SPROSTOWANIE:

Informujemy, że w naszych artykule: "Wielkopolska: Tragiczne sceny na dyskotece. Zatrzymano dwie osoby":
prostozmostu24.pl/wielkopolska-tragiczne-sceny-na-dyskotece-zatrzymano-dwie-osoby błędnie podaliśmy, że do zdarzenia doszło na dyskotece w Mieleszynie. Jak informuje właściciel tejże nie jest to zgodne z prawdą, bowiem do zdarzenia doszło poza lokalem.

Za zaistniałą sytuację wszystkich zainteresowanych, a zwłaszcza właściciela lokalu serdecznie przepraszamy,
"Redakcja Prosto z mostu”

Po raz kolejny do dramatycznych scen doszło u naszych zachodnich sąsiadów. Tym razem sytuacja miała miejsce w leżącej na zachodzie kraju Kolonii, a dokładniej na tamtejszym dworcu kolejowym.

 

Napastnik wtargnął do znajdującej się tam apteki i wziął zakładniczkę. Kobieta była przetrzymywana przez ponad dwie godziny. Na miejsce zdarzenia dotarły wzmocnione oddziały policyjne, a także straż pożarna oraz pogotowie. Przeprowadzono ewakuację pracowników i pasażerów z terenu dworca. Wstrzymany został też ruch pociągów.

 

Podczas akcji służb udało się uwolnić kobietę. Ma ona lekkie obrażenia, natomiast napastnik został ciężko ranny, w związku z czym podjęto jego reanimację.

 

– Mężczyzna, który w poniedziałek przez dwie godziny przetrzymywał kobietę w aptece na Dworcu Głównym w Kolonii, został obezwładniony przez policję. Został ciężko ranny i jest reanimowany. Jego zakładniczka doznała niewielkich obrażeń – przekazała za pośrednictwem Twittera miejscowa policja.

 

Pojawiły się informacje, że wcześniej miał on oblać w pobliski fast foodzie 14-letnią dziewczynę łatwopalną cieczą i podpalić. Na szczęście doznała ona tylko lekkich obrażeń.

 

 

Nie są jasne motywy napastnika. Nie ma też dokładnych oficjalnych informacji na temat jego personaliów oraz tego czy był uzbrojony biorąc zakładniczkę w znajdującej się na dworcu aptece.

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl ; Twitter/@RTLWEST

Fot.: Pxhere

 

MB

 

Kilka dni temu pisaliśmy na temat mężczyzny, który zaatakował siekierą pracownika ochrony w szczecińskim sądzie.
Link do artykułu: https://prostozmostu24.pl/pilne-atak-siekiera-w-szczecinskim-sadzie-video/

Jak się okazuje niezalezna.pl dotarła do nowych informacji, według których mężczyzna, który dopuścił się tego ataku, w szczecińskim sądzie usłyszał zarzuty, w tym zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu nawet dożywocie.

Jak powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska: „Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa oraz usiłowania sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach w postaci pożaru”. Dodała, że drugi zarzut wiąże się z tym, iż mężczyzna „dysponował łatwopalną substancją”.

W piątek przed południem do budynku Sądu Okręgowego w Szczecinie przy ul. Małopolskiej wszedł mężczyzna, który miał przy sobie siekierę i młotek ciesielski. Siekierą zaatakował pracownika ochrony, po czym wyszedł, a gdy wrócił, niósł ze sobą dwa dwudziestolitrowe kanistry z benzyną. W tym czasie wezwano policję; gdy mężczyzna wrócił do budynku, obezwładniło go dwóch klientów sądu. Mężczyznę przejął policjant, który zjawił się w tym czasie na miejscu.

Zatrzymany 43-latek krzyczał, że „sąd krzywdził” jego rodzinę oraz, że jest lekarzem psychiatrą. Jak się okazało, w samochodzie miał sto litrów benzyny w kanistrach.

