W czerwcu zeszłego roku głośną była sprawa tragicznej śmierci głogowskiego radnego Pawła Chruszcza. Był on zaangażowanym działaczem społecznym oraz wielkim patriotą. Przez lata angażował się w różnorakie organizacje, m.in. kółko rybackie, Młodzież Wszechpolską oraz Endecję, której był koordynatorem w województwie dolnośląskim. Prywatnie był też bratem posła Sylwestra Chruszcza. Głogowski samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym, na terenie jednej z gmin leżących nieopodal Głogowa. Był to 1 czerwca 2018 roku, dzień wcześniej bliscy zgłosili zaginięcie mężczyzny. Tragedii tej jednak nadal nie wyjaśniono, a jedna z kontrowersyjnych spraw, którymi jako samorządowiec się zajmował właśnie znów wywołuje emocje.

 

Syn Pawła Chruszcza, chory na zespół Downa Mikołaj uczęszczał do Zielonego Przedszkola w Głogowie. To właśnie ta placówka wywołuje lokalnie wiele dyskusji, a temat tego do czego w niej dochodziło oraz jak jest zarządzana wywołuje bardzo dużo kontrowersji.

 

Afera miała swój początek z wyjściem na jaw skandalicznego postępowania jednej z zatrudnionych tam kobiet. Przedszkolanka znęcała się tam nad jednym z niepełnosprawnych podopiecznych. Był to syn Anny Zdziechowicz, który miał być przez przedszkolankę krępowany, szarpany za uszy oraz miał mieć zaklejane usta. W sprawę zaangażował się wówczas śp. radny Paweł Chruszcz. Wraz z innymi rodzicami wyrażał on sprzeciw wobec sytuacji panującej w placówce. Grupę, do której uczęszczały ich dzieci, w tamten czas rozwiązano. Agresywna przedszkolanka została zwolniona i postawiono jej zarzuty. Przyznaje się do winy, jednak temat głogowskiego Zielonego Przedszkola nie sprowadza się do tej jednej niepokojącej sytuacji.

 

Przy okazji afery wobec znęcającej się nad dzieckiem pracownicy, wyszły na jaw fakty dotyczące korupcji mającej mieć miejsce w Zielonym Przedszkolu. Dawna pracownica placówki w programie „Magazyn Śledczy Anity Gargas” na antenie TVP mówiła o tym, że dochodziło tam do podrabiania podpisów pod zaświadczeniami od logopedy. Mogło to pomagać przy wyłudzaniu dotacji.

 

Inną kwestią, dotyczącą Zielonego Przedszkola, była sprzedaż budynku i działki w atrakcyjnej lokalizacji, przy której mogło dojść do popełnienia szkody na rzecz gminy przy podejmowaniu tej decyzji przez władze Głogowa. Na radzie miasta, o tej sprawie alarmował tragicznie zmarły radny, co doprowadziło do mocnej wymiany zdań pomiędzy nim a prezydentem Rafaelem Rokszewiczem.

 

We wrześniu pisaliśmy o postawieniu zarzutów kobiecie pełniącej funkcję dyrektor Zielonego Przedszkola:

Są zarzuty dla dyrektor „Zielonego Przedszkola”. Tą sprawą zajmował się Paweł Chruszcz!

 

W sprawie Zielonego Przedszkola i korupcji do jakiej mogło tam dochodzić, Paweł Chruszcz miał spotkać się z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Przy wsparciu brata posła Sylwestra Chruszcza, głogowski radny miał przekazać w Sejmie Maciejowi Wąsikowi ważne dokumenty dotyczące tej afery korupcyjnej. Do spotkania jednak nie doszło, gdyż kilka dni wcześniej, Paweł Chruszcz został odnaleziony martwy.

 

Teraz jednak to właściciel Zielonego Przedszkola występuje w roli oskarżyciela przed sądem. W związku z tym, że Anna Zdziechowicz opowiedziała na radzie miasta o tym co spotkało jej dziecko w przedszkolu, właściciel placówki Jarosław Radko pozwał kobietę żądając od niej przeprosin na łamach prasy oraz kwoty 20 000 zł zadośćuczynienia. Decyzją sądu, obie strony mają zawrzeć ugodę. Anna Zdziechowicz zapowiedziała jednak, że nie zamierza po tym co spotkało jej syna ani przepraszać właściciela Zielonego Przedszkola, ani przekazywać mu pieniędzy.

 

Kobietę wspierają m.in. rodzice innych dzieci, które uczęszczały do Zielonego Przedszkola, a także radny Andrzej Radomski, który o całym skandalu został poinformowany jeszcze przez śp. Pawła Chruszcza.

 

Sprawa jest więc znów gorącym tematem w regionie, a o całej sytuacji znów mówi się sporo lokalnie wśród samorządowców oraz w mediach. Poniżej prezentujemy materiał przygotowany przez TV Regionalna pl.

 

 

O śmierci Pawła Chruszcza pisaliśmy m.in. w poniższych artykułach:

Śmierć Pawła Chruszcza: Wyniki badań, znaleziony nóż, tajemnica samochodu i brak ważnych przesłuchań!

Młoda Endecja pyta wicepremiera o sprawę śmierci Pawła Chruszcza. „Giną nasi znajomi…” [WIDEO]

Prokuratura reaguje ws. działań KGHM! Tą sprawą zajmował się ŚP. Paweł Chruszcz

 

 

Źródła: YouTube/TV Regionalna pl ; Polskieradio.pl

MB

 

Dziś 80. rocznica śmierci Romana Dmowskiego, wielkiego męża stanu określanego „Architektem Niepodległej Polski” oraz najważniejszego ideologa polskich narodowców. Spadkobiercy jego idei ze stowarzyszenia „Endecja” bardzo poważnie podeszli do złożenia hołdu temu wielkiemu Polakowi.

 

Na wniosek Endecji Warszawski Garnizon Wojska Polskiego wystawił przy grobie tego szczególnego dyplomaty oraz ideologa wartę honorową. Udało się to osiągnąć dzięki zaangażowaniu i podjętym działaniom przez posła Sylwestra Chruszcza, pełniącego funkcję prezesa stowarzyszenia Endecja. Taka forma oddania czci pamięci zasłużonemu dla naszej niepodległości politykowi, jest z pewnością ważną inicjatywą w ramach realizowania w sposób godny polityki historycznej.

 

 

To jednak nie wszystko co w ramach upamiętnienia przywódcy Obozu Wielkiej Polski zrealizowali endecy. W dniu dzisiejszym odwiedzili Cmentarz Bródnowski i złożyli wieniec na grobie Romana Dmowskiego w imieniu Narodowej Demokracji poseł Sylwester Chruszcz oraz mecenas Łukasz Moczydłowski z zarządu głównego stowarzyszenia Endecja.

 

Ponad to, kwiaty na grobie współtwórcy Niepodległej Polski złożyć postanowiła również młodsza część struktur stowarzyszenia, działająca jako „Młoda Endecja”. Dobrze, że zarówno osoby udzielające się w środowisku narodowym już od kilkudziesięciu lat oraz młodzi patrioci aktywnie uczestniczący w działaniach Endecji, nie zapominają o tych, którzy swoimi dokonaniami odzyskali dla nas wolność.

 

Zarówno prezes Endecji poseł Sylwester Chruszcz, jak i lider Młodej Endecji Michał Barnaś, wraz z pozostałymi członkami władz stowarzyszenia zachęcają kolejne osoby kochające Polskę i chcące racjonalnego realizowania jej interesów do włączenia się w działania Narodowej Demokracji.

 

 

 

Pamięć Romana Dmowskiego uczcił również prezydent Andrzej Duda. O tym pisaliśmy tutaj:

80. rocznica śmierci Romana Dmowskiego. Prezydent uczcił pamięć wielkiego Polaka [FOTO]

 

Źródło: Facebook/Sylwester Chruszcz ; Facebook/@MlodaEndecja ; Facebook/@endecja

 

MB

 

 

Nie milkną echa wczorajszego Marszu Niepodległości. Próby dyskredytowania jego uczestników oraz atmosfery wielkiego święta polskich patriotów nie mogą przesłonić poczucia dumy z tego w jaki sposób 250-tysięczny Marsz uczcił 100-rocznicę odzyskania przez nasz kraj niepodległości. O refleksje na ten temat zapytaliśmy posła WiS i prezesa stowarzyszenia „Endecja”, Sylwestra Chruszcza.

 

Polacy godnie i co należy podkreślić, gremialnie uczcili setną rocznicę odzyskania Niepodległości. Marsz w Warszawie był wielką manifestacją patriotyzmu i dumy z naszego kraju- stwierdza lider Endecji.

 

Pytany gdzie należy szukać źródeł masowości wczorajszego Marszu odpowiada, że:

 

Dziś nasi rodacy pragną manifestować swoją piękną historię, przywiązanie do symboli narodowych. Przy okazji tego święta, po wielu latach marginalizowania, bardzo mocno wybrzmiała postać Romana Dmowskiego, a także dokonania generałów Józefa Hallera, Józefa Dowbor-Muśnickiego czy Józefa Rozwadowskiego.

 

Jak poseł Chruszcz ocenia organizację samego Marszu?:

 

Organizatorzy zdecydowanie zdali egzamin. Ich odpowiedzialne kroki pomogły, stać się temu wydarzeniu świętem wszystkich patriotów. Od wielu lat odsądzani od czci i wiary, szli pod prąd szkodliwego lewicowego przekazu, ciężko pracowali by skupić wokół siebie dziesiątki tysięcy Polaków, powoli wygrywając ten ideowy spór. Dziś osiągnęli wielki sukces, gdyż to ta narodowa inicjatywa skupiła Polaków, wiele patriotycznych organizacji i najważniejsze osoby w państwie. Jak podle muszą się czuć osoby, które zamierzały blokować tą wielką manifestację wolnych Polaków. tak często powołując się na wartości europejskie, tak ordynarnie chcieli łamać prawo i konstytucję. Dla tych wypaczonych osobowości „Polskość to nienormalność” a patriotyzm to faszyzm, tu przypominają się najgorsze metody bolszewickiej propagandy. Polki i Polacy, Marsz Niepodległości idzie dalej.

 

rozmawiał: /red./

 

Foto: wCzarnymObiektywie

O sprawie „Zielonego Przedszkola” w Głogowie stało się głośno po śmierci radnego Pawła Chruszcza. Wiele wątpliwości budziło funkcjonowanie placówki oraz podejrzenia o mającą w niej miejsce korupcję. W przedszkolu dochodziło również do stosowania przemocy wobec dzieci.

 

O niepokojących doniesienia na temat „Zielonego Przedszkola” informował Magazyn Śledczy Anity Gargas. Również teraz, w przypadku postawienia zarzutów dyrektor placówki, informacja o tym pojawiła się na twitterowym profilu programu.

 

Temat ten jest bulwersujący tym bardziej, że do „Zielonego Przedszkola” uczęszczają dzieci niepełnosprawne. To nad nimi znęcać się miała niegdyś jedna z byłych przedszkolanek. Po wyjściu tej sprawy na jaw i zwolnieniu agresywnej kobiety, rozwiązano całą grupę dzieci, co oburzyło w taki sposób potraktowanych rodziców.

 

Do tego przedszkola chodził również Mikołaj- syn lidera dolnośląskiej Endecji Pawła Chruszcza, który jako miejscowy radny zainteresował się tą sprawą. Z czasem okazało się, że wątpliwości co do transparentności w działalności przedszkola oraz jego powiązań z lokalną władzą jest więcej. W związku z tą właśnie aferą, na początku czerwca w Sejmie, miał spotkać się Paweł Chruszcz z Maciejem Wąsikiem, byłym wiceszefem CBA, któremu przekazać chciał dokumenty dotyczące sprawy „Zielonego Przedszkola”. Możliwe też, że nie był to jedyny temat jaki pragnął poruszyć z przedstawicielem służb głogowski radny. Towarzyszyć miał mu wtedy brat- prezes stowarzyszenia Endecja poseł Sylwester Chruszcz. Do umówionego spotkania jednak nie doszło, ponieważ Paweł Chruszcz zaginął 31 maja, a następnego dnia jego ciało zostało znalezione powieszone na słupie energetycznym na terenie jednej z okolicznych gmin.

