Zarejestrowana sytuacja miała miejsce Bradford, mieście leżącym na terenie hrabstwa West Yorkshire w Wielkiej Brytanii. Nagranie udostępnił belgijski i flamandzki działacz polityczny Tom Van Grieken.

 

Filmik obiegł internet i zyskał popularność w ostatnich dniach. Wielu internautów w krajach europejskich jest zbulwersowanych takimi scenami, a warto mieć na uwadze fakt, że nie jest to pierwszy raz, gdy tego typu sytuacja ma miejsce, w którymś z krajów należących do UE. Wstrząsające dla wielu zwykłych ludzi jest to, jaką agresją wykazują się młodzi mężczyźni z rodzin imigranckich wobec innych.

 

Na nagraniu widzimy leżącego chłopca trzymającego swój rower, a także dwóch kopiących go młodocianych o śniadej karnacji. Inni młodzi mężczyźni obok przyglądają się temu jak ich koledzy znęcają się nad ofiarą. Można dostrzec też, jak jeden ze stojących obok jest trzymany przez innego mężczyznę i próbuje się oswobodzić. Być może starał się on ruszyć z pomocą pobitemu.

 

Nagranie obejrzeć można poniżej.

 

UWAGA! Materiał przedstawia wyjątkowo brutalne zachowanie!

 

 

W poniższym artykule opisywaliśmy też również brutalną sytuację, kiedy zaatakowany przez ciemnoskórych mężczyzn został Polak we Francji. Sprawcy udostępnili nagranie z tego zajścia w sieci:

Polak skatowany przez imigrantów! Drastyczne nagranie [WIDEO]

 

Źródło: Facebook/@tomvangrieken

Fot.: Flickr

 

MB

 

Problem seksualizacji oraz wpajania dzieciom rzekomej normalności w przypadku zachowań środowiska LGBT od najmłodszych lat, to temat któremu w Polsce, a szczególnie w Warszawie poświęca się sporo czasu w związku z decyzjami prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Jak widać jednak, jest to kwestia wywołująca różnorakie kontrowersje, także w innych częściach Europy.

 

Niedawno, z zajęć o LGBT wycofać musiała się pewna ze szkół podstawowych w brytyjskim Birmingham. Miały one uczyć małe dzieci o mniejszościach seksualnych. Miało to zdaniem organizatorów pomóc w walce z homofobią i nietolerancją. Ciekawy jest jednak fakt, co sprawiło iż placówka podjęła decyzję o wycofaniu się z tego pomysłu.

 

Od pewnego czasu, w szkole Parkfield odbywały się protesty rodziców, sprzeciwiających się temu by ich dzieci musiały uczęszczać na te kontrowersyjne zajęcia. Twierdzili oni, że takowe nauczanie to przede wszystkim indoktrynacja dzieci poprzez promocje homoseksualizmu i stylu życia prowadzonego przez osoby LGBT. Największy sprzeciw zrodził się w środowisku muzułmańskich rodzin.

 

Pierwszą matką, która zdecydowała się wyrazić swój sprzeciw w tej sprawie była Fatima Shah, która postanowiła zabrać z tej placówki swoją 10-letnią córkę. Argumentowała to faktem, że takie dzieci są zbyt młode, aby uczyć ich o związkach jednopłciowych i rzeczach związanych ściśle z mniejszościami seksualnymi.

 

Nie jesteśmy homofobiczni, uważamy tylko że te lekcje są niewłaściwe – powiedziała cytowana przez „The Guardian” Fatima Shah.

 

Szkoła obserwując niepokój wśród rodziców, postanowiła wystosować specjalny list. Zwróciła się w nim do opiekunów dzieci z zapewnieniem, że lekcje zostaną odwołane, ale w placówce pozostaną „zwolennicy równości”. Co warte podkreślenia, minister szkolnictwa stwierdził, że szkoły muszą w takich przypadkach mieć na uwadze religię i światopogląd rodziców uczonych dzieci.

