W polskiej piłce niejednokrotnie bywało tak, że zasłużony i utytułowany klub zmuszony był pogodzić się ze spadkiem kilka lig dalej czy upadkiem finansowym. Wystarczy wspomnieć o łódzkich drużynach jak Widzew czy ŁKS lub zaczynającej praktycznie od początku warszawską Polonię. Teraz może do tego grona powoli dołączać zespół bijący się w ostatniej dekadzie o mistrzostwo kraju.

 

Jeszcze kilka lat temu, część osób śledzących polską piłkę określało Wisłę Kraków piłkarską potęgą odbiegającą poziomem od większości drużyn Ekstraklasy. Zachwycenie grą „Białej Gwiazdy” sięgało zenitu chociażby w przypadku pokonania FC Barcelony 1:0 w meczu eliminacji Ligii Mistrzów.

 

Dziś krakowski klub już jest cieniem zespołu z lat świetności. Głównym źródłem problemów wydają się być problemy finansowe. Klub jest zadłużony u miasta na ponad 6 mln złotych, w związku z czym jest poważnie zagrożona jest możliwość gry piłkarzy Wisły na stadionie przy ul. Reymonta 22. Ponad to, zdecydowanie słabo wyglądają ruchy transferowe realizowane przez Białą Gwiazdę. Niedawno informowaliśmy o przejściu do zdecydowanie nielubianej w Krakowie warszawskiej Legii Hiszpana Carlitosa, który występując w ostatnim sezonie w barwach krakowskiej Wisły zdobył tytuł króla strzelców oraz najlepszego piłkarza Ekstraklasy.

 

Sytuacja jaka narosła wokół stadionu określanego przez fanów jako R22, zdeterminowała kibiców do zorganizowania protestu pod ratuszem miasta. Miasto zw. na długi klubu nie chce się zgodzić na dalsze udostępnianie miejskiego stadionu, mimo iż zawsze było to oficjalne miejsce gry Wisły Kraków w roli gospodarza.

 

– Biała Gwiazda znalazła się na największym zakręcie w swojej historii. Nie możemy dopuścić do tego, aby Nasz Klub nie tylko nie grał na własnym stadionie ale i popadł w jeszcze większe tarapaty – stwierdzają kibice z Krakowa w apelu opublikowanym w internecie.

 

– Jesteśmy niezmiernie zbulwersowani ostatnimi wydarzeniami, ale jednocześnie apelujemy do wszystkich kibiców o rozsądek. Podziały są nam zupełnie niepotrzebne i nikt na nich nie wygra – piszą też, chcąc aby fani Wisły wykazali się solidarnością i wspólnie podjęli działania mające ratować sytuację ich klubu.

 

Kibice namawiają się wzajemnie do kupowania karnetów, organizują zbiórkę pieniężną, a dziś organizują otwarte spotkanie dla wszystkich sympatyków. To jednak nie wszystko, ponieważ jutro odbyć się protest pod ratuszem miasta. W samo południe kibice chcę tłumnie wywrzeć presję na lokalnych władzach.

 

Czasu do rozwiązania sytuacji nie pozostaje wiele, bowiem umowę na wynajem stadionu, PZPN czekał będzie jedynie do przyszłego tygodnia.

 

Dziś ma zostać sfinalizowany transfer, który wywołuje sporo emocji wśród fanów polskiej piłki. Jest to bowiem kolejne przejście zawodnika do jednego z największych rywali. Sytuacja ta jest głośna tym bardziej, że chodzi o bramkostrzelną gwiazdę minionego sezonu.

 

W minionych latach emocje, jak również sporo krytyki zazwyczaj powodowały transfery na linii Lech Poznań-Legia Warszawa. Mecze pomiędzy tymi drużynami określane są nawet „Derbami Polski”. Piłkarze przechodzący z jednego zespołu do drugiego musieli liczyć się ze zdecydowaną utratą sympatii wśród kibiców swojego dotychczasowego pracodawcy.

 

Teraz do podobnej sytuacji dochodzi pomiędzy Wisłą Kraków i warszawską Legią. W tym przypadku, chodzi o Hiszpana Carlitosa. Został on królem strzelców polskiej Ekstraklasy w ubiegłym sezonie, a także stał się ulubieńcem kibiców krakowskiej drużyny. W czerwcu jednak skończył się jego kontrakt z Wisłą. Przyszłość piłkarza, już od tygodni była intrygującą niewiadomą dla kibiców.

 

Jak się okazało, Carlitos trafić ma teraz do Legii Warszawa, czyli klubu który obok lokalnej Cracovii jest wielkim rywalem Wisły Kraków. Dla stołecznych kibiców, sięgnięcie po Hiszpana rozbudza natomiast nadzieje przed walką w eliminacjach do piłkarskiej Ligii Mistrzów. Mecz pierwszej rundy eliminacji odbędzie się już w najbliższy wtorek. Stołeczny klub zmierzy się z Cork City. Do rewanżu dojdzie natomiast 17 lipca. Zaś 14 lipca, Legia Warszawa zagra przeciwko Arce Gdynia w meczu o Superpuchar Polski.

