W ubiegłym roku, 1 października doszło do tragicznych wydarzeń w amerykańskim Las Vegas. Przy okazji festiwalu muzyki country doszło do masowego zabójstwa. Strzelanina wywiązała się, kiedy z hotelowego okna w tłum zaczął strzelać 64-letni Stephen Paddock.

 

Przy okazji tamtych dramatycznych wydarzeń, terrorysta zabił 59 osób. Setki osób zostało też rannych. Po dokonaniu ataku, w trakcie reakcji służb, Paddock miał popełnić samobójstwo. Zbrodni dokonywał on z okna pokoju znajdującego się na 32. piętrze hotelu Mandalay Bay. Teraz właściciele tego właśnie obiektu pozywają osoby poszkodowane w trakcie strzelaniny.

 

Władze hotelu chcą takim działaniem zapobiec pozwom o odszkodowanie, którym mogłyby zostać ewentualnie obciążone. MGM Resorts International, do którego należy hotel podtrzymuje, że nie odpowiada za atak przeprowadzony przez Stephena Paddocka.

 

 

Pod koniec minionego tygodnia, sądy federalne otrzymały łącznie ponad tysiąc pozwów wystosowanym przeciwko ofiarom zeszłorocznej strzelaniny. Jak podaje „Las Vegas Review-Journal”, według prawników właściciela hotelu, ma to pozwolić uniknąć pozwów przeciwko MGM Resorts International złożonych w ramach próby uzyskania odszkodowania.

 

Składając pozwy, władze obiektu równocześnie nie domagają się pieniędzy.

 

– Ciągnące się latami sprawy sądowe i przesłuchania nie leżą w interesie ofiar – stwierdził rzecznik właściciela hotelu Debra DeShong.

 

Stanowisko adwokatów MGM Resorts International opiera się na tym, że w tym przypadku podmiotem od którego mogłyby ofiary domagać się odszkodowania jest ich zdaniem firma, która w tamtym czasie odpowiadała za ochranianie obiektu, a także imprezę Country. Prawnicy wskazują, że była ona certyfikowana przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego.

 

Kroki podjęte przez hotel Mandalay Bay oceniają jako skandaliczne natomiast prawnicy reprezentujący ofiary strzelaniny. Są oni oburzeni zaistniałą sytuacją.

 

– To po prostu smutne, że zniżają się do tego poziomu – powiedział w rozmowie z „Las Vegas Review-Journal” adwokat Robert Eglet.

 

Do dziś nie jest do końca jasne czym motywował swoje działania zamachowiec. Wśród jego rzeczy oprócz wielu sztuk broni oraz amunicji, znaleziono również lewicową literaturę oraz fotografię kobiety pochodzącej z Bliskiego Wschodu. Stephen Paddock miał być widywany na manifestacjach będących wyrazem sprzeciwu wobec prezydenta Donalda Trumpa. Miał sympatyzować również ze skrajną lewicą i takimi środowiskami jak antifa.

 

Niedługo po ataku, Państwo Islamskie opublikowało komunikat, w którym dżihadyści poinformowali, że to oni są odpowiedzialni za atak. Ich zdaniem, Paddock przeszedł na islam przyjmując przy tym nowe imię Abu Abdul Barr al-Amrik. ISIS przygotowało nawet film propagandowy, na którym omawiali całe zdarzenie. FBI jednak nie potwierdziło, by zamachowiec miał związki z jakąkolwiek organizacją terrorystyczną.

 

Zagrożenie ataki i zdecydowanie większy nacisk na zachowanie standardów bezpieczeństwa na ulicach miast to rzeczywistość, która stanowi codzienność w niektórych krajach europejskich na przełomie ostatnich lat.

 

Wszystko w związku z faktem, że po rozwinięciu się organizacji Państwo Islamskie oraz masowej migracji do Europy z Afryki i Bliskiego Wschodu, w poszczególnych miejscach na naszym kontynencie zwiększyła się ilość napaści na tle seksualnym, a także doszło do kilku głośnych ataków nożowników czy innych zamachów terrorystycznych.

