W najbliższych dniach można spodziewać się utrudnień podczas przemieszczania się po stolicy. Na terenie Warszawy, wprowadzony zostanie bowiem stopień alarmowy ALFA. Jak poinformował portal rmf24.pl, taką decyzję podjął szef rady ministrów Mateusz Morawiecki.

 

Stopień alarmowy ALFA obowiązywał będzie od najbliższego poniedziałku do piątku. W związku z jego wprowadzeniem, funkcjonariusze służb mogą przeprowadzać niezapowiedziane kontrole miejsc publicznych. Kontrolowane mogą być również pojazdy przemieszczające się w rejonie Stadionu Narodowego oraz Zamku Królewskiego. Dodatkowo trzeba liczyć się z tym, że wiele ulic wokół tych miejsc będzie zamkniętych. Tyczy się to głównie środy i czwartku. Do osób przebywających w Warszawie skierowana jest prośba, aby zwracać szczególną uwagę na ludzi zachowujących się w nietypowy sposób, a także na zostawiane bez nadzoru pakunki i bagaże.

 

Cała sytuacja wiąże się z organizowanym w Polsce szczytem bliskowschodnim. Jego temat wywołuje sporo dyskusji i kontrowersji, ponieważ może on wiązać się z ochłodzeniem relacji z Iranem. Teheran uznał bowiem organizowanie tego szczytu za akt wrogości.

 

Stopień alarmowy ALFA był już w ostatnich miesiącach wprowadzony w naszym kraju. Miało to miejsce przy okazji szczytu klimatycznego w Katowicach. Wówczas obowiązywał on na terenach województwa małopolskiego oraz śląskiego.

 

Jak donosi rmf24.pl, taka decyzja ma charakter prewencyjny, a służby nie otrzymały informacji o ewentualnej realnej możliwości wystąpienia niebezpiecznych zdarzeń czy ataków terrorystycznych.

 

 

Źródło: rmf24.pl 

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB

 

Od marca Palestyńczycy regularnie manifestują swoje dążenia do wolności. W piątek odbyły się cotygodniowe demonstracje ludności palestyńskiej. Wzięło w nich udział ponad 20 000 ludzi. 

 

Protesty miały miejsce w Strefie Gazy, czyli terenie będącym od lat miejscem „zapalnym” na Bliskim Wschodzie. Izraelscy żołnierze otworzyli podczas ostatnich protestów ogień w stronę demonstrantów. Jak tłumaczy izraelska armia, miało to stanowić odpowiedź na rzucanie przez Palestyńczyków w stronę żołnierzy m.in. kamieniami i materiałami wybuchowymi.

 

Strzelając do demonstrantów, izraelskie wojsko zabiło tym razem sześć osób, w tym dwie osoby niepełnoletnie. Zabici młodzi protestujący to 12 i 14-latek, jak również 18-latek. Przy okazji tych dramatycznych wydarzeń, rannych zostać miało łącznie ok. 290 osób. 90 z nich zostało postrzelonych.

 

Przy okazji trwających od marca, organizowanych przez stronę palestyńską demonstracji, zginął jak na razie jeden izraelski żołnierz.

 

Izrael ze względu na swoją bezwzględność stosowaną przy okazji tłumienia protestów dążących do niepodległości Palestyńczyków, krytykowany jest przez wiele głosów płynących z całego świata. Przykładowo piętnowane jest przez organizacje broniące praw człowieka strzelanie do uczestników demonstracji ostrą amunicją. Strona izraelska pozostaje przy zdaniu, że broni ona mieszkańców tamtejszych terytoriów oraz granic swojego państwa.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Siły izraelskie uderzyły po raz kolejny na terytorium Syrii. Rakiety skierowano w stronę budynku należącego do syryjskiej armii podlegającej prezydentowi Basharowi Al-Asadowi, który znajduje się na terenie Latakii. Przy okazji tych wydarzeń, rosyjski MON przekazał informacje o problemach z ich samolotem.

 

Zdaniem syryjskich rządowych mediów, część izraelskich rakiet udało się strącić. Jak jednak pokazywać mają publikowane materiały wideo, niektóre z nich rzeczywiście trafiła w cel. Izrael zniszczył w ten sposób prawdopodobnie budynek należący do zakładów technologicznych.

 

Zdaniem rosyjskiego MON, w ataku izraelskie myśliwce wspierane były przez francuską fregatę. Rosjanie poinformowali też, że w trakcie nalotów stracili z radarów swój samolot Iła-20, na pokładzie którego znajdowało się 14 osób. Maszyna w tym czasie odbywała rutynowy lot. W momencie utraty kontaktu, Iła-20 znajdować miał się ok. 35 kilometrów od wybrzeża.

 

Doniesienia te są na tyle niepokojące, że o sytuacji szybko poinformowały media na całym świecie. Nie jest bowiem jasne co dokładnie stało się z należącym do armii rosyjskiej samolotem oraz rosyjskimi żołnierzami. Podjęto akcję poszukiwawczą.

 

USA zdążyło już zabrać głos w związku z tymi wydarzeniami. Zdaniem strony amerykańskiej, mogło dojść do zestrzelenia rosyjskiego samolotu na skutek pomyłki Syryjczyków podczas prób udaremniania ataku przeprowadzanego przez Izrael.

 

Sam Izrael jak na razie odmówił wypowiedzenia się w tej sprawie.

 

W niedługim czasie po ataku w Latakii, pojawiły się informacje o eksplozji w Hamie. Możliwe jest, że tam Izrael zaatakował bazę 47. brygady syryjskiej.

 

 

Źródło: jpost.com ; poinformowani.pl 

Fot.: Pxhere

 

 

Od dzisiejszego poranka trwają krwawe starcia w rejonie Strefy Gazy. Wszystko w związku z decyzją prezydenta Donalda Trumpa o uznaniu przez USA Jerozolimy stolicą państwa Izrael. Dziś przeszła ona do realizacji poprzez otworzenie amerykańskiej ambasady w tym właśnie mieście. Społeczność międzynarodowa nie podziela stanowiska USA, a prawie 90 ambasad nadal pozostaje zlokalizowanych w Tel Awiwie.

 

UWAGA! Dołączone fotografie są drastyczne.

 

W trwających dzisiaj walkach, życie z rąk izraelskich sił straciło ponad 40 przedstawicieli narodu palestyńskiego. Agresywne i krwawe działania Izraela to odpowiedź na trwające przez ostatnie godziny protesty Palestyńczyków, w związku z otwarciem w Jerozolimie amerykańskiej ambasady. Atmosferę podgrzewa fakt, że w dniu dzisiejszym wypada 70. rocznica podpisania przez Izraelczyków deklaracji niepodległości.

 

W Strefie Gazy protestują dziesiątki tysięcy ludzi. Palone są opony oraz rzucane koktajle Mołotowa. Widok tych terenów ma przepełniać kłębiący się dym, a wśród okrzyków manifestantów mają być słyszalne salwy z karabinów. Izrael zakazuje ludności Palestyńskiej na okupowanych terenach przekraczanie ogrodzenia dzielącego Autonomię Palestyńską z państwem żydowskim. Mimo to przez ostatnie godziny wielu manifestantów ma podchodzić w to właśnie miejsce. Jak podają przedstawiciele strony palestyńskiej, wśród ofiar śmiertelnych mają być m.in.: 14-latek, ratownik medyczny oraz człowiek poruszający się na wózku inwalidzkim.

 

– Dziś jest wielki dzień, kiedy przejdziemy przez płot i powiemy Izraelowi oraz światu, że nie godzimy się na wieczną okupację – wykrzyczał palestyński nauczyciel Ali.

 

– Wielu z nas pewno dzisiaj zginie, bardzo wielu, ale świat usłyszy naszą wiadomość. Okupacja musi się skończyć – stwierdził Ali w rozmowie z agencją Reutera.

 

Ten poniedziałek to jeden z najtragiczniejszych dni w tamtym regionie od czterech lat. Według danych służb medycznych, rannych zostało już ponad 900 Palestyńczyków. Około połowa z nich miała ucierpieć od postrzelenia. Siły Izraelskie dodatkowo przeprowadziły dziś bombardowanie, które miało być wymierzone w cele Hamasu. Zdaniem izraelskiej armii podejmują oni działania „zgodne ze standardowymi procedurami operacyjnymi”. Izraelscy żołnierze są zdeterminowani do obrony dzielącego ich z Palestyńczykami ogrodzenia. Uznali za udaremnienie ataku terrorystycznego zastrzelenie trzech mężczyzn, którzy próbowali podłożyć ładunki wybuchowe przy dzielącym dwie strony ogrodzeniu. Miało to miejsce w okolicy Rafah, gdzie znajduje się przejście graniczne między Izraelem a Strefą Gazy. Wojsko wspomagane jest również przez izraelską policję.

 

 

Do starć doszło również pod otwieraną w Jerozolimie ambasadą USA. Aktywiści broniący ludności palestyńskiej krzyczeć mieli do premiera Netanjahu i prezydenta Trumpa słowa „Nigdy więcej wojny!”. Atmosfera zrobiłą się tam jeszcze bardziej niebezpieczna, kiedy do grupy protestujących zaczęli zbliżać się zwolennicy władz Izraela i USA. Interweniowała policja.

 

W Jerozolimie Izraelici manifestują dziś swoją radość i przyjazne nastawienie do amerykańskiego prezydenta. Powiewającym flagom USA oraz Izraela towarzyszą okrzyki mówiące o tym, iż „Trump jest przyjacielem Syjonu”.

 

 

 

W sobotę doszło do ataku chemicznego na jeden ze szpitali znajdujący się we Wschodniej Gucie. Zginąć miało min. 41 osób. Choć Syryjskie Praw Człowieka stwierdziło, iż nie jest w stanie ocenić tych doniesień o użyciu broni chemicznej w Dumie, to jednak organizacja SAMS, Stany Zjednoczone i inne podmioty na świecie oskarżył o sobotni atak syryjskie władze skupione wokół prezydenta Bashara Al-Assada. Damaszek odrzuca jednak te oskarżenia. Dziś rano natomiast miał mieć miejsce atak rakietowy na bazę syryjskich sił powietrznych, zlokalizowaną w prowincji Hims, niedaleko historycznej Palmiry.

 

Jak podała lokalna telewizja, ataku dopuściły się siły USA, zabijając przy tym kilka osób, a kilka raniąc. Nie podano jednak konkretnych liczb. Amerykanie odrzucają jednak te oskarżenia, podtrzymując iż nie mają nic wspólnego z atakiem rakietowym.

 

– W tym czasie Departament Obrony USA nie przeprowadził żadnych nalotów w Syrii. (…) Jednak nadal uważnie obserwujemy sytuację (w tym kraju) i wspieramy wysiłki dyplomatyczne mające na celu pociągnięcie do odpowiedzialności tych, którzy używają broni chemicznej, zarówno w Syrii, jak i poza nią – przekazał rzecznik Pentagonu.

 

Jednakże po sobotnim ataku chemicznym, amerykańskie władze rozpatrywać mają różne scenariusze, w tym także interwencję zbrojną w Syrii. Rok temu bowiem, Donald Trump zadecydował o uderzeniu w lotnisko, z którego wystartować miał samolot użyty do rzekomego innego ataku chemicznego.

 

Jak wnioskują analitycy ds. obrony, w zaatakowanej zdaniem strony syryjskiej dziś rano bazie znajdować mają się wspomagające rząd w Damaszku znaczne siły rosyjskie. Odrzutowce mają z lotniska tego regularnie startować, aby następnie uderzyć w siły rebeliantów na syryjskiej wojnie.

 

Jak natomiast donoszą media w Libanie, nie jest wykluczone iż dzisiejszego ataku rakietowego dopuścił się Izrael. Siły izraelskie podczas trwającego na Bliskim Wschodzie konfliktu, niejednokrotnie uderzały w zlokalizowaną syryjską armię. Uderzano w konwoje czy również wspieranych przez Iran milicji na terenie Syrii. Tą wersje zdarzeń potwierdził później także rosyjski MON podając informacje, jakoby syryjska baza została zaatakowana przez dwa izraelskie myśliwce F-16.