Czy z zaatakowanego młodego mężczyzny przez pijanego agresora można zrobić zabójcę? Owszem. Media potrafią nie jedno. W przypadku tzw. zawodnika MMA (tzw. ponieważ skazany miał z MMA amatorski związek w przeszłości) zrobiono bandytę, pomimo, że ten bronił się, uderzył czy odepchnął pijanego przeciwnika raz, ale ze skutkiem śmiertelnym, bowiem agresor, mając 2,5 promila alkoholu we krwi, przewrócił się i uderzyła głową o beton. Continue reading „Sprawa tzw. zawodnika MMA i tzw. zabójcy. Poseł Rzymkowski pyta ministra Ziobrę o niejasności”

23% VAT na roślinne mleko w kategorii niegazowanych napojów bezalkoholowych? Ktoś na górze przesadził…

Napoje roślinne, owsiane, gryczane, sojowe, kokosowe, ryżowe czy migdałowe jak świat światem zwane i identyfikowane były z mlekiem. Nie bez powodu zresztą. Swym wyglądem i konsystencją przypominają mleko krowie, ba, są nawet jego ekwiwalentem.

Wygląda jednak na to, że za sprawą nowelizacji prawa ulegnie to przeobrażeniu. O dziwo, wspomniana zmiana ustawodawcza nie dotyczy produktu jako takiego, a związanego z nim podatku VAT. Czyli mówiąc wprost, finalnie naszej kieszeni…

Nowelizacja, o której mowa, dotyczy ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy Ordynacja podatkowa.

Jak dotąd mleko, bez względu na to czy odzwierzęce czy roślinne, traktowane było pod względem podatkowym jednakowo, co zresztą stosowane jest powszechnie i zgodnie z prawem europejskim. Oba produkty objęte były 5 proc. stawką VAT.  Według proponowanych zmian do ustawy o podatku od towarów i usług, mlekiem pozostają produkty odzwierzęce, a roślinne wskakują na 23 proc. półkę niegazowanych napojów bezalkoholowych.

Pomysł zdaje się być, delikatnie mówiąc, dość niefortunnym. W postrzeganiu konsumenckim mleko to  mleko, bez względu na to, z czego jest wytwarzane. Idąc dalej, zauważyć należy, że właśnie potrzeba spożywania „białego napoju” zdeterminowała konieczność powstania napojów roślinnych mlekopodobnych. Najlepszym dowodem na to są ich właściwości organoleptyczne. Najczęściej dopiero spożycie pozwala wyodrębnić różnicę między wspomnianymi produktami.

Napoje roślinne do złudzenia przypominają mleko np. krowie. Różnią się smakiem, ale już na przykład sposób pakowania i dystrybucji jest niemalże identyczny. Jeden i drugi napój sprzedawany jest najczęściej w opakowaniach kartonowych o pojemności 1 litra lub 250 mililitrów, a ich przetwory w pojemnikach plastikowych 125 i 400 mililitrowych. Nie bez kozery zresztą szukać jednych i drugich należy w swym sąsiedztwie na sklepowych półkach.

Praktycznie wszystkie rodzaje napojów roślinnych używane są jako zamienniki mleka krowiego, zaspokajają te same potrzeby konsumentów, a ich zastosowanie jest analogiczne. Spożywane są samodzielnie lub jako dodatek do kawy czy płatków.

Konsumenci wybierając mleko roślinne w zdecydowanej większości robią to z poważniejszych przesłanek niż walory smakowe. Po roślinne zamienniki sięgają osoby, które z szeroko pojętych pobudek, nie mogą spożywać mleka krowiego; osoby nie tolerujące laktozy itd. Napój roślinny staje się tym samym substytutem, a jako taki powinien podlegać identycznemu opodatkowaniu jak jego pierwowzór.

Ciężko doszukać się konkretnych powodów wywyższenia podatkowego mlek roślinnych. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że owa „nobilitacja” wiązać się będzie ze wzrostem cen na produkt będący zamiennikiem innego, a to brzmi już co najmniej groteskowo.

Daria Plewa

Tym razem to Warszawa będzie gościła wykładowców i słuchaczy Akademii Patriotyzmu. Trzeci zjazd odbędzie się już w najbliższą sobotę, 2 marca br. Zdominują go wykłady dotyczące bezpieczeństwa i obronności naszego kraju.