 

Jak poinformował „The Guardian”, w piątek zostało wypisanych przez ich prawnych opiekunów z placówki około 600 dzieci w wieku od 4. do 11. roku życia. Władze szkoły nie potwierdziły oficjalnie tych danych, jednak przyznano iż nie mogą odbywać się zajęcia o mniejszościach seksualnych dla jedynie połowy uczniów. Szkoła zapewniła, że zajęcia te będą mogły być prowadzone tylko wtedy, gdy wezmą w nich udział wszystkie dzieci za zgodą ich prawnych opiekunów.

 

Media przypominają również inną sytuację, do której doszło już wcześniej. Wówczas nauczyciel LGBT musiał bronić sensu prowadzonych przez siebie zajęć, po tym jak setki rodziców muzułmańskich dzieci zdecydowały się na protest. Nauczyciel wszedł w konflikt z rodzicami, broniąc się iż jego działania mają na celu walkę z homofobią i promowanie równości. Wcześniej zakończył pracę w innej szkole, gdzie także spotkał się z protestem zarówno rodzin muzułmańskich, jak i chrześcijańskich. Uważa on jednak, że takowe lekcje są potrzebne, a sprzeciw rodziców szkodzi dzieciom.

 

 

Źródło: The Guardian ; doRzeczy.pl

Fot.: Pixabay

 

MB

 

Kolejne niepokojące sytuacje w Europie. Niestety znów dochodzi do nich w miejscach, gdzie przewija się spora liczba podróżujących. Sytuacja ta miała miejsce w Wielkiej Brytanii.

 

We wtorek, trzy ładunki wybuchowe domowej roboty zostały wysłane na dwa lotniska, a także jeden z dworców kolejowych. Jak informuje miejscowa policja, były to porty lotnicze London City i Heathrow-London oraz dworzec Waterloo. Bomby miały nie być zbyt wielkie i na szczęście nikomu nic groźnego się nie stało. Pomimo akcji służb nie doszło też do poważnych zakłóceń funkcjonowania lotnisk i dworca.

 

Policja metropolitalna przekazała, że ładunki wybuchowe zostały znalezione w trzech kopertach bąbelkowych o rozmiarze A4. Wstępne ustalenia mówią, że rzeczywiście mogło dojść do ich zapalenia.

 

Antyterrorystyczny wydział policji metropolitalnej traktuje incydenty jako połączone ze sobą – czytamy w wydanym oświadczeniu.

 

Pierwsza bomba została zlokalizowana obok budynku Compass Centre, znajdującego się na terenie lotniska Heathrow. Zgłoszenie o tym pakunku służby otrzymały we wtorek około godz. 10 czasu miejscowego (godz. 11 w Polsce). Ładunek zapalił się, kiedy otworzono kopertę. Z budynku ewakuowano przebywających tam ludzi.

 

W ciągu następnych około dwóch godzin odkryto dwa kolejne ukryte w kopertach bomby. Kordon policji otoczył stację Waterloo, kiedy dotarła informacja o podejrzanej paczce znajdującej się na jej terenie, a chwilę później policja otrzymała zgłoszenie dotyczące trzeciej bomby, tym razem na lotnisku City Airport w Newham.

 

Jak przekazali przedstawiciele policji, drugi i trzeci pakunek nie został już otworzony. Zostały one natomiast zabezpieczone. W sprawie prowadzone jest śledztwo. Nie są znane oficjalnie motywy sprawcy lub sprawców całego zajścia.

 

Stacja telewizyjna SkyNews poinformowała, że na przesyłkach przyklejone zostały znaczki Irlandii. Dziennikarze potwierdzili też, że irlandzka policja współpracuje przy prowadzeniu śledztwa w związku z wtorkowymi wydarzeniami.

 

Brytyjskie służby nadal zmagać muszą się z dżihadystami, mogącymi tworzyć swoje komórki na wyspach, zwłaszcza powracając z Bliskiego Wschodu. Sporo obaw wywołuje też jednak obawa o działalność odrodzonego IRA, dążącego do niepodległości Irlandii Północnej.

 

W styczniu doszło do zamachu bombowego na terytorium Irlandii Północnej, o którym pisaliśmy tutaj: 

Zamach bombowy w Irlandii Płn.: Zatrzymano dwóch podejrzanych! [WIDEO]

 

Źródło: SkyNews ; rmf24.pl

Fot.: 

Cała sprawa dotyczy młodej kobiety. Shamima Begum to 19-latka pochodząca z Wielkiej Brytanii. Część swojego życia spędziła ona w Państwie Islamskim, po tym jak w wieku zaledwie 15 lat zafascynowała się ideologią dżihadystów. 

