Ta bezprecedensowa sytuacja może okazać się historyczna dla środowiska pseudokibiców w Polsce. Znana w tej społeczności postać zdecydowała się współpracować z policją, ku zaskoczeniu sporej części zarówno swoich dawnych kolegów, jak i wrogów. Dzięki zeznaniom tego człowieka, rozbitych może zostać kilka gangów stworzonych przez gangsterów wywodzących się z grup pseudokibiców utożsamiających się z różnymi klubami piłkarskimi.

 

Mowa tutaj o Pawle M. ps. „Misiek”, uważanym za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O Pawle M. głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma.

 

Po czasie spędzonym w więzieniu, „Misiek” uchodził przez ostatnie kilkanaście lat za lidera pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. Kierowana przez niego grupa „Wisła Sharks” miała z czasem przekształcić się z ekipy chuliganów w poważną grupę przestępczą. Jej członkowie mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

Mieszkańców Małopolski niejednokrotnie niepokoiły doniesienia o odbywającej się na krakowskich osiedlach wojnie pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W ramach rywalizacji pseudokibiców obydwu klubów, niejednokrotnie dokonywano krwawych ataków, przy okazji których dochodziło do zgonów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Przez ostatni rok o Pawle M. oraz grupie „Wisła Sharks” zaczęło być ponownie głośno przy okazji dużych akcji policji wymierzonych w środowisko przestępcze stworzone przez pseudokibiców „Białej Gwiazdy” oraz zaprzyjaźnionych z nimi kompanów z Chorzowa, pseudokibiców Ruchu. Rozgłosu „Miśkowi” i jego ludziom przysporzyła też afera i medialne poruszenie wokół kłopotów Wisły Kraków. Przez finansowe zadłużenie, klubowi groziła swego czasu nawet degradacja do IV ligi lub B-klasy. Sytuację udało się opanować, jednak wielu fanów piłki widzi główne źródło tamtych problemów w tym jak Wisłą zarządzał ówczesny zarząd z prezes Marzeną Saraptą oraz tym jak duży wpływ na decyzje podejmowane w klubie mieli ludzie z „Wisła Sharks”.

 

Sam Paweł M. został zatrzymany na terenie Włoch we wrześniu 2018 roku, gdzie w ukrywaniu się przed organami ścigania pomagali mu prawdopodobnie zaprzyjaźnieni ludzie ze środowiska pseudokibiców Lazio Rzym. „Misiek” został schwytany dzięki działaniom tzw. „łowcy cieni” z polskiej policji oraz międzynarodowej współpracy policjantów. Wcześniej lider Wisła Sharks opuścił kraj na niedługo przed dużą akcją policji w Małopolsce i na Śląsku. Pojawiły się wówczas spekulacje, że mogło dojść do przecieku, w wyniku którego ułatwiono „Miśkowi” ucieczkę zanim z rana do jego domu weszli antyterroryści.

 

Teraz jak podają media (m.in. portal sport.pl czy telewizja TVN24), Paweł M. zdecydował się pójść na współpracę z policją. Dzięki jego zeznaniom, policja ma szansę rozbić grupy przestępcze działające na terenie Polski, których członkowie wywodzą się z grona pseudokibiców różnych polskich klubów. To może być wyjątkowo ogromny cios skierowany w struktury przestępcze działające głównie w południowej części kraju.

 

Warto mieć na uwadze, że już wiosną ubiegłego roku pojawiły się informacje, iż organom śledczym udało się doprowadzić do zatrzymań w Małopolsce i na Śląsku dzięki zeznaniom ludzi z grupy „Psycho Fans” (gangu pseudokibiców Ruchu Chorzów). Obecnie kolejne zatrzymania mogą być efektem wejścia w rolę tzw. „małego świadka koronnego” przez Pawła M.

 

We wtorek 16 kwietnia, policja dokonała kolejnej dużej akcji, w którą jak podało TVP zaangażowanych miało byćnawet 170 funkcjonariuszy. Jak poinformowało RMF FM, dokonano przeszukań mieszkań oraz firm, przy okazji których zatrzymano pseudokibiców krakowskiej Wisły, a także tych utożsamiających się z Lechią Gdańsk oraz co ciekawe… pseudokibiców sympatyzujących z Cracovią.

