Działaniom służb niejednokrotnie towarzyszą pomyłki, a także nieprzemyślane działania, które doprowadzają do kuriozalnych, a wręcz żenujących scen, z którymi już powstało sporo kompilacji na portalach z udostępnianymi w sieci nagraniami. W ostatnim czasie sporo śmiechu wśród internautów wywołuje filmik, w którym główna rola przypadła bułgarska policja.

 

Nagranie podchodzi ze stolicy kraju. W Sofii odbywały się wówczas protesty pod tamtejszym parlamentem. Kiedy sytuacja stała się nerwowa, funkcjonariusze policji postanowili stłumić agresywne zapędy protestujących przy użyciu środka przymusu bezpośredniego w postaci gazu pieprzowego. To jednak dosłownie odwróciło się przeciwko nim,

 

Bułgarscy policjanci nie wzięli bowiem pod uwagę, że wiejący w ich kierunku wiatr może zaszkodzić im w podejmowanych działaniach. Kiedy skierowali oni strumień gazu w stronę osób uczestniczących w proteście, gaz wrócił pod wpływem wiejącego wiatru. To doprowadziło do kuriozalnej sytuacji, gdyż ostatecznie funkcjonariusze zagazowali samych siebie.

 

Poniżej dzielimy się z Państwem nagraniem, na którym zarejestrowano tę niecodzienną scenę:

 

Kuriozalne sytuacje zdarzały się również polskiej policji. Jedną z takowych opisaliśmy w poniższym artykule:

HIT! Warte ćwierć miliona auto znika z… policyjnego parkingu!

 

Trzeba jednak pamiętać, że wielu policjantów każdego dnia naraża swoje życie dla zachowania porządku i bezpieczeństwa. Przykład bohaterstwa funkcjonariusza policji opisaliśmy tutaj:

Policjant bohaterem! W ostatniej chwili uratował dziecko

 

 

Źródło: YouTube/POLICE VIDEO ; Facebook/@konfliktyPL

 

MB

 

 

Do zdarzenia doszło w Kielcach, a dokładniej w Zespole Szkół Ogólnokształcących zlokalizowanej przy ulicy Dygasińskiego. O sprawie poinformował portal rmf24.pl. Uczniowie zostali ewakuowani w związku z zaistniałą sytuacją. Jedna z uczennic niestety musiała trafić do szpitala, dziewczyna ma 15 lat.

 

Funkcjonariuszom policji udało się ustalić ucznia odpowiedzialnego za niebezpieczne zdarzenie w kieleckiej szkole. Chłopak rozpylił w budynku gaz pieprzowy. Doszło do tego w godzinach przedpołudniowych.

 

Zgodnie z decyzją dyrekcji szkoły ewakuowano prawie 500 ludzi przebywających w budynku placówki.

 

– Gaz pieprzowy został rozpylony w szatni znajdującej się na pierwszym piętrze. W wyniku oddziaływania tej substancji jedna z uczennic źle się poczuła, miała zawroty głowy i kłopoty ze wzrokiem. Po przebadaniu przez zespół ratownictwa medycznego 15-latka została przewieziona do szpitala na obserwację – powiedział Mariusz Góra, pełniący obowiązki oficera prasowego straży pożarnej w Kielcach.

 

Dyrekcja pozwoliła powrócić uczniom do budynku szkoły, kiedy przewietrzono już pomieszczenia oraz sprawdzono je poprzez użycie czujników na obecność gazu.

 

Zdaniem policji, odpowiedzialni za całą sytuację są dwaj 15-latkowie uczęszczający do tej kieleckiej szkoły. Wraz z rodzicami, wezwano ich w dniu dzisiejszym na komisariat policji.

 

– Podczas rozmowy jeden z tych uczniów przyznał się do tego, że to on dopuścił się tego czynu. Obecnie sporządzamy całą dokumentację, która zostanie przesłana do sądu rodzinnego, który zadecyduje o tym, jakie konsekwencje poniesie ten uczeń – wyjaśnił Damian Janus z KWP w Kielcach.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

MB

 

 

W niedzielę w nocy, 18-letnia mieszkanka Lubartowa, nie mając uprawnień do kierowania wjechała oplem w sklep. W szoku oddaliła się z miejsca zdarzenia. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, 18-latka pomyliła pedał sprzęgła z hamulcem.

 

W niedzielę po godzinie 1:00 w nocy policjanci otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu do którego doszło na terenie Lubartowa. Kierujący samochodem miał uszkodzić budynek sklepu, najeżdżając na drzwi, po czym oddalił się z miejsca. Jak się okazało, sprawcą była 18-latka. Kierując pojazdem marki Opel, wjechała na ścianę frontową sklepu. Kobieta w szoku odjechała z miejsca zdarzenia.

 

Funkcjonariusze ustalili, że nie miała prawa jazdy. Teraz za spowodowanie kolizji drogowej i kierowanie pojazdem bez uprawnień będzie odpowiadać przed sądem.

Do tragedii doszło w Bydgoszczy w okolicach ulicy Fordońskiej, gdzie nastąpił wybuch gazu. Chwilę później zawalił się budynek mieszkalny oraz budynki gospodarcze. Trwa akcja ratunkowa. O sprawie poinformowali autorzy profilu „Bydgoszcz 998”.

 

„Wybuch na Fordońskiej!! W okolicy Fordońskiej/Łowickiej doszło do wybuchu. Zawaleniu uległy budynki gospodarcze oraz mieszkalne Na miejscu pracują strazacy z Bydgoszczy, na miejsce udaje sie rownież grupa poszukiwawcza z Chełmży oraz przedstawiciele Komendy Wojewódzkiej. Pod gruzami prawdopodobnie znajdują sie ludzie. Więcej zdjęć i informacji wkrótce” – czytamy w poście.

 

Niemal półtora tysiąca osób ewakuowano z jednego z londyńskich hotelów oraz klubu. Miejsca te znajdowały się w okolicy stacji kolejowej Charing Cross, która została zamknięta.

 

Jak przekazała brytyjska spółka kolejowa Network Rail, zamknięcie stacji było skutkiem wycieku gazu na drodze biegnącej nieopodal.

 

Nie ma informacji, aby ktoś ucierpiał przy całej sytuacji. Nie zostało jeszcze wyjaśnione co dokładnie spowodowało niebezpieczny incydent.

 

Droga, na której doszło do awarii została zamknięta, a samo miejsce wycieku gazu odgrodzone.