 

Kiedy 15-letnia Shamima zainspirowała się tym co głosiło ISIS, postanowiła wraz z dwiema przyjaciółkami udać się na tereny opanowane przez tą terrorystyczną organizację, aby wspierać jej bojowników. Miało to polegać na zajmowaniu się domem, gotowaniu czy też rodzeniu dzieci.

 

Wychowaną na wyspach brytyjskich dziewczynę nie zniechęciły egzekucję przeprowadzane przez członków Państwa Islamskiego czy też radykalne zasady panujące w samowzwańczym kalifacie.

 

Obecnie dziewczyna przebywa w ośrodku dla uchodźców na terytorium Syrii, gdzie w sobotę urodziła dziecko. Pragnie ona teraz wrócić do Londynu, a w udzielonym niedawno wywiadzie dla brytyjskiej telewizji Sky News stwierdziła, że ludzie powinni odnosić się do niej ze współczuciem. Powrotu 19-latki do domu w Anglii domaga się również jej rodzina. Wiele osób ma jednak spore wątpliwości co do umożliwienia młodej kobiecie powrotu do normalnego życia w brytyjskim społeczeństwie.

 

Głównym problemem jest tutaj fakt, że Shamima zachowuje się w sposób postrzegany jako dosyć roszczeniowy i nie wyraża skruchy. Kobieta ma utrzymywać stanowisko, że skoro urodziła się na wyspach brytyjskich to przysługuje jej prawo powrotu do Londynu. Argumentuje to w dużej mierze tym, że chodzi tutaj o dobro dziecka, które mogłoby liczyć na lepszą opiekę medyczną w Wielkiej Brytanii niż w obozie dla uchodźców w Syrii. Kobieta powiedziała również w trakcie wywiadu, że oczekuje zrozumienia ze strony innych.

 

Podczas rozmowy z Shamimą dziennikarz zapytał ją o brutalność bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Stwierdziła ona, że wiedziała o aktach, których dopuszczają się dżihadyści, ale specjalnie jej one nie przeszkadzały, kiedy postanowiła przyłączyć się do ISIS. Jak wyznała, była przekonana, że islam dopuszcza takie czyny. Na te słowa postanowili zareagować muzułmańscy imamowie w Wielkiej Brytanii, którzy zwrócili uwagę, że Koran nie akceptuje tego typu bestialstwa, jakiego dopuszczają się ludzie z tzw. Państwa Islamskiego.

 

 

Wywiad udzielony dla stacji Sky News, nie był raczej czymś co przysporzyło współczucia nastolatce, którego jak mówi oczekuje od ludzi. Co ważne podkreślenia, nawet jeżeli wróci ona do Wielkiej Brytanii, zostanie pociągnięta do odpowiedzialności karnej za swoje czyny. Shamima odniosła się do tej kwestii w wywiadzie stwierdzając arogancko: „Nic nie możecie mi udowodnić„.

 

Co warte uwagi, po rozbiciu ISIS w Syrii i Iraku, takich przypadków osób chcących powracać do europejskich państw może być wyjątkowo duża ilość.

 

 

Źródło: Sky News ; rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Do eksplozji doszło w centrum miasta Londonderry, przed budynkiem sądu zlokalizowanym przy Bishop Street. Sytuacja miała miejsce w sobotę. Jak się okazało, doszło w tym przypadku do zamachu bombowego.

 

Na szczęście, nie odnotowano, aby ktoś w wyniku wybuchu został ranny. Służby otrzymały wcześniej informację o zamachu, w związku z czym ewakuowały ludzi zamieszkujących tamtą okolicę, w której wybuchł jak ustalono „samochód pułapka”.

 

Zdaniem Marka Hamiltona z miejscowej policji, terroryści mieli w planach doprowadzenie do dużej ilości ofiar wśród mieszkańców, przy okazji przeprowadzenia tego ataku.