 

Wśród zatrzymanych we wtorek osób znalazł się również były wiceprezes krakowskiej Wisły. Damianowi D. zarzucane jest kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz udział w procederze handlu narkotykami.

 

Bardzo możliwe, że do zatrzymania Damiana D., a także innych podejrzanych, przyczyniły się właśnie zeznania Pawła M. ps. „Misiek”.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; sport.pl ; TVN24 ; rmf24.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

 

 

Eksperci od bezpieczeństwa i zwalczania przestępczości zorganizowanej zwracają uwagę, że w Polsce mocno zakorzenił się proceder rekrutacji swoich „żołnierzy” przez mafie wśród chuliganów ze środowiska pseudokibiców lub też dochodzi do przeobrażania się chuligańskich bojówek w zorganizowane grupy przestępcze. Potwierdza to niedawne zatrzymanie jakiego dokonano w stolicy. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Mowa tutaj o zatrzymaniu jednego z wysoko postawionych niegdyś w kibolskiej bojówce ludzi, który z czasem wyrósł na groźnego gangstera funkcjonującego w mafijnym półświatku na terenie naszego kraju. Akcja została przeprowadzona przez funkcjonariuszy odpowiedzialnych za rozpracowywanie grup pseudokibiców na Mazowszu, czyli tzw. stołeczny wydział do zwalczania przestępczości pseudokibiców.

 

Osobą, na której głównie skupia się uwaga przy opisywanej sprawie, to 39-letni Marcin B. ps. Bina vel „Gruby”. Był on jednym ze szczególnie szanowanych bojówkarzy w środowisku chuliganów klubu Legia Warszawa. Jego wysoka pozycja w bojówce „Teddy Boys 95” pozwoliła mu mocno zaangażować się w świat przestępczy. Z czasem stał się ważnym człowiekiem w słynnym już w świecie przestępczym gangu „Szkatuły”. Uważany jest nawet za jednego z tzw. „kapitanów” w tej grupie przestępczej, która określana jest jako jeden z najgroźniejszych warszawskich gangów, mającego ogromne wpływy w stolicy, uzyskane poprzez szeroki zakres lokali i firm, od których przestępcy ściągali haracze. O tym jak rozwinął się w mafijnej karierze Marcin B., świadczą też okoliczności jego zatrzymania.

 

Mężczyzna został zatrzymany w swoim mieszkaniu, wraz ze swym kompanem, który również nazywa się Marcin B i ma 44 lata. Podczas akcji policji, był on akurat gościem u „Biny”. W mieszkaniu znaleziono prawie pół kilograma marihuany, a także 185 gramów kokainy. Łączna wartość tej ilości narkotyków wyceniana jest na około 100 tysięcy złotych.

 

Po rewizji mieszkania znanego chuligana, a zarazem gangstera, funkcjonariusze udali się do trzech lokali, które należą do jego 44-letniego kolegi zatrzymanego wraz z nim. W nich znaleziono w sumie 750 gramów kokainy, ale także broń palną oraz 117 sztuk amunicji.

 

W warszawskiej Prokuraturze Okręgowej, obu przestępcom postawiono zarzut „przygotowania do wprowadzenia do obiegu znacznej ilości środków odurzających”. 44-latek odpowie dodatkowo za nielegalne posiadanie broni. Zatrzymani trafili do aresztu.

 

W pomyślnym rozbiciu gangu w dużej mierze pomogły policji zapewne zeznania jednego ze skruszonych bojówkarzy z „Teddy Boys 95”. Marek H. ps. „Hanior”, który niegdyś również zajmował się przestępczą działalnością i był mocno zaangażowany w środowisku chuliganów warszawskiej Legii, zeznał iż to właśnie „Bina” pomógł mu rozwinąć karierę gangstera.

 

„Hanior” był niegdyś jednym z założycieli grupy „Turyści 97” wśród fanów warszawskiego klubu, jednak grupa ta została wchłonięta przez „Teddy Boys 95”, gdzie również Marek H. aktywnie działał. Teraz jest on jednak znienawidzony przez wielu sympatyzujących z Legią, zw. na pójście na współpracę z policją i zeznawanie przeciwko dawnym kolegom. Na trybunach Legii niejednokrotnie wywieszano flagę z podobizną „Haniora”, a także tworzono takowe vlepki, mające być szykaną wymierzoną w jego stronę.

