parkową alejką szła 25-letnia kobieta wraz ze swoim dzieckiem. Maluch ma zaledwie dwa lata, dlatego też matka niosła go na rękach. Wtedy właśnie została zaatakowana przez dwie kobiety. Były one pod wpływem alkoholem. Napastniczkom miała „towarzyszyć” trzymana w ręku puszka piwa. Park, w którym doszło do pobicia mieści się przy zbiegu ul. Rejtana oraz ul. Piłsudskiego.

 

Napadnięta 25-latka upadła. Wówczas kobiety nie okazały skrupułów, a skopały swoją ofiarę, zadając jej serię kopnięć. Na całe dramatyczne zdarzenie patrzyło dziecko ofiary, któremu na szczęście nic się nie stało mimo upadku. Pobita kobieta został przewieziona do lokalnego szpitala i skierowana na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Agresorki natomiast, uciekły zaraz po poturbowaniu kobiety. Zbiegły one w kierunku skrzyżowania ul. Piłsudskiego i ul. Kościuszki, w kierunku cmentarza. Według relacji pokrzywdzonej, sprawczynie były wysokie i szczupłe.

 

– Podczas sprawdzania okolicy funkcjonariusze nie namierzyli opisywanych kobiet. Trwa weryfikacja zapisów monitoringu – przekazała Joanna Kącka, pełniąca funkcję Rzecznika Prasowego Komendanta Wojewódzkiego łódzkiej policji.

 

 

Wybory samorządowe w Polsce odbędą się najbliższej jesieni, a dokładniej w listopadzie. Po aferze związanej z dziką reprywatyzacją kamienic, niezwykle ciekawy może okazać się wyścig po fotele prezydentów polskich miast. Warto pamiętać, że ten skandaliczny proceder miał miejsce nie tylko w stolicy.

 

Nieoficjalne ustalenia dotyczące kandydatów PiS-u w niektórych z dużych miast poznał Robert Mazurek z RMF FM. Jak pisze rmf24.pl, informacje na temat kandydata na prezydenta Warszawy mają pochodzić z dwóch różnych źródeł, co może potwierdzać ich prawdziwość.

 

W stolicy zgodnie z przewidywaniami Prawo i Sprawiedliwość ma postawić na wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. W ostatnim czasie zyskał on na popularności jako przewodniczący komisji powołanej właśnie w celu wyjaśnienia afery reprywatyzacyjnej.

 

Sprawa nie była jednak taka oczywista, ponieważ Patryk Jaki nie jest członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość a ich koalicjanta wewnątrz Zjednoczonej Prawicy- Solidarnej Polski, której liderem jest minister Zbigniew Ziobro. Sondaże jednak były w tej kwestii jednoznaczne.

 

W dawnej stolicy Polski- Krakowie, powalczyć o fotel prezydenta miasta z Jackiem Majchrowskim miałaby przewodnicząca innej komisji, wyjaśniającej aferę Amber Gold, posłanka Małgorzata Wassermann. W Krakowie w ostatnim czasie stworzono mapę prezentującą powiązania ludzi mających również dopuszczać się dzikiej reprywatyzacji. Wśród nich mają być m.in. politycy Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej, urzędujący prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, oraz przestępcy tacy jak np. lokalny gangster o pseudonimie „Łapa”.

 

Również w Łodzi kandydatem PiS-u na prezydenta ma być kobieta. Według nieoficjalnych doniesień ma nią być rzeczniczka rządu rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. Kolejnym dużym miastem, gdzie partia rządząca ma postawić na kobiecą kandydaturę jest Wrocław. Tutaj o prezydenturę walczyć miałaby posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka. Co ciekawe do głosowania na nią zachęcał w poprzednich wyborach Kazimierz Ujazdowski, który obecnie jest kandydatem… Platformy Obywatelskiej.

