Mimo że były prezydent Lech Wałęsa aktywnie działa w mediach, to w ciągu ostatnich dni jest o nim głośno zwłaszcza w kontekście wizyty, którą zapowiedziano u protestujących w Sejmie niepełnosprawnych na poniedziałek. Niektóre media zaczęły wspominać zatem relacje Wałęsy z SB.

 

Jak podaje portal dorzeczy.pl, serwis niezalezna.pl, opublikował artykuł: „Wałęsa ogłosił – jedzie na Wiejską. Dostał odpowiedź z Kancelarii Sejmu. I co teraz zrobi Bolek?”. Ta sprawa rozwścieczyła Mirosława Szczerbę, rzecznika Lecha Wałęsy, który zagroził portalowi, że jeśli kolejny raz nazwie byłego prezydenta pseudonimem „Bolek”, to pozwie go do sądu. Miałoby to dotyczyć naruszenia dóbr osobistych Wałęsy. Zgodnie z dokumentami IPN, to tak podpisywał się założyciel Solidarności podczas współpracy z SB.

 

 

Po jakimś czasie rzecznik Lecha Wałęsy dodał, że oczekuje od dziennikarzy szacunku nie tylko w stosunku do byłego prezydenta, ale i Lecha Kaczyńskiego.

– Tak samo z pełnym szacunkiem wyrażam się o śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim, niezależnie od tego, jak prywatnie oceniam jego osobę i prezydenturę.

30-letni mężczyzna, który dokonał w piątek ataku na dziennikarzy czekających przed budynkiem prokuratury regionalnej w Szczecinie, usłyszał już zarzuty kierowania gróźb karalnych, a także popełnienia występku chuligańskiego. Obecnie sąd rozpatruje wniosek o aresztowanie sprawcy.

 

Jak się okazało, agresywny mężczyzna podczas ataku był pod wpływem alkoholu. Na szczęście nie udało mu się nikogo zranić.

 

Sprawca ataku na dziennikarzy najpierw kłócił się na mieszczącym się nieopodal przystanku z innym mężczyzną, po czym wyjął nóż, przebiegł przez skrzyżowanie i wykrzykując wulgaryzmy, rzucił się na stojących przed budynkiem prokuratury w Szczecinie dziennikarzy. Policjanci zainterweniowali błyskawicznie – oddane zostały dwa strzały ostrzegawcze. Kilkadziesiąt metrów dalej aresztowano napastnika – informuje portal rmf24.pl.

 

W wyniku ataku nożownika nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Początkowo myślano, że ucierpiała w nim jedna z dziennikarek, ponieważ padła na ziemię, ale na szczęście był to jedynie odruch po usłyszeniu strzałów ostrzegawczych.

 

Stojący przed prokuraturą dziennikarze oczekiwali na posła Platformy Obywatelskiej, Stanisława Gawłowskiego, który był wtedy przesłuchiwany.

Dziś w Sejmie RP odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej byłego prezydenta, śp. prof. Lecha Kaczyńskiego. Wzięli w niej udział m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, prezes Jarosław Kaczyński oraz marszałkowie Sejmu i Senatu. Tymczasem Platforma Obywatelska zorganizowała konferencję prasową przed budynkiem w dość nietypowej sprawie.

 

„Wspólnie skierujemy wystąpienie do marszałka Kuchcińskiego, żeby dowiedzieć się, co się dzisiaj takiego stało w Sejmie i kto podjął decyzję, by nie wpuszczać dzisiaj do Sejmu dziennikarzy. Dowiedzieliśmy się od dziennikarzy, że przy Biurze Przepustek są informowani, że nie mogą wejść do środka. Jest to zdumiewająca informacja, która łamie wszelkie standardy i prawa konstytucyjne obywateli do informacji o tym, co się dzieje w Sejmie. Sejm jest organem władzy publicznej i każdy obywatel ma prawo wiedzieć o tym, co się w Sejmie dzieje. Bez obecności dziennikarzy tej informacji nie ma” – mówił na konferencji prasowej przed Sejmem rzecznik PO, Jan Grabiec.

 

 

„Obawiamy się, że ta decyzja ma związek z uroczystością organizowaną nie wiemy przez kogo, najprawdopodobniej przez PiS i Marszałka Sejmu, uroczystością tajnego odsłonięcia tablicy poświęconej śp. Lechowi Kaczyńskiemu. To jest coś horrendalnego, żeby w związku z organizacją uroczystości partyjno-rządowej zamknąć Sejm dla dziennikarzy” – dodawał.

 

„Obsługa medialna: ze względów organizacyjnych i bezpieczeństwa przewidziana jest wyłącznie obecność operatorów kamer telewizyjnych i fotoreporterów. Zgłoszenia, zawierające imię, nazwisko, reprezentowaną redakcję, numer dokumentu tożsamości ze zdjęciem oraz numer telefonu kontaktowego należy przesłać na adres Centrum Informacyjnego Sejmu cis@sejm.gov.pl do 8 kwietnia 2018 r. do godz. 18:00. Prosimy o zgłaszanie maksymalnie dwóch osób z jednej redakcji. Liczba miejsc jest ograniczona. Potwierdzenia przyznania akredytacji będą przesłane na adres, z którego przyszło zgłoszenie, do 8 kwietnia 2018 r. do godz. 22:00. Wstęp dla osób z przyznanymi akredytacjami, po odbiorze dokumentu w Dziale Przepustek, wejściem dziennikarskim DV o godz. 11:00 (cała grupa jednocześnie, prosimy o punktualne przybycie)” – czytamy na stronie Sejmu RP w informacji opublikowanej w piątek.

Dziś w Mińsku odbywają się obchody z okazji Dnia Wolności i 100. rocznicy proklamowania niepodległej Białoruskiej Republiki Ludowej. Zostały zorganizowane przez opozycję i środowiska demokratyczne. Władze białoruskie nie biorą udziału w ceremonii, jednak zgodziły się na szereg imprez. Podczas relacjonowania Dnia Wolności doszło do zatrzymania dwóch ekip dziennikarskich telewizji Biełsat.

 

Według portalu press.pl, na placu Jakuba Kołasa aresztowano korespondentkę Kaciarynę Andrejewą i operatora Siarhieja Kawalowa. Nagranie z tego wydarzenia opublikowano na Youtube.

 

– Telefony zostały wyłączone, gdy prowadzono ich do więźniarki OMONu – oddziału specjalnego milicji

– napisał w mailu do redakcji press.pl Jakub Biernat z Biełsat TV.

 

Ponadto, zatrzymano również inną ekipę reporterską.

 

– Andruś Kozieł i Wola Czajczyc zostali zatrzymani do kontroli dwukrotnie, z czego pierwszy raz pod domem. Na ręku jednego z milicjantów zapisane były numery rejestracyjne samochodu dziennikarzy. Po kontroli dokumentów zostali puszczeni. Niedługo później zatrzymał ich kolejny patrol Państwowej Inspekcji. Andruś Kozieł został wtedy zabrany do ambulatorium psychiatryczno-neurologicznego – prawdopodobnie w celu wykonania badania krwi pod kątem zawartości alkoholu

– pisał Biernat.

 

Jak poinformowała stacja, jej strona internetowa padła ofiarą ataku hakerów.