 

Nie jest to pierwsza sytuacja, kiedy ludzie angażujący się w grupy pseudokibiców przenikają do przestępczego świata. Podobne sytuacje opisywaliśmy w poniższych artykułach:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

Kibole porywali dla okupu. Jeden z nich zapłacił za to życiem!

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB

 

Polscy policjanci wzięli udział w akcji zatrzymania w Wielkiej Brytanii osób, które dopuściły się wyłudzaniem zasiłków socjalnych i handlem ludźmi. Większość zatrzymanych okazało się być Polakami. Gang mógł wyłudzić nawet kilka milionów funtów!

 

Akcję zatrzymania przeprowadzili brytyjscy policjanci z hrabstwa West Midlands wraz z brytyjskim departamentem pracy i zasiłków. W akcji udział wzięło ponad 100 funkcjonariuszy, którzy wtargnęli do 10 mieszkań, gdzie zatrzymano 6 podejrzanych, w większości obywateli Polski. Jak przypuszczają śledczy, straty sięgają kilku milionów funtów.

 

Gang  jako swoje ofiary wykorzystywał osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej. Niejednokrotnie wśród nich byli obywatele Polski, którzy byli namawiani do rzekomej pracy na terenie Wielkiej Brytanii.

 

Po ich zwerbowaniu i przetransportowaniu do obcego kraju, zatrudniano je fikcyjnie, a następnie wyłudzano należne im świadczenia społeczne, które nigdy do nich nie trafiały. Według policji sposób działania miał cechy handlu ludźmi.

 

 

Jak ustalono, śledztwo może mieć również związek ze sprawą prowadzoną przez Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach dotyczącą handlu ludźmi, którego ofiarami padli obywatele polscy wykorzystani na terenie Wielkiej Brytanii do pracy przymusowej.

 

Brytyjskie prawo na podstawie obowiązującej od 2015 roku specjalnej ustawy Modern Slavery Act przewiduje za to przestępstwo karę nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Polskie prawo handel ludźmi traktuje zaś jako zbrodnię zagrożoną karą pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.

 

To już kolejna akcja dotycząca handlu ludźmi przeprowadzona wspólnie przez funkcjonariuszy polskiej i brytyjskiej policji.

 

Źródło, fot.: rmf24.pl
EM

 

 

Dzięki śledztwu prowadzonemu przez CBŚP i Prokuraturę Krajową 11 osób zostało zatrzymanych jako podejrzani m.in. o udział w bójkach, pobiciach przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów, rozboju przy użyciu takich przedmiotów oraz kradzieży z włamaniem. Łącznie w sprawie występuje już 79 podejrzanych, z czego 41 osób zostało tymczasowo aresztowanych.

W ramach prowadzonego śledztwa policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Katowicach wspólnie z prokuratorami Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach ustalili, że grupa mogła działać już od 2010 do 2017 roku na terenie województwa śląskiego. Członkowie grupy mieli powiązania z pseudokibicami klubów sportowych.

 

Prokuratorzy Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawili zatrzymanym m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, udziału w bójkach, pobiciach kilku osób przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów, rozboju przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów oraz kradzieży z włamaniem. Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował wobec sześciu podejrzanych tymczasowe aresztowanie.

 

W sprawie występuje łącznie 79 podejrzanych, z czego aż 41 osób zostało tymczasowo aresztowanych. Śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.

 

Źródło: telewizjarepublika.pl, pap.pl
fot. cbsp.policja.pl
LS

Kilka miesięcy temu głośno w mediach było o przeprowadzonej przez policję sporej akcji wymierzonej w struktury przestępcze oparte o bojówki pseudokibiców Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. Sporo mówiło się też o wpływach ludzi z grupy „Wisła Sharks” na działanie klubu z Krakowa. Obecnie „Biała Gwiazda” przeżywa jeden z największych kryzysów w swojej historii. Wyjątkowo utytułowanej w historii polskiej piłki drużynie grozi degradacja do IV ligi, w związku z czym pilnie potrzebny jest nowy inwestor.