 

Sprawa śmierci zaangażowanego w sprawy społeczne samorządowca i działacza środowisk patriotycznych nadal nie została wyjaśniona, a wokół niej pojawia się wiele pytań. Paweł Chruszcz tropił kilka poważnych afer. Dla jego znajomych pocieszające mogą być pojawiające się dziś informacje o tym, że wyjaśnianie sprawy „Zielonego Przedszkola” idzie do przodu.

 

 

Jak czytamy w umieszczonym na Twitterze wpisie, w przypadku dyrektor „Zielonego Przedszkola” Kingi M. zarzuty wiążą się z fałszowaniem podpisów pod dokumentami, a także podrabianiem opinii logopedycznej.

 

 

Pytania dotyczące lokalnych spraw, którymi zajmował się tragicznie zmarły Paweł Chruszcz, stawiał podczas sesji Rady Miasta Głogowa prezydentowi Rafaelowi Rokaszewiczowi poseł Sylwester Chruszcz. Było to niedługo po śmierci jego brata.

 

 

 

Źródło: Twitter/@MagazynSledczy ; Twitter/@andradomski ; YouTube/Portal GPI

 

 

Od śmierci Pawła Chruszcza minęły ponad trzy miesiące. Teraz jednak w tej sprawie, na światło dzienne wychodzą kolejne niejasności dotyczące ostatnich chwil życia radnego z Głogowa. Są wyniki badań toksykologicznych, a dziennikarzom z Dziennika Gazety Prawnej udało dotrzeć się do osoby, która widziała endeckiego działacza prawdopodobnie jako ostatnia ze znajomych, na niewiele czasu przed śmiercią. Tajemniczych kwestii jest jeszcze więcej.

 

Radny z Głogowa był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM. Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jeden z gmin nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Paweł Chruszcz miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”.

 

Wraz z początkiem sierpnia rodzina zmarłego złożyła wniosek o przeniesienie sprawy z prokuratury legnickiej do poznańskiej. Sporo wątpliwości budzą bowiem powiązania legnickich prokuratorów z władzami miasta Głogowa i tamtejszymi urzędnikami, a także sposób prowadzenia działań przez prokuraturę w Legnicy. Wobec tego wniosku nie była jednak przychylna Prokuratura Krajowa i śledztwo dalej prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Legnicy. Teraz najbliżsi Pawła Chruszcza są po raz kolejny zbulwersowani faktem, że o nowych informacjach w sprawie tej tragedii dowiadują się oni z mediów. O sprawie poinformowała portal dziennik.pl.

 

– Po raz kolejny o faktach dotyczących sprawy śmierci brata dowiaduję się z mediów. Nie dostałem informacji ani o wynikach badań krwi, ani o tym, że nie ma zgody na przeniesienie śledztwa do Poznania. Czekamy na uzasadnienie tej decyzji – powiedział dla Dziennika poseł Sylwester Chruszcz (brat tragicznie zmarłego samorządowca).

 

Rodzina i przyjaciele Pawła Chruszcza obawiają się, że prokuratura zmierza do umorzenia śledztwa w tak podejrzanej i dramatycznej sprawie. Wśród kwestii, które ich niepokoją jest m.in. to jak zabezpieczono niedopałki papierosów znajdujące się w miejscu, gdzie znaleziono ciało. Zostały wzięte bowiem do analizy tylko niektóre przypadkowe niedopałki, a nie przebadano ich wszystkich oraz nie sprawdzono na nich obecności DNA różnych osób.

 

Jak podała Gazeta Wrocławska, według ujawnionych ustaleń, wyniki badań toksykologicznych wskazują na brak substancji psychoaktywnych w organizmie zmarłego. Wykryto natomiast obecność promila alkoholu. Zdaniem prokuratury legnickiej wiąże się to z faktem, że znaleziona miała zostać w samochodzie lidera dolnośląskiej Endecji butelka Whiskey, a nagrania z monitoringu miały dowodzić, że zakupił on dzień wcześniej w jednym ze sklepów alkohol.

 

Pojawiają się jednak kolejne pytania i wątpliwości, a jak wskazują bliscy Pawła Chruszcza, nowe ustalenia pogłębiają poziom skomplikowania całej sprawy. Dziennik Gazeta Prawna dotarł nawet do osoby, która jak się okazuje mogła jako ostatnia widzieć radnego przed śmiercią. Co skandaliczne w tej sytuacji, człowiek ten nie został nawet przesłuchany przez prokuraturę.

 

Mowa tu o znajomym Pawła Chruszcza z koła wędkarskiego, który był z nim dzień przed tragedią na łódkach. Co warte przypomnienia, przed rozegraniem się całego dramatu, Chruszcz zapraszał swoich kolegów, aby również w dniu kiedy doszło do tragedii pojechali z nim na łódki, jak również wysyłał mapki z lokalizacją skąd mają go odebrać. Jak się okazało, w tej właśnie okolicy odnaleziono później jego ciało.

 

Dziennik Gazeta Prawna zdołał nawet porozmawiać z tym właśnie kolegą Pawła Chruszcza, który rzeczywiście 30 maja był wraz z nim na łódkach.

 

– Nie wierzę w to samobójstwo do dziś. Paweł był pełen życia i optymizmu. Wszyscy, którzy znali Pawła wiedzą, że nie był samobójcą – wyraził swoją opinię ten właśnie znajomy.

 

Jak zaznacza mężczyzna, dzień przed zaginięciem głogowskiego samorządowca, nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedię. Obydwaj panowie umawiali się nawet na kolejny wypad nad wodę.

 

– Wiemy, jak człowiek się zachowuje, gdy coś go gryzie. Ucieka od ludzi, zamyka się w sobie. A Paweł taki nie był. Byliśmy nawet umówieni na następny wypad wędkarski. A tu szok! – Powiedział.

 

Jednak nie tylko kolega z koła wędkarskiego zaliczy się do grona osób, które powinny zostać przesłuchane przez prokuraturę, ale do tego jednak nie doszło.

 

– Nie rozumiem powodów, dla których odmówiono przeniesienia śledztwa do Poznania. Sprawa jest w legnickiej prokuraturze, choć mimo upływu trzech miesięcy nie rozwiano tylu niejasności. Nie przesłuchano wielu osób. W tym tej, z którą Paweł Chruszcz dzień przed śmiercią był na łódce – skomentował taki stan rzeczy Andrzej Radomski, będący przyjacielem zmarłego, a także byłym skarbnikiem powiatu głogowskiego. Również on nie został przesłuchany.

 

Wiele osób od dawna zadaje również pytania dotyczące samej akcji poszukiwawczej prowadzonej po zgłoszeniu przez żonę radnego jego zaginięcia. Została ona bowiem przerwana nocą, a jako oficjalny powód takiej decyzji podano rzekome złe warunki atmosferyczny. Ludzie obserwujący całą sprawę często zwracają jednak uwagę, że w tamtym czasie pogoda nie była zła. Poszukiwania wznowiono rano, jednak ostatecznie ciało zostało znalezione nie przez służby, a kibiców klubu Chrobry Głogów, którego zagorzałym fanem był również sam Paweł Chruszcz.

 

Kolejne pytania rodzi fakt, że w momencie odnalezienia zwłok, zmarły miał założone okulary, które zakładał on jednak głównie do czytania, a na rękach widać było ślady obrażeń. Wątpliwości dotyczą również noża lub nawet dwóch noży, o których mówi się, że zostały znalezione w okolicy słupa, na którym wisiało ciało Pawła Chruszcza. Rany na rękach zmarłego mogły powstać przy użyciu takiego właśnie ostrego narzędzia. Niektórzy tłumaczą, że mogło dojść do próby podcięcia żył za pomocą noża.

 

Kolejną tajemniczą kwestią jest temat samochodu. Najpierw auto miało być bowiem widziane w miejscowości Jerzmanowa. Tam właśnie podjęto początkowo poszukiwania. Później jednak pojazd miał zostać odnaleziony… w innym miejscu, a dokładniej w gminie Pęcław. Tam właśnie znaleziono ciało zaangażowanego społecznie endeka.

 

Przy tak wielu znakach zapytania i tajemnicach, prokuratura stoi na stanowisku, że wciąż prowadzi czynności i stara się wszystkie doniesienia analizować. Oprócz badań toksykologicznych, podjęto też takie kroki jak np. sprawdzenie zapisów monitoringu z trasy, którą prawdopodobnie przemieszczał się przed śmiercią radny.

 

– Czynności te nie dostarczyły dowodów mających tak istotne znaczenie dla śledztwa, że mogłyby przyczynić się „przełomu” – stwierdził prokurator Harasimiuk.

 

Co również niepokojące, pomimo upływu kolejnych miesięcy nadal nie została ustalona konkretna godzina zgonu. Przyczynić się do określenia jej dokładnie mają uzyskane informacje na temat warunków atmosferycznych w dniu, w którym doszło do tragedii.

 

Przesłuchiwani są kolejni w tej sprawie świadkowie. Również były wiceszef CBA Maciej Wąsik, z którym Paweł Chruszcz miał umówione w Sejmie spotkanie został przesłuchany. Fakt jednak, że nie przesłuchano jeszcze m.in. osoby, która mogła widzieć zmarłego jako ostatnia ze znajomych, budzi poważne wątpliwości co do działań prokuratury w tak poważnej sprawie.

 

 

Źródło: Gazeta Wrocławska ; Dziennik Gazeta Prawna ; dziennik.pl

 

 

Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych to organizacja skupiająca kombatantów walczących niegdyś z totalitarną władzą o wolną Polskę oraz spadkobierców i kontynuatorów tradycji narodowego podziemia, dlatego też struktury związku łączą kilka pokoleń.

 

Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych podejmuje różnorakie działania i inicjatywy mające na celu utrzymywać tradycje oraz pamięć o dokonaniach żołnierzy narodowego podziemia. Organizacja działa od 25 marca 1990 roku. W strukturach związku zrzeszeni są oprócz kombatantów Narodowych Sił Zbrojnych, także m.in. dawni żołnierze Narodowej Organizacji Wojskowej, Związku Jaszczurczego, a także Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W funkcjonowanie struktur związku włącza się także wielu młodych ludzi zafascynowanych życiem i walką narodowego podziemia.

 

W działania Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych od lat angażuje się też poseł Sylwester Chruszcz, będący prezesem stowarzyszenia Endecja. Uczestniczył on m.in. w pracach, których owocem było wpisanie NSZ, podziemia narodowego, a także historii obozu narodowego do podstawy programowej nauczania historii w szkołach publicznych. Poseł Chruszcz był też zaangażowany w doprowadzenie do uchwalenia przez aklamację przez Sejm RP uchwały stwierdzającej w imieniu całego narodu polskiego, że Narodowe Siły Zbrojne dobrze zasłużyły się Ojczyźnie.

 

W dniu wczorajszym odbyło się Walne Zebranie Członków Okręgu Szczecin ZŻNSZ, w którym udział brał m.in. prezes zarządu głównego ZŻNSZ Karol Wołek. Przy tej okazji, lider Endecji poseł Sylwester Chruszcz został wyróżniony przez Prezydium Zarządu Głównego związku medalem pamiątkowym z okazji 75-lecia Narodowych Sił Zbrojnych. Było to wyróżnienie za dotychczasową działalność.

 

 

Dobrze, że zarówno dojrzali, jak i młodzi ludzie w naszym kraju włączają się w działania mające utrzymywać pamięć, jak również tradycje narodowego podziemia. Tym bardziej cieszy ten fakt, kiedy widzimy także w sejmie osoby, którym ideały te nie są obojętne. Gratulujemy!

