Polscy policjanci wzięli udział w akcji zatrzymania w Wielkiej Brytanii osób, które dopuściły się wyłudzaniem zasiłków socjalnych i handlem ludźmi. Większość zatrzymanych okazało się być Polakami. Gang mógł wyłudzić nawet kilka milionów funtów!

 

Akcję zatrzymania przeprowadzili brytyjscy policjanci z hrabstwa West Midlands wraz z brytyjskim departamentem pracy i zasiłków. W akcji udział wzięło ponad 100 funkcjonariuszy, którzy wtargnęli do 10 mieszkań, gdzie zatrzymano 6 podejrzanych, w większości obywateli Polski. Jak przypuszczają śledczy, straty sięgają kilku milionów funtów.

 

Gang  jako swoje ofiary wykorzystywał osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej. Niejednokrotnie wśród nich byli obywatele Polski, którzy byli namawiani do rzekomej pracy na terenie Wielkiej Brytanii.

 

Po ich zwerbowaniu i przetransportowaniu do obcego kraju, zatrudniano je fikcyjnie, a następnie wyłudzano należne im świadczenia społeczne, które nigdy do nich nie trafiały. Według policji sposób działania miał cechy handlu ludźmi.

 

 

Jak ustalono, śledztwo może mieć również związek ze sprawą prowadzoną przez Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach dotyczącą handlu ludźmi, którego ofiarami padli obywatele polscy wykorzystani na terenie Wielkiej Brytanii do pracy przymusowej.

 

Brytyjskie prawo na podstawie obowiązującej od 2015 roku specjalnej ustawy Modern Slavery Act przewiduje za to przestępstwo karę nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Polskie prawo handel ludźmi traktuje zaś jako zbrodnię zagrożoną karą pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.

 

To już kolejna akcja dotycząca handlu ludźmi przeprowadzona wspólnie przez funkcjonariuszy polskiej i brytyjskiej policji.

 

Źródło, fot.: rmf24.pl
EM

 

 

Dzięki śledztwu prowadzonemu przez CBŚP i Prokuraturę Krajową 11 osób zostało zatrzymanych jako podejrzani m.in. o udział w bójkach, pobiciach przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów, rozboju przy użyciu takich przedmiotów oraz kradzieży z włamaniem. Łącznie w sprawie występuje już 79 podejrzanych, z czego 41 osób zostało tymczasowo aresztowanych.

W ramach prowadzonego śledztwa policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Katowicach wspólnie z prokuratorami Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach ustalili, że grupa mogła działać już od 2010 do 2017 roku na terenie województwa śląskiego. Członkowie grupy mieli powiązania z pseudokibicami klubów sportowych.

 

Prokuratorzy Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawili zatrzymanym m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, udziału w bójkach, pobiciach kilku osób przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów, rozboju przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów oraz kradzieży z włamaniem. Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował wobec sześciu podejrzanych tymczasowe aresztowanie.

 

W sprawie występuje łącznie 79 podejrzanych, z czego aż 41 osób zostało tymczasowo aresztowanych. Śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.

 

Źródło: telewizjarepublika.pl, pap.pl
fot. cbsp.policja.pl
LS

Kilka miesięcy temu głośno w mediach było o przeprowadzonej przez policję sporej akcji wymierzonej w struktury przestępcze oparte o bojówki pseudokibiców Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. Sporo mówiło się też o wpływach ludzi z grupy „Wisła Sharks” na działanie klubu z Krakowa. Obecnie „Biała Gwiazda” przeżywa jeden z największych kryzysów w swojej historii. Wyjątkowo utytułowanej w historii polskiej piłki drużynie grozi degradacja do IV ligi, w związku z czym pilnie potrzebny jest nowy inwestor.

