Młode Polki i młodzi Polacy… Albo my, albo nikt!

Wbrew temu co sugerować może tytuł mojego felietonu, nie zamierzam popełniać tekstu na temat tego jak cechy i możliwości młodych ludzi sprawiają, że to jedynie oni i tylko oni sami mogą zbudować silną Polskę, a wszystkie osoby zasłużone w starszym wieku należy odsunąć od ważnych funkcji pełnionych w państwie. Obydwie te grupy muszą ze sobą współgrać, uczyć wzajemnie i uzupełniać. Pragnę raczej zwrócić uwagę na to jak duże znaczenie ma konieczna do odegrania rola młodych ludzi w naszym narodzie. Bez tego, praca poprzedników, będących dla nas wzorem pójdzie na marne, a kolejne pokolenia nie będą miały nam za co dziękować żyjąc w chaosie i ogólnie panującym zagubieniu społeczeństw w Europie.

 

Jeśli miałbym odwołać się do własnych doświadczeń, choć z pewnością ich dorobek jest jeszcze skromny, to po pierwszych latach mojej działalności społecznej oraz aktywnym udzielaniu się w środowisku narodowym stwierdzić muszę, że dwiema z podstawowych rzeczy jakich się nauczyłem jest bez wątpienia cierpliwość oraz nieustępliwość. Dostrzegam jednak też pewne zjawiska, które w mojej opinii tłamszą wytrwałość, a także chęci do większego zaangażowania się w sprawy społeczne i polityczne młodych osób w naszym kraju.

 

Jak to często bywa przy podejmowanych przez człowieka aktywnościach, jeden z większych problemów leży w myśleniu. Niestety czas komunizmu zostawił sporo znamion w naszej mentalności, które mają się dobrze do dzisiaj. Polkom i Polakom wmówiono bowiem, że mogą sobie pokomentować, ponarzekać przed telewizorem czy też poobrzucać bluzgami przedstawicieli tej lub tamtej opcji politycznej, jednak oni sami nie mogą przy całym swoim rozgoryczeniu jakkolwiek wpłynąć na to co z każdym dniem ich tak męczy. Wiele osób nadal niestety uważa, że nie ma żadnego wpływu na podejmowane przez rządzących nawet lokalnie decyzje, a to jaka rzeczywistość otacza ich najbliższych, w jakimkolwiek stopniu nie zależy od nich. Sytuacja ta ma również związek ze zohydzeniem słowa „polityka”. Kiedy ktoś z młodych świadomych ludzi, zatroskanych o to jaką Polskę po sobie zostawi, przy nawiązywaniu znajomości stwierdzi w skrócie, że zajmuje się polityką, może narazić się na jednoznaczne skojarzenie. Wizerunek kolesia, który uproszczając zapewne przyjmuje każde słowo prezesa Kaczyńskiego jak niemal religijne proroctwa lub chce obalić jego rząd, bo nienawidzi PiS-u. Nie zagłębiając się bardziej w możliwe perypetie zaangażowanych politycznie nastolatków, wystarczy zwrócić uwagę na to jak często słyszymy stwierdzenia typu: „Polityka? Ja tam w tym nie siedzę, nie interesuje mnie ta cała polityka”. Równocześnie jednak te same osoby, które w ten sposób się do tematu polityki odnoszą, mogą wyciągać ciekawe wnioski na temat problemów jakie napotykają pod swoim blokiem, na swojej uczelni, rozpoczynając nową pracę czy też chcąc załatwić daną sprawę w urzędzie. To pokazuje, że nawet jeżeli my nie zainteresujemy się polityką, to ona zajmie się prędzej czy później nami. Czemu więc osoby te nic nie zrobią poza komentowaniem w nerwowych dyskusjach tych bolączek?

 

Tu wracamy do punktu wyjścia. Wmówiono nam jako społeczeństwu, że tylko sobie przysporzymy nerwów, stracimy czasu, a sytuacja nie zmieni się. Wielu obawia się nawet, że przysporzą sobie kolejnych problemów, więc lepiej przeboleć i męczyć się z ułomnościami dnia codziennego w naszym państwie nadal. Na całe szczęście ten sposób myślenia zaczął stopniowo zmieniać się w ostatnich latach, a duży udział w tym miały na pewno możliwości jakie daje internet. Teraz giganci na rynku stacji telewizyjnych nie są już jedynym źródłem informacji o kraju oraz świecie. Młodzi ludzie obecnie mogą czerpać wiedzę oraz zapoznawać się z komentarzami do wszelakich wydarzeń od różnych osób, a nie tylko tych, którzy zostali przez telewizyjną redakcję zaproszeni do dyskusji, po uprzednim przekazaniu wieści w odpowiednio sformułowany sposób. Celowo lub nie, ale możliwość spojrzenie na nowe horyzonty dały właśnie przykładowo Twitter, Facebook i tworzone oddolnie witryny w internecie, w których głos mogą zabierać wreszcie ludzie o różnych poglądach, ale patrzący z troską na kreowanie przyszłości Polski i świata, a nie jedynie interesanci, chcący przez puszczany na ekranach przekaz medialny nastawić ludzi z sympatią lub antypatią do danego środowiska, ugrupowania czy człowieka.

 

Możliwość nagłaśniania pewnych niepokojących spraw, sprawnej wymiany informacji oraz szansa na dzielenie się swoimi refleksjami lub problemami z tysiącami odbiorców to olbrzymia szansa do zmiany nastawienia ludzi oraz poszerzania ich świadomości. Osoby, które mogą szybko się skomunikować i skrzyknąć w danym miejscu o danej porze, sprawnie zebrać tysiące głosów poparcia dla swojego protestu czy inicjatywy lub nadawać rozgłosu sprawom, które rządzący chętnie zamiatali by pod dywan, mogą wreszcie poczuć, że pną się w górę, jeżeli chodzi o kreowania otaczającej nas rzeczywistości oraz niwelowanie problemów, jakie każdy z nas napotyka angażując się w różne przedsięwzięcia czy pracując w różnych branżach.

 

Pomimo jednak tych wszystkich udogodnień, które na tle poprzednich pokoleń czynią nas w dużej mierze uprzywilejowanymi, nadal w samym już narodowym środowisku nie mamy zaangażowanych tylu rozsądnie myślących ludzi, co choćby w okresie XX-lecia międzywojennego. Ówczesna Narodowa Demokracja jest przykładem tego, jak mówiąc współcześnie, na topie był wówczas patriotyzm oraz poczucie obowiązku w podejmowaniu działań dla dobra narodu. Endecja była w tamtym czasie środowiskiem, z którą utożsamiało się mnóstwo ludzi, nie tylko tych zajmujących się polityką czy walczących na wszelakich frontach wojennych, ale wielu tych rozumiejących to jak wymagające jest od każdego tworzenie pomyślnej przyszłości dla kolejnych pokoleń Polaków.

 

Dzisiaj jednak, sporo osób postrzega angażowanie się w życie społeczne, polityczne oraz udział w patriotycznych/narodowych organizacjach często jako pewną odskocznię od codzienności, szlachetną formę spędzania czasu, ale jednak nie będącą czymś na tyle potrzebnym, by wynikała ona z miłości i troski o naszych bliskich. Należy jednak zrozumieć tą fundamentalną kwestię… Bliscy czy rodzina to również ci, którzy byli przed nami i niejednokrotnie poświęcali dla naszych spokojnych lat życia swój czas na tym świecie, a także nasze dzieci, wnuki, prawnuki, którym dopiero przyjdzie zmagać się z rzeczywistością pozostawią im przez nas samych.

 

Czy nie żylibyśmy w państwie opartym o prawo szariatu, nie musieli funkcjonować w zaoferowanej przez komunistów głębokiej biedzie, a także zachowali swoją niepodległość oraz ojczysty język, gdyby nie dawne zaangażowanie, a także poświęcenie prywatnych wygód i czasu tysięcy Polek i Polaków ludzi? To oczywiście chęć działania dla dobra rodaków, jak również wielka odpowiedzialność, którą wzięło na siebie mnóstwo młodych ludzi na przełomie wieków, przyczyniły się do zapewnienia nam wielu udogodnień i dobrodziejstw, z jakich każdy z nas korzysta, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego jaką wartość opłaconą niejednokrotnie krwią naszych przodków one posiadają.

 

Z historii należy wyciągać wnioski i lekcje na przyszłość, jednak nie można żyć ciągle przeszłością i rozpamiętywaniem dziejów. Pomyślmy o tym co my zostawimy osobom z naszych rodzin, którzy na tym świecie dopiero się pojawią? O czym nasze wnuki będą mogły opowiadać swoim dzieciom zachwalając naszą działalność lub zasługi dla nich? To zależy od nas już teraz, w okresie naszej młodości. Czy swoim bliskim pozostawimy skorumpowane państwo, w którym nic nie załatwimy bez łapówek i przekrętów? Kompletnie zbiurokratyzowane samorządy, w których każdy z naszych potomków będzie narażony na przestępcze działania za wtrącanie nosa w „nieswoje sprawy”? Zepsute społeczeństwo, będące kolejnym celem dżihadystów stopniowo podbijających dziś zachodnią Europę? A może skrócony żywot, ze względu na stężenie trujących substancji w powietrzu? Te wszystkie złe scenariusze mogą pozostać jedynie mrocznymi wizjami, ale może się tak stać jedynie z naszym udziałem i postawieniem pewnych obowiązków ponad prawami czy wygodą. Im nas będzie więcej, tym większe szanse, aby każdego z tych dramatów uniknęły Polki i Polacy myślący o nas głównie przy przeglądaniu rodzinnych starych albumów. Co jednak szczególnie ważne oraz warte podkreślenia to fakt, że podstawowym wyzwaniem przed jakim dziś przychodzi nam stanąć to demografia. Jeżeli nie będziemy świadomości dotyczącej skali problemu depopulacji poszerzali, a przy tym nie podejmiemy wspólnej pracy do rozwiązania narastających na tej płaszczyźnie innych trudności, to nawet nie będzie miał nas kto wspominać.

 

Jak już zaznaczyłem wyżej, w ostatnich latach widać większą świadomość w naszym narodzie oraz stopniowe pogłębianie się poczucia dumy z bycia Polakami. To napawa optymizmem i spokojem. Uważam jednak, że nas- natchnionych opowieściami bohaterów z czasów walk z niemieckim czy sowieckim okupantem, z pewnością stać na większe zaangażowanie oraz wspólną walkę z pojawiającymi się problemami o pomyślną przyszłość dla Polski. Mając zaszczyt kierować Młodą Endecją, chcę oprzeć poszerzanie naszego endeckiego środowiska na cierpliwości, nieustępliwości oraz poczuciu odpowiedzialności za innych, jak również rozwoju samego siebie. To w mojej opinii powinno cechować osobę określającą się endekiem.

 

Wiele organizacji politycznych, popularnie nazywanych „antysystemowymi”, a także ugrupowania tworzące się na fundamencie środowisk narodowych, w mojej opinii zbytnio niestety ulegało myśleniu na zasadzie: „do najbliższych wyborów”. Schemat bywa często taki, że na fali powstania nowej organizacji, mającej w swych założeniach wreszcie całkowicie odmienić Polskę na lepsze, wpatrujemy się w stających na jej czele liderów, na których opieramy tworzone listy wyborcze, wokół których zaś, a także zbierania podpisów skupia się główna aktywność działaczy. Wielu młodych ufnych patriotów rzuca wówczas swoje siły i czas w niesienie pomocy tej sprawie. Później jednak przychodzą przegrane wybory, spięcia pomiędzy liderami, u których ambicje niejednokrotnie wygrywają z wytrwałością w dążeniu do przyjętych celów, a ostatecznie podziały, rozczarowania i brak chęci do działania dalej.

 

Dlatego też uważam, że jako Endecja powinniśmy wykazywać się cierpliwością i nieustępliwością, zarówno w wymiarze politycznym, jak i organizacyjnym. Nie szukajmy po raz kolejny szansy na (określając ironicznie) zbudowanie w 2 lata Wielkiej Polski. Weźmy na siebie odpowiedzialność za długotrwałą, ale przynoszącą realne efekty działalność oraz rozwijanie środowiska, odgrywającego rolę przy wpływaniu na decyzje rządzących, jak również to jak wygląda nasza Ojczyzna. Nie załamujmy się tym, że przez najbliższe lata nie będziemy sprawować jako endecy samodzielnej władzy w Polsce, a na spotkaniach czy naszych akcjach pojawiać się będzie choćby tylko kilka osób. Gdyby ktoś dekadę temu zaczął budować środowisko kierujące się realizmem oraz chcące zostawić po sobie coś dobrego, nawet kosztem wieloletniej pracy, to dziś bylibyśmy w obserwowaniu owoców naszych inicjatyw, jak również wysiłku już o te 10 lat do przodu. Nie załamujmy się więc i podejmujmy działania, których efekty odczują choćby dopiero nasze dzieci. Im już jednak łatwiej będzie pójść wtedy kolejny krok dalej.