 

 

Źródło: Facebook ; Wikipedia

Ostatnio informowaliśmy o zmianach jakie zaszły w strukturach stowarzyszenia Endecja. Prezes tego ugrupowania poseł Sylwester Chruszcz wystosował nawet list do członków i sympatyków Narodowej Demokracji, którego treść można również znaleźć na naszej stronie. Jak jednak widać, także młodzieżowa część endeckiego środowiska aktywnie działa.

 

Jednym ze sztandarowych projektów tej patriotycznej organizacji jest Akademia Młodej Endecji. W jej ramach, młodzi ludzie chcący aspirować do bycia elitą odpowiedzialną na różnych płaszczyznach za rozwój naszego państwa, zjeżdżają się by wspólnie uczestniczyć w wykładach, warsztatach oraz dyskusjach przynoszących im przydatną wiedzę. Poruszane są wówczas tematy z zakresu nie tylko polityki, ale też innych dziedzin, które interesują tych zdeterminowanych do działania dziewczyn i chłopaków. Przedsięwzięcie to określane jest jako „kuźnia elit”.

 

Tym razem młode osoby związane z Narodową Demokracją spotkały się w Krakowie. Ten letni zjazd zorganizowały władze Młodej Endecji na czele z prezesem Michałem Barnasiem. W sobotę zajęcia tej edycji AME poprowadziły tam: dr Marta Cywińska, Sławomir Pszenny oraz Jacek Kamiński. Młoda Endecja obchodziła przy tej okazji 2. urodziny swojego istnienia.

 

Pisarka, dziennikarka, poetka oraz tłumaczka dr Marta Cywińska to osoba od wielu lat zaangażowana w środowisko narodowe. Opowiadała ona młodym ludziom o tym jak sama niegdyś rozpoczynała działalność endecką oraz swoich spostrzeżeniach na temat konieczności zaangażowania zarówno kobiet, jak i mężczyzn w kreowaniu pomyślnej przyszłości dla kolejnych pokoleń. Prelegentka opowiadała również w interesujący sposób o swojej książce „Spory niegdysiejsze, spory dzisiejsze”, w której na różnych przykładach zarówno z czasów obecnych, jak i przeszłych opisuje rolę prawicowej rodziny w społeczeństwie.

 

Młode endeczki i endecy mogli wymienić się spostrzeżeniami z panią doktor, a także na bazie jej doświadczeń dowiedzieć się czym kierować się oraz w jaki sposób angażować się społecznie jako Młoda Endecja. Dr Marta Cywińska zwróciła uwagę na fakt, że niestety prawdziwe polskie elity obecnie są pochowane w często zbiorowych mogiłach, a także zmuszane były do wyemigrowania poza granicę Polski w dawnych czasach. To właśnie powinno być motywujące dla naszej młodzieży, aby nasza Ojczyzna znów miała ludzi mogących odpowiedzialnie kierować polskim państwem, a także samemu rozwijać się w swojej dziedzinie.

 

Po tym spotkaniu, przedstawiciele Młodej Endecji biorący udział w zajęciach wysłuchali oraz porozmawiali z prezesem warmińsko-mazurskich struktur Endecji Sławomirem Pszennym. Jest on radnym Działdowa, zaangażowanym zarówno w sprawy lokalne, jak i też endeckie środowisko.

 

Lider warmińsko-mazurskiej Endecji podzielił się ze swoimi młodszymi koleżankami i kolegami wiedzą na temat tego jak rozwiązywać problemy dotykające mieszkańców w danym regionie oraz angażować się w lokalne sprawy. Omówił on poszczególne metody wpływania na otaczającą nas w naszych małych ojczyznach rzeczywistość.

 

Młoda Endecja jako jeden z celów swojego funkcjonowania stawia sobie zajmowanie się kwestiami oraz kłopotami lokalnych społeczności. Dlatego taka wiedza z pewnością przełoży się na praktykę działań tych młodych patriotów. Sławomir Pszenny życzył słuchaczom wytrwałości oraz pomyślności dalszym życiu osobistym, ale też wytrwałości w dalszej działalności. Zdaniem radnego bowiem, te dwie sprawy tym bardziej przynoszą sukcesy, jeśli obydwie są uporządkowane.

 

W ramach sobotniego zjazdu AME, ze słuchaczami spotkał się również Jacek Kamiński z zarządu głównego Endecji, będącego równocześnie prezesem krakowskich struktur stowarzyszenia. Jest on wieloletnim działaczem środowisk patriotycznych już od czasów komunizmu. Jest także wnukiem żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych.

 

Wraz z Jackiem Kamińskim, uczestnicy letniej szkoły AME omówili plany na kolejne miesiące oraz konieczne zmiany, które muszą nastąpić wewnątrz struktur stow. Endecja, aby móc sprawniej realizować podejmowane działania.

 

Jak mówił Jacek Kamiński, władze Endecji już realizują ambitne plany na kolejne działania, związane m.in. ze 100-leciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Zarząd główny ma także duży nacisk kłaść na aktywowanie w działaniu oraz rozwój swoich młodych działaczek i działaczy.

 

Prezes Młodej Endecji Michał Barnaś, również podkreślał to jak ważne jest, aby działalność w Endecji przynosiła młodym ludziom szansę na rozwój samego siebie oraz dobry start w drodze życiowej jaką każda osoba sobie przyjmuje ze względu na swoje pasje oraz kierunek nauczania. Lider ME podkreślał, że aspirując się i czytając popularnych publicystów czy też myślicieli endeckich, należy dbać o to, by to osoby angażujące się w Akademię Młodej Endecji, mogły stawać się elitą w różnych branżach czy dziedzinach.

 

 

 

 

Młoda Endecja zapowiada dalszy rozwój projektu i zachęca kolejne osoby do zaangażowania. Jak podkreśla Michał Barnaś, w strukturach ME każda młoda osoba zgodna z ideami Romana Dmowskiego i Narodowej Demokracji może znaleźć aktywność dla siebie.

 

W ostatnim czasie, wewnątrz stowarzyszenia Endecja zaszły zmiany personalne oraz przebudowa struktur. Efektem tego była m.in. zmiana prezesa na posła Sylwestra Chruszcza oraz tymczasowe spowolnienie działań ugrupowania. Teraz jednak ta narodowa organizacja wraca do regularnych zdecydowanych działań.

 

Poseł Chruszcz to osoba, która zdołała wprowadzić do programu nauczania w szkołach przekazywanie wiedzy na temat Narodowych Sił Zbrojnych, Romana Dmowskiego oraz Narodowej Demokracji. To dzięki niemu również wpisano w treść uchwały na 100-lecie niepodległości naszej Ojczyzny również inne osoby oprócz marszałka Józefa Piłsudskiego, które przyczyniły się do przywrócenia nam wolnej Polski.

 

W obecnym czasie poseł Sylwester Chruszcz przeprowadza przez legislację swój projekt dotyczący nazw miast na tablicach przy autostradach. Chce on bowiem, aby dawne polskie miasta były zapisane na nich w języku polskim. Udało mu się też doprowadzić do tego, aby na terytorium Niemiec, nazwa miasta Szczecin, zapisywana była na takowych tablicach w naszym ojczystym języku.

 

Pochodzący z Głogowa poseł nie zapomina również o roli jaka mu przypadła w ramach prowadzenia Endecji. W ostatnim czasie pomógł zorganizować swoim młodszym kolegom kolejną, odbywającą się w dniu dzisiejszym Akademię Młodej Endecji, a także przygotowuje się wraz z pozostałymi członkami stowarzyszenia do obchodów Święta Niepodległości.

 

W ostatnich dniach za pośrednictwem internetu, wystosował on do działaczy oraz sympatyków Endecji list, w którym tłumaczy jak dużą rolę w środowisku narodowo-demokratycznym zawsze odgrywało myślenie stawiające jako priorytet interes narodowy oraz cierpliwość. Poniżej prezentujemy treść listu skierowanego do endeckich działaczy.

Koleżanki i koledzy.
Jak wszyscy wiemy w naszym stowarzyszeniu w ostatnich miesiącach doszło do rozłamów i odejść. Ten stan rzeczy doprowadził do przejściowego paraliżu naszego stowarzyszenia. Polityka należy do jednej z najtrudniejszych aktywności w jakie ludzie się angażują.
Nie wszyscy, którzy podjęli się trudu przewodzenia naszemu stowarzyszeniu potrafili wywiązać się z przyjętych na siebie obowiązków i nie wszyscy w równym stopniu zrozumieli na czym polega endecka droga. Z drugiej strony wszystkie środowiska polityczne – również i te z międzywojnia, tragicznego czasu II Wojny Światowej oraz okresu komunistycznego przechodziły przez takie chwile próby. Owe próby właśnie jako pierwsze udowadniają, czy ci, którzy zebrali się pod tym sztandarem potrafią dojrzeć do wspólnej pracy, wspólnego wysiłku, czy rzeczywiście dostrzegają wspólną wizję oraz cel?
Niestety, nasza natura jest ułomna i często niestety się zdarza, że źle pojęte dobro osobiste stawiane jest powyżej dobra własnego środowiska politycznego. Wzrastanie w polityce zawsze wiąże się z dojrzewaniem osobistym oraz środowiskowym. Tylko tam, gdzie poczucie wspólnych wartości jest rzeczą nadrzędną kryje się szansa na realną zmianę rzeczywistości.
Jak wszyscy dobrze wiemy w tym roku mija stu letnia rocznica odrodzenia naszej państwowości. Narodowa Demokracja zawsze była solą polityki polskiej i nawet wówczas kiedy inne obozy polityczne kierowały nawą państwa. Wkład narodowych demokratów w rozwój naszej państwowości należy do najbardziej znaczących.
Nie byliśmy i dziś nie jesteśmy marginesem polityki polskiej. Wciąż wywieramy na nią znaczący wpływ, wiele naszych od lat podnoszonych postulatów programowych staje się obecne w polityce państwa. W istotny sposób kształtujemy opinię w mediach społecznościowych, choć jednocześnie należy stwierdzić w tym zakresie duży niedosyt.
Z historii polityki polskiej wystarczy przywołać całą plejadę znamienitych postaci zaczynając od Jana Ludwika Popławskiego, Romana Dmowskiego, braci Grabskich, Stanisława Piaseckiego – luminarza polskiej kultury, a następnie Adama Doboszyńskiego, Romana Rybarskiego po współczesnych nam: Wojciecha Wasiutyńskiego, Wiesława Chrzanowskiego i wielu, wielu innych, nie ma tu miejsca aby ich wszystkich wymienić. Obecnie to osoby ze środowisk wywodzących się z Młodzieży Wszechpolskiej, Marszu Niepodległości, Myśli.pl, Prosto z Mostu, Polityki Narodowej i innych.
Każda już z sześciu generacji nawiązującej do ruchu narodowo demokratycznego – wszechpolskiego ma już własny wkład w budowę Państwa Polskiego. Narodowa Demokracja 2.0 została powołana jako projekt polityczny którego zasadniczym celem jest skupienie wokół tej idei, endeckiej szkoły myślenia, ludzi i środowisk społecznych, dla których nasz Naród jest centralną wartością ich życia. W stulecie odrodzenia państwa polskiego A.D. 2018, nie stoimy na początku drogi, ale należymy do sztafety tych, którzy już zdążyli wnieść po małej cegiełce w budowę Wielkiej Polski. Wielu naszych członów i sympatyków ma bardzo bogaty dorobek pracy politycznej, społecznej i zawodowej na rzecz państwa i ruchu narodowego. Do naszych niezbywalnych celów należy zwalczanie obcych wpływów, obrona tradycji i kultury polskiej, poszukiwanie najlepszych dróg rozwoju i dobrobytu wspólnoty narodowej. Czas obecny stawia przed nami inne niż te, które towarzyszyły naszemu odrodzeniu się w 1918 roku. Dziś nie tyle jest bezpośrednio zagrożony byt naszej państwowości, ale stoimy wobec zagrożenia, które z każdym rokiem jest coraz bardziej widoczne, a wciąż pomijane w debacie publicznej.
Wyzwanie wynikające z depopulacji naszego narodu do debaty publicznej jest jedynie zasługą uporu i walki prawicy narodowej trwającej dłużej niż III RP. Grozi nam biologiczna i cywilizacyjna degradacja i to jest fakt, który ma miejsce tu i teraz, może się ziścić jeszcze w tym stuleciu. Należy mieć świadomość, że walkę o polską rodzinę przegrywamy nie tyle na poziomie ekonomicznym, ale przede wszystkim kulturowo-tożsamościowym. Bez zwycięstwa w wojnie kultur rodzina polska, a z nią Naród nie będzie wstanie utrzymać własnego rządu i bronić swych granic. Zwłaszcza w czasie zmiany układu geopolitycznego świata, gdy na naszych oczach słabną i rodzą się mocarstwa. Polskę trzeba zaprojektować na nowo, zapewnić jej bezpieczeństwo energetyczne, wprowadzić nowe technologie, uzdrowić naukę i media. Polak ma być właścicielem i gospodarzem we własnym kraju.
Siłą naszego wysiłku, w codziennej pracy kształtuje się nasza historia. Od naszych wyborów tych zasadniczych, ale i od takich jak wykorzystujemy każdy dzień zleży jaki rzeczywisty wkład wniesiemy w naszą przyszłości. ND 2.0 ma przed sobą przyszłość. A mamy prawo tak sądzić, gdyż poprzez wieloletnią pozytywistyczną pracę, niektórych naszych członków udowodniliśmy, że bez względu na okoliczności przeszkody, popełnione błędy i rozłamy nasza praca przynosi efekty. Nie są one oczywiście takie jakich oczekujemy, ale ruch endecko-wszechpolski nie stoi w miejscu. Od czasu rzezi Wyklętych, to dzięki naszej dotychczasowej aktywnej obecności jest nas obecnie coraz więcej. Jednak przed nami jest do wykonania wieloletnia i trudna praca, bez gwarancji na spektakularny sukces, po przez który niektórzy oceniają rzeczywistość i nasze wysiłki, sami stają się narzędziem destrukcji, wchodząc w rolę niesprawiedliwych sędziów. Przed nami zadania polegające na znalezieniu odpowiedzi na wyzwania XXI wieku w sakli wewnętrznej i geopolitycznej. Zobowiązani jesteśmy, kontynuować ten trud jaki towarzyszył naszym poprzednikom, zrozumieć czas współczesny, zdiagnozować siłę i słabości Polski, wskazać drogi w przyszłości. Dlatego zwracam się do Was o zaufanie, jedność i poparcie, a zwłaszcza pracę.
Z endeckim pozdrowieniem.
Prezes Stowarzyszenia Endecja
Poseł na Sejm Sylwester Chruszcz
Źródło: Facebook/@endecja