 

Wiele emocji oraz dyskusji dotyczących udziału ludzi ze świata przestępczego w podejmowaniu decyzji i sterowaniu klubem wywołał reportaż „Superwizjera” sugerujący bardzo mocne powiązania oficjalnych włodarzy Wisły Kraków z takimi osobami jak Paweł M. ps. „Misiek” czy Grzegorz Z. ps. „Zielak” oraz ich kompanii z „Wisła Sharks”. Jest to bojówka pseudokibiców identyfikujących się z krakowską Wisłą, która zdaniem śledczych podobnie jak wiele innych tego typu ekip w Polsce przeobraziła się w grupę przestępczą. Jej członkowie zajmować mieli się m.in. handlem i przemytem narkotyków, rozbojami czy nawet przemytem nielegalnych imigrantów.

 

O akcji policji wymierzonej w bojówki z Krakowa i Śląska pisaliśmy tutaj:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

 

Kiedy w maju, ponad 100 funkcjonariuszy zaangażowanych było w zatrzymywanie członków „Wisła Sharks” i „Psycho Fans”, wówczas okazało się, że lider pseudokibiców „Białej Gwiazdy” Paweł M. ps. „Misiek” uciekł za granicę na kilka dni przed wejściem antyterrorystów do domów gangsterów. Szybko pojawiły się podejrzenia, że mogło dojść wtedy do przecieku, który umożliwił Pawłowi M. ucieczkę. Ostatecznie jednak „Misiek” został zatrzymany we Włoszech i trafił do Polski. Bardzo możliwe, że w okolicach Rzymu mógł liczyć na pomoc zaprzyjaźnionych bojówkarzy Lazio Rzym.

 

Obecnie kibice Wisły Kraków przeżywają trudne dni. W ostatnim czasie, z rozmów na temat przejęcia klubu wycofało się po spotkaniu w Zabierzowie kilku małopolskich biznesmenów. Po przeprowadzonym audycie okazało się, że zadłużenie klubu przerosło ich możliwości. Mówi się, że długi krakowskiej Wisły sięgają 40, albo nawet jak podają niektóre źródła 80 milionów złotych.

 

Wśród komentarzy do tej trudnej sytuacji pojawiają się glosy osób deklarujących sporą wiedzę na temat działania klubu, a nawet byłych działaczy. Uważają oni, że kryzys finansowy wielokrotnego mistrza Polski to efekt współpracy z „Miśkiem”, „Zielakiem” oraz ich ludźmi. Wysuwane są przez niektórych oskarżenia o to, że gangsterzy korzystali z pieniędzy klubu przy okazji własnych konfliktów z prawem czy próbach unikania więzienia. Sporo osób twierdzi też, że ludzie z „Wisła Sharks” przeznaczali pieniądze podlegające pod Wisłę również na takie rzeczy jak choćby branie samochód w leasing czy wyjazdy za granicę.

 

Na stronie sport.pl pojawiła się w treści jednego z wywiadów informacja na temat ochłodzonych w ostatnim czasie relacji pomiędzy gangsterami z „Wisła Sharks”. Nieporozumienia mają istnieć obecnie nawet na linii liderów tej grupy czyli pomiędzy Pawłem M. ps. „Misiek” a Grzegorzem Z. ps. „Zielak”. Głosy na temat tego, że wśród bojówkarzy narasta konflikt pojawiają się także wśród osób z grona kibiców krakowskiej Wisły.

 

Sporo złości oraz krytycznych ocen kierowanych jest również w stronę Damiana Dukata. Jest on byłym członkiem zarządu klubu, który we wspomnianym reportażu „Superwizjera” przedstawiany był jako człowiek mocno związany z bojówkarzami. Obecnie wygląda jednak na to, że nie tylko wśród przeciętnych krakowskich kibiców, ale także chuliganów Wisły jest on postrzegany negatywnie.

 

Swoją niechęć do Damiana Dukata wyraził swego czasu na znanym portalu nawet sam Paweł M. ps. „Misiek”. O tej sprawie pisaliśmy tutaj:

Znany pseudokibic opublikował kontrowersyjne zdjęcie! Czy to wyrok na byłego działacza klubu? [FOTO]

 

Choć sytuacja krakowskiego zespołu jest wyjątkowo trudna, to nadzieje wśród fanów Wisły rozbudzają informacje o pojawieniu się inwestora, który ma podjąć się uratowania klubu. Takie wieści przekazał na antenie jednej ze stacji telewizyjnych były piłkarz „Białej Gwiazdy” Marcin Baszczyński. Stwierdził on, że dokumenty w tej sprawie mogą zostać podpisane lada moment, albo nawet już te formalności zostały załatwione.

