Informowaliśmy w tym tygodniu o ataku nożownika w niemieckim Ravensburg, mieście leżącym w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. Teraz wiadomo już więcej o sprawcy ataku oraz ofiarach.

 

Jedna z osób, która została ranna, zdecydowała się zrelacjonować zdarzenie w rozmowie z „Schwabische Zeitung”. Mężczyzna opowiedział, że w czasie kiedy wraz z bliskimi był w pobliskiej kawiarni, zauważył napastnika wymachującego ostrym narzędziem. Kiedy podjął próbę powstrzymania go, sprawca zadał mu ciosy, którymi zranił jego dłonie i plecy.

 

Ranna została trójka osób. Dziś wiadomo, że byli to dwaj Syryjczycy oraz jeden obywatel Niemiec. Poszkodowani z ranami kłutymi zostali przetransportowani do szpitala. Stan jednej z ofiar określono niestety jako krytyczny. Policji udało się zatrzymać napastnika, po sprawnym przybyciu na miejsce, gdzie doszło do krwawego ataku. Póki co jednak nie ma oficjalnych informacji na temat dokładnych ustaleń śledczych i tego czym kierował się sprawca ataku, raniąc przypadkowych ludzi.

 

Jak się okazało, sprawca ataku to człowiek o „południowym typie urody”. Pojawiły się doniesienia, że napastnik to 19-letni Afgańczyk. Starał się on o azyl w Niemczech. Nie jest wiadome czym się kierował atakując nożem dwóch Syryjczyków oraz Niemca. Miejscowa policja nie podejrzewa, by sprawa miała związek z terroryzmem. Mężczyzna został aresztowany, a śledztwo dotyczące nożowniczego ataku trwa.

 

W internecie pojawiło się także nagranie z miejsca, gdzie doszło do ataku. Na zarejestrowanym filmie widać zatrzymanego napastnika, a także dwie ranne ofiary.

 

UWAGA! Materiał filmowy zawiera drastyczne sceny!

 

 

 

Źródło: mirror.co.uk ; pch24.pl ; tvp.info ; interia.pl ; Facebook/mercurpl

 

Sytuacja miała miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Rozegrała się ona na terenie stacji benzynowej znajdującej się w podkrakowskiej miejscowości Węgrzce, podlegającej pod gminę Zielonki. O sprawie poinformował portal lovekrakow.pl.

 

Na stacji miał zostać zatrzymany pijany kierowca. Udało się to dzięki pomocy znajdujących się akurat w tamtej okolicy ludzi.

 

– Około godziny 23 na stację podjechał Citroen Xsara. Pracownicy stacji zauważyli, że z kierowcą jest coś nie tak. Poruszał się w sposób, który wskazywał na stan upojenia alkoholowego – przekazał Mateusz Drwal z biura prasowego małopolskiej policji.

 

Swoją ważną rolę odegrali pracownicy stacji doprowadzając do obywatelskiego zatrzymania wraz z taksówkarzami, którzy jak podaje lovekrakow.pl, pomogli w tej akcji, ponieważ znajdowali się wówczas nieopodal miejsca, gdzie doszło do całego zajścia.

 

Policja przybyła na stację, a następnie funkcjonariusze przebadali kierowcę alkomatem. Jak się okazało miał prawie 3,7 promila alkoholu we krwi, co udało się ustalić po tym jak urządzenie wykazało wynik 1,76mg/l.

 

Mężczyzna, który po pijaku kierował samochodem wczoraj późnym wieczorem, okazał się być 39-letnim Ukraińcem. W poniedziałek ma on zostać przesłuchany.

 

Niedawno ten sam taksówkarz, który pomógł zatrzymać pijanego kierowcę ostatniej nocy, pomóc miał także w innej sytuacji, kiedy zatrzymano będącego pod wpływem alkoholu innego mężczyzny kierującego samochodem marki mercedes na brytyjskich numerach. Ten kierowca miał być wówczas tak nietrzeźwy, że nie dawał rady dmuchnąć w alkomat.

