Ukraina biorąc na sztandary faszystów z OUN-UPA mniej lub bardziej świadomie potwierdza, że nie rozumie i nie przyjmuje wartości Zachodu, Europy. Agresja ze strony Rosji, niestety, sama w sobie tego stanu rzeczy nie zmienia i zmienić nie może.

 

Trudno dokonywać gradacji zbrodni przeciwko ludzkości, oceniać, które ludobójstwo zasługuje na większe potępienie. Gorszy był faszyzm brunatny – beznamiętne fabryki śmierci Auschwitz czy bolszewia w swoich taśmowych, katyńskich strzałach w  tył głowy? Dla ukraińskich faszystów uczynię jednak wyjątek: tu zbrodnia była nie tylko masowa, beznamiętna, systematyczna i liczona w dziesiątkach tysięcy ofiar. Tu pozbawienie życia Polaka w każdym wieku, „oczyszczenie wsi z Polaków” nie było celem samym w sobie (co występowało przecież i u Niemców i u Sowietów). Tu, dodatkowo, w grę wchodził sadyzm, wymyślne tortury, czerpanie radości z krwi, dzikiej zabawy ludzkim ciałem godnej jedynie najgorszych kreatur w dziejach ludzkości.  Szwadrony ukraińskich faszystów UPA-OUN składały się – patrząc na owoc tego diabolicznego dzieła – niemal z samych tego typu kreatur.

 

Na mordowanie Polaków mieli Ukraińcy 365 sposobów, czyli na każdy dzień w roku inny rodzaj tortur. Żywego człowieka piłą do drewna przecinali. Żywcem do ognia wrzucali. Niemowlęta były, albo za nóżki rozdzierane, albo z nóżki i głową o mur zabijane. Jeszcze był inny sposób zabijania niemowląt. Wyciągali języczek, przybijali tenże języczek do stołu i to dziecko na tym języczku konało. Wisiało na tym języczku i konało. Kobiety ciężarne były w straszny sposób mordowane. Rozcinali brzuch, wyciągali dziecko i w to miejsce żywego kota wkładali i w takich męczarniach umierała kobieta” – wspomina ocalała z rzezi Władysława Kamińska. To jedno z wielu wspomnień tamtych mrożących krew w żyłach wydarzeń.

 

Kim trzeba być, by beznamiętnie mordować tysiące ludzi, by broczyć we krwi, niestety ludzkość wie. Były już czarne karty w dziejach świata. By jednak poddawać tak wymyślnym cierpieniom nowonarodzone dzieci, kobiety w ciąży, własnych sąsiadów? Nie wiem czy historia zna więcej takich przypadków.

 

Gdy czytam, słucham opowieści o tych mrożących krew w żyłach mordach, przez kilka dni nie mogę dojść do siebie. Nie mogę opędzić się od tych straszliwych obrazów. A przecież to tylko lektura, opowieści. Jakim trzeba być potworem by tego dokonać? Kim trzeba być by z tym żyć?

 

Ukraińska Powstańcza Armia. Dobre sobie. Armia, która w nocy napada na kobiety i dzieci. Oto „bitwy” tej „armii”, oto jej „powstanie”.

 

Faszyzm ukraiński, najgorszy z możliwych, miał to „szczęście”, że masową świadomość zdominował inny zbrodniarz – Hitler, że straszne obozy zagłady przyćmiły rzeki krwi z pól i lasów Wołynia. Dzięki temu przyćmieniu próbuje nam się dziś wygładzać zbrodniarzy z OUN-UP, morderców jakich świat nie widział.

 

Jakim jest też naród, który bierze te zbrodnicze formacje za wzór, funduje im pomniki, ulice, opiera na nich swoją narodową świadomość?  Świat milczy. Świat nie protestuje i nie oburza się, bo w tragicznej pamięci o zbrodniach II wojny światowej, w licznych jej rozdziałach zabrakło już miejsca na tę, która pewnie najokrutniejsza, ale odbyła się gdzieś na dalekiej Polskiej prowincji, wśród prostych włościan z dala od ośrodków miejskich. Tylko dzięki temu zbiegowi okoliczności, dzięki przyćmieniu mordów ukraińskiego faszyzmu przez inne z tego okresu, dzisiejsza Ukraina może wygładzać wizerunek ludobójczych formacji.

 

Co zaś gloryfikowanie OUN-UPA mówi o samej dzisiejszej Ukrainie? A cóż można powiedzieć o kraju, który na sztandary wziął nocnych bandytów tysięcy dzieci i kobiet? Gdyby był jakiś kraj, który oficjalnie odwołuje się do zbrodniczej ideologii Hitlera czy innego zbrodniarza, mielibyśmy porównanie.

 

Sam konflikt z autorytarną Rosją nie przesądza o tym, że Ukraina wyszła z modelu wschodniego stając się państwem europejskich wartości. Wschodnie autokracje za nic mają nie tylko wolność, ale przede wszystkim poszanowanie życia każdego człowieka. Kult ludobójczej UPA to nie tylko drwina z narodowego cierpienia wnuków ofiar – dzisiejszych Polaków, to przede wszystkim manifestacja brutalnych, wschodnich ciągot dzisiejszej Ukrainy. Ktoś powiedział: nikt nie ma prawa wybierać Ukraińcom bohaterów narodowych. Owszem. Ale dla państwa o takim systemie wartości nie ma miejsca w Europie i tak długo jak to się nie zmieni, być miejsca nie powinno. Jest klub państw, które na sztandary biorą zbrodniarzy, jest tam dziś: Rosja czy Korea Północna, jest – niestety – i Ukraina. To, że członkowie tego klubu czasem atakują nawzajem siebie istoty sprawy nie zmienia.

 

Bartłomiej Królikowski

 

Nie tak dawno przedstawiciele strony ukraińskiej jako jedni z pierwszych skrytykowali Polskę za nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Swoje zastrzeżenia zgłaszaj w kwestii związanej z określeniem wymordowania Polaków na Wołyniu ludobójstwem oraz penalizacją zbrodniczej ideologii banderyzmu.

 

Tą właśnie ideologię oraz banderowskie oddziały, które w swej historii dokonywały zbiorowych drastycznych mordów i kolaborowały z hitlerowcami symbolizuje czerwono-czarna flaga, którą wywieszono na rynku we Lwowie, przy wejściu do siedziby lokalnego ratusza.

 

Działanie to wynika z zapisów uchwały rady miejskiej z 15 lutego, zgodnie z którymi banderowska flaga ma być wywieszana obok ukraińskiej flagi narodowej 29 razy w ciągu roku. Chodzi o dni, kiedy wypadają ważne rocznice/święta z punktu widzenia strony ukraińskiej. Pierwotnie pojawiła się propozycja, aby czerwono-czarne flagi wywieszano równolegle z niebiesko-żółtymi. Ograniczono to jednak uchwałą z zeszłego tygodnia. Podobny projekt ma zostać rozpatrzony przez radnych w stolicy państwa- Kijowie.

 

Dziś banderowską flagę w centrum Lwowa wywieszono w związku z tzw. „dniem pamięci bohaterów Niebiańskiej Sotni”. Chodzi o upamiętnienie ludzi, którzy stracili życie w 2014 roku, podczas starć na kijowskim Majdanie.

 

Jak widać choć ukraińskie władze zdecydowanie protestują przeciwko naszej wewnętrznej uchwale, to nie przejmują się zbytnio naszymi zastrzeżeniami oraz wrażliwością historyczną, a kultywowanie ideologii banderyzmu nie dotyczy jedynie skrajnych grup na Ukrainie.

 

 

 

Wysoki rangą wojskowy Ukrainy oraz dawny tamtejszy minister obrony Ołeksandr Kuźmuk powiedział coś, co raczej nie powinno pozostawać bez reakcji polskiej strony.  Skandaliczna wypowiedź padła podczas audycji na antenie stacji „112 Ukraina”.

 

Słowa Ołeksandra Kuźmuka mają być reakcją na nowelizację ustawy o IPN, według której m.in. uznaje się zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu za ludobójstwo, a ideologia banderowska zostaje spenalizowana.

 

Były ukraiński minister posunął się do gróźb wobec Polski i przestrzegł przed działaniami Polaków w ramach „porachunków z historią”. Jego zdaniem może to doprowadzić do konfliktu zbrojnego.

 

Ołeksandr Kuźmuk stwierdził, że Ukraińcy przebywający na terenie Polski mogą „chwycić za kije”, jeżeli Polska nie zaprzestanie przypominania swoim sąsiadom o działalności UPA oraz zdarzeniach do jakich doszło na Wołyniu.

 

Ukraiński wojskowy powiedział też, że Kijów może zwrócić się również z propozycją omówienia poszczególnych momentów w historii. Jak twierdzi „historię trzeba znać, ale wyrównywać rachunków nie należy”.

 

– Jeśli przypomnieć historię — 100, 200 lat temu, nawet króla Bolesława 1000 lat temu, to tyle znajdziemy! – Powiedział były ukraiński minister obrony.

 

Kuźmuk swoje rozważania popierał faktem, że w Polsce przebywa obecnie ok. milion dwieście tysięcy Ukraińców i obawia się, że „coś z nimi będzie”.

 

– Tak, piąty front ukraiński wszedł do Polski. I nic z nimi nie będzie. Chwyci on tylko za kije, jeśli przypomnimy sobie wszystkich Kozaków od Lwowa do Kijowa powieszonych – powiedział Kuźmuk.

 

Słowa te można śmiało odczytywać jako jawne groźby wobec Polski i Polaków.