Jeżeli nowa inicjatywa ma być czymś więcej, niż kolejnym komitetem wyborczym, nie wystarczy zebrać i ogłosić jakiś  zbiór słusznych  haseł. W rzeczywistości wybranych przypadkowo, intuicyjnie uważanych za bardziej właściwe od innych. Taka rzecz jest mała i niegodna, ale jest przejawem typowego skundlenia moralnego składająca hołd tradycji naszego warcholstwa.  Ograniczenie własnej aktywności jedynie do public relations jest zwyczajnym oszukiwaniem siebie, własnego środowiska politycznego, a co gorsza przykładaniem ręki do oszukiwania sympatyków, do trwonienia polskiej  wiary i nadziei, do zabijania instynktu moralnego naszej wspólnoty. Jest to zdrada najgorszego gatunku, jeżeli jedynie dobro własne oraz osobista kariera i umysłowe lenistwo jest zasadniczym kryterium udziału we wspólnym dziele, w kreacji przyszłości.

 

Zamiast retrospekcji historycznej.      

Jeśli ktoś pod tym tytułem spodziewa się typowego manifestu politycznego, to się zawiedzie. Czasy pisania takowych dawno już odeszły do lamusa, a czytanie deklaracji ideowych i programowych nie należy do czynności oczywistych, nawet dla aktywnych uczestników życia politycznego. Jednak,  aby dana organizacja mogła celowo przetwarzać zastaną rzeczywistość powinna umieć  zrozumieć własny moment dziejowy, a z tym jak ukazują ostatnie dziesięciolecia polityki polskiej, nie jest najlepiej.  Nie jest, bo wchodzące na rynek polityczny nowe organizacje również, te wyprowadzające swój rodowód od ruchu narodowego – endecji, nie potrafią  w pełni zaistnieć w polityce polskiej. Dobrym przykładem jest historia kilku ostatnich lat RN-u, który od Marszu Niepodległości – zajęcia pierwszego miejsca pomiędzy środowiskami i organizacjami nazywanymi antysystemowymi przegrywa rywalizację z Pawłem Kukizem, nie wyciągając  z tej i innych porażek właściwych wniosków, poza jednym „więcej tego samego”.  W takim razie co czynić, aby po raz n-ty nie przeżywać  tego samego?

Należy zastanowić się nad celem tworzenia i angażowania się w Narodową Demokrację 2.0, trzeba  uświadomić sobie obecny moment dziejowy – jakie zjawiska i procesy: polityczne, kulturowe, społeczne i ekonomiczne tworzą obecny krajobraz – naszą bardzo niedoskonałą rzeczywistość i czy jest jeszcze miejsce w przyszłości dla Wielkiej Polski, co jest rzeczywistym, a nie jedynie emocjonalnie urojonym celem?

 

Pomiędzy końcem historii a teraźniejszością.

Podmiotem myślenia i pracy większości narodowych demokratów od początków  zdefiniowania się tego nurtu na kartach historii, była republika – Rzeczpospolita. Sama nazwa Narodowa Demokracja wprost do tego nawiązuje, łącząc fundament tożsamości z podmiotowym rozumieniem  dla kogo ma być endecja, a w przyszłości państwo polskie. Dzięki tej kotwicy nie udało się wepchnąć endecji  – ruchu narodowego  i jej następców do polityki totalnej w latach trzydziestych i w PRL-u.[1] Po prostu republika pojmowana jako organizacja narodu wypełniała wszystkie zasadnicze treści i wartości polityki polskiej. Polityka ta w zasadzie była przeciwna kierunkom ustrojowym jakie wówczas ukształtowały ostatecznie II Republikę Polską i powojenną totalitarną Republikę Ludową[2]. III Republika Polska jest tą rzeczywistością z jaką przychodzi się nam zmagać.  Od jej narodzin po współczesną dekadę zmiany jakie zaszły w Polsce oraz w świecie zmuszają do ponownego odnalezienia treści i drogi  w świecie polityki wielkich obszarów. W świecie, w którym jednoznacznie utożsamia się liberalną demokrację z republiką, jako jednym sposobem rozumienia systemu władzy, jaki może w niej istnieć, nadawać jej sens, jest wyjątkowym wyzwaniem. Pogląd ten pomimo tego, że z każdą kolejną kadencją liberalna demokracja, zmienia demokrację w cyrk, a republikę w coraz bardziej teoretyczną formą organizacji państwowej, wciąż wydaje się być żywa. Od niepodległości  1989 roku naszą Polską Republikę trawią  typowo polskie wiekowe zaszłości historyczne, choć walka o ich przełamanie trwa od 1918 roku i nadal  jest ona częścią naszej codziennej udręki, naszych dysfunkcji i zacofania, w dodatku opłaconego milionami ofiar cudzych wojen i emigracji[3]. Dodać do tego rachunku należy żywy spadek państwa postkomunistycznego neokolonialnego, a obecnie mentalnie podbitego przez obce bandery i znaki handlowe. Niestety na tym nie dość, musimy się też  mierzyć w coraz większym stopniu z narastającymi współczesnymi procesami rozkładu świata zachodniego i zjawiskami globalnymi takimi jak np.: postępująca depopulacja nardów na wszystkich kontynentach. Nasz naród zajmuje w tej dziedzinie niechlubną 213 pozycję na 220 badanych  wspólnot na świecie.  Promocja przez część wiodących sił świata zachodniego polityki półprawdy, w tym promocji  polityki przeludnienia i społeczeństwa otwartego ciągle wśród oświeconych znajduje poparcie. Zachodzące procesy  ekonomiczne rodzą  społeczne konsekwencje, między innymi poprzez stosowanie  na masową skalę nowych technologii komunikacyjnych przetwarzających niekorzystnie ludzkie relacje, a badania socjologiczne  dość jednoznacznie wskazują, że koniec naszego świata następuje w szalonym tempie i wywołuje wrażenie, że jest nieuchronny. Przegląd wszystkich podstawowych wskaźników  wskazuje, że od ponad trzech dekad proces ten przyspiesza. Nie dotyczy to jeszcze rynków finansowych, które doświadczyły na miarę dziejów wyjątkowego rozkwitu.   Mamy więc nasz koniec historii, choć inny niż wielu się spodziewało. Zachód umiera, a my z nim, choć jeszcze żyje jego siła ekonomiczna, ale jego  przemysł,  przewaga technologiczna i konkurencyjna  systematycznie znika we wszystkich globalnych procesach. Republikańska kultura polityczna będąca jednym z zasadniczych napędów rozwoju i siły nowożytnych narodów europejskich w coraz większym stopniu staje się bardziej miałka i cudaczna. Zaczyna sama z siebie tworzyć prawa i regulacje antyrepublikańskie. Obecnie przeważająca część liderów świata zachodniego poważnie dyskutuje i przeprowadza projekty społeczne i kulturowe, które jeszcze piętnaście – dwadzieścia lat temu byłyby  zbywane puknięciem się w czoło, a obecnie z całą powagą,  autorytetem instytucji państwa  i „nauki”, wbrew opinii większości są podstępnie przepychane i z całą konsekwencją wprowadzane w życie.  Ustawy o poprawności politycznej są narzędziem cenzury instytucjonalnej i autocenzury społecznej. Dotyczy to zwłaszcza elity i znacznej części klasy średniej. Natomiast dominująca propaganda konsumeryzmu ze strony biznesu i państwa jest owocem powszechnej tyranii polityki wzrostu gospodarczego. Ta pogoń za fałszywym bożkiem wzrostu PKB, zmieniło politykę w postpolitykę, nie skupiając się na rozwiązywaniu realnych problemów, a  jednocześnie uniemożliwia zauważanie  nowych zjawisk gospodarczych i społecznych. Zjawisk nieznanych jeszcze dwie dekady temu, które już przewróciły dotychczas rozpoznawaną ekonomię. Nie powinno więc dziwić, że popularyzacja nauki sprowadza się do „sprzedaży” nowinek, przeważnie zwyczajnych bredni i zabobonów, a wtórny analfabetyzm jest plagą na skalę społeczną, rodząc infantylizm światopoglądowy. Zdziecinnienie stało się  powszechnym zjawiskiem społecznym wykorzeniającym całe pokolenia z kultury narodowej i europejskiej, nie tylko tej przez duże K, ale i tej osobistej: dobre maniery przy stole, umiejętność zachowania się w miejscu publicznym, cmentarzu lub w parlamencie. Trzeba było ponad dziesięciu tysięcy lat rozwoju naszej kultury, aby pięć wieków temu chrześcijański Zachód wytyczył drogę rozwoju Ziemi, zbudował cywilizację, światową kulturę ducha. To również ta sama kultura w imię „wolności” podniosła patologie moralne do normy społecznej, odkrywając otchłań piekła zamierzchłych czasów ludzi pierwotnych w rewolucji francuskiej, a w swej konsekwencji  stworzyła politykę totalną poprzez zwycięstwo rewolucji bolszewickiej i faszystowskiej.  Przy czym nie chodzi zasadniczo o stosy pomordowanych, takich zdarzeń w historii niestety nie brakuje, ale o odrzucenie Boga, tradycji i kontrolę umysłu poprzez promocję „wolności” do antywartości[4], aż do dobrowolnego zaakceptowania zniewolenia jako normy. To wówczas narodziła się antyrepublika.

Obecnie nasza kultura europejska zarówno ta popularna i wysoka jest  wpychana  na powrót  w czasy wydawałby się już dawno przezwyciężone – człowieka cielesnego: zjeść, pochędożyć, wydalić, w nagrodę poleniuchować. Ten stan antykultury w imię praw człowieka reaktywuje kulturę zemsty, prawa siły i  humanistycznego terroru. Moda na tatuaże, talizmany i astrologię, która szerzy się niczym zaraza jest jak najbardziej widocznym znakiem – znakiem biblijnym o powrocie do korzeni, do jaskiń i na drzewa, do lęku przed istnieniem i przed sensem istnienia.  Nie wszyscy się jednak temu procesowi poddają.

 

Ostatnie wybory w USA z całą mocą ukazały skalę zmiany, jaka zaszła w państwie wzorcowej demokracji, w najpotężniejszej i najlepiej postrzeganej  republice świata zachodniego. Obecna  amerykańska praktyka wyborcza to między innymi: pieniądze od obcych państw, zewnętrzna i wewnętrzna agentura wpływu, oszustwa i kłamstwa wyborcze, niespotykana dotąd nagonka na niesłusznego kandydata i polaryzacja postaw wyborców „wszystko albo nic”, ukazuje nam jak rozkłada się amerykański związek republik i jak każda z nich, z osobna ulega entropi[5]. Agonia republiki, jej prawa, obyczaju i kultury politycznej jest wynikiem zmian zachodzących w jej strukturze społecznej, będącą konsekwencją procesów, jakie od dziesięcioleci zachodzą w gospodarce.  Jednym z najbardziej żywych fundamentów, organizacji wspólnoty i kultury  republikańskiej obok wiary, tradycji i zwyczaju,  jest to co socjologowie definiują jako klasę średnią, kastę wojowników, kapłanów i mędrców we wszystkich czasach historycznych, ludzie którzy stanowią republikę nawet w czasach monarchii absolutnych. Do niedawana klasę średnią Zachodu stanowili w przeważającej większości właściciele firm i farm rodzinnych, obecnie są nimi dobrze opłacani najemnicy, menedżerowie korporacji, biurokracji państwowej i samorządowej. Dziś, aby należeć do grona imperatorów, nie trzeba już mieć własnej gigantycznej fortuny, własnej fabryki snów, wojsk najemnych, jak w przypadku Rockefelera, wystarczy zasiadać w radach dyrektorów, zarządach wielkich korporacji, banków i koncernów medialnych, aby mieć wpływ na sprawy krajowe, a zarazem  globalne.  A zatem oligarchia, władza wybranych musi rosnąć w siłę. Dodatkowo  system ten wspiera  profesjonalizacja i komercjalizacja  kampanii medialnych, a zarazem polityki aktu wyborczego. Stosowanie metod nauk społecznych do kampanii politycznych sprowadzają wybory, a tym samym system polityczny do wizerunkowych plebiscytów, jednocześnie wykluczając debatę, fakty i rozsądek,  zastępując je „śledczym komentarzem postprawdy” podążającym za wskazanym celem, aby go skutecznie ochlapać łajnem.

 

Polityka polska i nasza republika jest częścią tego światowego zjawiska. Od dekady w naszym kraju obserwujemy jak karłowata republika jeszcze nie zdążyła dojrzeć, a już zmienia się w postrepublikę, współczesną republikę rzymską, w której jak dobrze wiemy obywatele wymienili swoje realne prawa  i zrezygnowali z wolności na rzecz igrzysk, żyjąc w przekonaniu, że taka transakcja nie miała miejsca. Już w PRL-u tego zjawiska w dużej mierze doświadczyliśmy. Jednak w historii nic dwa razy się nie zdarza. Dziś obserwujemy w Polsce, na Węgrzech w innych krajach europejskich przebudzenie, które wielu prawicowych polityków i ekspertów określa mianem kontrrewolucji. Sadzę, że w tradycyjnym rozumieniu tego słowa nie zachodzi taka zmiana tym bardziej, gdy bliżej przyjrzymy się „nowej” lewicy i prawicy. Należy zauważyć  narastającą polaryzację i coraz częstsze nawoływania do odrzucenia wyników wyborów, jeżeli werdykt jest niesłuszny.  Dzieje się tak poprzez wzbudzanie histerii przez „obiektywne” media i wpływowe ośrodki opiniotwórcze. Organizuje się wręcz działania  dążące do złamania obowiązującego  porządku ustrojowego, zarówno w USA, wcześniej na Węgrzech i u nas w Polsce. W 2017 roku jesteśmy światkami takiej gry o umysły i wolę Francuzów. Co takiego się dzieje, że samozwańczy obrońcy demokracji, odrzucają jej rezultat i prą do politycznej konfrontacji bez oglądania się na konsekwencje? Nawet starzy i doświadczeni politycy muszą nadążać za infantylnymi zwolennikami, aby mieć poczucie wpływu na bieg spraw. Tak właśnie rozpoczyna się również w Polsce agonia III Republiki. Należy uwypuklić zasadniczy wniosek, miałaby ona swoje miejsce, nawet wówczas gdyby III Republika  nie była obarczona grzechem Okrągłego Stołu, a raczej zdradą Lecha Wałęsy, a to oznacza, że nieustanne odwoływanie się do tego wydarzania zasłania nam teraźniejszość i nadchodzącą przyszłość.

 

Republika  upomina się o swoje prawa.

Jednym z kolejnych i ważkich objawów agonii republiki jest stopień agresji politycznej, przemocy medialnej, a w konsekwencji pauperyzacji kultury społecznej  i prawnej – instytucjonalnej,  w wyniku tzw. tyranii praw mniejszość. Tyrania prawa mniejszości czerpie swoją bieżącą siłę z mediów, które w pogoni za sensacją i w wyścigu o przyciąganie uwagi widzów koncentrują się na nieszczęściach jednostek, jednocześnie podsuwając proste recepty na rozwiązywanie ukazywanych patologii lub niesprawiedliwości. Dodatkowo idąc za głosem swoich sponsorów lansują obraz prześladowanych kobiet, dzieci, homoseksualistów, ostatnio ofiar wojen i migracji ekonomicznej, tak jakby nic więcej na świecie się nie działo. Jednocześnie uniemożliwiając podejmowanie racjonalnych decyzji władzom politycznym, aby zapanować nad rozrastającym się nieszczęściem.

Z drugiej strony pozyskiwanie głosów wyborczych wytwarza system tworzenia polityk systemowych mających chronić całe grupy społeczne wobec niewydolności rynku, instytucji prawa i administracji    w zamian za głosy wyborcze na określone komitety. Narastające kryzysy społeczne wywoływane przez rewolucyjną przemianę dotychczasowej industrializacji są skutkiem nieustannego poszukiwania przewagi konkurencyjnej, a więc nieustannej rotacji miejsc pracy i zamieszkania. Wówczas naturalnie pojawia się presja na politykę komplementarności mającą zabezpieczać potrzeby obywateli (gdyż rodzina pokoleniowa się dyslokuje), zwłaszcza kiedy rośnie świadomość, że jesteśmy ofiarami obowiązującego modelu gospodarczego, działającego od wielu dekad zgodnie zasadą „zyski prywatyzujemy, straty nacjonalizujemy”.[6]  Zmiany jakie do tej pory zachodziły w gospodarce  wyrzucały całe rodziny, wsie i miasta poza główny nurt życia. W ostatniej dekadzie w całym zachodnim świecie doczekaliśmy się pokolenia, dla którego „szklany sufit” pojawił się już po skończeniu szkoły, przy jednoczesnej utracie pracy przez osoby 50+ i braku możliwość  podjęcia innej pracy dającej utrzymanie. Prócz presji ekonomicznej – presja światopoglądowa mediów głównego nurtu oraz kampanii marketingowych ukazujących idealnych ludzi w bardzo atrakcyjnych okolicznościach, wsparta wizją dobrobytu bez hamulców moralnych w otoczeniu popkultury propagując tezę, że oczekiwany dobrobyt jest nagrodą w zamian za odrzucenie własnej tożsamości, staje się w istocie  deprawacją  osobistego rozwoju w opozycji do urojonego w rzeczywistości awansu społecznego i materialnego (transformacja ludzi w lemingi). Przeciwstawienie się tej presji przy pomocy tradycyjnych republikańskich środków komunikacji i kontroli, czyli za pomocą wolnych mediów czy kartki wyborczej, w praktyce staje się w coraz większym stopniu fikcją. Doprowadza to do sytuacji, w której agresja jest jedyną czytelną i zauważalną reakcją na tle „tolerancyjnego” bajdurzenia o dostępnym dla większości dobrobycie. Tymczasem kryzys rynków finansowych, ratowanie banksterów i ich banków kosztem podatników – budżetu państwa i ich klientów, obnaża komu służy liberalna demokracja – państwo, a najazd imigrantów ukazuje nie tylko teoretyczność i brak sprawczości republiki, ale w dodatku represjonuje tych, którzy wiedzeni zdrowym instynktem samozachowawczym protestują. W nagrodę za demokratyczny sprzeciw i republikańską postawę są wykluczani z przestrzeni publicznej.

 

Oba te zjawiska zostały wydobyte na powierzchnię przez stadionowe walki  kiboli. Stadionowe burdy, uliczne starcia z policją w wielu krajach Europy od dawna wskazywały na to, że jest inaczej niż saga     o prawdziwym życiu snuta w mediach głównego nurtu. Nie przypadkiem kibole, w miarę upływu czasu swoje zainteresowania przerzucili z klubów na poszukiwanie swej godności i tożsamości wyrażającej się również w formach cywilizowanych i altruistycznych. To kibole, jak pokazała ostatnia dekada, przebili się do mediów i ujawnili  dwa związane ze sobą zjawiska. Walkę o własną tożsamość  i agresję jako odpowiedź na obowiązującą tolerancję, na brak ekonomicznej przestrzeni.  Niestety dopiero  wybuch wojny ukraińsko – rosyjskiej zakwestionował postpolitykę w Zachodnim świecie. Polityka musiała więc wywrócić „politykę ciepłej wody w kranie” i  sukcesu europejskich wartości dobrobytu.

W Polsce pierwszym bardzo widocznym objawem narastającej walki o tożsamość był rosnący od około 2010 roku kult rotmistrza Pileckiego i Żołnierzy Wyklętych (Niezłomnych).  Marsz Niepodległości, który rząd Tuska od pierwszych masowych obchodów usiłował uśmiercić przy pomocy mediów, prowokacji policji i aresztu prewencyjnego nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.  Ten „faszystowski” Marsz  zaczął realnie przemieniać świadomość i ponownie odkrywać polską wspólnotę w przestrzeni politycznej. Ostatecznie prezydent Komorowski, w swoim stylu, podjął się  kontrakcji na rzecz ucywilizowania i przechwycenia kultu Żołnierzy Wyklętych i obchodów święta niepodległości, używając do tego celu czekoladowego orła, z którego do dziś śmieje się cała  patriotyczna Polska. Reakcją na tę postrepublikę podobnie jak na Węgrzech, były niejako przypadkiem wygrane wybory prezydenckie Andrzeja Dudy z Prawa i Sprawiedliwości.  O zwycięstwie Zjednoczonej Prawicy w 2015 prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego, zdecydował narastający sprzeciw wobec abdykacji państwa, szerzącego się dyletantyzmu ośrodków władzy i obojętność elit politycznych wobec narastających problemów w polityce krajowej. Istotnym czynnikiem była również zasadnicza treść kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości, która w głównym swym nurcie była endecka.