 

Dobrze, że są w naszym społeczeństwie osoby, potrafiące zareagować prawidłowo, kiedy dochodzi do sytuacji zagrażającej zdrowiu i życiu przypadkowych przechodniów.

 

 

Źródło: lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Włoskie Rimini znów pomimo swojej turystycznej atrakcyjności, zostało dotknięte przez następną już okrutną napaść. 26-letnia turystka została tam brutalnie zgwałcona. 

 

Ofiara kolejnego gwałtu w tym nadmorskim kurorcie pochodzi z Danii. Cała sytuacja wydarzyła się po tym, jak kobieta samotnie przemieszczała się po mieście, w związku z wcześniejszą kłótnią ze swoim partnerem. W pewnej chwili została ona zaczepiona przez obcego człowieka, który podał się za ulicznego sprzedawcę.

 

Mężczyzna ten zaciągnął turystkę w znajdujące się nieopodal krzaki i zgwałcił ją. Ofiara krzykiem starała się wezwać pomoc. Wołanie to usłyszał mężczyzna, który ruszył w miejsce zdarzenia, jednak napastnikowi udało się uciec.

 

Rozpoczęto obławę służb na sprawcę gwałtu. Jak donoszą włoskie media zakończyła się ona powodzeniem i agresor został zatrzymany. Udało się to dzięki zeznaniom naocznego świadka oraz ofiary. Napastnik okazał się być 37-letnim imigrantem z Bangladeszu. Mają mu zostać przedstawione zarzuty.

 

Gwałciciel według informacji mających mieć źródło we włoskich służbach, był już wcześniej skazywany za napaści dokonywane na tle seksualnym.

 

Przed rokiem, całą Polską wstrząsnęły informacje o napaści dokonanej na polskiej parze. Mężczyzna został wówczas dotkliwie pobity, a kobieta brutalnie zgwałcona. Rozegrało się to wówczas również na terenie włoskiego Rimini. Nie był to jednak jedyny taki przypadek, jaki miał w tym włoskim mieście miejsce.

 

Nie tak dawno informowaliśmy też o innym przypadku seksualnej napaści w Rimini, kiedy pochodząca z Niemiec 19-latka została zgwałcona przez poznanych tam adeptów szkoły policyjnej. Również w tym roku doszło we Włoszech do gwałtu, którego ofiarą padła inna dziewczyna pochodząca z Danii. Wydarzyło się to w okolicach jeziora Garda, gdzie udała się na wczasy z rodzicami, a została zgwałcona przez grupę mężczyzn, którzy wcześniej zaczepić mieli ją w klubie.

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Cała kuriozalna, a zarazem niesmaczna sytuacja miała miejsce na terenie Bawarii. Jest to land, który w ostatnim czasie zmienia kierunek swojej polityki na bardziej sceptyczny wobec masowego przyjmowania migrantów. Zachowanie czarnoskórego mężczyzny w tym przypadku miało być wyrazem jego swoistego protestu.

 

Takiego zachowania dopuścił się 43-letni imigrant z Afryki. W jego opinii, urząd imigracyjny przez zbyt długi okres czasu zajmuje się uregulowaniem jego statusu w Niemczech. Postanowił on zablokować drogę nr 2073 pomiędzy Miesbach a Wyarn w Bawarii, na południowy wschód od Monachium.

 

43-latek zrobił to ustawiając na drodze prowizoryczną barykadę utworzoną z plastikowych krzeseł, a dodatkowo będąc przy tym rozebranym do naga. Jak przekazała portalowi merkur.de jedna z internautek, pomimo tej konstrukcji zbudowanej przez czarnoskórego mężczyznę, część kierowców uderzała w jego barykadę, nie przywiązując zbytniej uwagi do protestującego imigranta i jadąc dalej.

 

Policja miała zjawić się na miejscu po dłuższej chwili od rozpoczęcia się całej tej dziwnej sytuacji. Afrykanin blokujący drogę został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

 

 

Jak widać, niestety polityka migracyjna rządu kanclerz Angeli Merkel przynosi różnorakie problemy na różnych płaszczyznach w poszczególnych landach naszego zachodniego sąsiada. Problemy wynikające ze zwiększenia skali przestępczości oraz incydentami związanymi ze społecznością imigrantów mają miejsce również w innych krajach zachodniej Europy.