 

– Znalazł się ktoś taki, kto zna problemy klubu, dostał informacje, że ich jest bardzo dużo, a i tak chce się podjąć tego trudnego zadania i chce do tej skarbonki wrzucić – powiedział Baszczyński.

 

 

Źródło: interia.pl ; sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Komisja Etyki Reklamy zajmowała się donosem na sieć sklepów Biedronka i popularną akcję związaną z Gangiem Słodziaków. Jak twierdzi jeden z obywateli, sklep poprzez używanie słowa gang, „zapoznawał dzieci z nomenklaturą przestępczą”.

 

– Promocja Biedronki „Gang Słodziaków” łamie przyjęte zasady norm etycznych przez zachęcanie dzieci do przestępstw i zapoznawanie je z nomenklaturą przestępczą. Gang jak wiemy jest zorganizowaną grupą przestępczą, poprzez zbitkę słów „Gang Słodziaków” oswajamy dzieci z przestępczością oraz pokazujemy, że nie ma nic złego w grupach przestępczych – napisano w donosie, który trafił w ręce Komisji Etyki Reklamy.

 

Sprawę rozpatrzył składający się z trzech osób zespół orzekający, który zdecydował się na oddalenie skargi. Zespół argumentował swoją decyzję zaznaczając, że ów reklama nie rozpowszechnia treści, które stanowiłyby zagrożenie fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi dzieci lub młodzieży. Podkreślono również, że w reklamie popularnych maskotek dołożono wszelkich starań związanych z odpowiedzialnością społeczną. Reklama nie narusza także dobrych obyczajów.

 

– Akcja promocyjna przedstawia grupę zwierząt – przyjaciół, która przeżywa przygody oraz bawi się w swoim naturalnym środowisku, czyli w lesie. W żadnym przypadku nie można stwierdzić, że bohaterów akcji powinno utożsamiać się z członkami grup przestępczych lub innych zorganizowanych podmiotów, których celem jest działalność zarobkowa oparta na działaniach przestępczych. W żadnym również momencie akcji promocyjnej akcja nie odwołuje się do poczucia strachu lub niepokoju, jaki może towarzyszyć działaniu wspomnianych grup przestępczych – odpowiedziało portugalskie przedsiębiorstwo Jeronimo Martins, zarządzające siecią sklepów Biedronka.

Źródło: poranny.pl
Fot.: YouTube – SklepyBiedronka
EM

Białoruskie władze wykonały egzekucję wobec szefów gangu, których oskarżono o wielokrotne morderstwa i wyłudzanie mieszkań. Przestępcy mordowali swoje ofiary m.in. poprzez zakopywanie ich żywcem.

 

Siemion Berażny, Igor Gierszankow, a także trzy inne osoby usłyszeli zarzuty w sprawie prowadzenia zorganizowanej grupy przestępczej. Ofiarami mężczyzn były głównie osoby starsze, a zwłaszcza te samotne – które posiadały mieszkania w Mińsku, stolicy Białorusi.

 

Po dokonywanych morderstwach, członkowie gangu fałszowali dokumenty, według których zamordowani przekazywali swój majątek skazanym mężczyznom. Oprócz wspomnianych przestępców, skazano również ich żony, które usłyszały wyroki kolejno 22 i 24 lat pozbawienia wolności.

 

Pomimo ogromnych nacisków ze strony takich organizacji jak Amnesty International, które żądały zmiany decyzji z kary śmierci na dożywotnie więzienie, egzekucja została wykonana. Dla przypomnienia, obecnie Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie wykonywana jest kara śmierci. Według oficjalnych statystyk, od momentu odzyskania niepodległości, na taką karę skazano łącznie 400 osób.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: pixabay.com
EM

W ciągu dwóch lat pseudokibicom Cracovii udało się przemycić pawie 5,6 ton marihuany o wartości około 89 mln zł., a także ponad 122 kg. kokainy wartej niemal 19 mln zł. Narkotyki były przemycane z Hiszpanii i Holandii i trafiały w ręce gangów z całej Polski, a także do band chuligańskich walczących z bojówkami danego klubu. Podczas ostatniej akcji w ręce policji trafili m.in. „inwestorzy” gangu, odpowiedzialni za pranie pieniędzy wywodzących się z obrotu narkotykami.

 

– Od kilku lat gangi mające swoje korzenie w środowiskach pseudokibiców zajmują się obrotem takimi ilościami narkotyków, jakich nie osiągają obecnie tzw. klasyczne gangi, czyli te budowane wokół czysto przestępczych kontaktów. To już nie są chuligani, ale prawdziwi mafiosi mający często kontakty z legalnym biznesmen i władzami klubów piłkarskich – tłumaczy w rozmowie z portalem tvp.info oficer Centralnego Biura Śledczego Policji.

 

Gangi pseudokibiców to wciąż trudny obiekt do inwigilacji. Odznaczają się także mniejszą „dostępnością” niż zwykłe grupy przestępcze – mimo wszystko, coraz częściej, część zatrzymanych, w tym nawet szefowie ugrupowań decydują się na złamanie zasady milczenia. Powód? Strach przestępców przed karą w postaci wieloletniej odsiadki za kratami.

 

Służba CBŚP schwytała ostatnio na terenie Krakowa dwóch podejrzanych, którzy zajmowali się inwestowaniem pieniędzy zdobytych przez gang na przemycenie narkotyków.

 

Od około roku gang rozpracowują funkcjonariusze krakowskiego CBŚP wraz ze śledczymi z Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

 

W czasie pierwszej „napaści” na grupę przestępców, policyjni antyterroryści próbowali schwytać domniemanego lidera bandy Adriana Z. ps. „Zielony” – ten jednak rzucał się do jednego z funkcjonariuszy, próbując przejąć broń. Wskutek zdarzenia, szef ugrupowania został postrzelony i pomimo reanimacji, nie udało się go uratować. Zatrzymano wówczas dziewięć osób, z czego siedem za brutalne porwanie, a pozostałą dwójkę za przestępstwa narkotykowe.

 

W miejscach zamieszkania podejrzanych znaleziono m.in. broń palną, amunicję, maczety, noże, kastety, kominiarki, a także kokainę i marihuanę. Kibole byli zszokowani sytuacją – a po śmierci „Zielonego” obiecywali zemstę na policji.

 

Drugie uderzenie miało miejsce pod koniec września, w wyniku którego zatrzymano cztery osoby, a kolejnych dziewięć zostało trafiło do aresztów śledczych. Warto dodać, że pięciu z nich trafiło do więzienia dzięki akcji z grudnia 2017 r. –  wtedy jednak słyszeli oskarżono ich o udział w porwaniu.

 

Na rzecz przyszłych kar i grożących grzywien skonfiskowano drogie, luksusowe samochody, pieniądze oraz sztabki złota mających wartość około 1,3 mln zł. W jednym z wynajmoowanych domów odkryto także profesjonalną uprawę konopi obejmującą aż 1260 krzaków. Taka ilość pozwala na uzyskanie około 89 kg. marihuany o wartości rynkowej blisko 1,2 mln. zł.

 

– Członkowie rozpracowywanej grupy mogli działać od 2015 r. i wprowadzić na rynek prawie 5,6 tony marihuany o wartości niemal 89 mln zł oraz ponad 122 kg kokainy wartej blisko 4,4 mln euro. Narkotyki przemycano z Hiszpanii i Holandii. Łącznie w śledztwie zatrzymano 39 osób, z czego 26 usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Zabezpieczono mienie o łącznej wartości 5,5 mln zł – oznajmiła kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

 

Źródło: tvp.info
Fot.: CBŚP
EM

Południe Londynu znane jest nie tylko z dużej liczby imigrantów, ale także z licznych przestępstw. Niestety, funkcjonariusze policji zamiast położyć kres takim działaniom… zobaczcie sami.

 

Jeśli dodać do tego takie zjawiska jak poprawność polityczna, uczestnictwo służby policyjnej w paradach LGBT (Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender) czy brak broni palnej u boku funkcjonariuszy na co dzień, to takie zjawiska nie powinny szokować.

 

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl; YouTube – The Clover Chronicle
Fot.: YouTube – The Clover Chronicle
EM

O sprawie poinformował portal tvn24.pl. Paweł M. ps. „Misiek”, który został zatrzymany 27 września we Włoszech, opuścił areszt pomimo wielu zarzutów jakie mu się stawia i faktu, że przez kilka miesięcy ścigany był listem gończym.

 

„Misiek” swoją popularność zdobył już pod koniec lat 90-tych, kiedy podczas meczu Wisły z Parmą rzucił nożem w głowę włoskiego piłkarza Dino Baggio. Po wyjściu na odbyciu kary za tamten wybryk, Paweł M. stopniowo umacniał swoją pozycję wśród małopolskich gangsterów oraz stał się przywódcą bojówkarzy identyfikujących się z klubem Wisła Kraków.

 

O zatrzymaniu Pawła M. pisaliśmy tutaj:

Zatrzymano znanego pseudokibica!

 

Lider gangu Wisła Sharks uciekł z Polski w maju. Wtedy też miała miejsce ogromna akcja policji przeprowadzona na Śląsku i w Małopolsce, w którą zaangażowano ponad tysiąc funkcjonariuszy. Wśród zatrzymanych nie znalazł się wówczas „Misiek”, który opuścił kraj kilka dni wcześniej. Taki obrót sprawy od początku rodzi podejrzenia, że doszło do przecieku z prokuratury lub służb, który umożliwił ucieczkę szefowi małopolskiego gangu.

 

 

Po kilku miesiącach doszło do zatrzymania  Pawła M. w leżącej na południe od Rzymu miejscowości Cassino. „Misiek” posługiwał się fałszywym dowodem osobistym, a także zmienił swój wygląd. Podczas ujęcia przez policję miał być nieco zaskoczony i nie stawiać oporu. Do aresztu trafił on na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania  wydanego przez sąd w Polsce.

 

Paweł M. odpowiadać miał za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, handel narkotykami, a także usiłowanie zabójstwa. Jak deklarowała wówczas zastępca Prokuratora Generalnego Beata Marczak, strona Polska miała szybko podjąć działania w celu ekstradycji gangstera do kraju.

 

Jak się jednak okazuje włoski sąd zdecydował się wypuścić na wolność „Miśka”.

 

– Byliśmy pewni, że za kratkami spędzi czas do momentu, gdy już prawnie i praktycznie będzie możliwe przekazanie go nam – powiedział w rozmowie z tvn24.pl jeden z funkcjonariuszy policji.

 

12 października włoski sąd podjął decyzję o zmianie aresztu na dozór wobec lidera krakowskich pseudokibiców. W związku z takim postanowieniem, Paweł M. ma stawiać się każdego dnia na komisariacie policji. Taki stan rzeczy utrzymany ma zostać do 22 października, na kiedy wyznaczono transport „Miśka” do Polski.

 

– Nie mamy pewności, czy 13 i 14 października stawił się w komisariacie. Informacja o zmianie przez sąd sankcji dotarła do Biura Międzynarodowej Współpracy w Komendzie Głównej Policji dopiero w poniedziałek. Teraz sytuacja jest taka, że tak naprawdę tylko od niego zależy, czy wróci do kraju – twierdzą niektóre z osób wypowiadających się dla tvn24.pl.

 

Niektórzy ze śledczych nie kryją obaw, że przywódca Wisła Sharks nie pojawi się 22 października w Polsce, ponieważ teraz umożliwiono mu ponowną ucieczkę.

 

– Jeśli teraz ucieknie, to schowa się już na tyle dobrze, że będziemy go szukali latami – wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl jeden z oficerów policji.

 

W celu wywalczenia zmiany decyzji włoskiego sądu, według jednego z oficerów policji, „Misiek” zatrudnił poważanych prawników zarówno włoskich, jak i polskich. Jak się okazuje, wśród wysuwanych przez nich argumentów pojawiła się również kwestia… problemów z praworządnością w Polsce.

