TVP.Info podaje, że funkcjonariusze Straży Granicznej z Ustrzyk Górnych zatrzymali czterech obywateli Wietnamu, którzy nielegalnie przekroczyli granicę z Ukrainy do Polski.

Do zatrzymania doszło w Brzegach Górnych. Jak poinformowała rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej Elżbieta Pikor: „Funkcjonariusze zatrzymali do kontroli samochód osobowy marki Audi na warszawskich numerach rejestracyjnych. Okazało się, że kierowca, 35-letni obywatel Ukrainy, przewozi czterech nielegalnych imigrantów z Wietnamu”.

Zatrzymani imigranci to mężczyźni w wieku od 17 do 32 lat. Nie mieli dokumentów ani żadnych pieniędzy. Zatrzymany został także kierowca samochodu.

„Przyznali, że pieszo przekroczyli granicę z Ukrainy do Polski. Czekał na nich samochód z kierowcą. Jeszcze w kraju swego pochodzenia zapłacili po 15 tys. dolarów, aby dotrzeć do Niemiec. Polska miała być krajem tranzytowym” – dodała Pikor.

Zgodnie z obowiązującą umową o readmisji, Wietnamczycy zostali przekazani z powrotem na teren Ukrainy. Kierowca audi przyznał się do winy i poddał dobrowolnie karze 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata.

Od początku 2018 roku na tzw. zielonej granicy na Podkarpaciu zatrzymano ponad 120 nielegalnych imigrantów. Dominują wśród nich obywatele Wietnamu (30 osób), Turcji (25 osób) oraz Iraku (10 osób).

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Według informacji portalu tvp.info i wicepremiera, ministra obrony Bułgarii Krasimira Karakaczanowa rząd Bułgarii oficjalnie poprze węgierskiego premiera Viktora Orbana w jego konfrontacji z instytucjami UE. Propozycję w tej sprawie zgłosiło ugrupowanie parlamentarne Zjednoczeni Patrioci.

Propozycja ugrupowania, które wchodzi w skład koalicji rządzącej w Bułgarii od maja zeszłego roku, została zaaprobowana jednomyślnie przez rząd na środowym posiedzeniu. Stanowisko zostanie wysłane do parlamentu, który powinien także je poprzeć.

Jak oświadczył Karakaczanow, dokument ma podkreślać, że Bułgaria nie popiera zgody Parlamentu Europejskiego na uruchomienie przeciw Węgrom procedury na podstawie art. 7 traktatu unijnego . „Nie możemy solidaryzować się z próbami nakładania sankcji na jakiekolwiek państwo, ponieważ jutro tym państwem może być Bułgaria” – dodał.

Według autorów propozycji, ugrupowania Zjednoczeni Patrioci, Bułgaria powinna wypowiedzieć się przeciwko nałożeniu unijnych sankcji na Węgry oraz poprzeć politykę migracyjną premiera Viktora Orbana.

Karakaczow uważa, że „Orban broni interesów narodowych swojego kraju, a to jest istotą pracy każdego premiera” oraz, że: „Ingerencja przez instytucje unijne w wewnętrzne sprawy suwerennych państwa, dążących do obrony swoich interesów, jest niedopuszczalna”.

Tydzień temu Parlament Europejski wyraził zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Powodem stały się zarzuty podważania przez rząd Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, a także przyjęta w czerwcu poprawka do konstytucji, która przewiduje, że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się.

Ośmiu bułgarskich europosłów różnych klubów było przeciwnych rezolucji, pięć osób głosowało za, dwójka wstrzymała się od głosu.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

TVP.Info z pomocją korespondenta gazety z Berlina, Cezarego Gmyzja, ujawnia, że dwudziestoletni Polak mieszkający w Neumünster w północnych Niemczech padł ofiarą nożownika o wyglądzie „południowca”, czyli osoby przybyłej z krajów arabskich. W efekcie tych nowych doniesień środowiska prawicowe chcą zorganizować demonstrację.