 

Cała sytuacja może stać się dla zwykłych obywateli jeszcze straszniejsza, kiedy usłyszą o tym o ile więcej dochodziłoby do ataków ekstremistów, gdyby nie udaremnianie części z nich przez służby odpowiadające za bezpieczeństwo. W ostatnich dniach po raz kolejny mieliśmy przykład sytuacji, w której agresor groził przypadkowym ludziom, zw. na różnice religijne.

 

Jak donoszą media, sytuacja miała miejsce w ostatnich dniach minionego tygodnia. We Francji, a dokładniej wewnątrz paryskiego metra, spore zamieszanie wywołał 23-letni Egipcjanin Emad F. Był on uzbrojony w nóż i potrzebna była interwencja służb.

 

Było południe, przed godziną trzynastą. Wówczas na stacji metra Anvers, Emad F. wywołał panikę, Zademonstrował on ludziom znajdującym się wokół niego, że ma przy sobie nóż i groził przeprowadzeniem ataku. Egipcjanin wykrzykiwał, że „zamorduje wszystkich katolików”.

 

Nożownik został na szczęście zatrzymany i nikomu nic się nie stało przy okazji tego zajścia. Jak się okazało, 23-latek był poszukiwany przez francuskie służby. Co warte podkreślania, był on wcześnie karany za zachowania tego typu.

 

Dżihadysta tłumaczył później, iż motywował się faktem, że jest wyznawcą islamu, w związku z czym chce on zabijać innowierców. Stąd też jego pogardliwe słowa o chęci mordowania katolików skierowane do przypadkowych osób.

 

Po tym zdarzeniu, akurat ulice Francji (a szczególnie Paryża) zaczęły być wyjątkowo mocno strzeżone. Na ulice wyszło ponad 100 tysięcy funkcjonariuszy policji oraz żandarmów. W samym Paryżu porządku pilnowało ok. 12 tysięcy policjantów wspieranych przez wojsko. Wszystko ze względu na narodowe święto- Dzień Bastylii oraz finał mundialu, przy okazji którego zorganizowano dużą strefę kibica w centrum stolicy, w pobliżu Wieży Eiffela. Zamieszek i tratowania się ludzi jednak i tak nie udało się uniknąć.

 

W redakcji amerykańskiej gazety „Capital Gazette” doszło do strzelaniny. Napastnik wtargnął do redakcji i otworzył ogień. Wiadomo, że są ranni zabici. 

 

Redakcja mieści się Annapolis. Donald Trump będący w podróży został poinformowany o sprawie i przygotowuje oświadczenie. Na razie nie wiadomo kto i dlaczego otworzył ogień do pracowników Capital Gazette.

Cała ta sytuacja jest drastyczna i wstrząsająca dla lokalnej społeczności. Na miejsce, gdzie rozegrały się krwawe sceny wysłano funkcjonariuszy służb specjalnych, ponieważ sprawca zbrodni był uzbrojony. Mężczyzna po odebraniu życia 26-latce, zabarykadował się w lokalu mieszkalnym. 

 

Wszystko rozegrało się na terytorium Austrii. Dokładniej tragedia miała miejsce w mieście Bregencja, będącego stolicą kraju związkowego Vorarlberg i położone jest nad Jeziorem Bodeńskim. Przed południem doszło najpierw do zabójstwa. Ofiarą padła 26-letnia kobieta. Jak się okazało była ona w związku z człowiekiem, który ją zamordował.

 

Mężczyzna odebrał życie swojej życiowej partnerce strzelając do niej z broni palnej. Ciało zastrzelonej młodej kobiety znalezione zostało na klatce schodowej domu, w którym to właśnie zabarykadował się mężczyzna. Posiadał on broń, dlatego odpowiednie działania podjęły austriackie służby specjalne.

