Dyskretny pomysł Niemców na kontrolowanie umysłów poprzez media

Nie chodzi już tylko o podatek od linkowania, ukryty nowe haracz zaprojektowany w Berlinie i realizowany w Brukseli, ale o kontrolę nad umysłami. Brzmi patetycznie?

 

Prostozmostu.pl informowało już, że Unia Europejska pracuje nad dyrektywą o prawach autorskich, gdzie jeden z artykułów (11) wprowadza opłaty od linków internetowych (prawo znane pod hasłem „podatku od linków”).

 

Konsekwencje tego haraczu wykroczą daleko poza wymiar czysto ekonomiczny, zwłaszcza, że wspiera go art. 13, który daje możliwość filtrowania każdego portalu internetowego, a nawet mediów społecznościowych pod kątem wykorzystania istotnych części treści autorskiej (a taką zawierają nawet linki, bowiem w nich znajduje się zazwyczaj autorski tytuł).

 

Kto na tym zarobi? Właściciele największej liczby cytowanego kontentu, czyli podmiotu takie jak niemiecki Axel Springer. Inni wydawcy, w jakiejś mierze, upadną. Zwłaszcza niszowi, także w Polsce, co daje możliwość przejęcia kontroli nad rzędem dusz.

 

„Interes Niemców w realizacji tego projektu jest jasny. To ich koncerny prasowe są największe i to do nich popłynie gros dochodów z opłat. Niezagrożona będzie zatem ani pozycja finansowa naszych zachodnich sąsiadów w branży, ani – co jeszcze ważniejsze – dominacja ich narracji w przekazie medialnym” – podsumowuje zagrożenie dr Marian Szołucha, ekonomista.

 

Do Parlamentu Europejskiego wysłali swój protest przedstawiciele branży cyfrowej z Polski, Czech, Słowacji i Węgier apelując o odrzucenie niektórych przepisów projektu dyrektywy dot. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, a zwłaszcza podatku od linków i obowiązku filtrowania treści przez wydawców.

 




Źródło:

Kraj

Świat