Jak poinformowała prokurator Biranowska-Sochalska, mężczyzna został już przesłuchany w charakterze podejrzanego. Nie wiadomo jednak, czy przyznał się do winy.

Do sądu został złożony wniosek o trzymiesięczny areszt dla szczecinianina. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.

Źródło: niezalezna.pl
fot. Wikipedia Commons

LS

Według najnowszych informacji rmf24.pl, 43-letni mężczyzna został zatrzymany po tym, jak w szczecińskim sądzie ranił strażnika siekierą. Poszkodowany znajduję się obecnie w szpitalu. Napastnik miał przy sobie również dwa kanistry.

Mężczyzna w wieku 43 lat zaatakował siekierą strażnika w Sądzie Okręgowym w Szczecinie przy ulicy Małopolskiej. Napastnik miał przy tym krzyczeć, że sąd zniszczył mu rodzinę, a on sam jest lekarzem psychiatrą.

Zaatakowany ochroniarz jest teraz w szpitalu. Ma obrażenia barku. Jego stan na szczęście nie zagraża zdrowiu.

Napastnik uderzył strażnika siekierą, a następnie poszedł do samochodu po kanistry z benzyną, jednak kiedy wrócił do gmachu sądu został obezwładniony przez świadków zdarzenia.

Reporterka RMF FM podaje, że mężczyzna jest w tej chwili przesłuchiwany przez policję.

Z ustaleń mediów wynika, 43-latek w samochodzie miał pięć kanistrów  z benzyną. Prezes szczecińskiego sądu Maciej Strączyński potwierdził, że było to  w sumie 100 litrów paliwa.

Źródło: rmf24.pl

LS

Do zdarzenia doszło na Marienplatz w Ravensburg. Miasto to leży na terenie kraju związkowego Badenia-Wirtembergia. Informacje o ataku pojawiły się w dniu wczorajszym.

 

„Schwabische Zaitung” poinformowało, że nożownik zaatakował przypadkowe osoby na Marienplatz, przy użyciu noża kuchennego. Ranna zostać miała trójka ludzi.

 

Poszkodowani z ranami kłutymi zostali przetransportowani do szpitala. Stan jednej z ofiar określono niestety jako krytyczny. Policji udało się zatrzymać napastnika, po sprawnym przybyciu na miejsce, gdzie doszło do krwawego ataku. Póki co jednak nie ma oficjalnych informacji na temat dokładnych ustaleń śledczych i tego czym kierował się sprawca ataku, raniąc przypadkowych ludzi.

 

Jedna z osób, która została ranna, zdecydowała się zrelacjonować zdarzenie w rozmowie z „Schwabische Zeitung”. Mężczyzna opowiedział, że w czasie kiedy wraz z bliskimi był w pobliskiej kawiarni, zauważył napastnika wymachującego ostrym narzędziem. Kiedy podjął próbę powstrzymania go, sprawca zadał mu ciosy, którymi zranił jego dłonie i plecy.

 

 

Źródło: wprost.pl

Fot.:Pxhere

 

Służby strzegące bezpieczeństwa na terenie państw europejskich, wciąż mają dużo pracy w związku z aktywnością dżihadystów. W ostatnich dniach udaremniono kolejny atak terrorystyczny, którego organizacja miała być już na zaawansowanym etapie.

 

W związku z planowaniem zamachu terrorystycznego aresztowano w czwartek siedem osób motywowanych radykalnym islamem. Sytuacja ta miała miejsce w Arnhem, leżącym około 100 km od Amsterdamu, jak również w zlokalizowanym na południu Holandii Weert. Poinformowała o tym holenderska prokuratura. Atak, który udało się udaremnić miał być zamachem „na dużą skalę”.

