Awantura pod Sejmem! Wałęsie puściły nerwy a wszystko nagrała kamera [WIDEO]

To z pewnością nie był udany dzień dla byłego prezydenta Lecha Wałęsy, który spotkał się z protestującymi w Sejmie matkami osób niepełnosprawnych. Zaprezentował na nim jedynie bufonadę i nie wskazał żadnej propozycji rozwiązania sytuacji wokół trwającej manifestacji. Uwagę przykuło jednak zachowanie Wałęsy już po wyjściu z budynku parlamentu.

 

„Pan mówił o solidarności, więc pytanie, czy ze wszystkimi będzie chciał się pan spotkać. Jest pan prezydentem, może się pan dowolnie poruszać po całym kompleksie” – wskazywał reporter TVP Info sugerując, że przed Biurem Przepustek Sejmu RP znajdują się osoby, które domagają się zakończenia protestu w parlamencie.

 

„Nie unikam żadnych spotkań, gdzie to jest? Czy mnie tam zawiozą, czy mam dojść?” – pytał były prezydent, na co reporter poinformował, że to ok. 50 metrów i można tam dojść.

 

„Kiedyś nawoływał pan do tego, żeby osoby z Solidarności, które protestowały przeciwko wiekowi emerytalnemu, zostały rozgonione, a dzisiaj pan namawia, żeby organizować protesty. Czy to się nie kłóci?” – zapytał towarzysząc w drodze byłemu prezydentowi.

„Niech pan słucha uchem, a nie brzuchem! Proszę pana, oni chcieli rozbić mistrzostwa świata! Żeby zatrzymać szaleńców, rzuciłem coś, co ich zaszokowało! […] Pan jest głupi! Pan jest głupi! Z głupkami się mówi głupio!” – rzucił Lech Wałęsa wyraźnie wzburzony i agresywny.

 

Najwyraźniej były prezydent doskonale zdawał sobie sprawę, że nie spełnił roli, jakiej po nim oczekiwały protestujący w Sejmie rodzice dzieci niepełnosprawnych. Jedyną propozycją jaką zaoferował był… telefoniczny kontakt.



Źródło:

Kraj

Świat