 

Jeżeli obydwie panie wystartują w Łodzi oraz we Wrocławiu, będą walczyć o fotele prezydenckie w tych miastach po raz drugi.

 

W Poznaniu natomiast, do walki w wyborach na prezydenta, planowanym kandydatem PiS-u ma być popularny wydawca Tadeusz Zysk.

 

Ostateczne decyzje musi zatwierdzić Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości. Do tego czasu, należy uznawać takowe doniesienia za nieoficjalne.

 

 

Sprawę dzisiejszego tragicznego zdarzenia, do jakiego doszło w Łodzi bada policja oraz prokuratura. 

 

Dramatyczne sceny rozegrały się obok skrzyżowania ulicy Kopcińskiego oraz ulicy Nawrot. W tym zdarzeniu życie straciła 8-letnia dziewczynka.

 

8-latka przechodziła przez zachodnią jezdnię ulicy Kopcińskiego. Wtedy to została ona potrącona przez przejeżdżający tramwaj. Kursował on na linii numer 4, a był kierowany przez 40-letniego motorniczego, który pracował tego dnia.

 

40-latek był według ustaleń śledczych trzeźwy. Niestety potrącenie przez tramwaj okazało się śmiertelnym wypadkiem dla dziewczynki.

 

Policja prosi o pomoc, a także kontakt osoby, które były świadkami tego co rozegrało się dziś w Łodzi na ulicy Kopcińskiego. Ich relacje oraz zeznania mają ułatwić w przeprowadzanym śledztwie ustalić dokładniejsze informacje na temat tragicznego potrącenia.

 

Funkcjonariusze policji zabezpieczyli również monitoring, rejestrujący zdarzenia w tamtym rejonie miasta.

 

– Jak ustalili pracujący na miejscu pod nadzorem prokuratora policjanci ok. 8-letnia dziewczynka przechodząc przez zachodnią jezdnię ul. Kopcińskiego, weszła na pas rozdzielający jezdnie, gdzie została potrącona przez tramwaj linii nr. 4 kierowany przez 40-letniego motorniczego. Mężczyzna był trzeźwy. Dziecko poniosło śmierć na miejscu – przekazała w czwartkowy wieczór aspirant Marzanna Boratyńska z Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Łodzi.

 

Skandaliczne informacje z Łodzi! 6-miesięczny chłopiec był katowany przez rodziców. Trafił do szpitala w Łodzi gdzie przeszedł operację. Śledczy ustalili, że winę ponoszą rodzice. Prokuratura już postawiła im zarzuty.

 

Ojciec odpowie za usiłowanie zabójstwa, a matka za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia. O ich dalszym losie zdecyduje sąd. Wieczorem 6 kwietnia 2018 do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi ze szpitala w Kutnie przywieziono 6-miesięcznego chłopca z obrażeniami ciała. Podczas badania lekarze stwierdzili, że obrażenia dziecka mogły powstać na skutek przemocy. Szpital powiadomił policję.

 

Dziecko przeszło operację, jego stan jest poważny. Chłopiec nadal przebywa pod opieka lekarzy. Decyzją prokuratora zatrzymano 21-letnią matkę chłopca oraz jego 41-letniego ojca. Rodzina chłopca zamieszkująca na terenie powiatu kutnowskiego nie była objęta procedurą policyjnej „niebieskiej karty”. Nie było tam też interwencji związanych z przemocą w rodzinie. Okoliczności tej sprawy wyjaśniają policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kutnie. Przesłuchano świadków i przeanalizowano opinię biegłego z zakresu medycyny. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi na przedstawienie obojgu rodzicom zarzutów.

 

8 kwietnia ojciec dziecka usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Matka usłyszała zarzut narażenia chłopca na niebezpieczeństwo utraty życia, co jest zagrożone karą do 5 lat więzienia. Prokurator wystąpił z wnioskiem do sądu o aresztowanie obojga podejrzanych.