 

– Nie chcę zdradzać dokładnie argumentów, jakie przedstawiliśmy włoskiemu sądowi, ale potwierdzam, że dotyczą między innymi wątpliwości co do praworządności w Polsce i tego, czy w obecnej sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości mój klient mógłby liczyć na sprawiedliwy proces – powiedział cytowany przez tvn24.pl Andrzej Mucha, adwokat Pawła M.

 

Przyznał, że używa takiej argumentacji „patrząc na zachowanie niemieckich, irlandzkich, hiszpańskich sądów, które mają wątpliwości co do wydawania Polaków”.

 

– Sąd Apelacyjny w Rzymie dysponował oboma nakazami aresztowania wydanymi przez prokuratury w Katowicach i Krakowie, a mimo to nie miał wątpliwości, że konieczne jest zwolnienie Pawła M., zresztą niezwłoczne, jak wynika z postanowienia. We współpracy z adwokatami włoskimi przygotowujemy kolejne dokumenty, które przedłożymy w tej sprawie – stwierdził Andrzej Mucha.

 

Jak widać sprawa rozbicia gangu Wisła Sharks opartego na krakowskich pseudokibicach to nie jest temat zamknięty. O sprawie powiązań gangsterów z krakowskim klubem zrobiło się głośno przed kilkoma tygodniami w związku z reportażem „Superwizjera” na ten temat.

 

Na ten temat pisaliśmy również tutaj:

Skruszony pseudokibic opowiada o chorych pomysłach gangsterów z Krakowa!

 

 

Źródło: tvn24.pl ; Facebook/@Malopolska.Policja

Fot.: Wikimedia Commons

Akcja została przeprowadzona na terenie województwa śląskiego przez funkcjonariuszy z Centralnego Biura Śledczego Policji. Wśród zatrzymanych znalazło się troje osób wykonujących zawód lekarza.

 

Operacja policji miała na celu rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej. Oprócz pracowników służby zdrowia, schwytanych zostało też pięciu innych podejrzanych o uczestnictwo w działalności gangu.

 

Zatrzymani lekarze mieli wystawiać gangsterom sfałszowane zaświadczenia lekarskie. Takowe fałszywki miały przykładowo usprawiedliwiać absencję przestępców w prokuraturze czy na policji. Lekarze pozyskiwali za to kwotę pieniężną w wysokości od 100 do 500 zł. Usłyszeli oni zarzuty wydawania za łapówki dokumentów poświadczających nieprawdę, jak również utrudniania postępowań karnych.

 

Co ciekawe, grupa przestępcza składała się głównie z pseudokibiców, utożsamiających się ze śląskimi klubami sportowymi. Gang zajmował się m.in. produkcją oraz rozprowadzaniem narkotyków (chodzi tu przykładowo o 70 kilogramów amfetaminy), a także kradzieżami tirów i włamaniami. Członkowie grupy działali przede wszystkim na terenie Chorzowa, ale też między innymi w Mysłowicach, Opolu, Zabrzu, Karlinie, Żorach, a także co warte uwagi w leżącej na terytorium Czech miejscowości Ostrawa.

 

Jak do tej pory w śledztwie występuję 69 podejrzanych, jednakże policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań oraz zarzutów. Charakter tej sprawy określany jest jako rozwojowy.

 

Ze względu na informacje o pseudokibicowskim tle sprawy, ciekawy jest fakt, iż chuligani zabrzańskiego Górnika mają przyjacielskie relacje z czeskimi fanami klubu Banik w Ostrawie. Wroga wobec nich grupa bojówkarzy Ruchu Chorzów współpracująca w przestępczych interesach wraz z pseudokibicami krakowskiej Wisły została w dużej mierze rozpracowana przez policję przy okazji wyjątkowo dużej akcji przeprowadzonej na wiosnę tego roku.

 

O rozbiciu grupy przestępczej działającej na terenie Małopolski i Śląska oraz składającej się z bojówkarzy sympatyzujących z Wisłą i Ruchem pisaliśmy tutaj:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB