Z przestrzeganiem zasad Bezpieczeństwa i Higieny Pracy (BHP) bywa różnie. Tyczy się to również terenów, gdzie odbywają się place budowlane. Oczywiście nad poziomem profesjonalizmu budowlańców można dyskutować i jest to z pewnością kwestia niejednoznaczna, jednak nagranie jakie krąży po sieci może wywołać sporo obaw o to czy w pobliżu prac budowlanych można czuć się bezpiecznie, skoro nawet szefostwo może spotkać tak kuriozalna sytuacja.

 

Na nagranym zdarzeniu widzimy jak na trzy maszyny poruszają się na placu, gdzie trwają prace. Znajdują się tam również ładowarki łyżkowe, a także kobieta która zdaje się koordynować pracę. Ten dzień jednak nie należał zapewne do jej szczególnie udanych.

 

W pewnym momencie, jeden z kierujących ładowarką, omyłkowo na łyżkę maszyny zabrał bezradną kobietę, a następnie przysypał ją nabierając materiał, który rzeczywiście miał zostać przesypany. Po wykiprowaniu łyżki, mężczyzna za sterami ładowarki orientuje się co się stało i szybko rusza na pomoc kobiecie.

 

Poniżej dzielimy się z Wami nagraniem z kamery, która zarejestrowała tę niecodzienną sytuację.

 

BHP na budowie

Gepostet von Sebastian Sztalmirski am Montag, 4. März 2019

 

 

Źródło: Facebook/Memy z transportu wzięte

 

MB

 

Doszło do tragedii na terenie budowy Południowej Obwodnicy Warszawy na Ursynowie.
41-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej chciał obrać drogę na skróty, wtargnął na wykopy i wpadł do 2,5 metrowego rowu wypełnionego wodą. Tam zachłysnął się i utonął w błocie.

 

Ciało mężczyzny znaleziono około godz. 7 przez pracowników budowy. – Musieliśmy użyć specjalnego przyrządu do wyławiania, dopiero potem przekazaliśmy ratownikom ciało – opowiadał portalowi „Super Express” kpt. Piotr Cisek ze stołecznej straży pożarnej.

 

Sprawę nieszczęśliwego zdarzenia bada służba policji. – Mężczyzna nie miał na ciele obrażeń wskazujących na udział osób trzecich. Będziemy ustalać okoliczności i dokładną przyczynę jego śmierci – oznajmił asp. sztab. Robert Koniuszy z policji na Ursynowie.

 

Teren budowy w rejonie ul. Rosoła i Płaskowickiej jest całkowicie ogrodzony, ale w miejscu tragedii była otwarta brama. Prawdopodobnie 41-latek chciał przejść tą drogą na skróty do najbliższego skrzyżowania.

 

Źródło: se.pl
Fot.: Mateusz Dolak
EM