Nożowniczego ataku na przypadkowego przechodnia dopuścił się w centrum Wrocławia 16-letni Samuel. Napastnik wbił swojej ofierze ostre narzędzie w szyję. Zaatakowana osoba cudem przeżyła.

 

Młody nożownik usłyszał w czwartek wyrok w sprawie tego brutalnego ataku, którego dopuścił się on 3 grudnia 2017 roku. To wtedy właśnie, około godz. 14,  przechodząc wraz z kolegą w rejonie zbiegu ulic Ruskiej oraz Kazimierza Wielkiego, zaatakował on Wojciecha O. Mężczyzna został zaczepiony, a następnie raniony nożem, gdy zapytał o co chodzi młodym agresorom. Na szczęście dzięki szybkiej reakcji ratowników, a także sprawnie przeprowadzonej operacji, udało się uratować życie Wojciecha O.

 

W trakcie śledztwa wyszło na jaw, iż nastolatek był po spożyciu dopalaczy. Kiedy doszło do jego zatrzymania, zajął się nim sąd dla nieletnich. Sędzia podjął jednak decyzje, aby Samuel był sądzony jak dorosły, zgodnie z przepisem odnoszącym się do osób dopuszczających się najcięższych przestępstw.

 

Nożownikowi, prokuratura postawiła zarzut usiłowania zabójstwa oraz ciężkiego uszkodzenia ciała. Jak przekazał portal gazetawroclawska.pl, Samuel usłyszał wyrok ośmiu lat więzienia. Jest to najniższy wymiar kary, jaki jest możliwy w sprawach dotyczących usiłowania zabójstwa. Wyrok nie jest jednak prawomocny, w związku z czym, skazany może odwołać się jeszcze do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

 

Cała ta dramatyczna sytuacja, do której doszło w centrum miasta w środku dnia pokazuje, jak ważna jest walka z dopalaczami, gdyż chodzi tu nie tylko o zdrowie i bezpieczeństwo zażywających te środki, ale nawet przypadkowo napotkanych przez nich osób na ulicy.

 

 

Źródło: gazetawroclawska.pl ; wp.pl

Fot.: Pixabay

 

MB

 

Szwedzka policja zatrzymała już dwie osoby powiązane z atakiem nożownika, do którego doszło rano przed Uniwersytetem Soederntoern w Huddinge pod Sztokholmem. Jedna z ofiar jest ranna.

 

Według relacji świadków uzbrojony w nóż mężczyzna biegał za ludźmi na placu przed uniwersytetem. Jedna osoba doznała poważnych obrażeń i została zabrana helikopterem do szpitala.

Podejrzany o usiłowanie zabójstwa sprawca został obezwładniony przez studentów szkoły policyjnej, której wydział mieści się na Uniwersytecie Soederntoern. Drugą osobę powiązaną z atakiem zatrzymała policja.

Jak donosi policja, nieznane są motywy działania napastników. Według władz uniwersytetu incydent nie miał związku z działalnością szkoły.

 

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons
LS

Niepokojące informacje docierające z Wielkopolski przekazał portal rmf24.pl. Dramatyczne sceny rozegrały się w jednym ze sklepów na terenie miejscowości Mosina niedaleko Poznania.

 

W wyniku ataku ranna została 70-letnia kobieta, którą zaatakował 60-letni mężczyzna przy użyciu ostrego narzędzia. Okoliczności całego zajścia są wyjaśniane przez policję. Sprawca został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

 

Jak wyjaśnił w rozmowie z Polską Agencją Prasową mł. insp. Andrzej Browiak, atak na kobietę miał miejsce w lokalnym markecie około południa.

 

– W jednym z marketów w Mosinie mężczyzna z niewiadomych przyczyn podszedł od tyłu do kobiety i ugodził ją nożem w plecy – wyjaśnił rzecz wielkopolskiej policji.

 

Poszkodowana kobieta została przetransportowana do szpitala. Na szczęście nie doznała ona poważnych ran w wyniku ataku.

 

– Na szczęście obrażenia nie okazały się bardzo poważne. Kobieta już opuściła szpital – przekazał mł. insp. Andrzej Browiak.

 

Obecnie nie ma oficjalnych informacji na temat motywów działania 66-letniego nożownika.