 

Inspirujemy się, zaczytujemy oraz uczymy od znanych publicystów, pisarzy, myślicieli czy liderów politycznych lub środowiskowych zarówno z czasów obecnych, jak i przeszłych. Zadbajmy jednak w końcu też o to, aby nasze młodsze koleżanki i koledzy na prawicy mieli kogo poczytać lub posłuchać. Taka natura ludzka, że o dzisiejszych znanych politykach, felietonistach i pisarzach, kiedyś będą mogli przeczytać dowiedzieć się przede wszystkim z tekstów lub filmów dotyczących historii. Nie bójmy się tego, aby wziąć na siebie zadanie bycia autorytetami w różnych dziedzinach, a także stworzenie polskiej prawdziwej elity, zwłaszcza iż  pozbawiły jej nas niegdyś totalitaryzmy, a obecnie możemy do udziału w niej jedynie aspirować. Nie traćmy jednak czasu na zwątpienia i rozwijając siebie, piszmy na kartach współczesnej historii cenną lekcję dla przyszłych patriotów. Taka wytrwałość z pewnością może przynieść efekty na wiele lat oraz pokoleń. Jeżeli ktoś w to nie wierzy i ocenia moje słowa jako fantazje, to wystarczy iż sprawdzi jak dużo czasu zajęło Romanowi Dmowskiemu zbudowanie swojego silnego narodowo-demokratycznego środowiska oraz osiągnięcie zasług dla naszej niepodległej Polski.

 

Musimy uświadomić sobie jak ważna jest ta odpowiedzialność za osoby, które także będą chciały coś ulepszyć i dać dobrego kolejnemu pokoleniu, na bazie tego co dokonać zdążymy my. Ale byśmy zdołali tak działać, nie poddając się przy tym wszelakim przeciwnościom losu, musimy zdobyć się też na odpowiedzialność za siebie nawzajem. Pozostawianie szczęśliwej przyszłości oraz bezpiecznej Polski dla naszych dzieci, zaczyna się w naszej działalności w otaczającej nas okolicy, w parafii, w samorządzie etc. W różnych regionach spotykamy się z różnymi problemami. Wspólnie jednak możemy wymieniać się wiedzą z różnych kierunków nauczania, a także pokazywać naszą solidarność jako troskliwych o Polskę ludzi. Takie właśnie refleksje po raz kolejny, tym razem w szczególnie uderzający sposób wywołała u mnie niedawna tragiczna śmierć kolegi Pawła Chruszcza, który również współtworzył stowarzyszenie Endecja. Jego zaangażowanie w sprawy społeczne oraz na co dzień zapewne nie dostrzegana przez większość osób ciężka praca, pokazała jak bardzo potrzebni są w powiatach tacy ludzie. Wystarczy spojrzeć na tłumy osób żegnających Pawła w jego ostatniej drodze. Ludzi chcących zawalczyć o przyszłość swoich bliskich i nie zmarnować danego na tej ziemi czasu wśród nas jest z pewnością wielu. Mocno w to wierzę i widzę chociażby na spotkaniach z ludźmi z naszego patriotycznego środowiska. Jeżeli nauczymy się wspierać oraz działać jako utwierdzone na jednym fundamencie środowisko, będziemy mogli przynosić realne zmiany dla naszych lokalnych społeczności, a szerzej również dla całego naszego narodu.

 

Tą odpowiedzialność i cierpliwą pracę na rzecz załatwienia chociaż kilku, ale ważnych spraw, jesteśmy winni zarówno tym, którzy dla nas się już poświęcali, jak również tym, którym Polskę przekażemy w sztafecie pokoleń.

 

 

Michał Barnaśredaktor portalu Prosto z Mostu; student na kierunku Bezpieczeństwo Wewnętrzne (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie); sekretarz małopolskich struktur oraz członek komisji rewizyjnej stowarzyszenia Endecja; prezes Młodej Endecji.

 

 

Fot.: Pexels




Kraj

Świat