SPROSTOWANIE:

Informujemy, że w naszych artykule: "Wielkopolska: Tragiczne sceny na dyskotece. Zatrzymano dwie osoby":
prostozmostu24.pl/wielkopolska-tragiczne-sceny-na-dyskotece-zatrzymano-dwie-osoby błędnie podaliśmy, że do zdarzenia doszło na dyskotece w Mieleszynie. Jak informuje właściciel tejże nie jest to zgodne z prawdą, bowiem do zdarzenia doszło poza lokalem.

Za zaistniałą sytuację wszystkich zainteresowanych, a zwłaszcza właściciela lokalu serdecznie przepraszamy,
"Redakcja Prosto z mostu”

O styl działania

Jedną z metod walki politycznej jest odbieranie przeciwnikowi powagi. Wprawdzie żyjemy w czasach, w których bycie „niepoważnym” nie przekreśla sukcesów na niwie politycznej, niemniej w przypadku endecji, prądu politycznego odwołującego się do ponad stuletniej tradycji, kwestia ta ma niebagatelne znaczenie. A to dlatego, że endecja nie jest nurtem skrajnym, choć za taką uchodzi w większości mediów.

 

Miejsce endecji jest w głównym nurcie polskiej polityki. Posiada ona ku temu niezbędne atrybuty: długą tradycję, uniwersalną myśl polityczną zbudowaną na realizmie działania, a także – co niezmiernie ważne – niekłamane zainteresowanie młodego pokolenia. Jeśli do tego dodamy bezinteresowność zdecydowanej większości działaczy endeckich, to sukcesy polityczne powinny być w zasięgu ręku. Tak jednak wciąż nie jest. Stąd pytanie o styl działania, które być może leży u źródeł dotychczasowych niepowodzeń.

 

To, że endecja nie miała i nie ma dobrego publicyty jest sprawą oczywistą. Wyniszczona najpierw przez Niemców, następnie eksterminowana w latach stalinowskich, stała się łatwym celem czarnej propagandy, z którą nie miała ani możliwości ani sił się zmierzyć. Fizyczna likwidacja, tortury, zastraszenia, odbieranie czci i honoru, totalna marginalizacja – to los endeków, którzy nie wpisali się w nową rzeczywistość. Ale także ci, którzy wpasowali się w PRL, jak chociażby Bolesław Piasecki i stworzone przez niego stowarzyszenie PAX, w żaden sposób się nie zdołali się uwolnić od czarnej legendy.

 

Dla przeciwników endecja była i jest ostoją antysemityzmu, nacjonalizmu, faszyzmu czy obskuranckiego tradycjonalizmu. To się nie zmieni. Niemniej to, w jaki sposób na endecję patrzeć będą Polacy, zależy w dużej mierze od tych, którzy będą jej forpocztą. Jeśli nie ulegną oni tromtadracji i taniemu efekciarstwu narodowej frazeologii, jeśli zamiast zaciężnej propagandowej  konnicy, postawią na lekką i zwrotną jazdę, a także jeśli zdecydują się na odseparowywanie osób niezrównoważonych, szukających w endecji lekarstwa na wszystkie spiski świata, to jest duża szansa na to, że to endecja podyktuje Polakom narrację na swój temat.

 

Szafowanie narodową i patriotyczną ornamentyką nie może przesłaniać tego, co najistotniejsze dla narodowej demokracji, czyli mrówczej pracy uświadamiającej oraz uczestnictwa we wszelkich inicjatywach budujących i umacniających polską wspólnotę tam gdzie mieszkamy. Endecki styl działania powinien być dzisiaj stylem przykładu, szczególnie tego osobistego. W czasach sformatowanych osobowości, multiplikujących się gustów, dramatycznie niskiego poziomu czytelnictwa, endek powinien się wyróżniać – nie tylko oczytaniem, ale i siłą osobowości.

 

Świat, w którym dzisiaj żyjemy jest nieprzystawalny do tego, w jakim rodziła się endecja. Zmieniło się praktycznie wszystko, poza geopolityką. Jako Polska, wciąż tkwimy pomiędzy dwoma potęgami – Niemcami i Rosją. Wprawdzie jesteśmy członkiem Unii Europejskiej (swoją drogą ciekawe, jak by się na nią zapatrywał Roman Dmowski), która uczyniła z Europy kontynent państw mocno zintegrowanych, kooperujących w stopniu, jaki się nigdy wcześniej Europie nie przydarzył, to jednak wciąż o sile państwa decyduje potencjał: gospodarczy, militarny, naukowy, kulturowy i ludnościowy. Ten w przypadku Polski, wciąż pozostawia wiele do życzenia.

 

Na to wszystko nakłada się permanentna rewolucja technologiczna, która obok czynienia życia łatwiejszym i przyjemniejszym, niesie wyzwania nigdy wcześniej nie stawiane przed człowiekiem. Jej owocami stały się nieprzewidywalność, będąca wynikiem impetu modernizacyjnego, anektującego wszystkie dziedziny życia, ale także kosmopolityzacja i indywidualizacja, co szczególnie w przypadku tej ostatniej, mocno widać w kulturze. To wszystko obrazuje złożoność materii (i ducha), wobec którego przychodzi stanąć dzisiejszym endekom. Rozwiązań nie znajdą w pismach Romana Dmowskiego czy innych zacnych antenatów myśli narodowej. Oni nie byli jasnowidzami. Z czasami współczesnymi, mierzyć muszą się ludzie im współcześni.

 

Myśl narodowa, wbrew temu co się powszechnie mniema, była zawsze katalizatorem przemian, wychodząc naprzeciw nowoczesności. Potrafiła łączyć tradycję z konieczną modernizacją. W latach swojej świetności myśl endecka była obecna w salach wykładowych uniwersytetów, jaki i w chłopskich chatach, odciskała piętno na ekonomii i kulturze, czy szeroko rozumianej humanistyce.  Miała swoich wybitnych przedstawicieli w naukach ścisłych. Nie było dziedziny życia, na której endecy nie odcisnęliby swojego piętna. To jedno z zadań endeków, by także o tym przypominać.

 

Tragizm polskich losów sprawił, że endecja na długo wypadła z gry, a właściwie została brutalnie z niej wyrzucona. Dzisiaj, używając piłkarskiej przenośni, endecja aspiruje do tego, by wrócić na boisko. Boisko zazdrośnie strzeżone przez wyjadaczy z „Ligi mistrzów”. Nie mam wątpliwości, że czas endecji nadchodzi, i że kiedy wyjdzie wreszcie na boisko, zagra mecz życia. Mecz w wielkim stylu.

 

Póki co buduje drużynę.

 

Tekst pochodzi z 38. numeru kwartalnika „Myśl.pl”.

 

Maciej Eckardtpolitolog i samorządowiec. Publicysta  „Myśli.pl” i portalu Prawica.net. Założyciel i prezes Towarzystwa Kamrackiego, dumny ojciec trojaczków.

 




Kraj

Świat