 

 

Źródło: merkur.de ; dzienniknarodowy.pl ; Twitter/@Ein_Eifler

Fot.: Flickr

Zatrzymania przybyszów z innej części świata dokonał Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej (BiOSG). Nie jest to pierwsza w bieżącym roku grupa nielegalnych imigrantów zatrzymana na terenie Podkarpacia. Wśród 144 imigrantów zatrzymanych na znajdującej się na Podkarpaciu na zielonej granicy znalazło się od początku 2018 roku 15 ludzi z Afryki.

 

Jak poinformowała mjr Elżbieta Pikor, rzeczniczka BiOSG, tym razem schwytano mężczyznę oraz dwie kobiety w wieku 22-27 lat. Pochodzą oni z Konga. Ich zatrzymania funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Lubaczowie dokonali w nocy z piątku na sobotę.

 

Tych troje osób pieszo przekroczyła granicę polsko-ukraińską.

 

– Strażnicy graniczni pełniący służbę z wykorzystaniem pojazdu obserwacyjnego wyposażonego w kamerę do wizji nocnej zauważyli po ukraińskiej stronie trzy osoby, które zbliżyły się do granicy, a następnie ją przekroczyły. Po polskiej stronie czekał na nich patrol Straży Granicznej, który ujął sprawców – wyjaśniła mjr Elżbieta Pikor.

 

Kongijskie kobiety nie miały przy sobie dokumentów potwierdzających ich tożsamość. Jedynie zatrzymany mężczyzna posiadał wydany przez władze Ukrainy dokument pobytowy.

 

– Według zeznań cudzoziemców kongijskie dokumenty zostały im skradzione w trakcie pobytu na Ukrainie. Najprawdopodobniej organizatorem przerzutu był obywatel Maroka, który podwiózł imigrantów do granicy – powiedziała rzeczniczka BiOSG

 

Nielegalni imigranci w tym przypadku dobrowolnie poddali się karze, po uprzednim przyznaniu się do zarzucanego im czynu nielegalnego przekroczenia granicy. Otrzymali oni karę w wysokości czterech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

 

Celem przybyłej z Konga trójki imigrantów była Europa zachodnia. W poniedziałek, w ramach readmisji przekazano te osoby służbom granicznym Ukrainy.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

Sprawą zajęli się funkcjonariusze policji z wydziału do walk z przestępczością przeciwko mieniu. Udało się im na Ochocie odzyskać samochód marki lamborghini warte półtora miliona złotych. Do sprawy zatrzymano też 29-letniego mężczyznę. 

 

Akcję z przejęciem wartego 1,5 mln zł pojazdu przeprowadzono na Ochocie po tym jak przed kilkoma dniami, policjanci otrzymali informację o tym, że na terenie Warszawy może znajdować się lamborghini pochodzące z przestępstwa. Z ustaleń policji wynikało, że samochód miał zostać przetransportowany z terytorium Francji do Anglii. Ostatecznie jednak nie trafił on do stolicy tego kraju- Londynu.

 

Po przeprowadzeniu poszukiwań, auto zostało namierzone na ulicy Połczyńskiej. Jak się okazało kierował nim 29-letni mężczyzna pochodzący z Nepalu. Został on zatrzymany przez policję. Zabezpieczone lamborghini trafiło natomiast na policyjny parking.

 

Wyjaśnianiem okoliczności całego przestępczego procederu i tego jak samochód ten trafił do Polski zajmują się zarówno policjanci z Ochoty, jak również prokuratura, która ma podjąć decyzję o postawieniu zarzutów zatrzymanemu obywatelowi Nepalu.

 

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Do napaści na kobiety doszło w rejonie Namysłowa, położonego w województwie opolskim. Napastnika udało się zidentyfikować i zatrzymać. Okazał się nim być pracujący w naszym kraju obywatel Egiptu.

 

Jak relacjonuje jedna z kobiet, która padła ofiarą zboczeńca, choć nie zna zbytnio Namysłowa, to jednak kilka razy była w lokalu gastronomicznym, w którym jak się okazało pracował jej oprawca.