 

Równocześnie  zwycięstwo wyborcze Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku stało się katalizatorem mobilizującym środowiska polityczne, społeczne i celebryckie reprezentujące tzw. stronnictwo „białej flagi”. Przyjęło ono strategię wywrócenia nowego  rządu i zatrzymanie realizacji jego programu pod hasłami konieczności naprawy błędu wyborczego – swoistej pomyłki, która może zniweczyć osiągnięcia obozu demokracji i postępu – obozu nihilizmu moralnego i państwowego. Momentem najbardziej krytycznym jak do pory był „ciamajdan”, powiązany za międzynarodową akcją w unijnych strukturach realizowany od 16 grudnia 2016 roku w naszym parlamencie. Celem było wyłącznie Sejmu z systemu władzy, aby doprowadzić do przedterminowych  wyborów. Na szczęście, ta żałosna kampania okazała się nieudana. Jednak uświadomiła wszystkim uczestnikom życia politycznego, że okupacja Sejmu przez jakąś mniejszość przy poparciu zagranicy i relatywnie wysokim poparciu  w kraju, może być skuteczną drogą do zakwestionowania wyniku wyborczego, ale też może prowadzić do przejęcia władzy bez procedury wyborczej. Jest tylko kwestią czasu i okoliczności, kiedy ten scenariusz ponownie  zostanie uruchomiony.  

 

W wyniku wymiany pokoleniowej i narastających konsekwencji budowy społeczeństwa otwartego, powoli zanika podział, postkomuniści kontra Solidarność. Rodzi się nowy: między Europejczykami – czyli oświeconą, wykształconą, demokratyczną i tolerancyjną opinią publiczną z dużych miast a typowym ciemnym tubylczym ludem, niewykształconym, ksenofobicznym, leniwym i katolickim zaściankiem. Ten kwantyfikator jest tak długo prawdziwy jak długo lemingi są poddane dominującemu ciśnieniu medialnemu. W tym miejscu dotykamy kwestii procesu rodzenia się nowego  podziału ideowego.  Nie powstaje on w wyniku świadomego wyboru dokonywanego przez  tzw. słoiki, w wyniku przekonania ich  do nowych  idei,  ale dokonuje się poprzez odcięcie się  przyszłych lemingów od swych korzeni, od rodzinnych domów i tradycji, z których pochodzą. Wystarczy przekonać młodych, aby zrezygnowali z niedzielnych Mszy św. To wystarczy, aby w większości wsiedli do pociągu Owsiaka, aby uwierzyli, że należą do nowego lepszego świata i od zawsze są z miasta, z korpo, że są lepsi. Chcąc nie chcąc, tym sposobem  sami stają się ofiarami, a zarazem zwolennikami antyrepubliki i gejfaszyzmu.

 

Jedną z zasadniczych konsekwencji tej przemiany jest objawiająca się w coraz większym stopniu  dezintegracja wspólnego kodu kulturowego, która jest konsekwencją odrzucenia Boga jako centralnego punktu odniesienia i patriotyzmu jako nieuzasadnionego ograniczenia, kiedy Europa ofiaruje dobrobyt i status. W ten sposób rodzi się wiara, że „polskość da się oderwać od katolicyzmu..”[7] i nic się nie stanie, bo w ich subiektywnym odczuciu tak właśnie jest. Czym zatem ma być Polska bez katolicyzmu, bez patriotyzmu, a zarazem bez komunizmu?

 

W coraz mniejszym stopniu umiemy się komunikować między sobą. Więzi między pokoleniami nie umiała do końca zerwać komuna, choć prowadziła przez całe dziesięciolecia  konsekwentną politykę wynaradawiania. Niestety wbrew wielu opiniom poczyniła wielkie postępy. Dlatego nowe idee, zwłaszcza liberalizm przyniesiony zza oceanu wraz z powiewem wolności,  tak szybko mógł się rozwinąć do roli idei wiodącej. Najjaskrawszym publicznym przykładem obcości polskiego kodu kulturowego są publiczne wypowiedzi polityków Nowoczesnej, często PO. Symptomatyczne jest dla nich powoływanie się na bycie w Europie, w  Unii i traktowanie instytucji międzynarodowych jak własnych, krajowych, wyrażające się między innymi w nawoływaniu rządu RP do przyjmowania międzynarodowych deklaracji przez aklamację[8]. Innym przykładem co jakiś czas są wypowiedzi, na tematy dotyczące historii Polski lub funkcjonowania państwa. Okazuje się, że znajomość elementarnych faktów z  historii i kultury polskiej na poziomie szkoły podstawowej jest dla wielu zbyt trudna. Również  niewiele mają do powiedzenia na konkretne tematy, szczególnie w dziedzinach, w których należy podjąć się obrony istotnych interesów państwa, czy postawienia się wobec zakusów państw naszej bliskiej zagranicy. Negatywne skutki społeczne, kulturowe i ekonomiczne globalizacji są przez nich traktowane jako uzasadnione koszty rozwoju i postępu. Na kontrargumenty odpowiadają epitetami, emocjami i agresją przy jednoczesnym opowiadaniu piramidalnych bzdur powołując się na tzw. prawa rynku.[9] Emocja zamiast merytorycznego argumentu.                                        Zamyka to drogę do rzeczowej debaty, nikt nikogo nie słucha, nawet prywatnie. Rodzi to agresję i histerię napędzaną przez media i Internet. W ten sposób spór polityczny przeradza się w nieustającą burdę uliczną. Walczą ze sobą już nie obozy polityczne, a dwa „plemiona”. Jedno mówiące językiem polskim, drugie raczej  narzeczem polskim. Tym samym sens wspólnoty narodowej i państwowej jest poddany procesowi erozji i rozmyciu. Walka o umiędzynarodowienie Polaków (w Europie dotyczy to wszystkich nacji) ma również krytyczny wpływ na reinterpretowanie systemu republikańskiego, nie chodzi tylko o to, że obóz europejski przegrał wybory przez pomyłkę, w wyniku błędu, ale przede wszystkim o to, że nie ma zgody na rzeczowy język, na konkurencyjny program, na inną wizję Polski, niż ta, która jest w rzeczywistości surogatem samej siebie. Jest państwem teoretycznym, jest antyrepubliką, a na to zgody być nie może.

 

Suwerenność, a republikańska  podmiotowość.

Niewątpliwie III RP jest państwem niepodległym z własnym rządem, pochodzącym z wewnętrznego procesu politycznego. Natomiast architektura finansowa – gospodarcza nie jest w pełni polska. W praktyce oznacza to działanie systemu, który nie można zgodnie z tradycyjną miarą dziewiętnastowieczną określić jako w pełni suwerenny. Poprzez ustrój ekonomiczny władza publiczna – rząd, parlament i sądy podlegają rozlicznym ograniczeniom i koniecznościom mających swe źródła poza granicami republiki. Drugim elementem wywierającym stały wpływ na bieg spraw ma obecnie obowiązujący ustrój republiki zbudowany na zasadzie autonomiczności instytucji organizacji państwowej. Pierwszym i najbardziej dobitnym przykładem jest zasada organizacji działania rządu, który składa się z niezależnych ministerstw, na ogół realizujących samodzielne polityki sektorowe.  Głośnym przykładem z ostatnich lat są zagraniczne zakupy technologii i systemów militarnych czy informatycznych, kosztem krajowej gospodarki i nauki. Przy czym bardzo wielu ekspertów i polityków uważa taki stan rzeczy za pożądany, choć nie wszyscy są gotowi przyznać to publicznie. Dzieje się tak za sprawą najsilniejszych grup interesów – niekoniecznie zagranicznych. W dużej mierze odpowiedzialność za ten stan jest wynikiem przyjętej dość powszechnie filozofii rządzenia – pojmowania sensu sprawczości polityki państwa, tzw. państwa minimum. Każda jednostka organizacyjna państwa realizuje własną politykę skupioną na zabezpieczeniu swojego budżetu i zakresu władzy, względem innych instytucji bez oglądania się na ważny interes publiczny.          Dynamiczna rzeczywistość polegająca na permanentnej zmianie domaga się polityk specjalistycznych – sektorowych, ale pojmowanych w sposób komplementarny w ścisłym powiązaniu z innymi politykami sektorowymi oraz elastycznego podejścia. Inaczej instytucje nie mogą działać dla dobra wspólnego, a państwo jako organizacja zatraca własny sens.  Przyjęte rozwiązania ustrojowe, jak i szczegółowe, są wynikiem przestarzałego systemu myślenia. Są konsekwencją braku naturalnej strategii rozwoju i projekcji siły sprawczej. Naturalna rynkowa  strategia rozwoju czerpie swój napęd  i kierunek z sumy decyzji biznesowych, które między innymi pochodzą z ograniczeń historycznych, kapitałowych, technologicznych, prawnych, społecznych, a przede wszystkim warunków konkurencji na rodzimym, międzynarodowym rynku i państwowej polityki wsparcia – kierunku rozwoju. Te ograniczenia wyznaczają tempo i bieżący horyzont zmiany. Aby polityka państwa stała się komplementarną wyznaczającą świadomy kierunek  rozwoju, system polityki wewnętrznej musi wynikać z procesu ucierania się decyzji pomiędzy wszystkimi grupami interesu republiki. Ten proces, jeżeli ma w naszych warunkach doprowadzać do efektu synergii, potrzebuje kompetentnej i spójnej polityki gospodarczej rządu, świadomości celu. Podmiotem prawa gospodarczego w Polsce są firmy krajowe i zagraniczne zarejestrowane w Polsce oraz rezydenci. W związku z tym w zależności od łańcucha powiązań biznesowych, np. kupujący – sprzedający oraz konkurencji pomiędzy branżami artykułowane są rozmaite interesy. Część z nich służy zagranicznym inwestorom, część rodzimemu kapitałowi. Zatem, jeżeli istotna część polskiego biznesu jest uzależniona od obcego kapitału, technologii, zbytu lub zakupu inaczej postrzega suwerenną politykę państwa, od tych firm, których biznes jest wyłącznie krajowy. Uwzględniając dodatkowo konieczności finansowe budżetu państwa, gwarancje bezpieczeństwa finansowego gospodarki, wojskowego i energetycznego, dostępu do zagranicznych rynków zbytu, oczywistym staje się przymus respektowania obcych interesów w wewnętrznym systemie republiki. Unia Europejska jest jedną z tych instytucji międzynarodowych regulacji, bez których nie może funkcjonować polityka polska, ani tym bardziej jej organizacja – państwo na obecnym poziomie, gdyż około 55% środków koniecznych do utrzymania płynności finansowej pochodzi od kapitałów transgranicznych.  Oznacza to, że o ile państwo mamy niepodległe, to już polityka wewnętrzna ani zagraniczna, nie mogą być w pełni suwerenne w starym sensie tego słowa. Ten paradygmat jest obecnie typowy również dla państw od nas silniejszych i większych. Bez wątpienia jest to konsekwencja amerykańskiej polityki wielkich obszarów, bardzo dobrze to widać w Republice Francuskiej, Republice Federalnej, Federacji Rosyjskiej, a nawet w Stanach Zjednoczonych czy Chinach. W związku z tym jesteśmy postawieni wobec wyzwania, jak w państwie  o ograniczonej suwerenności  ma się realizować  podmiotowa polityka,  jak odzyskać republikę?