Z relacji dziennikarza Radia ZET Przemysława Taranka wynika, że doszło do niebezpiecznego wypadku polskiej łodzi opływającej Antarktydę. Na portalu internetowym radia czytamy, że jacht ma uszkodzony główny żagiel. Nikt nie ucierpiał.

 

Wiadomo, że z samego rana łódź została poniesiona przez jedną ze sztormowych fal, w wyniku czego sternik nie zdołał opanować jachtu. Łódź niespodziewanie zmieniła kierunek, po czym doszło do złamania bomu grota. Nikomu z żeglarzy na szczęście nic się nie stało i rejs został kontynuowany.

 

Załoga Katharsis II, bo tak brzmi nazwa jachtu, zamierza pobić rekord Guinessa w najkrótszym czasie opłynięcia Antarktydy. Mimo przynajmniej dobowego opóźnienia wynikającego z awarii, żeglarze nie poddają się. Warto podkreślić, że członkowie załogi są pierwszymi w historii, którzy opłynęli ten kontynent poniżej 60 stopnia szerokości geograficznej bez zawijania do portu – informuje radiozet.pl.

 

Ta historia wydaje się nieprawdopodobna. Polski podróżnik Zbigniew Reket twierdzi, że wspólnie z kotem przez 7 miesięcy dryfował po Oceanie Indyjskim. Dzielił się ze zwierzęciem złowionymi rybami, a poza tym żywił się zupkami chińskimi.

 

Podróżnik przez dziesięć lat miał mieszkać w USA, gdzie pracował. Stamtąd miał wyjechać do Indii i kupić łódź o bardzo dziwnych kształtach. Do niej wsadził prowiant i kota, a następnie wyruszył w podróż w kierunku Republiki Południowej Afryki. Tam miał nadzieję znaleźć nową pracę.

 

Niestety uszkodzeniu uległa nawigacja i radio na łodzi. Podróżnik utrzymuje, że dryfował przez 7 miesięcy. Zjadał jedną zupkę chińską na dwa dni, a tym, co udało mu się złowić w Oceanie, dzielił się z kotem. Nie wiadomo, skąd Reket brał wodę pitną.

 

Polak przerwał swoją podróż, a uszkodzona łódź została odholowana na Reunion.

W nocy, na stacji benzynowej w Łodzi doszło do bijatyki, w której wzięło udział dwóch zawodowych bokserów i pięciu funkcjonariuszy Policji, będących po służbie. Niektórzy śmieją się, że wynik batalii dobitnie świadczy o jakości służb porządku publicznego.

 

Lokalne media informowały, że na jednej z łódzkich stacji benzynowych doszło do bójki, mimo że dwóch funkcjonariuszy poinformowało wcześniej o swojej profesji. Najpierw dostało się im, później trzem kolejnym funkcjonariuszom, którzy dowiedzieli się o bójce, dogonili napastników i chcieli wziąć odwet za poobijanych kolegów. W obu przypadkach górą było dwóch bokserów.

 

Okazało się, że 24-letni mężczyźni zawodowo uprawiają boks, ale są też dobrze znani policji za przestępstwa związane z oszustwami i narkotykami.

Od kilku tygodni obserwujemy swoisty fenomen w postaci tworzących się w sieci „Drużyn A”. Jest to, licząca aktualnie już ponad 22 tysiące osób rzesza sympatyków młodego posła z Podlasia, Adama Andruszkiewicza. Wczoraj, spotkaniem w Łodzi zainaugurował on cykl bezpośrednich spotkań ze swoimi zwolennikami.

 

Spotkanie w Łodzi, będącej raczej terenem nieszczególnie przyjaznym prawicy dowiodło, że polityczny potencjał Andruszkiewicz ma rzeczywiście olbrzymi. Sala, mieszcząca 160 osób pękała w szwach. Spotkanie rozpoczęło się od wyjaśnień na temat opuszczenia klubu KUKIZ’15 oraz bieżących działań politycznych.