Polak został zaatakowany w niedzielny poranek, około godziny 6:00 rano. W rozmowie z portalem tvp.info Cezary Gmyz powiedział, że poszkodowany „Otrzymał kilka ciosów nożem i mimo podjętej próby reanimacji zmarł w wyniku ataku”.

„Obok miejsca zdarzenia znajduje się meczet. Nie jest wykluczone, że sprawca był związany z tamtejszą społecznością” dodaje dziennikarz.

Jak dotąd nie są znane informacje, czy sprawca w ogóle mieszkał w Neumünster. Policja poszukuje osoby o „wyglądzie południowca”, jak wyjaśnia Cezary Gmyz, w ten sposób w oficjalnym języku określa się osobę pochodzącą z krajów arabskich. Nożownik ma około trzydziestu lat, miał trzydniowy zarost i ubrany był w szarą kurtkę z kapturem.

Jak raportuje korespodent TVP z Berlina: „Zabójstwo wstrząsnęło miastem, w którym mieszka sporo Polaków. Dwudziestolatek, który padł ofiarą nożownika, cieszył się dobrą opinią.  Na miejscu zdarzenia ludzie składają kwiaty i znicze.”

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

TVP.info informuje, że z najnowszego sondażu opublikowanego przez czołowy włoski instytut demoskopijny SWG, wynika, że aż 65 procent Włochów jest przeciwnych przyjmowaniu migrantów oraz straciło swoje zaufanie do instytucji Unii Europejskiej. 

Co warto zauważyć, wyniki sondażu sprzed 15 lat znacznie różnią się od tych obecnych.

W 2003 roku 60 procent Włochów wspierało migrację deklarując otwartość i pozytywny stosunek do przybyszów. Teraz takie poglądy prezentuje jedynie 35 procent Włochów, reszta obywateli państwa włoskiego jest zdecydowanie przeciwna. Wśród badanych z 2018 roku praktycznie nie było osób deklarujących stanowisko neutralne.

Różnice te, zdaniem analityków, oznaczają, że kwestia migracji jest problemem bardzo ważnym i dzielącym włoskie społeczeństwo.

Równie drastycznie spadło zaufanie i pozytywne nastawienie Włochów do Unii Europejskiej. Jeszcze 8 lat temu deklarowało je 60 procent badanych, a dziś jedynie nieco ponad jedna trzecia. Analitycy łączą to z negatywnym nastawieniem Włochów do falą migracji i skutkami kryzysu gospodarczego. Ponad 70 procent Włochów uważa, że sytuacja gospodarcza i społeczna stale się pogarsza. Jednocześnie ponad 60 procent obywateli wspiera nowy rząd.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak pisze portal Magna Polonia, dziennik YLE informuje, że Kai Mykkänen, minister spraw wewnętrznych Finlandii, ostrzegł, że z Finlandią w ciągu dziesięciu lat może stać się to samo co ze Szwecją, gdzie płoną przedmieścia i kwitnie w nich przestępczość.

W rozmowie z YLE  Mykkänen powiedział, że: „Istnieje ryzyko, że w ciągu dziesięciu lat w Finlandii sytuacja się powtórzy”. Rozmówca podkreślił również, że warto dokonywać porównań ze Szwecją, bo jest to sąsiednie państwo, na którego błędach można się wiele nauczyć.

Mykkänen wyjaśnił, że rekrutacja do gangów młodych imigrantów ze szwedzkich przedmieść rozpoczęła się już około 10-15 lat temu. W tym samym czasie zaczęły się brutalne ataki gangów przestępczych na policję. Ten proces postępował i teraz szwedzka policja musi być dobrze wyposażona, kiedy pojawia się w niektórych rejonach na przedmieściach dużych miast, mówił szef fińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

W Finlandii handlem narkotykami trudnią się dziś głównie międzynarodowe gangi motocyklowe. Jednak udzielający wywiadu minister obawia się, że wraz z napływem imigrantów może się to zmienić. W Finlandii na razie sytuacja jest inna niż w Szwecji, ale jeśli Finlandia się nie opamięta, być może to taki właśnie los ją czeka.