 

Jeżeli instytucje państwa, jego system prawny podlegają rozlicznym ograniczeniom, a niepodległość jest między innymi kwestią międzynarodowego konsensusu i rozwój gospodarczy w dużej mierze oparty jest na zagranicznych inwestycjach oraz technologiach, to polityka polska jest pozbawiona swoich naturalnych sił napędowych i podmiotowych źródeł decyzji. Wykorzystując jednak w sposób świadomy swoje zasoby i dotychczasowe osiągnięcia należy wyodrębnić te miejsca i obszary, w których istnieje naturalna suwerenność i należy ją rozwinąć – przekształcić w silę poprzez zmianę przede wszystkim jakościową. Podstawą żywotności każdej zakorzenionej wspólnoty jest chęć  poszukiwania lepszego życia. Przy czym nie należy tej kategorii utożsamiać jedynie z ekonomią i materialnym dobrobytem, bo ekonomiczny sukces można indywidualnie osiągnąć i pod obcą banderą. Siła tkwi w duchowym dziedzictwie pokoleń[10] , w nieustanym dojrzałym odnajdywaniu swej tożsamości osobistej i zbiorowej. W poczuciu sensu życia i bezpieczeństwa.  Identyfikacja jest jedyną drogą do budzenia potrzeb duchowych, które wyprowadzają nas poza bieżące konieczności egzystencji, poza sferę osobistego egoizmu i konformizmu na rzecz pełnego życia[11]. U ludzi i środowisk, które tego doświadczają widać wyraźnie, że nasze „ja” bardzo szybko przeradza się w nasze „my”. Jednym z dobrych przykładów w ostatnich latach jest ilość nowych lokalnych i krajowych stowarzyszeń, których liczba i żywotność  wciąż rośnie, a ich wpływ na sprawy społeczne i państwowe jest coraz większy. Wystarczy przypomnieć takie inicjatywy jak wywalczenie krajowych obchodów święta Trzech Króli, Marsz Niepodległości, słynne sześciolatki, frankowicze itd. Ilość stowarzyszeń lokalnych o różnym charakterze rośnie równie dynamicznie i w dużej mierze są one autonomiczne. Najmniej korzystnie te zjawiska przedstawiają się w środowisku krajowych przedsiębiorców, które w zdecydowanej większości jeszcze nie potrafi dostrzec dla siebie korzyści w tych formach działania, a przecież jest wiele przykładów wskazujących na sukcesy takich inicjatyw. O ile nie przezwyciężmy egoistycznego lęku, nie podejmiemy się współdziałania, o tyle polska polityka wielkich obszarów zostanie jedynie iluzją.

 

Aby upodmiotowić republikę należałoby tak zmienić system polityczny – ustrojowy, który umiałby wykorzystać tę energię i zapał do pracy dla dobra wspólnego na poziomie samorządu i polityki krajowej. Państwo potrzebuje w sferze ekonomicznej większego zaangażowania przedsiębiorców do łączenia zasobów i kompetencji w spółki prawa handlowego, niż pracy opartej na  egoizmie i strachu przed oszustwem. Słabość tego paradygmatu ma istotny wpływ na wydajność, która jest zdecydowanie niższa w przeliczeniu na jednego mieszkańca w porównaniu nawet do naszych mniejszych sąsiadów[12]. Podniesienie wydajności biznesu nie jest możliwe bez poprawy w tej dziedzinie na wszystkich poziomach organizacji państwa. Jeżeli interes firmy, branży – organizacji, będzie stał powyżej naturalnej kooperacji z innymi, a obywatel, menedżer, przedsiębiorca i polityk będą petentami zgodnie ze wschodnim i pruskim modelem kultury urzędniczej, która obecnie  bardzo dobrze przeniknęła do lewicowo-liberalnej mentalności, to wciąż będziemy rozwiązywać abstrakcyjne problemy. Obecnie państwo polskie posiada wszystkie typowe agendy istniejące i działające w państwach nowoczesnych. Jednak gdy zaczniemy analizować, która z dziedzin jest sprawna i efektywna w swej misji, okazuje się, że w większości  mamy do czynienia ze standardowym lub pozorowanym działaniem z jednej strony, a mnożeniem przeszkód z drugiej.  Zmiana ustroju liberalnej republiki na rzecz republiki narodowo-demokratycznej rozumianej, jako republika rzeczywista, a nie teoretyczna jest warunkiem koniecznym, aby rozwój był dostępny dla wszystkich obywateli. Do tego konieczne jest przełamanie monopolu w mediach i ośrodkach opiniotwórczych. Bez wygrania wojny ideowej w mediach, wyparcia antywartości z głównego przekazu, każda zmiana będzie powierzchowna i przejściowa. Patologia zachowań społecznych rodzi się z grzechu, a więc naturalnie i nieustanie odradza się, gdy tylko presja znika.

 

Media eksplorują grzech jako swój podstawowy zasób, a zarazem atut w walce o uwagę odbiorców. Są z natury rzeczy zainteresowane pokazywaniem, a przez to tworzeniem takiej rzeczywistości, w której relatywizm norm jest jedyną normą. Do niedawna dyktatura czwartej władzy miała przemożny wpływ na tłumaczenie, że zjawiska patologiczne są standardem bogatego i postępowego świata, że są naturalne i oczekiwane. Dlatego  jednym z najważniejszych  zadań jakie ma przed sobą Narodowa Demokracja 2.0, jest dążenie do wytworzenia własnego ogólnokrajowego  ośrodka opinii.

 

Demografia i rewolucja 4.0 rzuca wyzwanie republice.   

Najważniejszym dziś wyzwaniem przed jakim stoi od tysiąca lat Rzeczpospolita jest jej demografia. Współczynnik zastępowalności pokoleń na poziomie 1,3 skazuje nas na wymarcie jeszcze w tym stuleciu. Opisywanie  trendów  w demografii nie podlega twórczej ewaluacji. Tu fakty są twarde. Jeżeli w ciągu obecnej i następnej dekady nie uda się tego odwrócić, realizacja reszty zadań jest bezcelowa. W latach 2013-2015 ONZ przeprowadziła kolejne badania i symulacje zmian demograficznych jakie dokonają się na świecie do końca obecnego stulecia. Przeprowadzono 600 tys. symulacji przy zmiennych założeniach, aby uzyskać miarodajny wynik. Dla Polski i jej regionu ujętego wraz z Rosją, Niemcami oraz Rumunią i Bułgarią wyniki są mało optymistyczne. „Projekcja dla Europy Wschodniej pokazuje najbardziej dramatyczne spadki. O ile Rosja do 2100 roku straci jedynie 18,1% mieszkańców, o tyle Ukraina 41,1%, a Polska 42,3%. Mimo tych trudnych do wyobrażenia sobie wskaźników, Ukraina i Polska nie będą liderami spadków, gdyż największą część populacji stracą Mołdawia(-54,4%),Bułgaria(-52,4%) i Rumunia(-45,2%). Żaden kraj nie ma odnotować wzrostu ludności a jedynie w przypadku Czech spadek będzie mniejszy niż w Rosji (-16,6%).”[13] Natomiast zmniejszenie populacji w Republice Federalnej osiągnie 21,6%. Wioski nasuwają się same szczególnie kiedy uwzględnimy zmiany wśród populacji w wieku produkcyjnym, a tu nasz ubytek jest najbardziej dramatyczny na tle regionu sięgający 56,5%.[14] Jeżeli taki san rzeczy się utrzyma nasze państwo będzie tak słabe, że może nie być już mowy o suwerenności, a jedynie o  szerszej lub węższej autonomii. Przedstawione badania dotyczące naszego kraju nie uwzględniły nowej polityki prorodzinnej, a potraktowanie tego wyzwania ze śmiertelną powagą daje szansę na odwrócenie się trendu, choć potrwa to dość długo. Niestety wśród wielu środowisk endecko – narodowych, za wyjątkiem Prawicy Rzeczypospolitej, zagadnienie to wciąż jest marginalne, a komentarze na różnych forach dyskusyjnych są bardzo podobne do tych w środowiskach lewackich i liberalnych. Bredzenie, że jakaś polityka podatkowa jest w stanie zmienić dotychczasowy trend demograficzny jest wyrazem ignorancji i zwykłej głupoty wynikającej miedzy innymi z powszechnego zjawiska infantylizacji życia publicznego oraz zamykania oczu na niechcianą rzeczywistość. Polityka demograficzna – prorodzinna wymaga szerszego, a zarazem głębszego rozpoznania zjawisk jakie je tworzą, tym bardziej kiedy uświadomimy sobie wzajemne związki pomiędzy innymi politykami. Aby szukać rozwiązań mogących wesprzeć obecny program rządu 500+, należy wyjaśnić jaki wpływ na dzietność i stabilność rodziny ma polityka senioralna, w tym system emerytalny. Jak na te polityki wpływa polityka podatkowa, socjalna, model rozwoju gospodarczego, czy presja międzynarodowych regulatorów w polityce wielkich obszarów. Jeżeli na tym wyzwaniu nie skupimy energii i zasobów, skutki tej katastrofy dotkną już obecnych dwudziestolatków.

 

Zagadnienie demografii ukazuje nam jeszcze jedno zjawisko. Dynamikę zmian społecznych, która przetwarza wartości i dotychczasowy ład życia zbiorowego, w tempie do tej pory w historii zauważalnym tylko w przypadku katastrof – znikania cywilizacji z mapy historii. Wystarczyły trzy pokolenia, aby populacja narodu zaczęła dosłownie znikać, jednocześnie zmieniając własną strukturę na coraz słabszą społecznie. My na co dzień żyjemy tak, jakby ta sprawa nas nie dotyczyła, jej w naszej świadomości trudno szukać.[15]  Dlatego inne wyzwania przed jakimi stoi nasza wspólnota i państwo muszą być podporządkowane pod rozwiązanie tego dziejowego zagadnienia. Rozwój gospodarczy może być realizowany różnymi metodami i dla różnych celów. Od czasu trzeciej niepodległości gospodarkę pod przemożnym wpływem liberalnej dogmatyki tzw. praw rynku przedstawia się  jako zjawisko apolityczne z mocną tezą, że czym mniej państwa, tym lepiej. W tym samym czasie najważniejsi kreatorzy ekonomiczni na świecie realizowali z pełną determinacją ekonomię polityczną przy aktywnym wsparciu rządów. Każda polityka ekonomiczna,  a zwłaszcza ta określana mianem wolnego rynku zawsze była polityką interwencjonizmu państwa, była – jest ekonomią polityczną. Obecna reakcja Donalda Trumpa na obowiązujący model polityki wielkich obszarów, model stworzony przez Stany Zjednoczone  jest wynikiem oceny efektów drugiego etapu globalizacji. Stąd już decyzje nowej administracji o nieratyfikowaniu wszystkich nowych umów o wolnym handlu, gdyż w ocenie wielu ekspertów i biznesmenów amerykańska gospodarka nieustanie słabnie[16], a jednym ze skutków globalizacji jest spostrzeżenie, że amerykańska  republika się chwieje w swych fundamentach.[17]  Tym razem wybór dalszej ścieżki rozwoju  Ameryki nie będzie wynikiem diagnoz  ekonomicznych szarlatanów z tytułami naukowymi i nagrodami Nobla, opłacanymi przez rynki finansowe, ale politycznej kalkulacji wynikającej z dotychczasowych osiągnieć np. w wymianie handlowej z Chinami lub Republiką Federalną. Zmiana jakiej chce dokonać nowa administracja, aby nabrała trwałego charakteru, potrzebuje zasadniczo rewolty w kulturze.

 

Podobnie jest w Europie i u nas. Jeżeli jesteśmy zainteresowani zwrotem w kierunku endeckim – podmiotowym,  potrzebujemy kontrrewolucji idei. Bez polskiej polityki kulturalnej, która wydobywa najbardziej wartościowe jej pierwiastki, bez jej świadomego skomercjalizowania, polski biznes wciąż będzie walczył o uznanie polskiej marki, jako marki zaufanej,  a anglosaska popkultura, bez przeszkód będzie szerzyć spustoszenia w naszych głowach, jednocześnie nieustanie pozyskując dla idei społeczeństwa otwartego nowe rzesze zwolenników. Ta dziedzina jest drugim obok demografii polem, na którym rozstrzygnie  się czy wygrają Polacy czy polactwo. Bez świadomej komercjalizacji polskiej kultury popularnej  i wysokiej w kraju i poza granicami Polska polityka wielkich obszarów nie będzie możliwa na skalę naszego potencjału. Bez niej nie ma silnego państwa.