 

Kobieta opowiedziała, że do ataku na jej osobę doszło w czasie, kiedy czekała na swojego znajomego, który miał ją odebrać. Napastnik podszedł wówczas do niej, złapał za rękę i zaczął nią szarpać.

 

– Wyrwałam się, uderzyłam go w brzuch. Zamachnął się ręką, podrapał mi twarz. Uciekłam w drugą stronę – relacjonuje ofiara pochodzącego z Egiptu mężczyzny. O sprawie dowiedziała się policja.

 

– Funkcjonariusze wydziału kryminalnego ustalili, że doszło do innej czynności seksualnej – powiedział nadkomisarz Andrzej Ostrycharczyk, Komendant Powiatowy Policji w Namysłowie, w rozmowie z dziennikarzem TVP Opole.

 

Na policję postanowiła się zgłosić także inna kobieta, która również padła ofiarą Egipcjanina. Funkcjonariuszom udało się zatrzymać sprawcę napaści. Postawiono mu zarzut próby zgwałcenia dwóch kobiet. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów.

 

– Był zatrzymany przez 48 godzin, został zwolniony. Wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze – wyjaśniła prok. Anita Dąbrowa-Derda z prokuratury okręgowej w Kluczborku. Stwierdziła też, że nie zaistniały w tym przypadku podstawy do zastosowania środków zapobiegawczych.

 

Obywatel Egiptu posiadać ma kartę stałego pobytu.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl

Policja podjęła sprawne działania po otrzymaniu zgłoszenia od pokrzywdzonej. Kobieta zawiadomiła funkcjonariuszy, że pracujący jako dostawca jedzenia Hindus po dostarczeniu zamówienia próbował siłą przymusić ją do czynności seksualnej.

 

Ująć podejrzanego udało się mokotowskim policjantom z wydziału kryminalnego. Mężczyzna ma 36 lat i trafił do aresztu. Zaatakowanej przez niego kobiecie udało się wyrwać z jego rąk. On sam został zatrzymany dość szybko, ze względu na sprawne i efektowne działania policji.

 

Sprawca całego zajścia zaprzeczał stawianym mu zarzutom. Zebrane dowody potwierdzają jednak wersję zaatakowanej przez niego kobiety, że stosując przemoc próbował on wykorzystać swoją ofiarę.

 

Na wniosek prokuratury oraz mokotowskich policjantów, zapadał decyzja sądu, zgodnie z którą obywatel Indii trafił do aresztu na okres 2 miesięcy. Oczekuje on teraz na rozprawę sądową. Grozi mu nawet 12 lat pozbawienia wolności.

 

 

Jak podaje portal Magna Polonia, nie jest żadną tajemnicą, że co najmniej 80% imigrantów, przybyłych do Szwecji, podających się za nieletnich, to w rzeczywistości dorośli ludzie. Udział w dyskusji na ten temat na Facebooku kosztował szefa szwedzkich kolei (SJ) stanowisko, donosi Fria Tider.

Na początku tego roku szwedzki parlament postanowił dać 9000 imigrantom z Afganistanu, podającym się za dzieci będące bez opieki, prawo pobytu. Dyrektor szwedzkich kolei, którego decyzja ta oburzyła, pozwolił sobie zamieścić stosowny wpis na facebookowym profilu jednego z liderów partyjnych. Zasugerował, że osoby te w rzeczywistości nie są dziećmi i że miliardy płacone na opiekę nad niemi pożyteczniej będzie wydać na coś innego.

Jego uwagi wywołały gwałtowną reakcję. Został wezwany na biura zarządu, gdzie próbowano go dyscyplinować. Atmosfera, jaka zapanowała w miejscu jego zmusiła go w końcu do zrezygnowania z pracy w SJ.

Jak powiedziała Monica Berglund, zastępca dyrektora ds. komunikacji SJ, „nie jest możliwe” posiadanie takiego systemu wartości, jeśli się chce pracować dla SJ. Według niej firma kieruje się „humanistycznym” systemem wartości, co jest niezgodne z tym, co napisał ów człowiek.