Aby uniknąć tego samego rozwoju sytuacji w Finlandii, Mykkänen chce utworzyć „podmiejską policję”, której zadaniem byłoby powstrzymanie podobnej akcji rekrutacyjnej młodych ludzi na przedmieściach Finlandii.

Model taki został już przetestowany na obszarze zdominowanym przez imigrantów w mieście Turku, okazał się skuteczny. Teraz kolejnych 20 policjantów zostanie przydzielonych do „bardziej fińskich” przedmieść.

źródło: magnapolonia.org
/Voice of Europe/
fot. Wikipedia Commons

Jak pisze tvp.info, w czwartek premier Czech Andrej Babisz oświadczył, że po środowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim dotyczącym uruchomienia wobec Węgier art. 7 unijnego traktatu za naruszenie wartości unijnych rząd Czech popiera premiera Węgier Viktora Orbána.

Babisz, gdy zapytano go o głosowanie w PE, powiedział: „Te bzdury tylko wywołują negatywne nastroje w Unii Europejskiej”.

„Więc stoję za (premierem) Orbánem, jesteśmy sojusznikami” – powiedział szef rządu.

Jak wiadomo, Czechy wraz z Węgrami, Polską i Słowacją tworzą Grupę Wyszehradzką.

Parlament Europejski wyraził w środę zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Tym samym europarlament wezwał państwa członkowskie do wszczęcia procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego. Jej celem jest przeciwdziałanie zagrożeniom dla wartości leżących u podstaw Unii Europejskiej, takich jak poszanowanie demokracji, praworządności i praw człowieka.

To precedensowa decyzja, ponieważ PE po raz pierwszy w historii swojego istnienia uruchomił art. 7 traktatu i wezwał kraje członkowskie w ramach Rady UE do działania w tej sprawie. Wniosek trafi teraz do Rady, która zgodnie z traktatem będzie musiała się nim zająć. Aby wniosek w tej sprawie mógł zostać przyjęty, w środę potrzebne było poparcie bezwzględnej większości posłów, tj. 376 osób, przy dwóch trzecich oddanych głosów i tak też się stało: Rezolucja wzywająca do uruchomienia art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier została przyjęta 448 głosami za, przy 197 przeciwnych i 48 wstrzymujących się.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje Telewizja Republika, podczas swojego przemówienia w środę w Senacie premier Włoch Giuseppe Conte oznajmił, że jego kraj nie będzie już więcej przyjmował wszystkich migrantów „bez żadnego rozróżnienia”. Dodał, że odpowiedzialność za to spoczywa na Unii Europejskiej.

Szef włoskiego rządu przedstawił w izbie wyższej parlamentu informację na temat sierpniowego kryzysu wokół okrętu Straży Przybrzeżnej Diciotti z ponad 170 migrantami, którego władze włoskie, zgodnie z nowo przyjęto polityką migracyjną, nie chciały przyjąć.

Część włoskich polityków domagała się wtedy, aby imigranci zostali rozdzieleni wśród wszystkich krajów UE.

Jak pisze telewizjarepublika.pl, imigranci mieli zejść oni z pokładu dopiero wtedy, gdy większość z nich postanowił przyjąć włoski Kościół katolicki. Gotowość udzielenia im gościny zadeklarowała też nienależąca do Unii Europejskiej Albania.

Conte, mówiąc o wydarzeniach wokół okrętu z migrantami, wyjaśnił w Senacie: „W porównaniu z przeszłością zmieniło się to, że Włochy nie są już dłużej gotowe przyjmować migrantów bez żadnego rozróżnienia, co – choć mimowolnie – przyczyniało się do wzrostu przemytu ludzi”.