 

Trzecim zagadnieniem, które ma bardzo istotny wpływ na stworzenie fundamentów podmiotowości państwa polskiego jest polityka bezpieczeństwa. Zwłaszcza energetycznego i szeroko rozumianego wojskowego[18]. Uzyskanie w tych dziedzinach realnej samodzielności zmieni pozycję naszego państwa z przedmiotu gry międzynarodowej na jeden z ważnych podmiotów,  pod warunkiem, że w kraju nastąpi zmiana trendu demograficznego na rosnący. Jeżeli w ciągu nadchodzącej dekady  większość zapowiadanych zmian zostanie wdrożona, to staniemy się państwem odpornym na większość szantaży i nacisków naszych dużych sąsiadów lub międzynarodowych ośrodków regulacyjnych. Te polityki bezpieczeństwa są również warunkiem udziału w nadchodzącym skoku technologicznym świata. Naszą  ukrytą szansą w tych dziedzinach jest wprowadzenie krajowej nauki i gospodarki do rewolucji 4.0. Nastąpi ona bez względu na to czy nasze państwo, jego elity będą miały w tym względzie poglądy dojrzałe czy niedorzeczne. Rewolucja 4.0 niesie ze sobą wiele nowych możliwości i nie nastąpi ona w dalekiej przyszłości, gdyż już się rozpoczęła.  Laser zamiast fal radiowych, drukarki 3 D, cyfryzacja organizacji państwa, czy autonomiczne roboty i inteligentne sieci informacji. Te i bardzo wiele innych dziedzin ulegnie przeobrażeniu teraz, a nie za dwie trzy dekady, o ile w gospodarkę światową nie uderzy ekonomiczne tsunami. Zjawisko zastępowania ludzi przez elektronikę i automatykę nawet w usługach na masową skalę będzie redukowało miejsca pracy i jednocześnie bazę podatkową.  Skutki tych zmian dla struktury społecznej porażonej  w coraz większym stopniu patologiami GLTB, depopulacją  oraz atomizacją społeczną, nałożą się na siebie, tworząc masę rewolucyjną lub nihilistyczną, której ewentualny wybuch byłby porównywalny do rewolucji jakobińskiej. Obojętnie, który ze scenariuszy będzie miał miejsce, republika i wspólnota narodowa są zagrożone, choć dziś podobnie jak w przypadku demografii trudno uznać to za konkretne, a także rzeczywiste zagrożenie, gdyż na co dzień towarzyszy nam złudzenie ładu i wolności. Nie mniej jednak, bez względu na naszą osobistą opinię, te procesy dzieją się wokół nas. Powstrzymanie – ograniczenie lub wyzyskanie skutków społecznych i politycznych nadchodzącej Rewolucji 4.0 jest domeną polityki i organizacji państwowej. Jeżeli tak, jak do niedawna, elita polityczna i uniwersytecka, nie będzie zainteresowana tym, aby państwo w sposób świadomy przyjęło na siebie skutki niekorzystnych zmian społecznych, a zarazem zmusiło zwłaszcza duży transgraniczny  biznes do „prywatyzacji” części skutków swojej działalności, to Polska w dłuższej perspektywie może tej zmiany nie przetrwać. Zostanie zmajoryzowana przez Niemcy i Francję.  Wszystkie tu wymienione zasadnicze wyzwania jakie stoją przed Republiką Polską stanowią dla niej śmiertelne zagrożenie, ale jednocześnie szansę na miarę jej dziejów.  Gdyby kontrrewolucja idei rozwinięta przez ND miała stać się jedną z głównych alternatyw w przyszłości, to już dziś musi pozyskać szerokie kręgi zwolenników, zwłaszcza wśród tych, którzy chcą aspirować do elity państwa.

 

Obecny moment dziejowy narzuca nam konieczność widzenia polityki dalej, niż następne kampanie wyborcze. Trzeba podobnie jak: Stanisław Piasecki, Adam Doboszyński, Wiesław Chrzanowski, Wojciech Wasiutyński, Stefan Wyszyński i Jan Paweł II dostrzec najgłębszy wymiar toczącej się walki. Nie możemy stracić z oczu perspektywy z jakiej Roman Dmowski widział politykę w „Myślach nowoczesnego Polska” oraz w „Kościele, Nardzie i Państwie”. Kardynał Hlond jako pierwszy zdefiniował ją jako wojnę ludzi cywilizowanych z cywilizacją śmierci. W miarę oddalania się od czasów PRL-u, ucieka nam dostrzeganie właśnie tego podłoża dokonujących się zmian. Prawie już zapomnieliśmy czym jest polityka totalna, a w nadchodzącym czasie ku temu właśnie zmierza nowa rewolucja lewacko-liberalna, do fasadowej i kosmopolitycznej republiki realizującej totalną politykę w praktyce.  Podmiotowość republiki jako ustroju nie jest możliwa bez podmiotowości narodu. Ona jest możliwa jedynie wówczas, kiedy tradycyjne struktury społeczne, a więc rodzina oraz wartości Bóg –Honor – Ojczyzna są żywą treścią życia zdecydowanej większości. Utracenie tego co jeszcze dziś nie do końca zatracone, lecz żywe poprzez porzucenie tego w imię osobistych interesów i wąskiego zakompleksionego horyzontu myśli politycznej, jest zbrodnią równą zdradzie stanu. Dlatego  upatrywanie swej szansy jedynie w pracy nad wygraniem w kolejnych wyborach mandatu politycznego, będzie zamykać endecji drogi do wpływania na bieg spraw publicznych i państwowych innymi środkami.  Najnowsza historia daje nam dowody, że nawet nie mając decydującego wpływu na bieg spraw politycznych można w istotny sposób wpływać na kształt polityki polskiej. Za sprawą LND (1957-60) myśl endecka wchodzi z cienia pomimo sprzeciwu aparatu politycznego PRL-u i sekowania jej przez twz. lewicę laicką i katolicką oraz tzw. liberałów, a do publicznej debaty drugiego obiegu za sprawą Wiesława Chrzanowskiego i Ruchu Młodej Polski[19]. Konsekwencją tego jest między innymi statut Solidarności i pozbycie się doradców z KOR, z pierwszego jej zarządu.[20]  Ustawa o Ochronie życia nienarodzonych – choć niedoskonała, zniszczyła podstawy cywilizacji śmierci, wyrwała zęby lewicy i w konsekwencji rozpoczęła proces przesuwania się kolejnych pokoleń na prawo.[21]  Ustanowienie ministerstwa ds. polityki morskiej przez LPR wydobyło naszą gospodarkę morską z niebytu, Stowarzyszanie Marsz Niepodległości bezpośrednio wpłynęło na odradzanie się tożsamości i wspólnoty narodowej w znacznej mierze przyczyniając się do obecnego zwrotu na prawo i powstrzymaniu marszu LGBT i lewactwa. Podane tu przykłady świadczą jednoznacznie, że można wywierać realny wpływ na politykę polską, być jej współgospodarzem.

 

Nie wskazałem tu innych ważnych wątków, które miały pośredni lub bezpośredni wpływ na bieg zasadniczych spraw publicznych, to jednak bez tych działań, choć czas za każdym razem był niewłaściwy i brak było sprawczej większości, można było uzyskać imponujące rezultaty.  Dobrym tego przykładem jest historia obowiązującej (w obecnej konstytucji) definicji rodziny, ten zapis jest kolejną osobistą zasługą Wiesława Chrzanowskiego, choć w tym czasie nie pełnił on wpływowych funkcji państwowych. Gdyby nie jego determinacja już od dawna bylibyśmy kolejnym państwem gejowskim. Czekanie na idealne warunki jest zwyczajną głupotą, jest zdradą endeckiej drogi. Zmianę wykuwa się tu i teraz.

 

Tekst pochodzi z 38. numeru kwartalnika „Myśl.pl”.

 

Piotr Zych- zastępca redaktora naczelnego „Myśl.pl”, przedsiębiorca. Od 1979r. w środowisku ILO Ruchu Młodej Polski. Założyciel  Ruchu Harcerzy Polskich 1981, w latach 1985-89 współtwórca  poznańskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej, represjonowany w stanie wojennym, członek założyciel ZCHN, obecnie w  Stowarzyszeniu  Nowoczesnego Patriotyzmu i stowarzyszeniu Endecja.           

 

 

[1] Oczywiście istniała endokomuna – PAX, jednak wiodące środowiska endeckie – katolicko – narodowe były jednoznacznie antykomunistyczne.  

[2] Wiesław Chrzanowski Historia-Polityka-Idee” Piotr Miercki „Kilka uwag o postrzeganiu najnowszej historii Polski …..” s87

[3] Jest to nieustanne źródło naszej słabości, wciąż dalekie do przezwyciężenia, ale przez większą część elity politycznej i intelektualnej  już zapomniane. 

[4] Benito Mussolini. „Doktryna faszyzmu”. 1935

[5] Myśl.pl nr 37(1/2017) „Kontrrewolucja” Trumpa- amerykańskie wybory 2016”

[6] Jest to oczywiście uproszczenie, gdyż nieodpowiedzialność biznesu jest konsekwencją tego, że polityka  i państwo nie nadążają za tempem zmian,  jest to skutkiem perspektywy kadencyjnej polityki – te państwa, w których jakiś obóz polityczny rządzący więcej niż dwie kadencje ma szansę realizować politykę z większym sensem i zmieniającymi się potrzebami – RFN, USA są najlepszym tego przykładem, choć niedoskonałym. 

[7] Odwrócenie znanego cytatu Romana Dmowskiego z „Kościół Naród Państwo” 1926

[8] Wystąpienie posła Schetyny w radiu TOK FM w przeddzień Sześćdziesięciolecia obchodów utworzenia UE

[9] Sztandarowym przykładem jest np. pan Żakowski, ale i paru telewizyjnych profesorów.  

[10] Np. „Czwarte Pokolenie” Wojciech Wasiutyński

[11] Kościół, Naród, Państwo R. Dmowski 1926 

[12] Nie jest to jedyny powód niskiej wydajności, ale w nim tkwi niskie tempo rozwoju organizacyjnego i technologicznego. 

[13] Mateusz Łakomy Polityka Polska nr 1-2(21-22) Styczeń- Luty 2017 „Bezpieczeństwo demograficzne Europy w XXI wieku”.s.59

[14] ibidem

[15] Gdyby nie program 500+ medialni eksperci i komentatorzy nie poruszaliby tego zagadnienia tak jak miało to miejsce do rozpoczęcia kampanii wyborczej 2015 roku. 

[16] „Polityka wielkich obszarów, czy nastąpi trzecia globalizacja.” Polityka Polska nr 7-8(15-16)2016 s. 48

[17] „Kontrrewolucja” Trumpa-amerykańskie wybory 2016 Myśl.pl nr 37(1/2017)s.28

[18] Polityka obronna i bezpieczeństwa wymaga szerszego i oddzielnego omówienia ze względu na jej specjalistyczny charakter – Myśl.pl nr34(2/2015) s.22

[19] T. Sikorski „O kształt polityki polskiej. Oblicze ideowo-polityczne i działalność Ruchu Młodej Polski (1979-1989)”   

[20] „Wiesław Chrzanowski Historia – Polityka- Idee”. Henryk Klata „Autorytet ponad podziałami” s. 77

[21] Jak wiemy w Europie Zachodniej prawica już raczej nie jest prawicowa a jedynie kapitulancka bądź libertyńska np. FN itp.