To wyjątkowo nietypowa sytuacja jaka miała miejsce w historii piłkarskich rozgrywek. Mecz obfitował w wiele spięć i ostrą grę, co skutkowało nawet podyktowaniem dwóch rzutów karnych. Najwięcej komentarzy wywoływać się zdaje jednak fakt, że jeden z piłkarzy ranił kilku zawodników drużyny przeciwnej żyletką. Miał próbować nawet podciąć gardło jednemu z nich.

 

Wszystko to wydarzyło się w Turcji. Mecz tamtejszej trzeciej ligi piłkarskiej pomiędzy Amed SK a Sakaryasporem, już w rundzie jesiennej nie był spokojnym spotkaniem. Wszystko przez to, że w tym przypadku sport i kibicowanie mieszka się z politycznymi, a także narodowymi antypatiami.

 

Zmagania między władzami Tureckimi i zwolennikami rządu w Ankarze a Partią Pracujących Kurdystanu i bojownikami dążącymi do odłączenia tego regionu od Turcji to konflikt, któremu od kilku lat przygląda się cały świat, gdyż może on mieć podobnie jak przenikająca się z nim wojna w Syrii wpływ na geopolitykę w szerszym stopniu.

 

Mecz pomiędzy tymi zespołami jest związany z tymi właśnie napięciami pomiędzy Kurdami a tureckimi nacjonalistami. Amed SK to drużyna z miasta Diyarbakir, będącego stolicą Kurdystanu. Sakaryaspar jest natomiast klubem z leżącego w północno-zachodniej części Turcji miasta Adapazari. Tamten rejon stanowi mocny bastion poparcia dla rządzącego w Turcji prezydenta Erdogana, zamieszkiwany przez wielu ludzi o nacjonalistycznych poglądach.

 

Okazało się, że podczas meczu, zawodnik Amed SK Mansur Calar rozgrywał sportową potyczkę, mając w dłoni ukrytą żyletkę. Używał jej do ranienia piłkarzy drużyny przeciwnej. Na fragmentach nagrania ze stadionu widać, grymas bólu na twarzach piłkarzy, kiedy ranił ich Calar mijając ich na murawie.

 

Wszystko wyszło jednak na jaw dopiero po meczu. W internecie zawodnicy Sakaryasparu podzielili się zdjęciami przedstawiającymi obrażenia jakie otrzymali podczas 90 minut rozegranych przez Mansura Calara. Miało wyjść również na jaw, że w trakcie spotkania próbował on zranić jednego z przeciwników w szyję. Inni zaprezentowali natomiast blizny na nogach oraz rękach. Klub z Kurdystanu broni swojego piłkarza określając w wydanym oświadczeniu całą sytuację „prowokacją”. Przedstawiciele Amed SK przestrzegli również media przed „nagłaśnianiem sprawy”.

 

Materiałem wideo z fragmentami meczu, kiedy widać jak atakował Mansur Calar podzieliła się z telewidzami stacja „TV264”.

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; Twitter/@tribundergi

Fot.: Pixabay ; Pexels

 

MB

Rozgrywanie wczorajszego meczu finałowego tegorocznych Mistrzostw Świata było niejednokrotnie wstrzymywane. Raz miały na to wpływ kontuzje piłkarzy z poświęceniem walczących o tytuł, czasem konieczność skonsultowania przez sędziego wątpliwych sytuacji, ale mieliśmy też do czynienia z wbiegnięciem na murawę osób z trybun, w momencie kiedy z kolejną akcją szli chorwaccy piłkarze.

 

Początkowo sądzono, że za to zachowani odpowiedzialni są jacyś szaleni fani, którzy nie mogli się powstrzymać od bliższego kontaktu z głównymi aktorami piłkarskiego spektaklu. Podobną tezę wystosował nawet komentator w polskiej telewizji. Kibice na całym świecie oglądali jak elegancko ubrane osoby biegną przez murawę, przybijając piątki piłkarzom.

 

Służby porządkowe sprawnie schwytały „intruzów”. Nie obchodzono się z nimi wówczas zbyt delikatnie, w związku z tym, że choć nie było poważniejszego zagrożenia dla piłkarzy i innych obecnych na stadionie ludzi, to jednak doprowadzono do zakłócenia przebiegu spotkania.