 

Poinformowano, że w związku z zamachem zatrzymano dwóch podejrzanych. Są to mężczyźni w wieku około dwudziestu lat. Do ich schwytania miało dojść kilka godzin po eksplozji ładunków wybuchowych.

 

Jak przekazał Mark Hamilton, śledczy skupiają się na wątku dotyczącym „Nowej IRA”. Tak określana jest grupa północnoirlandzkich separatystów, sprzeciwiających się pokojowemu porozumieniu zawartemu w 1998 roku. Sobotni atak, nie jest pierwszym zamachem przeprowadzonym przez tą organizację zdaniem lokalnych służb.

 

https://www.instagram.com/p/Bs1HdrNh2XO/?utm_source=ig_web_copy_link

 

Przedstawiciele północnoirlandzkiej policji nie kryją obaw, że w związku z ewentualnym wznowieniem kontroli na granicach, przy okazji brexitu, punkty kontrolne staną się celem zamachowców.

 

 

Źródła: tvp.info ; Instagram/@one_man_and_his_turtle

Fot.: Pxhere

 

MB

 

Brytyjska rodzina królewska niejednokrotnie musiała liczyć się z czyhającymi na jej członków niebezpieczeństwami. Pogróżki od ludzi chcących dokonać na nich ataku oraz sygnały o takowych planach pojawiały się niejednokrotnie. Nowe informacje na temat pomysłu terrorystów dodatkowo mrożą krew w żyłach wielu ludzi. 

 

Jak donoszą media, życie księżnej Kate, żony księcia Williama, mogło znaleźć się w ostatnim czasie w dużym niebezpieczeństwie. Okazało się bowiem, że była ona nie tylko na liście celów jakie rozważali w ramach ewentualnych ataków terroryści, ale także plany zamachu na jej życie były dość konkretnie przygotowane.

 

Zaskoczeniem dla mieszkańców Wielkiej Brytanii był fakt, że w 2011 roku księżna robiła przedświąteczne zakupy w jednym ze sklepów popularnej sieci Tesco. Dla wielu czymś wyjątkowym było to, że żonata od około pół roku z Williamem Kate zachowywała się jak większość zwykłych ludzi. Zakupy te miały wówczas miejsce na terenie północnej Walii i to właśnie ten moment miał mieć kulminacyjne znaczenie. Wtedy bowiem, ludzie powiązani z organizacją „Państwo Islamskie” potraktowali to wydarzenie jako część ich poważnego terrorystycznego przedsięwzięcia.

 

Przebywający na terenie Wielkiej Brytanii dżihadyści planowali dokonania otrucia księżnej oraz bliskich jej osób. Swoje przygotowania chcieli oprzeć o analizę zdjęć, na których widać było co Kate kupuje. Wiedza na temat tego co jada, miała im pomóc w doprowadzeniu do śmierci osób z rodziny królewskiej, poprzez uprzednie zatrucie spożywanych przez nich posiłków.

 

Te doniesienia to ustalenia brytyjskiego dziennika „Daily Star Sunday”. Szczegóły dotyczące przygotowywanego ataku, zwolennicy ISIS ustalali używając do komunikacji aplikacji Telegram. Tej samą, którą posługiwał się niedoszły zamachowiec, zatrzymany przez służby Husnain Rashid. To też doprowadziło do poważnego potraktowania sprawy przez ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w Zjednoczonym Królestwie.

 

– Wiemy, co je – trzeba to otruć! – mieli pisać do siebie organizatorzy zamachu, przesyłając też zdjęcia księżnej Kate, na których zaznaczali produkty, które ta kupowała.

 

 

Źródło: Daily Star Sunday ; Plotek.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Życie w wyniku postrzału stracić miał 20-latek pochodzący z Suwałk. Sytuacja miała miejsce na wyspach brytyjskich. O sprawie poinformował portal radio.bialystok.pl. Jednak te niepokojące wieści pojawiły się już wcześniej na stronie stacji BBC.

 

Pochodzący z Polski Patryk O. miał zginąć po tym jak kula z broni palnej utkwiła w jego plecach. Zdarzenie miało miejsce w miejscowości Bedford, leżącej na terytorium Anglii. Dramat ten rozegrał się w ostatni weekend.