 

Od kilku miesięcy dostawałem nad wyraz czytelne sygnały, że nie ma już dla mnie miejsca w KUKIZ’15. Podobno mój przekaz był zbyt prawicowy i nie wpisywał się w zwrot ku Centrum formacji Pawła Kukiza. Szanuję fakt, że klub, którego byłem członkiem jest dziełem jednego człowieka, i to on ma prawdo decydować o kierunkach jego działań, jeśli jednak są to działania coraz bardziej zbliżone do opozycji totalnej, to dla mnie miejsca w takim środowisku nie było

– tłumaczył Andruszkiewicz.

 

Podczas rozmowy, w której zakomunikowałem Pawłowi Kukizowi, że opuszczam jego klub, umówiliśmy się na to, że rozstajemy się w zgodzie i nie będziemy się atakować. Jak widać, była to deklaracja ponad siły dla Pawła, ja jednak nie zamierzam odpowiadać tym samym. Nie mam na to ani czasu, ani ochoty. Koncentruję się na realnym działaniu dla Polski

– dodawał poseł.

 

Jakie to plany? Adam Andruszkiewicz zapowiedział budowę w oparciu o działające aktualnie w Internecie „Drużyny A” sformalizowanej struktury składającej się z ludzi gotowych poświęcić swój czas i energię pracy dla Polski. Chce budować w jak największej liczbie miejscowości swoje struktury, które nie tylko będą konsolidować środowiska patriotyczne ale także będą animować lokalne, a nawet ogólnopolskie inicjatywy na rzecz reform. Poseł pytany o stosunek do zmiany na stanowisku premiera zadeklarował wsparcie dla kandydata na premiera, Mateusza Morawieckiego, jak stwierdził:

 

Premier Morawiecki ma wszystko by osiągnąć sukces. Potencjał, doświadczenie i dotychczasowe wyniki kierowanych przez niego resortów dowodzą, że nominacja ta może przynieść Polsce sukcesy i powodzenie nie tylko na arenie krajowej, ale także i tej międzynarodowej. Cieszę się, że wchodzimy teraz w etap działań rządu skoncentrowany na gospodarce. To jej rozwój jest dla naszego kraju kluczowy, to on może przyczynić się do wzmocnienia naszej pozycji międzynarodowej. Ja deklaruje pełne wsparcie dla tych działań oraz gotowość współpracy na tych odcinkach, które będą się przyczyniały do realizacji dobrych reform w naszym kraju. Po to zostałem wybrany do sejmu i tak rozumiem swoje parlamentarne obowiązki

Samo spotkanie odbywało się w niezwykle dobrej i konstruktywnej atmosferze, której nie zakłóciła nawet demonstrujący pod hotelem,  w którym się odbywało się spotkanie, kilkuosobowa grupka  jego przeciwników. Zarówno uczestnicy spotkania, jak i sam Andruszkiewicz nie zwracali na nich uwagi. Jak zauważył poseł:

 

Żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju, ja i moje poglądy nie muszą być przez wszystkich lubiane. Wiem, że zwłaszcza dla zwolenników „antywartości”, których uwiera patriotyzm i aktywność mojego środowiska nie jestem lubiany. Cóż, cieszę się, ze ludzie, którym przeszkadza polskość i patriotyzm zwalczają mnie, to dowód, że wspólnie z moimi sympatykami idziemy właściwą ścieżką. Śmieszy mnie tylko, że ludzie, którzy na ustach mają demokrację i wolność odmawiają prawa do głoszenia swoich przekonań innym. To jednak świadczy o nich samych.

 

Po Łodzi, już niebawem kolejne spotkania „Drużyn A” w Krakowie, Warszawie i kolejnych miastach. Wiele wskazuje, że popularny i wyrazisty poseł, jakim jest Andruszkiewicz może w budowie swego środowiska liczyć nie tylko na internautów, ale także na coraz większe rzesze realnych sympatyków.