 

Zatrzymani są w wieku 21-34 lat. Zdaniem przedstawicieli służb, terroryści planowali użycie broni automatycznej, a także założonych na siebie ładunków wybuchowych, jak również detonację bomb umieszczonych w samochodach w innym miejscu. Próbowali oni wejść w posiadanie broni ręcznej, karabinów AK-47, granatów ręcznych, oraz materiałów wybuchowych. Szukali też możliwości przećwiczenia używania broni. Prokuratura jest zdania, że realizacja planu dżihadystów była dość zaawansowana.

 

Zatrzymani mają zostać przesłuchani w dniu dzisiejszym. Trójka z nich, była już wcześniej zatrzymywana. Miało to związek z ich planami wyjazdu poza granice kraju, w celu wejścia w szeregi zbrojnej organizacji dżihadystycznej. Liderem tej terrorystycznej komórki miał być 34-latek pochodzący z Iraku. Został on skazany w zeszłym roku za próbę dołączenia do tzw. Państwa Islamskiego.

 

Warto w tym miejscu przypomnieć, że niespełna miesiąc temu, w Amsterdamie doszło do ataku nożownika. 19-latek pochodzący z Afganistanu, a mieszkający w Niemczech, zaatakował nożem dwóch turystów z Ameryki na terenie dworca.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Sytuacja ta określana jest jako egzekucja. Tragiczne doniesienia ze stolicy Meksyku dotarły w sobotę. Atak został przeprowadzony na placu, który jest bardzo popularny wśród turystów.

 

Napastnicy przebrani byli w stroje tradycyjnych meksykańskich muzyków mariachi. W pewnym momencie otworzyli oni ogień.

 

– Najpierw myślałam, że to sztuczne ognie. Po chwili zobaczyłam krzyczących i uciekających ludzi – powiedziała jedna z kobiet, relacjonując to tragiczne zdarzenie w rozmowie z agencją Reutera.

 

Według informacji przekazanych przez agencję, funkcjonariusze policji rzucili się w pościg za sprawcami strzelaniny. Udało im się jednak uciec na motocyklach.

 

Nie są znane motywy ataku, ani tożsamość ich sprawców. Jednakże miejsce, gdzie doszło do strzelaniny, znajduje się nieopodal dzielnicy Tepito, na terenie której funkcjonuje narkotykowa grupa przestępcza uznawana za największy gang na terenie Meksyku. Przeprowadzanie przestępstw w przebraniach mariachi miało już miejsce wcześniej.

 

W sierpniu doszło do zatrzymania lidera grupy „El Betito”. W ostatnim czasie tamta okolica stała się bardziej niebezpieczna. Doszło tam do różnorakich przestępczych incydentów, w tym także zabójstw.

 

Źródło: o2.pl ; interia.pl

Fot.: Flickr

 

Strzelanina miała swój początek na terenie siedziby firmy transportowej. Napastnik dokonał strzelaniny w miejscowości Bakersfield, położonej na południu stanu Kalifornia. 

 

Jak podała miejscowa policja, sprawca ataku zabił pięć osób. Pierwszą ofiarą była sama żona napastnika. Następnie, również w siedzibie firmy transportowej, napastnik zastrzelił jeszcze znajdującego się tam mężczyznę. Sprawca zaczął później gonić innego człowieka z tego przedsiębiorstwa i oddał w jego stronę śmiertelny strzał przy jednym z okolicznych sklepów.

 

Kolejne ofiary sprawcy strzelaniny zginęły od ran postrzałowych znajdowały się w jednym z budynków mieszkalnych. Po dokonaniu tych kilku zabójstw, napastnik zabrał samochód kobiecie z dzieckiem. Kiedy jednak pojawili się blisko niego funkcjonariusze policji, mężczyzna odebrał sobie życie.

 

Nie są na razie znane oficjalnie motywy działania sprawcy. Jak przekazał Donny Youngblood, szeryf hrabstwa Kern, władze próbują ustalić okoliczności zdarzenia oraz to czym kierował się mężczyzna, który otworzył ogień, a później sam popełnił samobójstwo.

 

Poinformowano również, że kobieta której agresor zabrał pojazd nie ucierpiała przy okazji całego zdarzenia. Obrażeń nie odniosło na szczęście, również jej dziecko.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

Sprawca ataku najpierw wjechał samochodem na zatłoczony plac taranując przy tym ludzi, a następnie wysiadł by zaatakować przypadkowe osoby nożem oraz łopatą. Jak podały miejscowe władze, prawdopodobnie miała to być „zemsta dokonana na społeczeństwie”, za jego wcześniejsze wyroki.

 

Przy okazji tego dramatycznego zdarzenia, zginęło 11 osób, a 44 zostały ranne. Wszystko rozegrało się w Chinach. Zgodnie z informacjami przekazanymi w komunikacie wydanym przez władze, w środowy wieczór mężczyzna staranował ludzi na placu w miejscowości Minshui, znajdującej się w południowej części kraju. Podlega ona pod miasto Hengyang, zlokalizowanej w prowincji Hunan.

 

Początkowo mówiło się o trzech ofiarach śmiertelnych, jednak w czwartek dotarły kolejne tragiczne informacje i bilans ofiar wzrósł do 11 ludzi. 44 poszkodowanych znajduje się w szpitalach.

 

Udało się zatrzymać sprawcę zdarzenia. Okazał się nim być 54-letni Yang Zanyuna. Miał być on wcześniej wielokrotnie skazywany m.in. za handel narkotykami. Jak oceniają przedstawiciele władz, motywem do przeprowadzenia ataku stała się tu prawdopodobnie chęć dokonania „zemsty na społeczeństwie” za wyroki jakie zapadały w jego sprawie. Nie ma informacji na temat tego czy mógł być to atak związany z globalnym terroryzmem.

 

Chińskie władze są już doświadczone przez tego typu zdarzenia. W 2013 roku pięć osób poniosło śmierć, kiedy kierowca staranował samochodem ludzi na placu Tiananmen w stolicy kraju Pekinie. Zdaniem władz, wtedy za przeprowadzenie ataku odpowiedzialni byli separatyści z położonego na zachodzie regionu Sinkiang.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pxhere

Do zdarzenia doszło w przeznaczonej do zabaw dla dzieci piaskownicy. Sytuacja, która wiele osób szokuje rozegrała się w niedzielny poranek. O sprawie poinformował „Dziennik Łódzki”.

 

Atak jednego dziecka na drugie przy użyciu ostrego narzędzia miał miejsce w Głownie, położonym na terenie województwa łódzkiego. Sąd rodzinny ocenić ma czy chłopiec, który dopuścił się okaleczenia młodszego dziecka, jest zdemoralizowany. Ten sąd również ma o dalszym losie 10-letniego agresora.

 

Dzieci bawiły się na placu zabaw, gdzie znajduje się ta właśnie piaskownica. Wówczas 5-latek miał naśmiewać się z drugiego, starszego chłopca. Wtedy ten miał wrócić do swego domu, aby po chwili wrócić do piaskownicy uzbrojony w nóż. Rozegrał się dramat, podczas którego 10-latek zadał 5-latkowi trzy rany i pociął mu twarz.

 

Okaleczony chłopiec trafił do kliniki im. Marii Konopnickiej w Łodzi, gdzie zostały opatrzone jego obrażenia. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Zgierzu. Za czyn 10-letniego chłopca odpowiadać mogą tylko jego rodzice/prawni opiekunowie.

 

– Śledczy ze Zgierza prowadzą dochodzenie w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, na której ciąży szczególny obowiązek opieki – powiedział cytowany przez rmf24.pl Tomasz Szczepanek z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Za to przestępstwo trafić można trafić za kratki na maksymalnie pięć lat.

 

 

Źródło: Dziennik Łódzki ; rmf24.pl

Fot.: Pixabay