 

Obecnie nie są oficjalnie znane dokładniejsze informacje na temat okoliczności śmierci Polaka. Jednak jak podają media, w miejscu gdzie doszło do tragedii miała mieć miejsce strzelanina.

 

– Znalazł się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. Te kule nie były przeznaczone dla niego – twierdzi cytowany przez radio.bialystok.pl brat Patryka O. Jak twierdzi, 20-latek wiódł spokojne życie, mając przy tym dobrą pracę. Miał jednak tęsknić za ojczyzną i planować powrót do Polski. W Wielkiej Brytanii przebywał od około trzech lat.

 

Teraz rodzina tragicznie zmarłego mężczyzny apeluje o pomoc. Najbliżsi Patryka O., potrzebują bowiem funduszy, aby móc sprowadzić ciało swojego bliskiego do kraju. Ma to stanowić koszt rzędu około 10 tysięcy złotych. Tak też wypowiedział się na ten temat brat ofiary strzelaniny.

 

Funkcjonariusze angielskiej policji zatrzymali kilka osób, które są podejrzewane o udział w zabójstwie Polaka.

 

 

Źródło: bbc.com ; radio.bialystok.pl

Fot.: Pixabay

 

MB

 

Nie żyje pochodząca z Polski 32-latka mieszkająca na wyspach brytyjskich, a dokładniej w Londynie. Kobieta została zamordowana. O tej sprawie informują brytyjskie media, w tym m.in. BBC.

 

Sandrę Z. widziano po raz ostatni 20 września (czwartek), kiedy komunikacją miejską wracała wieczorną porą do swojego domu, zlokalizowanego w zachodniej części miasta. Służby uznały później kobietę za zaginioną, w związku z czym wydano komunikat i rozpoczęły się poszukiwania.

 

Ciało Polki zostało znalezione po kilku dniach, w poniedziałek odkryto je na terenie ogrodu znajdującego się na tyłach domu w Hayes w zachodnim Londynie.

 

Policja przekazała informację, że śmierć kobiety nastąpiła na skutek urazu głowy po „wielokrotnym ataku ciężkim, tępym przedmiotem”. Takie wnioski wyciągnięto po przeprowadzeniu sekcji zwłok.

 

W tej sprawie zatrzymany został 26-letni Wojciech T. Ma on stanąć przed sądem.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel

 

Do ataku doszło w dzielnicy zlokalizowanej w południowo-wschodniej części Londynu. Na jednej z ulic New Eltham dwie Polki zostały zaatakowane przez napastnika uzbrojonego w młotek.

 

Napaść przy użyciu młotka poskutkowała poważnymi obrażeniami u 30-letniej Anny G. oraz jej 64-letniej matki, która przybyła z Polski do Londynu w odwiedziny u córki. Obydwie kobiety trafiły w niedzielę w stanie krytycznym do szpitala. Walczą one o życie.

 

Kobiety miały nie znać wcześniej sprawcy tego brutalnego ataku. Według miejscowych mediów napastnik mieszkał kilka domów dalej od 30-latki. To 27-letni Joe Xuereb, a jego ofiary najprawdopodobniej były przez niego dobrane w sposób przypadkowy. Jak informuje „Polish Express”, mężczyzna prawdopodobnie był niepoczytalny. Mówi się, że człowiek ten jest chory psychicznie i to miało właśnie stanowić tło tych dramatycznych wydarzeń.

 

Tożsamość Joe Xuereba ujawniono w poniedziałek. Został aresztowany pod zarzutem usiłowania zabójstwa dwóch kobiet. Jego schwytanie udało się dzięki działaniom lokalnym mieszkańcom, którzy odpowiadając na apel policji pomogli ustalić miejsce pobytu 27-latka.

 

Tożsamość jednej z zaatakowanych kobiet potwierdził w poniedziałkowy poranek jej pracodawca. Firma, w której ofiara pracowała poinformowała w wydanym oświadczeniu, że jest „ekstremalnie zszokowana i zasmucona tym bezsensownym atakiem”. Zapewniła też, że udzieli Polce wszelkiego potrzebnego wsparcia oraz zwróciła się z prośbą o uszanowanie prywatności poszkodowanej rodziny.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl ; tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons