„Porozumienie pod podziałami” – analiza niemożności

Jeden z bardziej cenionych przeze mnie publicystów ukuł kiedyś bardzo ciekawe sformułowanie „porozumienia pod podziałami”. Idea jest prosta. Chodzi o to, że są pewne sprawy, w których mimo ogromnych podziałów jakie występują w naszym społeczeństwie, zgadza się ogromna większość ludzi. Z jakichś jednak powodów aktualny stan prawny w naszym państwie jest w tych kwestiach często niezgodny z wolą tej większości. Przykłady można mnożyć. Nie tak dawno chociażby głośno było o próbach umożliwienia czasowego wyrejestrowania nieużywanego pojazdu. Oczywiście sprawa póki co nie znalazła szczęśliwego finału.

 

Do innych przykładów można zaliczyć: uproszczenie systemu podatkowego, zmniejszenie biurokracji i likwidację wielu bezsensownych przepisów. Z jakichś przyczyn takie zmiany, choć pożądane są przez większość społeczeństwa, nie następują. Dlaczego? Moim zdaniem przyczyn jest kilka.

 

Po pierwsze alienacja i demoralizacja klasy politycznej. Niestety do polityki idą często osoby o, łagodnie mówiąc, niezbyt twardym kręgosłupie moralnym. Gdy obejmą władzę, szybko alienują się względem wyborców i przyjmują myślenie w stylu „no wiadomo, że fajnie by było coś ludziom uprościć, ale budżet się musi dopiąć, biurokraci wyżywić, itd.”.  Łatwo ulegają lobbingowi oraz naciskowi różnych, czasem niewielkich grup, których interesy są sprzeczne z interesem większości Polaków.

 

Po drugie niska świadomość polityczna samych wyborców. Ludzie, nie znając mechanizmów sprawowania władzy, łatwo dają sobie wmówić, że czegoś „się nie da zrobić”, lub zwyczajnie nie zastanawiają się nad tym jak wiele rzeczy w ich życiu można by uprościć, gdyby była tylko ku temu dobra wola polityków. Zamiast tego często dają się „kupić” pustymi obietnicami wyborczymi lub obietnicami tego, co będzie finansowane za jeszcze większe pieniądze z ich własnych kieszeni.

 

Po trzecie wreszcie, stan debaty politycznej, który w Polsce przyjął formę istnej walki plemiennej. Dwie największe polskie partie polityczne (wraz ze swoimi przybudówkami) zwarły się w bezsensownej wojnie, która uniemożliwia jakąkolwiek rzeczową debatę o naprawie naszego państwa. Obie te partie, wytworzyły w swoim elektoracie grupy fanatycznych wyznawców, które – mimo iż nie stanowią łącznie ani połowy społeczeństwa – skutecznie zawłaszczyły sobie główny dyskurs polskiej „debaty”. Nie liczą się w niej konstruktywne propozycje, tylko „kto komu mocniej przywali”.

 

I tym sposobem, mimo niemal powszechnej zgody w narodzie w pewnych kwestiach, przeprowadzanie często bardzo korzystnych uproszczeń w polskim prawie, staje się syzyfową pracą. I tu też jedno z ważnych zadań dla nas – endeków – jest właśnie takie, by ten stan rzeczy zmieniać.

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

 

Fot.:Pixabay

 




Kraj

Świat