 

Wiele emocji oraz dyskusji dotyczących udziału ludzi ze świata przestępczego w podejmowaniu decyzji i sterowaniu klubem wywołał reportaż „Superwizjera” sugerujący bardzo mocne powiązania oficjalnych włodarzy Wisły Kraków z takimi osobami jak Paweł M. ps. „Misiek” czy Grzegorz Z. ps. „Zielak” oraz ich kompanii z „Wisła Sharks”. Jest to bojówka pseudokibiców identyfikujących się z krakowską Wisłą, która zdaniem śledczych podobnie jak wiele innych tego typu ekip w Polsce przeobraziła się w grupę przestępczą. Jej członkowie zajmować mieli się m.in. handlem i przemytem narkotyków, rozbojami czy nawet przemytem nielegalnych imigrantów.

 

O akcji policji wymierzonej w bojówki z Krakowa i Śląska pisaliśmy tutaj:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

 

Kiedy w maju, ponad 100 funkcjonariuszy zaangażowanych było w zatrzymywanie członków „Wisła Sharks” i „Psycho Fans”, wówczas okazało się, że lider pseudokibiców „Białej Gwiazdy” Paweł M. ps. „Misiek” uciekł za granicę na kilka dni przed wejściem antyterrorystów do domów gangsterów. Szybko pojawiły się podejrzenia, że mogło dojść wtedy do przecieku, który umożliwił Pawłowi M. ucieczkę. Ostatecznie jednak „Misiek” został zatrzymany we Włoszech i trafił do Polski. Bardzo możliwe, że w okolicach Rzymu mógł liczyć na pomoc zaprzyjaźnionych bojówkarzy Lazio Rzym.

 

Obecnie kibice Wisły Kraków przeżywają trudne dni. W ostatnim czasie, z rozmów na temat przejęcia klubu wycofało się po spotkaniu w Zabierzowie kilku małopolskich biznesmenów. Po przeprowadzonym audycie okazało się, że zadłużenie klubu przerosło ich możliwości. Mówi się, że długi krakowskiej Wisły sięgają 40, albo nawet jak podają niektóre źródła 80 milionów złotych.

 

Wśród komentarzy do tej trudnej sytuacji pojawiają się glosy osób deklarujących sporą wiedzę na temat działania klubu, a nawet byłych działaczy. Uważają oni, że kryzys finansowy wielokrotnego mistrza Polski to efekt współpracy z „Miśkiem”, „Zielakiem” oraz ich ludźmi. Wysuwane są przez niektórych oskarżenia o to, że gangsterzy korzystali z pieniędzy klubu przy okazji własnych konfliktów z prawem czy próbach unikania więzienia. Sporo osób twierdzi też, że ludzie z „Wisła Sharks” przeznaczali pieniądze podlegające pod Wisłę również na takie rzeczy jak choćby branie samochód w leasing czy wyjazdy za granicę.

 

Na stronie sport.pl pojawiła się w treści jednego z wywiadów informacja na temat ochłodzonych w ostatnim czasie relacji pomiędzy gangsterami z „Wisła Sharks”. Nieporozumienia mają istnieć obecnie nawet na linii liderów tej grupy czyli pomiędzy Pawłem M. ps. „Misiek” a Grzegorzem Z. ps. „Zielak”. Głosy na temat tego, że wśród bojówkarzy narasta konflikt pojawiają się także wśród osób z grona kibiców krakowskiej Wisły.

 

Sporo złości oraz krytycznych ocen kierowanych jest również w stronę Damiana Dukata. Jest on byłym członkiem zarządu klubu, który we wspomnianym reportażu „Superwizjera” przedstawiany był jako człowiek mocno związany z bojówkarzami. Obecnie wygląda jednak na to, że nie tylko wśród przeciętnych krakowskich kibiców, ale także chuliganów Wisły jest on postrzegany negatywnie.

 

Swoją niechęć do Damiana Dukata wyraził swego czasu na znanym portalu nawet sam Paweł M. ps. „Misiek”. O tej sprawie pisaliśmy tutaj:

Znany pseudokibic opublikował kontrowersyjne zdjęcie! Czy to wyrok na byłego działacza klubu? [FOTO]

 

Choć sytuacja krakowskiego zespołu jest wyjątkowo trudna, to nadzieje wśród fanów Wisły rozbudzają informacje o pojawieniu się inwestora, który ma podjąć się uratowania klubu. Takie wieści przekazał na antenie jednej ze stacji telewizyjnych były piłkarz „Białej Gwiazdy” Marcin Baszczyński. Stwierdził on, że dokumenty w tej sprawie mogą zostać podpisane lada moment, albo nawet już te formalności zostały załatwione.

