Ruszył proces w sprawie wypadku prezesa TVP!

– Chciałem przyjąć mandat, by chronić prezesa przed rozgłosem – jak podaje Fakt.pl, tak brzmiały tłumaczenia Grzegorza K., kierowcy służbowej limuzyny prezesa TVP Jacka Kurskiego. Ruszył właśnie proces w sprawie kolizji.

 

Dnia 18 września ubiegłego roku, prezes Jacek Kurski wraz z rodziną wracał służbową skodą z festiwalu w Opolu do Warszawy. Około godziny 13.00 w pobliżu miejscowości Bierdzany (woj. opolskie) auto zatrzymało się na poboczu drogi. – Musiałem się zatrzymać, bo małoletni Filip (syn Joanny Kurskiej) chciał siusiu a ja nie chciałem, żeby się zmoczył – przekonywał kierowca Grzegorz K.

 

W czasie próby włączenia się do ruchu, doszło do stłuczki – w czasie skrętu w lewo, służbowe auto należące do TVP uderzyło lewym nadkolem w prawe nadkole opla, który prowadził pan Grzegorz Wróbel. Siła zderzenia była na tyle duża, że opel wpadł do rowu kilkanaście metrów dalej. – Jechałem powoli, miałem włączony kierunkowskaz i przed manewrem upewniałem się, że nikt mnie nie wyprzedza – opowiadał mężczyzna prowadzący skodę.

 

Jak twierdzi, mimo iż to on powinien zachować szczególną ostrożność, winny kolizji jest Grzegorz Wróbel – mimo iż o winie kierowcy prezesa TVP, już kilkadziesiąt minut po wypadku poinformowali przybyli na miejsce zdarzenia funkcjonariusze policji. – O tym zdecydowały wyjaśnienia obu kierowców, a także uszkodzenia jakie miały samochody – stwierdzili przed sądem obaj policjanci.

 

Grzegorz K. odmówił przyjęcia mandatu. – Początkowo zgodziłem się, bo pamiętam jaki był rozgłos po wypadku premier Szydło. Chciałem przyjąć mandat, żeby chronić prezesa i sprawę wyciszyć, ale prezes Kurski powiedział mi, że jeśli czuję się niewinny, to żebym nie przyjmował – tłumaczył.

 

Grzegorz Wróbel na łamach „Fakt.pl” przyznaje, że jest już wykończony sprawą. – Minął ponad rok, a ja nadal nie mam samochodu. Gdyby zakończyło się tam na miejscu mandatem, dzisiaj nikt nie musiałby jeździć po sądach – mówi. Mało tego, policja, która jest w sprawie oskarżycielem, chce ukarania obu uczestników ruchu!

 

Jak informuje portal, choć zdaniem biegłego wypadek spowodował kierowca prezesa, to winnym w sprawie jest także drugi kierowca, gdyż nie zachował należytej ostrożności przy omijaniu samochodu Kurskiego. Swojego przekonania, funkcjonariusz policji będzie bronił na kolejnej rozprawie, na której zeznawać będą również Kurscy.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: Wikipedia
EM




Kraj

Świat