Późnym popołudniem doszło do zejścia osiągającej spore rozmiary lawiny w polskich Tatrach, a dokładniej w Dolinie Roztoki. To kolejny element problemów jakie wywołały dziś warunki pogodowe panujące w Polsce i innych częściach Europy.

 

Ratownicy TOPR wyruszyli z pomocą dla dwójki turystów, którzy mieli być widoczni w tamtej okolicy. Poinformowano jednak, że po dwóch godzinach akcji można stwierdzić, że na szczęście nie było w tamtym miejscu ludzi i nikt nie ucierpiał. Lawinisko przeszukano po otrzymaniu zgłoszenia około godz. 17. TOPR otrzymał wówczas informację o zejściu lawiny w rejonie przełęczy Krzyżne w dół Doliny Roztoki.

 

Warto przypomnieć, że w Tatrach obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Oznacza to dość wysokie ryzyko, dlatego narażanie własnego życia w ramach podróży, ponieważ lawina może pojawić się nawet przy małym obciążeniu.

 

Warunki pogodowe utrudniały dziś akcję ratunkową na terytorium Danii, gdzie doszło niestety do tragicznej w skutkach katastrofy. Pisaliśmy o tym tutaj:

Tragedia w Danii! Są ofiary śmiertelne i ranni [FOTO/WIDEO]

 

Źródło: wp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Chociaż zima już minęła, to problemy w górach nadal mogą być dość łatwo napotkane podczas organizowanych wypraw. W poważnych tarapatach znaleźli się turyści w Alpach przy okazji próby zdobycia szczytu Pigne d’Arolla, sięgającego wysokości na poziomie 3790 m n.p.m.

 

Grupa liczyła łącznie 14 osób. Turyści ci pochodzą z Francji, Niemiec oraz Włoch. Utknęli oni na wysokości ponad 3200 m n.p.m. Tam zmuszeni byli spędzić noc z niedzieli na poniedziałek. O sprawie poinformowali przedstawiciele władz kantonu Valais.

 

Przeżyć noc w trudnych górskich warunkach turyści musieli, ponieważ nadeszła gwałtowna burza. Przez trudne warunki pogodowe, ekipa została w górach.

 

W poniedziałkowy poranek lokalne służby ratownicze otrzymały zgłoszenie  z wezwaniem o pomoc. Do akcji ratunkowej skierowano wówczas w sumie siedem śmigłowców, na których pokładzie obecnych było także kilku lekarzy.

 

Po przybyciu na miejsce ratowników, okazało się iż jedna z osób już nie żyje. Mogła ona stracić życie w związku z upadkiem z wysokości. Część z członków grupy była w stanie hipotermii. Uczestników pechowej wyprawy przetransportowano do szpitali zlokalizowanych w Valais. Niestety troje innych ludzi również zmarło. O życie walczy kolejne pięć osób, będących w bardzo ciężkim stanie. Życie pozostałych turystów nie jest już zagrożone.

 

Wybierając się w góry, również na terenie Polski należy zachować zasady ostrożności i uważać na zmiany pogody.

 

 

Estoński turysta będąc całkowicie nietrzeźwym, chciał wrócić do hotelu. Przez przypadek… zdobył szczyt górski.

 

Według źródeł, turysta pochodzący z Estonii był zakwaterowany we włoskim ośrodku narciarskim Breuil-Cervinia, który znajduje się na terenie Alp Pienińskich. Mężczyzna po spożyciu znacznej ilości alkoholu chciał wrócić do hotelu, aby tam się zrelaksować. Jednak ze względu na to, że był nietrzeźwy, przez przypadek wybrał trasę, która prowadziła na szczyt górski.

 

Szybko wszczęto poszukiwania mężczyzny – do akcji wkroczyła ekipa ratunkowa, która przeszukiwała pobliskie tereny.

 

Mimo że droga była tak naprawdę stokiem, który biegł po zboczu góry, Estończyk podjął się wspinaczki. Mężczyzna nie zwrócił nawet uwagi na to, że coś jest nie tak, kiedy jego ścieżka robiła się coraz bardziej stroma. Pomiędzy godziną drugą, a trzecią w nocy, spostrzegł na horyzoncie budynek. W rzeczywistości były to restauracja i bar, które znajdowały się na wysokości 2400 m n.p.m. – czytamy na portalu rp.pl.

 

Nietrzeźwy Estończyk włamał się do budynku, w którym spędził dalszą część nocy. Znaleźli go dopiero pracownicy restauracji z samego rana – odwołano wtedy ekipę ratunkową.

 

– Na szczęście nie było tak zimno

– skomentował właściciel lokalu w rozmowie z „La Stampą”.

 

Tragiczne doniesienia mówią o tym, że niestety nie obyło się bez ofiar. Udało się określić lokalizację zasypanych polskich skialpinistów. Niestety jednak 35-letni mężczyzna już nie żył, a jego 30-letnia towarzyszka została ciężko ranna.

 

Do zdarzenia doszło w Dolinie Staroleśnej na terenie Tatr Wysokich na Słowacji. Jak przekazało rmf24.pl słowaccy ratownicy sprawnie ruszyli z pomocą. Niestety nie udało się uratować Polaka, a ciężko ranna Polka została przetransportowana do szpitala na terenie Koszyc.

 

Tomasz Mackiewicz najbardziej cenił sobie samotne wędrówki. Mnóstwo czasu spędzał na śpiewaniu.  W każdej z wędrówek pamiętał jednak o Bogu. 

 

Mackiewicz zdobyć Nanga Parbat próbował kilka razy. Podczas wyprawy w ubiegłym roku nagrał film, na którym możemy usłyszeć jego wykonanie piosenki „Abba Ojcze”. Jak sam mówił, w górach był bliżej Boga. Powodem był strach przed śmiercią, kalectwem. Wiemy jednak, że strach nie powstrzymał „Czapkinsa” przed zdobyciem szczytu.

 

Czterech młodych mieszkańców Warszawy wybrało się na wypoczynek w góry. Jednak z pewnością nie pozostawili po sobie dobrego wrażenia. Zrobili dziury w podłogach, zatkali zlew, a ściany nadają się do malowania – podsumowuje na swoim profilu na Facebooku Gerard Wolski, właściciel Apartamentów i Domków Taterko w Kościelisku.

 

Jak donosi portal onet.pl, grupa miała wynajmować wspomniany apartament przez sześć dni. Wyrządzono w tym czasie dużo szkód, co prezentuje na zdjęciach prowadzący.