 

– Znalazł się ktoś taki, kto zna problemy klubu, dostał informacje, że ich jest bardzo dużo, a i tak chce się podjąć tego trudnego zadania i chce do tej skarbonki wrzucić – powiedział Baszczyński.

 

 

Źródło: interia.pl ; sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Komisja Etyki Reklamy zajmowała się donosem na sieć sklepów Biedronka i popularną akcję związaną z Gangiem Słodziaków. Jak twierdzi jeden z obywateli, sklep poprzez używanie słowa gang, „zapoznawał dzieci z nomenklaturą przestępczą”.

 

– Promocja Biedronki „Gang Słodziaków” łamie przyjęte zasady norm etycznych przez zachęcanie dzieci do przestępstw i zapoznawanie je z nomenklaturą przestępczą. Gang jak wiemy jest zorganizowaną grupą przestępczą, poprzez zbitkę słów „Gang Słodziaków” oswajamy dzieci z przestępczością oraz pokazujemy, że nie ma nic złego w grupach przestępczych – napisano w donosie, który trafił w ręce Komisji Etyki Reklamy.

 

Sprawę rozpatrzył składający się z trzech osób zespół orzekający, który zdecydował się na oddalenie skargi. Zespół argumentował swoją decyzję zaznaczając, że ów reklama nie rozpowszechnia treści, które stanowiłyby zagrożenie fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi dzieci lub młodzieży. Podkreślono również, że w reklamie popularnych maskotek dołożono wszelkich starań związanych z odpowiedzialnością społeczną. Reklama nie narusza także dobrych obyczajów.

 

– Akcja promocyjna przedstawia grupę zwierząt – przyjaciół, która przeżywa przygody oraz bawi się w swoim naturalnym środowisku, czyli w lesie. W żadnym przypadku nie można stwierdzić, że bohaterów akcji powinno utożsamiać się z członkami grup przestępczych lub innych zorganizowanych podmiotów, których celem jest działalność zarobkowa oparta na działaniach przestępczych. W żadnym również momencie akcji promocyjnej akcja nie odwołuje się do poczucia strachu lub niepokoju, jaki może towarzyszyć działaniu wspomnianych grup przestępczych – odpowiedziało portugalskie przedsiębiorstwo Jeronimo Martins, zarządzające siecią sklepów Biedronka.

Źródło: poranny.pl
Fot.: YouTube – SklepyBiedronka
EM

Białoruskie władze wykonały egzekucję wobec szefów gangu, których oskarżono o wielokrotne morderstwa i wyłudzanie mieszkań. Przestępcy mordowali swoje ofiary m.in. poprzez zakopywanie ich żywcem.

 

Siemion Berażny, Igor Gierszankow, a także trzy inne osoby usłyszeli zarzuty w sprawie prowadzenia zorganizowanej grupy przestępczej. Ofiarami mężczyzn były głównie osoby starsze, a zwłaszcza te samotne – które posiadały mieszkania w Mińsku, stolicy Białorusi.

 

Po dokonywanych morderstwach, członkowie gangu fałszowali dokumenty, według których zamordowani przekazywali swój majątek skazanym mężczyznom. Oprócz wspomnianych przestępców, skazano również ich żony, które usłyszały wyroki kolejno 22 i 24 lat pozbawienia wolności.

 

Pomimo ogromnych nacisków ze strony takich organizacji jak Amnesty International, które żądały zmiany decyzji z kary śmierci na dożywotnie więzienie, egzekucja została wykonana. Dla przypomnienia, obecnie Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie wykonywana jest kara śmierci. Według oficjalnych statystyk, od momentu odzyskania niepodległości, na taką karę skazano łącznie 400 osób.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: pixabay.com
EM

W ciągu dwóch lat pseudokibicom Cracovii udało się przemycić pawie 5,6 ton marihuany o wartości około 89 mln zł., a także ponad 122 kg. kokainy wartej niemal 19 mln zł. Narkotyki były przemycane z Hiszpanii i Holandii i trafiały w ręce gangów z całej Polski, a także do band chuligańskich walczących z bojówkami danego klubu. Podczas ostatniej akcji w ręce policji trafili m.in. „inwestorzy” gangu, odpowiedzialni za pranie pieniędzy wywodzących się z obrotu narkotykami.

 

– Od kilku lat gangi mające swoje korzenie w środowiskach pseudokibiców zajmują się obrotem takimi ilościami narkotyków, jakich nie osiągają obecnie tzw. klasyczne gangi, czyli te budowane wokół czysto przestępczych kontaktów. To już nie są chuligani, ale prawdziwi mafiosi mający często kontakty z legalnym biznesmen i władzami klubów piłkarskich – tłumaczy w rozmowie z portalem tvp.info oficer Centralnego Biura Śledczego Policji.

 

Gangi pseudokibiców to wciąż trudny obiekt do inwigilacji. Odznaczają się także mniejszą „dostępnością” niż zwykłe grupy przestępcze – mimo wszystko, coraz częściej, część zatrzymanych, w tym nawet szefowie ugrupowań decydują się na złamanie zasady milczenia. Powód? Strach przestępców przed karą w postaci wieloletniej odsiadki za kratami.

 

Służba CBŚP schwytała ostatnio na terenie Krakowa dwóch podejrzanych, którzy zajmowali się inwestowaniem pieniędzy zdobytych przez gang na przemycenie narkotyków.

 

Od około roku gang rozpracowują funkcjonariusze krakowskiego CBŚP wraz ze śledczymi z Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

 

W czasie pierwszej „napaści” na grupę przestępców, policyjni antyterroryści próbowali schwytać domniemanego lidera bandy Adriana Z. ps. „Zielony” – ten jednak rzucał się do jednego z funkcjonariuszy, próbując przejąć broń. Wskutek zdarzenia, szef ugrupowania został postrzelony i pomimo reanimacji, nie udało się go uratować. Zatrzymano wówczas dziewięć osób, z czego siedem za brutalne porwanie, a pozostałą dwójkę za przestępstwa narkotykowe.

 

W miejscach zamieszkania podejrzanych znaleziono m.in. broń palną, amunicję, maczety, noże, kastety, kominiarki, a także kokainę i marihuanę. Kibole byli zszokowani sytuacją – a po śmierci „Zielonego” obiecywali zemstę na policji.

 

Drugie uderzenie miało miejsce pod koniec września, w wyniku którego zatrzymano cztery osoby, a kolejnych dziewięć zostało trafiło do aresztów śledczych. Warto dodać, że pięciu z nich trafiło do więzienia dzięki akcji z grudnia 2017 r. –  wtedy jednak słyszeli oskarżono ich o udział w porwaniu.

 

Na rzecz przyszłych kar i grożących grzywien skonfiskowano drogie, luksusowe samochody, pieniądze oraz sztabki złota mających wartość około 1,3 mln zł. W jednym z wynajmoowanych domów odkryto także profesjonalną uprawę konopi obejmującą aż 1260 krzaków. Taka ilość pozwala na uzyskanie około 89 kg. marihuany o wartości rynkowej blisko 1,2 mln. zł.

 

– Członkowie rozpracowywanej grupy mogli działać od 2015 r. i wprowadzić na rynek prawie 5,6 tony marihuany o wartości niemal 89 mln zł oraz ponad 122 kg kokainy wartej blisko 4,4 mln euro. Narkotyki przemycano z Hiszpanii i Holandii. Łącznie w śledztwie zatrzymano 39 osób, z czego 26 usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Zabezpieczono mienie o łącznej wartości 5,5 mln zł – oznajmiła kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

 

Źródło: tvp.info
Fot.: CBŚP
EM

Południe Londynu znane jest nie tylko z dużej liczby imigrantów, ale także z licznych przestępstw. Niestety, funkcjonariusze policji zamiast położyć kres takim działaniom… zobaczcie sami.

 

Jeśli dodać do tego takie zjawiska jak poprawność polityczna, uczestnictwo służby policyjnej w paradach LGBT (Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender) czy brak broni palnej u boku funkcjonariuszy na co dzień, to takie zjawiska nie powinny szokować.

 

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl; YouTube – The Clover Chronicle
Fot.: YouTube – The Clover Chronicle
EM