Włoski premier zaznaczył, że w ten sposób Włochy „wyręczały” Unię Europejską, na której spoczywa odpowiedzialność w sprawach migracji.

Wcześniej poinformowano także o tym, że wszyscy imigranci, którzy zostali przyjęci w kościelnym ośrodku pomocy pod Rzymem, uciekli. Grupę około 20 z nich zidentyfikowano na granicy włosko-francuskiej, którą chcieli przekroczyć.

źródło: telewizjarepublika.pl
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal Magna Polonia, nie jest żadną tajemnicą, że co najmniej 80% imigrantów, przybyłych do Szwecji, podających się za nieletnich, to w rzeczywistości dorośli ludzie. Udział w dyskusji na ten temat na Facebooku kosztował szefa szwedzkich kolei (SJ) stanowisko, donosi Fria Tider.

Na początku tego roku szwedzki parlament postanowił dać 9000 imigrantom z Afganistanu, podającym się za dzieci będące bez opieki, prawo pobytu. Dyrektor szwedzkich kolei, którego decyzja ta oburzyła, pozwolił sobie zamieścić stosowny wpis na facebookowym profilu jednego z liderów partyjnych. Zasugerował, że osoby te w rzeczywistości nie są dziećmi i że miliardy płacone na opiekę nad niemi pożyteczniej będzie wydać na coś innego.

Jego uwagi wywołały gwałtowną reakcję. Został wezwany na biura zarządu, gdzie próbowano go dyscyplinować. Atmosfera, jaka zapanowała w miejscu jego zmusiła go w końcu do zrezygnowania z pracy w SJ.

Jak powiedziała Monica Berglund, zastępca dyrektora ds. komunikacji SJ, „nie jest możliwe” posiadanie takiego systemu wartości, jeśli się chce pracować dla SJ. Według niej firma kieruje się „humanistycznym” systemem wartości, co jest niezgodne z tym, co napisał ów człowiek.

Jak informuje nczas.com, władze Malty zatrzymały kolejny statek przemytników ludzi. Zabroniono mu opuścić portu. Kapitan poprzedniego zatrzymanego statku został aresztowany.

Zatrzymany w porcie statek należy do niemieckiej grupy przemytniczej Sea-Watch, mianującej się organizacją pozarządową. Zatrzymany statek to Sea-Watch 3. Kapitan Pia Klemp twierdzi, że poinformował, że statek pływa pod holenderską, banderą, podobnie jak zatrzymany wcześniej Lifeline. Włochy oskarżają Sea-Watch, że należące do niej statki służą do przemytu ludzi.

Organizacja opublikowała oświadczenie, że zatrzymanie statku „jest aktem politycznym mającym uniemożliwić ratowanie ludzi”.

Klemp twierdzi – Nasz statek jest właściwie zarejestrowany i ma prawo pływać pod holenderską banderą. Jesteśmy najlepiej wyposażona i przeszkoloną załogą w tym rejonie i nie ma żadnych podstaw prawnych, by zatrzymywać nasz statek.

Według nczas.com: „W poniedziałek przed maltańskim sądem zeznawał kapitan Lifeline, który na wyspie oskarżony jest o brak prawidłowych dokumentów rejestracyjnych statku. Według Maltańczyków sam kapitan Claus-Peter Reisch nie ma odpowiednich patentów. Jego papiery pozwalają mu dowodzić jednostkami, ale tylko w maksymalnej odległości 30 mil morskich od wybrzeża”.

Inspektor policji Mario Haber mówi, że statek Lifline został zarejestrowany jako jacht w holenderskim klubie. Jednak Holandia zaprzecza, aby w ogóle Liveline był w jej rejestrach.

Statki przemytników zaczęły przypływać na Maltę po tym jak Włosi przestali wpuszczać je do swych portów. Jednocześnie sami Maltańczycy przyjmują imigrantów, pozwalają im zejść na ląd, jednak zatrzymują statki i uniemożliwiają dalsze wykorzystywanie ich do przemytu.