W wyniku zderzenia ciężarówki z pociągiem towarowym, który przewoził gaz, ranna została jedna osoba. Tragedia wydarzyła się w Wólce Plebańskiej (Świętokrzyskie).

 

Zdarzenie miało miejsce przed godziną 13.00. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, prawdopodobnie prowadzący ciężarówkę nie zatrzymał się przed znakiem stopu, w wyniku czego wjechał prosto pod nadjeżdżający pociąg przewożący 5 cystern z gazem.

 

W wyniku zdarzenia, kierowca ciężarówki zakleszczył się w kabinie swojego samochodu. Konieczna była interwencja straży pożarnej. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala rejonowego w Końskich.

 

Na miejscu jest obecnie policja i straż pożarna. Ewakuowano 5 osób z trzech okolicznych domów. Droga w kierunku Wólki Plebańskiej jest nieprzejezdna. Wyznaczone zostały objazdy.

 

Jak poinformowało biuro prasowe PKP, okoliczności zdarzenia zostaną wyjaśnione przez specjalną komisję.

 

– Zdarzenie nie ma wpływu na ruch pasażerski; wypadek miał miejsce na linii kolejowej wykorzystywanej tylko przez składy towarowe

– mówiło biuro prasowe PKP.

Niestety w tym dramatycznym zdarzeniu, życie stracili młodzi ludzie. Zginął bowiem 20-letni mężczyzna oraz rok młodsza kobieta. Obydwoje uczęszczali do darłowskiego Zespołu Szkół Morskich. 17 ludzi natomiast zostało rannych.

 

Do tragedii doszło na terenie miejscowości Słowino. Ciężarówka zderzyła się z autokarem, którym przemieszczali się w większości młodzi ludzie z Zespołu Szkół Morskich w Darłowie. Łącznie w autokarze przebywało ponad dwadzieścia osób.

 

Wszystko rozegrało się na trasie krajowej numer 37. Jak donosi RMF FM, najprawdopodobniej do wypadku doszło, ponieważ ciężarówka zahaczyła o bok autokaru od strony kierowcy. Zniszczeniu w dużej mierze uległa lewa strona autokaru.

 

6 z 17 osób rannych jest niestety w stanie ciężkim. Rannych opatrywano na miejscu zdarzenia, bądź też przetransportowywano do szpitali w: Sławnie, Koszalinie, Szczecinie oraz Słupsku.

 

 

W akcję ratunkową zaangażowano 10 zastępów straży pożarnej, kilka karetek pogotowia, a także trzy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jak na razie wiadomo, że obaj kierowcy pojazdów uczestniczących w wypadku byli trzeźwi. Szczegóły całego tragicznego zdarzenia są badane.

 

Reporterce RMF MAXXX udało się porozmawiać z mieszkającym niedaleko znajomym kierowcy ciężarówki, który miał zrelacjonować, co opowiedział mu kolega.

 

Mówił (kierowca ciężarówki), że wyminął ten ciągnik, ale samochód zaczęło ściągać na lewo. Nie wiem, czy jakaś awaria? On mówi, że sam nie wie, co się stało. Nie mógł tego samochodu sprowadzić na prawą stronę. I zjechał na lewy pas, z naprzeciwka nadjeżdżał autobus… Autobus zaczął uciekać w stronę rowu, jeden o drugiego uderzył mocno – powiedział mężczyzna.

 

 

 

 

– Ci, którym udało się uciec, uratowali się, inni spłonęli żywcem  – opowiedziała kobieta, której udało się przeżyć całe to dramatyczne zdarzenie w rozmowie z turecką agencją prasową Anatolia.

 

Jak poinformowała agencja Anatolia, w wypadku życie straciło co najmniej 13 osób, a 20 zostało rannych w wypadku, do którego doszło w prowincji Corum, położonej w północno-wschodniej części Turcji.

 

Doszło tam do zderzenia ciężarówki z autokarem jadącym do miasta Tokat ze Stambułu.

 

Wśród ofiar wypadku miały być również dzieci, a ciężarówka biorąca udział w całym zdarzeniu miała mieć zagraniczne tablice rejestracyjne. Takie są doniesienia prywatnej agencji prasowej Dogan.

 

Zdaniem kobiety, która przeżyła ten wypadek, wszystko rozegrało się w czasie, kiedy większość pasażerów autokaru spała. Nastąpić miała eksplozja, przy której wybite zostały wszystkie szyby, a następnie pojazd stanął w płomieniach.

 

Do wypadków na tureckich drogach dochodzi niestety dość często. Jak informuje turecka telewizja publiczna, w 2017 roku życie straciło tam w wypadkach 3530 ludzi.

 

Na fotografiach widać szkielet strawionego przez płomienie autokaru.

 

 

 

 

Syryjskich uchodźców znaleziono w miejscowości Lipowica położonej w województwie podkarpackim. 

 

Przybysze z Syrii zostali odkryci przez przez funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej. W ciężarówce ukryta była 7-osobowa rodzina syryjska. Kierowca pojazdu tłumaczył, że ze środka przestrzeni ładunkowe słyszał głosy. Poinformował o tym już celników. Mężczyzna transportował towar z Turcji do Polski.

 

Imigranci chcieli dostać się do Europy i w tym celu mieli zapłacić przemytnikom 8 tysięcy euro. Wśród siedmiu osób były dwie osoby dorosłe, a także pięcioro dzieci w wieku od 5 do 16 lat. Po dotarciu na stary kontynent chcieli dołączyć do swojej rodziny.

 

W związku z koniecznością zachowania bezpieczeństwa, ciężarówka została odprowadzona na teren znajdującego się nieopodal przejścia granicznego w Barwinku, po tym jak funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej dostrzegli wyciągnięte z pojazdu dłonie ludzkie.

 

Rodzina nie miała przy sobie dokumentów potwierdzających tożsamość. Wewnątrz ciężarówki mieli zostać umieszczeni przez dwójkę nieznanych im ludzi po przekroczeniu greckiej granicy.