Jak pisze tvp.pl, dla Janusza Christy komiksy były politycznym protestu, ponieważ „według komunistów był [komiks] synonimem zgniłej, zachodniej kultury, tak samo jak guma do żucia, długie włosy czy kolorowe skarpetki”. W siermiężnej rzeczywistości PRL barwne przygody stworzonych przez niego Kajka i Kokosza odniosły wielki sukces i nawet bawią do dzisiaj. Teraz jego średniowieczni wojowie zostaną bohaterami animowanego serialu. Pilotowy odcinek zobaczymy już w roku 2019.

 

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte ubiegłego wieku to złoty czas komiksów dla młodzieży oraz dzieci. Odcinkowe opowieści w obrazkach ukazywały się między innymi na ostatniej stronie czasopisma „Świat Młodych”. Ogromna większość czytelników z wypiekami na policzkach śledzili przygody Kajka i Kokosza, ale też Tytusa, Romka i A’Tomka, albo Kleksa i Piotrusia Piekielnego.

„Na początku komiksy rysował Henryk Chmielewski, potem wsparłam go ja, a później pojawiali się kolejni doskonali rysownicy, m.in. Janusz Christa, Tadek Baranowski – ten od „Skąd się bierze woda sodowa”, Jerzy Wróblewski, który rysował „Binio Billa”” – wspomina Szarlota Pawel, autorka przygód Kleksa.

„Robiliśmy komiks rozśmieszający. Czasy były smutne, trzeba było dać dzieciom trochę radości. Roboty mieliśmy mnóstwo, bo „Świat Młodych” wychodził trzy razy w tygodniu, sprzedawało się nawet 150 tysięcy egzemplarzy każdego wydania. Wtedy nie było komputerów, wszystko robiło się „na piechotę”” – opowiada.

Paulina Christa, szefowa Fundacji Kreska, z wielkim entuzjazmem podchodzi do serialu o Kajku i Kokoszu, zapewniając, że Fundacja zaangażuje się w pracę nad nim „pełną parą”. Będzie konsultantem EGoFilm i – jak liczy producentka Ewelina Gordziejuk – udostępni im liczne materiały.

Jak mówi szefowa fundacji:  „Dajemy temu projektowi całe swoje serducho, bo chcemy, by wyszło jak najlepiej. Będzie to nasza wspólna podróż do zrealizowania marzeń wielu ludzi: mojego, dziadka i mnóstwa fanów twórczości Janusza Christy”.

„Teraz najważniejszy jest serial. W przyszłości może nieco większy ekran. Największym naszym marzeniem jest, by powstała galeria, gdzie moglibyśmy pokazywać pamiątki po dziadku szerokiemu gronu ludzi, organizować wystawy i prelekcje. Z pewnością będzie to miejsce tętniące życiem i duchem komiksowym. Mamy wiele pomysłów i jeszcze nie raz zaskoczymy fanów starając się też spełniać ich marzenia” – opowiada Paulina Christa.
Źródło: tygodnik.tvp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

W ostatnim wydaniu szwedzkiego komiksu „Fantomas” (ze szwedzkiego: „Fantomen”) jeden z bohaterów w brutalny sposób rozprawia się z polską kontrmanifestacją do parady równości. Wielu zauważyło w tym porównanie do sceny z „Kapitana Ameryki”, kiedy ten dał w twarz… samemu Adolfowi Hitlerowi – czytamy na portalu internetowym wsensie.pl.

 

– O tym numerze Fantomasa faktycznie jest teraz głośno. To wpisuje się w nurt komiksów, które są komentarzem społecznym. Wiele produkcji, także popularnych, jak „Superman” czy „Spider-man”, wprost odnosi się do aktualnych wydarzeń politycznych i często ukazuje poglądy autorów. Także w Polsce, chociażby „Jan Hardy” o Żołnierzach Wyklętych prezentuje mocno prawicowy światopogląd, na okładce miażdżąc tęczę, która jest symbolem tego, co reprezentuje Parada Równości. Stąd Fantomas walczący z neonazistami w Polsce nie jest ewenementem

– mówił kulturoznawca i specjalista w dziedzinie komiksów, Daniel Tamkun podczas rozmowy z portalem sputkik.com. Jak dodał, „nazistów też popierały dobre, patriotyczne rodziny z dziećmi”.

 

 

 

Sytuacja jest kojarzona ze sceną z popularnego na całym świecie „Kapitana Ameryki”.

 

 

O scenie ze szwedzkiego komiksu jest teraz głośno wśród mediów społecznościowych.