Faszyści z PZPR

Nazywajmy komunistów faszystami. To znacznie lepiej opisze ich charakter tego obozu i ideologii – najbardziej zbrodniczej ideologii w dziejach świata, która przez manipulację pamięcią wyprała swój krwawy wizerunek.

 

Światowa prawica przegrała walkę o pamięć. Po pierwsze, nie udało jej się przekonać, że w diabelskim  dziele zbrodni komunizm w niczym nie ustępował nazizmowi, a w wielu aspektach nawet znacząco go przewyższał. Jako absolutne zło w światowej pamięci funkcjonuje dziś niemal wyłącznie nazizm oraz traktowany synonimicznie faszyzm. Komunizm nie wywołuje już takich dreszczy, pamięć o jego zbrodniczości niemal całkowicie już wyblakła. Drugą porażką prawicy było przerzucenie nazizmu i faszyzmu z obozu lewicy do prawicowego ogródka. Co gorsze, podstępna komunistyczna doktryna, by nazywać wszystkie prawicowe, patriotyczne środowiska mianem „faszystów” również poczyniła ogromne szkody.

 

Na dzień dzisiejszy walka o te dwa utracone przyczółki jest przegrana. Oczywiście, inaczej ma się sprawa w takich krajach jak Francja, gdzie realny komunizm, nigdy nie rządził krajem, a inaczej w państwach byłego bloku sowieckiego. W tym drugim przypadku jest nieco lepiej, ale i tak trudno mówić o zwycięstwie prawdy. A przecież to tutaj czerwona ideologia jeszcze trzydzieści lat temu zbierała krwawe żniwo. Aby odwrócić ten trend, choćby w dwóch zarysowanych aspektach, potrzebne są jednak ogromne nakłady, czas i błyskotliwy program.

 

Kilka dni temu Leszek Miller oświadczył w Internecie, że Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych to ugrupowanie kolaborujące z hitlerowcami, przytacza też wypowiedź, która sugeruje, że była to organizacja „na wpół faszystowska”. Były szef SLD to zwinny polityk, który wie, że kiedy i wobec kogo może sobie pozwolić na taką bezczelność. Wie, że może. Że nie spotka go za takie słowa nic złego – nie tylko odpowiedzialność prawna, ale także choćby towarzyski ostracyzm. Owszem, prawica podniesie głos oburzenia. Centrum będzie jednak milczeć. I Leszek Miller to wie.

 

Leszek Miller wie, jak sądzę, że budowanie PRL, aktywna działalność w PZPR, w obozie sowieckim, to może nie jest powód do chwały. Jest to jednak epizod jedynie wstydliwy, znacznie mniej szkodzący politycznej karierze niż wybryki Kwaśniewskiego w Charkowie. To dlatego Jaruzelski – wojskowy dyktator, a więc ktoś jak Kaddafi czy Saddam Hussein, mógł być w demokratycznej Polsce traktowany z szacunkiem czy wręcz atencją. Komunistom przemilczano nawet antysemicką agresję z 1968 r. , a przecież antyżydowskie represje to największa zbrodnia w światowym systemie pamięci.

 

Można więc w Polsce być bez obaw mordercą i katem w sfingowanych procesach z pierwszych lat komunizmu nad Wisłą. Można być spokojnie politycznym współautorem rzezi przypadkowych osób na Wybrzeżu z roku 1970. Można należeć do organizacji, która przeprowadziła antysemicką agresję w marcu 68’ i nie tylko bywać w salonach i studiach telewizyjnych, ale wręcz zachwalać PRL i wymierzać razy – tak jak Miller Brygadzie Świętokrzyskiej – patriotycznym organizacjom, których członkowie, jak żołnierze oddziału Henryka Flame „Bartka”, często spoczywają w bezimiennych grobach zginąwszy z rąk komunistów.

 

Skoro sprawy zaszły tak daleko, a – jak wspomniałem – odwrócenie tego stanu to gigantyczny proces, spróbujmy użyć innego narzędzia. Przestańmy używać terminu „komuniści”. Nazywajmy ich faszystami. Rozwiązanie to podpowiedział ostatnio Jan Wróbel na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.

 

Czy nazywanie komunistów faszystami jest przekłamaniem? Faszyzm nie doczekał się ostrej, jednoznacznej definicji, ze szkodą dla debaty publicznej. Wśród jego raczej bezspornych desygnatów wskazać należy na: wszechobecne centralistyczne państwo, antydemokratyzm, zdominowaną przez państwo etatystyczną gospodarkę, terror państwowy, monopartyjność. Brzmi znajomo? Jeżeli odrzucimy ornamentykę bez trudu zauważymy, że polski, rumuński czy bułgarski model państwa zwanego komunistycznym to odmiana tego samego faszyzmu, który zbudował Benito Mussolini. Jeszcze więcej podobieństw znajdziemy między nazizmem III Rzeszy a leninizmem i stalinizmem ZSRR.

 

Warto więc poważnie zastanowić się nad wprowadzeniem jednoznacznego sformułowania do polskiej debaty publicznej takiego jak „czerwony faszyzm”. Niby prosty zabieg, w pełni zgodny z prawdą, a jednak sporo zmieni. Antysemicką akcję w marcu 1968 zorganizowali czerwoni faszyści – członkowie PZPR. Stan wojenny wprowadzili czerwoni faszyści z PZPR przeciwko narodowi polskiemu. Nad Wisłą w latach 80. panowały autorytarne rządy wojskowej junty spod znaku czerwonego faszyzmu. Z łatką członka PZPR – jako partii czerwonego faszyzmu, panom Millerowi, Rossatiemu czy Święcickiemu, już nie będzie tak wygodnie w telewizyjnych studiach. Być dwa razy zastanowią się zanim zaatakują historyczne, polskie, patriotyczne organizacje.




Kraj

Świat