 

– Zbieramy także wszystkie dowody, materiały, które pomogą policji, prokuratorowi na sformułowanie ewentualnych zarzutów – powiedział mł. insp. Browiak.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

MB

 

„Kłamczucha, precz, wstyd i hańba!” – takie słowa usłyszała od demonstrujących Magdalena Ogórek, opuszczając siedzibę TVP Info po emisji programów „Minęła 20” i „Studio Polska”. Protestanci nie mieli litości. Zagrodzili jej wyjazd!

 

Magdalena Ogórek w sobotę późnym wieczorem opuściła studio TVP Info przy placu Powstańców. Kiedy pojawiła się na zewnątrz, czekała na nią grupa demonstrantów. Prezenterka zdołała wsiąść do samochodu, ale protestujący zagradzali jej drogę przejazdu, krzycząc: „Zatrudnijcie dziennikarzy!”, „Wstyd i hańba!”, „Kłamczucha, precz!”.  Kobiecie udało się opuścić parking dopiero po interwencji policji.

 

Padły także mocniejsze, niecenzuralne słowa. –Sp..j kłamliwa babo obrzydliwa – krzyczała jedna z protestujących. Demonstranci siadali przed maską samochodu Ogórek i przykładali do przedniej szyby auta kartki z wypisanymi sloganami.

 

Te skandaliczne zachowanie potępił między innymi szef MSWiA Joachim Brudziński, który zapewnił, że sprawa zostanie wyjaśniona. Sytuacji nie omieszkało skomentować także wielu dziennikarzy.

 

 

„Nie ma żadnego znaczenia, czy i jak bardzo macie rację. Używając przemocy fizycznej wykluczacie się z debaty publicznej, a jednym miejscem nadającym się do wygłaszania waszych opinii staje się ława oskarżonych w sądzie” – napisał red. naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk.

 

 

Sprawę skomentował także przewodniczący Rady Mediów Narodowych.

 

 

Sprowokowanie tego ataku, szef „Wiadomości” TVP zarzucił politykom.

 

 

Tomasz Siemoniak, jeden z liderów Platformy Obywatelskiej wyraził wsparcie zaatakowanej.

 

 

Źródło: fakt.pl; Twitter
Fot.: Zdrowa Polska/Facebook
EM

Minęło kilka tygodni od zabójstwa Pawła Adamowicza. Teraz do internetu wyciekło kolejne nagranie z tamtego tragicznego wieczoru. Film był już w mediach pokazywany wcześniej, jednak wówczas był on cenzurowany. OSTRZEGAMY! Nagranie jest drastyczne i nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia.

 

Paweł Adamowicz został zabity podczas finału WOŚP w Gdańsku. Jego oprawcą okazał się być Stefan W., przestępca niezrównoważony psychicznie, który pod koniec 2018 roku wyszedł z więzienia.

 

Po ataku na prezydenta Gdańska rozpoczęło się sporo dyskusji na temat błędów popełnionych przez ochronę i organizatorów. Bulwersujące dla wielu ludzi w Polsce było to jak Stefan W. po ataku przez prawie 40 sekund chodził po scenie, a nawet zdążył jeszcze wygłosić swoje krótkie przemówienie.

 

Na nagraniu, które wyciekło widać też jak ranny Paweł Adamowicz po ataku siedzi skulony na scenie. Z początku zszokowani wokół ludzie nawet nie ruszyli z pomocą. Co ciekawe, pomimo odniesionych ran, Paweł Adamowicz jeszcze rozmawiał z ludźmi w pierwszych chwilach po otrzymaniu ciosów nożem. Miał też nawoływać o pomoc.

 

 

W sieci dostępne jest również nagranie zarejestrowane po ataku w trakcie akcji ratunkowej.

 

Źródło: YouTube/TPSL ; YouTube/Kanał Miasta Gdańska

 

MB

 

Informowaliśmy dzisiaj o niebezpiecznym zdarzeniu przed Pałacem Prezydenckim. Z kolejnymi minutami wiadomo więcej o okolicznościach tego zdarzenia.

 

Początkowo Służba Ochrony Państwa poinformowała, że zatrzymano mężczyznę, który kierując samochodem osobowym próbował sforsować bramę Pałacu Prezydenckiego. Teraz według medialnych doniesień mających źródło w ustaleniach policji, sytuacja rozpoczęła się w okolicach Placu Piłsudskiego i nie miała nic wspólnego z Pałacem Prezydenckim.

 

Policja przekazała, że kierowca samochodu potrącił funkcjonariusza, kiedy ten chciał go zatrzymać ze względu na jazdę pod prąd.

 

Po potrąceniu policjanta, mężczyzna zaczął uciekać. Kiedy był w okolicy Pałacu Prezydenckiego uszkodził znajdujący się tam pomnik oraz najprawdopodobniej fragment ogrodzenia lub bramy, przed którą został zatrzymany przez funkcjonariuszy SOP. Sprawcą tego incydentu okazał się być 36-latek. Z mężczyzną nie ma logicznego kontaktu. Sprawdzane jest czy nie jest on pod wpływem środków odurzających. Jest on badany w szpitalu.

 

Pojazd, którym poruszał się 36-latek poddany został przeszukaniu. Na nagraniach pokazywanych przez stacje telewizyjne widać załadowane w nim kartony. Nie ma jednak dokładnych informacji na temat tego co w nich się znajdowało.

 

Prezydent Andrzej Duda przebywa obecnie w Davos. Odniósł się on jednak do zaistniałej dzisiaj sytuacji.

 

– To zdumiewająca sytuacja; chcę podkreślić, że pałac jest bezpieczny, dobrze strzeżony; funkcjonariusze SOP dobrze wykonują swoją pracę – zapewnił prezydent.

 

Bardzo prawdopodobne więc, że do incydentu przed bramą Pałacu Prezydenckiego doszło w wyniku utraty panowania nad kierownicą przez mężczyznę uciekającego przed policją po potrąceniu funkcjonariusza. Wciąż jednak ustalane jest czy 36-latek celowo kierował się w stronę Pałacu Prezydenckiego.

 

Potracony policjant doznał stłuczeń. Mówi się, że głównie ucierpiała okolice jego biodra. Jego życie nie jest na szczęście zagrożone.

 

 

Źródło: TVP Info

Fot.: Twitter/@TVPParlament

 

MB

 

Niestety ponad tydzień po śmiertelnym w skutkach zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Admowicza oraz serii zatrzymać w związku z pogróżkami kierowanymi do polityków doszło do niebezpiecznego incydentu w stolicy Polski.

 

Nieznany jak na razie sprawca usiłował sforsować bramę Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Napastnik wykorzystał do tego samochód osobowy. Takie informacje podają w ostatnich minutach polskie media powołując się na doniesienia ze źródeł z Pałacu Prezydenckiego.

 

Warto mieć na uwadze, że podczas przesłuchania, zabójca prezydenta Gdańska Stefan W. stwierdził, że po wyjściu z więzienia udał się w okolice Pałacu Prezydenckiego rozważając wtargnięcie na jego teren w ramach dokonania zamachu.

 

Będziemy informować o kolejnych doniesieniach w sprawie dzisiejszego incydentu.

 

AKTUALIZACJA:

NOWE INFORMACJE na temat incydentu przed Pałacem Prezydenckim!

 

 

Źródła: tvp.info ; wprost.pl

 

 

MB

 

Do wielu osób nadal nie dociera to co wydarzyło się w Polsce 13 stycznia, kiedy w trakcie transmitowanej w telewizji imprezy (finału WOŚP), w obliczu kamer i zebranego na tym wydarzeniu tłumu osób, recydywista Stefan W. zamordował na scenie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Teraz pojawiają się nowe informacje dotyczące sprawcy ataku.

 

Prezydent Gdańska zginął od kilku ciosów zadanych nożem. Sposób w jaki mord ten został dokonany wskazuje na to, że najprawdopodobniej dokonania tej zbrodni zamachowiec dobrze się przygotował. Wcześniej odsiadywał on karę więzienia za dokonywanie napadów na banki.

 

Na jaw wychodzą fakty dotyczące tego co przekazywała policji matka Stefana W. Jesienią kobieta miała zawiadomić policję o niepokojącym zachowaniu i słowach jej syna. Informacje te przekazała ona wówczas syna komendanta komisariatu znajdującego się przy ul. Białej w Gdańsku.

 

Kobieta poinformowała wtedy policję, że jej syn ma niebezpieczne objawy. Stefan W. miał słyszeć głosy. Jest to coś, określane przez specjalistów od psychiatrii jako objaw schizofrenii paranoidalnej, z której w przeszłości zabójca Pawła Adamowicza miał być leczony. Zaniepokojona matka, miała przekazać też, że jej syn wspomina o swoich planach. Miał on czuć się bardzo skrzywdzony czasem spędzonym w zakładzie karnym, a przy tym obwiniać za to co go spotkało ludzi polityki. Jej ostrzeżenia niestety na niewiele się zdały, gdyż po około tygodniu, jej syn opuścił więzienie. Miał też przestać się leczyć, co jak informują niektóre media wiązało się z decyzją lekarza o zezwoleniu na odłożenie leków.

 

Cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przekazała, że komendant po informacjach otrzymanych od matki Stefana W., miał poprosić zakład karny o „podjęcie możliwych działań” w tej kwestii.

 

Takiej wersji wydarzeń zaprzecza jednak za pośrednictwem Twittera Służba Więzienna.

 

 

Po dokonaniu ataku przy użyciu ponad 14 centymetrowego noża, Stefan W. chodził po scenie wznosząc ręce w geście tryumfu. Kiedy po ok. 37 sekundach został obezwładniany nie stawiał oporu. Niektórzy przypuszczają nawet, że zamachowiec sam położył się ułatwiając pracę zatrzymującym go mężczyznom.

 

Wstępne wyniki badania krwi napastnika wskazują, iż nie był on pod wpływem alkoholu. Nieco dłużej należy poczekać jednak na wyniki badań pod kątem ewentualnej obecności we krwi środków psychoaktywnych.

 

Jak przekazał mediom adwokat (przydzielony Stefanowi W. z urzędu), podczas przesłuchania miał on opowiadać głównie o swoim życiu i czasie spędzonym w więzieniu. Poruszyć miał też jednak temat niektórych polityków, których obwinia za swój los. Niewiele jednak komentował samo zabójstwo prezydenta Gdańska. Dodatkowo nie przyznaje on się do winy. Pojawiły się także informacje, że wkrótce ma dojść do zmiany adwokata na „obrońcę z wyboru”.

 

Z matką napastnika spotkał się w ostatnich dniach dotychczasowy wiceprezydent Gdańska. Zdjęciem z tego spotkania podzielił się on za pośrednictwem portalu społecznościowych. Przekazał też, że matka zabójcy potwierdza informacje na temat tego, że ostrzegała policję przed dziwnym zachowaniem jej syna.

 

Matka Stefana W. przekazała też kondolencje bliskim Pawła Adamowicza. Członkowie rodziny zabójcy z Gdańska mają być otoczeni opieką psychologiczną, ponieważ sami również bardzo mocno przeżywają to co wydarzyło się w niedzielny wieczór.

 

 

Źródło: Gazeta Wyborcza ; wp.pl ; Twitter/@SW_GOV_PL

Fot.: YouTube/The Star Online

 

MB

 

Cała Polska żyje tym co wydarzyło się w niedzielę około godz. 20 w Gdańsku. Podczas finału tegorocznej edycji WOŚP doszło do zamachu na życie prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Nożownik wtargnął na scenę i zadał politykowi kilka ciosów nożem.

 

Dla wielu osób zastanawiające, a nawet bulwersujące jest to, że po dokonaniu ataku, sprawca chodził po scenie wznosząc ręce. Zdołał także przejąć mikrofon, aby w skrócie wyjaśnić domniemane motywy swojego działania.

 

Jak ustalono za usiłowaniem zabójstwa stać miał 27-letni przestępca z Gdańska, który skazany był za dokonywanie napadów na banki. W jego kryminalnej kartotece znajdować ma się również naruszenie nietykalności funkcjonariusza policji. 27-latek na niedawno miał opuścił więzienie. Teraz grozić mu może nawet najsurowszy wymiar kary.

 

Halo! Halo! Nazywam się Stefan Wilmont! Siedziałem niewinny w więzieniu! Siedziałem niewinny w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała! Dlatego właśnie zginął Adamowicz – wykrzykiwał nożownik do mikrofonu przed tym jak został obezwładniony.

 

 

W nocy lekarze poinformowali, że udało się przywrócić akcję serca Pawłowi Adamowiczowi. Stan zdrowia określany jest jednak nadal jako bardzo ciężki. Prezydent Gdańska w wyniku ataku doznał ran w jamie brzusznej, rany przepony oraz rany serca. W trakcie operacji przetoczono 41 jednostek krwi.

 

 

Źródło: TVP Info ; YouTube/Maczeg

 

MB