 

Lokalną policję zawiadomiła o niepokojących zdarzeniach jedna z kobiet. Była ona przypadkową osobą, która akurat przechodziła obok budynku, w którym doszło do dramatu. Usłyszała ona strzały i zaalarmowała służby.

 

Na miejscu w akcje zaangażowano oddział antyterrorystyczny COBRA oraz 20 innych funkcjonariuszy policji. COBRA to grupa będąca analogicznym odpowiednikiem polskiej SPAP.

 

– Zespół negocjacyjny jest w trakcie rozmów. Starają się, by sprawca opuścił mieszkanie. Prawdopodobnie jest w nim sam, ale nie wiemy tego na pewno – przekazał Rainer Fitz, pełniący funkcję rzecznika lokalnej policji.

 

Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze służb specjalnych otoczyły budynek, w którym zabarykadował się uzbrojony napastnik. Jak się okazało mężczyzna to 30-latek pochodzący z Rumunii. O sprawie poinformował portal oe24.at.

 

Austria w ostatnich latach również zmaga się jak inne kraje w Europie z zagrożeniem i zaniżeniem poziomu poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie. Ma to związek z ilością imigrantów oraz ich masowym napływem na nasz kontynent. W Wiedniu niejednokrotnie dochodziło do konfliktów i walk pomiędzy przedstawicielami mniejszości narodowych, wyznających głównie islam. Chodzi tu m.in. o liczną społeczność czeczeńską czy afgańską. Nowy rząd austriacki zmienił jednak kierunek polityk migracyjnej i nie trzyma się retoryki proimigranckiej.

 

W tym przypadku jednak, jaki miał miejsce w Bregencji, krwawej zbrodni dopuścił się imigrant z kraju europejskiego.

 

 

 

 

Do ataku doszło na południu kraju, a dokładniej w miejscowości Seyne-sur-mer. Kobieta dokonała ataku w hipermarkecie krzycząc przy tym „Allahu Akbar!” (Allah jest wielki).

 

Islamistka rozpoczęła swój atak, kiedy znajdowała się przy kasie w sklepie. Raniła nożem klienta oraz ekspedientkę. Zaatakowane osoby przeżyły, jednak zostały ranne. Sprawczyni została zatrzymana.

 

Informacje na temat tego jak przebiegało całe zdarzenie, przekazał miejscowy dziennik „Nice-Matin”. Te niepokojące doniesienia potwierdził również prokurator Bernard Marchal. W ataku nożowniczki bardziej ucierpiał mężczyzna znajdujący się w hipermarkecie jako klient. Został on dwa razy ugodzony nożem w klatkę piersiową i w wyniku odniesionych ran musi być hospitalizowany. Według prokuratury kobieta była chora psychicznie.

 

– To najwyraźniej izolowany fakt, osoba ze sprawdzonymi zaburzeniami psychiatrycznymi – stwierdził prokurator Bernard Marchal. Jednocześnie nie wyklucza on, iż motywacją był tutaj radykalizm w poglądach sprawczyni ataku.

 

Prowadzone jest już śledztwo w sprawie zajścia w Seyne-sur-mer. Kobieta, która zaatakowała nożem na terenie sklepu nie była wcześniej notowana przez policję.

 

– Istnieje domniemanie zamachu i przestępstwa o podłożu terrorystycznym – zaznacza Bernard Marchal.

 

Badane są jej ewentualne związki z Państwem Islamskim lub innej organizacji terrorystycznej o podłożu islamistycznym. W celu ustalenia kolejnych szczegółów sprawy, podjęto różne działania, w tym m.in. przeszukanie domu kobiety, do którego doszło w godzinach popołudniowych.

 

– Nie wiemy jeszcze, czy te fakty zaliczyć do aktów terrorystycznych. W każdym razie doszło do sterroryzowania człowieka, który niczego się nie domagał. Został on napadnięty przy kasie supermarketu – poinformował prokurator Marchal.

 

We Francji ataki nożowników, które dokonywane były przez osoby motywowane islamskim fundamentalizmem w ostatnich latach zdarzały się często. Charakterystyczny jest przy nich okrzyk „Allahu Akbar!”. Jednak nie tylko te metody przeprowadzania ataku były wykorzystywane przez islamistów na terytorium Francji od czasu wybuchu problemu masowej migracji z Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Osoby deklarujące się jako żołnierze ISIS do zabijania przypadkowych osób wykorzystywali też m.in. samochody osobowe i ciężarówki. Spory problem stanowią również dokonywane przez niezasymilowanych imigrantów ataki na tle seksualnym, jak i też nielegalne obozowiska uchodźców. Przy próbach ich likwidacji niejednokrotnie dochodziło do starć z policją.

 

 

 

 

Do strzelaniny doszło na festiwalu sztuki. W czasie jego trwania uczestników zaatakowało dwóch mężczyzn, którzy otworzyli w pewnym momencie ogień do zebranych na tym wydarzeniu ludzi. Jedna osoba nie żyję, są też ranni.

 

Wszystko rozegrało się w Stanach Zjednoczonych na terenie stanu New Jersey. Festiwal sztuki „Art All Night” odbywał się w mieście Trenton. Jest to środkowa część New Jersey. Dwóch napastników miało zacząć strzelać do ludzi ok. godziny 2:45 niedzielnej nocy, kiedy na festiwalu zebranych było ok. 1000 ludzi.

 

Jeśli chodzi o ofiarę śmiertelną strzelaniny, ma nią być jeden z podejrzanych- mężczyzna w wieku 33 lat. Drugi ze sprawców został zatrzymany.

 

W wyniku odniesionych obrażeń aż 20 osób zostało rannych. Jak poinformował Angelo Onofri, będący przedstawicielem lokalnej prokuratury, czworo z nich, ze względu na odniesiony rany postrzałowe jest w stanie krytycznym. Wśród nich znalazł się również 13-letni chłopak.

 

Motywy działania sprawców oraz ich personalia nie są znane.

 

 

Przez ostatnie lata Francja stała się jednym z tych krajów Europy, w których masowa imigracja z Afryki i Bliskiego Wschodu przyniosła szczególnie tragiczne skutki. W zamachach terrorystycznych zginęły tam już setki ludzi, a nie są to jedyne przejawy przestępczości jaka pojawia się u niezasymilowanych przybyszów z państw muzułmańskich

 

Do jednego z największych ataków Państwa Islamskiego przeprowadzonego na terenie Europy doszło w Paryżu 13 listopada 2015 roku. Terroryści zaatakowali wówczas w kilku miejscach na terenie stolicy Francji. Uderzyli m.in. przy stadionie podczas meczu reprezentacji Francji z Niemcami oraz w czasie koncertu wewnątrz sali koncertowo-teatralnej Bataclan. To właśnie tam ma się odbyć koncert, który wywołuje wiele kontrowersji.

 

Na deskach Bataclan wystąpić ma raper, którego treści piosenek nawiązują do propagowania ideologii dżihadystycznych. Występuje on jako Medine i ma algierskie pochodzenie. Jeden z jego albumów nosi tytuł „Jihad”, co również jest samo w sobie uznawane za prowokacyjne. Dodatkowo na okładce tej płyty zamieszczono arabski miecz, z kształtu podobny do maczety.

 

Allach mi wystarczy, nie potrzebuje laickiej republiki! Wszystkich niewiernych ukrzyżujemy – jak na Golgocie – i trafimy dzięki temu do raju!” – Tak brzmią słowa jednej z piosenek, które znalazły się na płycie „Jihad” rapera.

 

Rodziny ofiar zamachu sprzed niemal trzech lat czują się oburzone i wszczęły protest wobec planów organizacji koncertu. Ich zdaniem, występ islamskie fundamentalisty w Bataclan to opluwanie pamięci o ofiarach tamtego ataku. Ich postulaty niektórzy liderzy francuskiej prawicy.

 

Obecne władze w Paryżu jednakże nie planują raczej zablokowania występu Medine’a. Nie zrobił tego również prezydent Emmanuel Macrone. Premier Francji- Edourd Philippe oznajmił natomiast, że nie zamierza „cenzurować artystów”.

 

 

 

 

 

Francja po raz kolejny doznaje strachu wywoływanego działalnością, za którą odpowiedzialni mogą być ludzie związani z organizacjami terrorystycznymi. Napastnik w samym sercu Francji, czyli stolicy kraju Paryżu, wziął zakładników w jednym z budynków. Według relacji miał być uzbrojony.

 

Mężczyzna wtargnął do budynku przy Rue des Petites Ecuries. Tam znajdować się mają według relacji ludzi, którzy byli obecni przy całym zdarzeniu, biura oraz lokale należące do firm. Napastnik wziął tam zakładników, a dokładniej dwie osoby, wśród których miała znajdować się m.in. kobieta ciężarna. W doniesieniach agencji medialnych mówiono również o młodej dziewczynie. Miejsce to zostało otoczone przez francuską policję.

 

Sprawca najpierw powalił na ziemię jedną z osób uderzając ją w głowę, a następnie zabarykadował się w jednym z pomieszczeń. Jednej ze znajdujących w budynku osób miało się też w trakcie całego zamieszania uciec. Jest także bardzo prawdopodobne, że dwie przetrzymywane osoby, zostały przez mężczyznę oblane benzyną.

 

Napastnik twierdził, że posiada bombę. Potwierdzają to także relacje świadków, zgodnie z którymi mężczyzna przetrzymujący zakładników był uzbrojony i rzeczywiście posiadał ładunek wybuchowy. Nie ma informacji na temat narodowości, nazwiska czy innych personaliów osoby odpowiedzialnej za atak. Według niepotwierdzonych doniesień, miał on jednak stawiać żądanie możliwości porozmawiania z ambasadorem Iranu. Jak przekazali przedstawiciele miejscowej policji, napastnik został obezwładniony przez funkcjonariuszy. Taki komunikat przekazano przed godziną 20.

 

Iran jest państwem o ważnej roli w geopolitycznej układance na Bliskim Wschodzie. Persowie bowiem, nie żyją w dobrych relacjach z otaczającymi ich państwami arabskimi. Większość obywateli Iranu jest wyznawcami szyizmu, czyli odłamu islamu, którego przedstawiciele są znienawidzeni przez dżihadystyczne organizacje, takie jak przykładowo Państwo Islamskie. Ponad to Iran ma zdecydowanie wrogie relacje z Izraelem. Niedawno porozumienie z Teheranem ws. programu nuklearnego zerwał również Donald Trump, co wpłynęło na wzrost cen paliwa na stacjach. Doszło do tego również w Polsce.

 

 

Strzały padły w katedrze w Berlinie,  kiedy to w niedzielne popołudnie świątynia została otoczona przez policjantów. Przyczyny zdarzenia nie są jeszcze wyjaśnione.

 

W świątyni policjant postrzelił awanturującego mężczyznę, który posiadał noże. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę około godziny 16.00. Policjanci proszą o unikanie spekulacji.

 

Podczas całego zajścia w katedrze przebywało około 100 osób.
Gdy pierwszy patrol przybył na miejsce, funkcjonariusz policji postrzelił mężczyznę, gdyż ten nie chciał odłożyć broni.

 

Na razie policja wyklucza podłoże terrorystyczne, a awanturnika rozpoznano jako 53-letniego mężczyznę pochodzenia austriackiego. Nic nie wskazuje, aby sprawca był powiązany, z którąś z terrorystycznych grup dżihadystów.

 

W ostatnich latach niejednokrotnie na terytorium dochodziło do zamachów terrorystycznych oraz ataków nożowników. Często ich sprawcami byli dżihadyści. Spory problem stanowią również napaści na kobiety dokonywane przez imigrantów. Eskalacja takiego zachowania miała miejsce w noc Sylwestrową w Kolonii 2015/2016, kiedy napadnięto na tle seksualnym kilkadziesiąt kobiet.