 

W związku z przejściem Carlitosa do Legii, na facebookowej stronie klubu można zaobserwować spore poruszenie. Przygotowano również dość humorystyczny filmik, mający prezentować wyczekiwanie na piłkarza.

 

 

Ukazał się również filmik pokazujący Carlitosa witającego się z kibicami Legii po przybyciu do Warszawy.

 

 

Dzisiaj po przejściu testów medycznych, Carlitos podpisać ma kontrakt z warszawskim klubem. Hiszpan w poprzednim sezonie zdobył 24 bramek w polskiej Ekstraklasie zostając królem strzelców. Na majowej gali Ekstraklasy, 28-letni zawodnik otrzymał trzy nagrody: dla najlepszego napastnika, dla króla strzelców, a także najlepszego piłkarza sezonu.

 

Rozgrywki piłkarskiej Ekstraklasy wracają już w lipcu. W pierwszym meczu, Legia zmierzy się z KGHM Zagłębiem Lubin 21 lipca.

 

Pomimo tego, że do końca sezonu piłkarskiej Ekstraklasy została już tylko jedna kolejka, nadal nie jest pewne kto zostanie tegorocznym mistrzem Polski. W walce o ten tytuł pozostają Legia Warszawa oraz Jagiellonia Białystok. Problem wywołał fakt, że piłkarze z Warszawy rozgrywają swój ostatni mecz na stadionie w Poznaniu przeciwko Lechowi. 

 

Poznański „Kolejorz” oraz Legia postrzegani są przez kibiców w Polsce jako jedni z największych wobec siebie rywali, a mecze pomiędzy tymi zespołami określane są nawet „Derbami Polski”. To komplikuje sprawę panującej w polskiej piłce tradycji, zgodnie z którą mistrz Polski rozpoczyna świętować zdobycie tytułu na murawie zaraz po zakończeniu ostatniego meczu.

 

Plan zorganizowania alternatywnej fety dla piłkarzy Legii przy ich ewentualnym zdobyciu mistrzostwa miały zacząć obmyślać najpierw władze Lecha Poznań.  Obawiano się zbyt dużego zagrożenia dla zachowania bezpieczeństwa na stadionie, jeśli piłkarze z Warszawy mieliby świętować w obecności tłumu poznańskich fanatyków. Jednym z pojawiających się wówczas pomysłów, był plan rozpoczęcia fety po opuszczeniu stadionu przez kibiców. Odrzucono jednak tą koncepcję, gdyż mogła by ona i tak nie zbyt wiele zmienić.

 

Ważne rozmowy dotyczące tej kwestii miały odbyć się we wtorek podczas wideokonferencji przedstawicieli Jagiellonii Białystok, Legii Warszawa, Lecha Poznań oraz samej Ekstraklasy. Dość oryginalny pomysł wyszedł ze strony reprezentującego warszawski klub Jarosława Jankowskiego. Stwierdził on bowiem, że jeżeli organizator nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa to mecz można przenieść do stolicy. Tą propozycję uznano jednak za prowokację.

 

W końcu podjęto decyzje, że jeżeli piłkarze Legii zostaną mistrzami, wówczas jak najszybciej wrócą samolotem do Warszawy, aby tam świętować sukces ze swoimi kibicami. Poznański klub jest zobowiązany do zapewnienia możliwości przeprowadzenia takiego działania jak najsprawniej. Co ważne ten scenariusz zaakceptowały wszystkie strony. W przypadku zdobycia mistrzostwa przez Jagę, feta rozpocznie się oczywiście na stadionie w Białymstoku, gdzie piłkarze Jagiellonii występują w roli gospodarzy.

 

Strach przed ryzykiem zamieszek dodatkowo wzmacniają wspomnienia sprzed 14 lat. Wtedy to zaś Lech Poznań zdobył Puchar Polski na stadionie warszawskiej Legii. Doszło do wyjątkowo brutalnych zajść. Niektórzy piłkarze zostali pobici, a nawet odbierano im medale.

 

– Po wysłuchaniu argumentów Klubów podjęto decyzję, że w sytuacji, gdyby mistrzem Polski została Legia Warszawa, ceremonia wręczenia trofeum i złotych medali nie odbędzie się w Poznaniu, lecz zostanie przeprowadzona zaraz po powrocie zawodników i sztabu do Warszawy – przekazano w komunikacie wystosowanym przez Ekstraklasa S.A.

 

Wtorkowa decyzja spotkała się ze sporą krytyką, w tym również ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej.

 

– PZPN z wielkim zdziwieniem przyjął decyzję Ekstraklasy i czołowych klubów dotyczących wręczenia najważniejszych nagród na zakończenie sezonu 2017/2018. Przenoszenie tej ceremonii z miejsca, gdzie najprawdopodobniej może nastąpić najważniejsze rozstrzygnięcie ligowego sezonu, pokazuje brak szacunku dla wysiłku piłkarzy oraz koniunkturalizm władz spółki – stwierdził PZPN w swoim oświadczeniu.

 

Najprawdopodobniej jednak, plany jakie ostatecznie podjęto nie zostaną już zmienione w kontekście zbliżającej się soboty.