 

 

Jak się okazuje, sprawcy (a raczej sprawczynie) tego całego zamieszania do nie są szaleni kibice do tego stopnia kochający piłkarskie gwiazdy. Na murawę stadionu Łużniki w Moskwie, wbiegły bowiem członkinie kontrowersyjnej grupy feministycznej znanej pod nazwą… „Pussy Riot”. Jest to punkowy zespół tworzony przez feministki, które chcąc sprzeciwić się władzy, podejmują działania spotykające się z krytyką wielu osób, nie tylko tych przychylnych Putinowi.

 

O grupie stało się głośno, kiedy kobiety w 2012 roku weszły do soboru Chrystusa Zbawiciela, w którym w skandaliczny sposób wykonały utwór zatytułowany „Bogurodzico, przegoń Putina”. W związku z aferą jaka z tego wynikła nie tylko w Rosji, prezydent Vladimir Putin przepraszał wiernych kościoła prawosławnego za zaistniałą sytuację. Uczestniczki tego zajścia zostały aresztowane. W Europie niektóre środowiska decydowały się na organizacje wieców w ramach solidarności z zatrzymanymi po wtargnięciu do świątyni feministkami. Takie jednak zachowanie w dużej mierze było krytykowane, ze względu na fakt iż w ramach politycznej manifestacji uraziły ona też uczucia religijne.

 

Wczorajszą akcję z przedostaniem się na murawę w trakcie zmagań Francji z Chorwacją, feministyczny zespół określił za pośrednictwem Facebooka jako wyraz sprzeciwu wobec nielegalnych aresztowań i przetrzymywania ludzi w więzieniach bez powodu oraz domaganie się wolności dla więźniów politycznych.

 

 

Wczorajszy mecz na trybunach oglądał m.in. prezydent Vladimir Putin. Po takiej sytuacji, w momencie kiedy oczy całego świata zwrócone były na moskiewski stadion, można spodziewać się kolejnych konsekwencji prawnych wyciągniętych wobec członkiń tego punkowego zespołu.

 

 

Do tragedii doszło na meczu 16. kolejki wrocławskiej B-klasy pomiędzy LKS Ciechów, a Piastem Lutynia. Jeden z zawodników został zaatakowany przez pseudokibica ostrym narzędziem.

 

W 70. minucie meczu doszło do wydarzeń rodem z horroru. Jeden z piłkarzy Ciechowa został brutalnie sfaulowany przez zawodnika przeciwników. W wyniku tego zdarzenia musiał zejść z boiska z podejrzeniem złamania nogi.

 

Jak donosi portal sport.pl, po tym incydencie doszło do prawdziwego dramatu. Jeden z kibiców gości wbiegł na murawę, po czym podbiegł do zawodnika, który chwilę wcześniej pomagał przy udzieleniu pomocy koledze ze złamaną kończyną i ostrym narzędziem dźgnął go w szyję. Kolejny piłkarz Ciechowa został przewieziony do szpitala.

 

Gdyby pseudokibic wycelował ostrym przedmiotem w gardło zawodnika kilka milimetrów obok, piłkarz mógłby już nie żyć. Skończyło się „jedynie” na poważnych obrażeniach.

 

Jak poinformował klub sportowy z Ciechowa, o sprawie zawiadomiono już policję. Sprawcy nie udało się jeszcze zatrzymać. Wkrótce wydane ma zostać oficjalne oświadczenie działaczy drużyny.

 

Mrożące krew w żyłach zdjęcia z tego wydarzenia zostały opublikowane na profilu klubu LKS Ciechów na Facebooku.

Spotkanie na boisku piłkarskiej ekstraklasy Piasta Gliwice z Górnikiem Zabrze przerwano w wyniku chuligańskich wybryków niektórych kibiców gospodarzy. Zdemolowali oni część ogrodzenia i wbiegli na boisko w 80. minucie. Gliwiczanie prowadzili wtedy 1:0.

 

Według informacji podawanych przez portal sport.radiozet.pl, po przerwie trwającej 38 minut mecz zakończono przed czasem.

 

W 81. minucie fani Górnika zaczęli palić flagi kibiców Piasta. Ci zareagowali niszczeniem bramy stadionowej. Część z nich przedostała się na murawę, ale zostali szybko zatrzymani. Do akcji wkroczyli funkcjonariusze policji, użyto także gazu łzawiącego – donosi serwis sportowefakty.wp.pl.