Pierwszym prelegentem będzie dziennikarz śledczy Piotr Nisztor. W przeszłości współpracownik m.in. tygodników Niedziela, Tylko Piłka i Wprost oraz dzienników Życie, Życie Warszawy i Rzeczpospolita.  Na antenie TVP1 prowadził magazyn śledczy „Na tropie”, jest też gospodarzem programu „Rozmowa Ściśle Jawna”, emitowanego na antenie Telewizji Republika oraz radiowej audycji „Nisztor pyta” w Polskim Radiu 24. Od stycznia 2015 r. współpracuje z tygodnikiem Gazeta Polska, dziennikiem Gazeta Polska Codziennie oraz portalem niezalezna.pl. Laureat prestiżowej  nagrody Grand Press w kategorii news. Współautor książek pt.: „Kto naprawdę ich zabił?” (2010), „Nietykalni. Kulisy polskich prywatyzacji. Prawdziwa historia gospodarcza III RP” (2014) i „Jan Kulczyk. Biografia niezwykła” (2015). Autor publikacji „Jak rozpętałem aferę taśmową” (2014), za którą otrzymał 30 stycznia 2015 „Nagrodę Watergate” za rok 2014 przyznaną przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. W 2016 r. ukazała się jego piąta książka „Skok na banki. Kto kontroluje pieniądze Polaków”.

Drugim prelegentem będzie płk rezerwy dr hab. Józef Marczak. Ekspert z zakresu bezpieczeństwa, wykładowca m.in. Akademii Sztuki Wojennej. W latach 1991 – 2004 zajmował stanowisko szefa Katedry Obrony Terytorialnej i Cywilnej w Akademii Obrony Narodowej.W działalności naukowej i dydaktycznej prof. Marczak specjalizuje się m.in. w zagadnieniach z zakresu obrony terytorialnej, działań nieregularnych oraz historii wojskowości. W swoim wykładzie będzie koncentrował się na roli i znaczeniu jakie mają dla bezpieczeństwa naszego kraju obrona terytorialna oraz organizacje pozawojskowe.

Akademia Patriotyzmu to cykl odbywających się od stycznia do października bezpłatnych wykładów i warsztatów adresowanych do absolwentów szkół średnich i studentów. Jej organizatorem jest Fundacja Centrum im. Władysława Grabskiego a partnerem strategicznym KGHM Polska Miedź S.A. Tematyka zajęć koncentruje się na zagadnieniach związanych z polityką, mediami, historią i gospodarką.

/red./

Stacje Kontroli Pojazdów i cały sektor transportowy w Polsce odetchnął z ulgą 14 grudnia. Wówczas Sejm podczas III czytania odrzucił w całości „Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw”. Czy z ulgą odetchnął minister Andrzej Adamczyk? Stawiamy mu pytania publicznie, ponieważ jego wydział prasowy milczy. Continue reading „Czy haracze dla transportowców i SKP wrócą do Sejmu? Ministerstwo nie odpowiada na pytania!”

Kiedy Ewa Kopacz mówiła o konieczności wygaszania kopalń, nowy twór polityczny „Wiosna” powtarza dogmat opozycyjny o dekarbonizacji Polski, niemieckie aktywa (od lat wspierające misję Roberta Biedronia i kibicujące takim politykom jak Donald Tusk), mają jeszcze wiele do zrobienia. Zwłaszcza na arenie węglowej. Continue reading „JSW nie spełni niemieckich życzeń o polskiej dekarbonizacji. Idziemy na lidera europejskiej grupy!”

Dla wielu wciąż pozostaje symbolem polskiego MMA. Po kimś o jego sercu do walki i odnoszącym tyle sukcesów niewielu z nas może spodziewać się człowieka z poważnymi życiowymi problemami.

 

Tymczasem Mamed Chalidow ma problemy. I to sporo. Odważnie opowiada o nich na łamach najnowszego numeru tygodnika „Wprost”.

 

Jak mówi:

 

Od czasu do czasu, raz na pół roku, raz na rok, miałem atak paniki. Trwało to ok. pół godziny i przechodziło. Ataki nasiliły się w momencie, gdy doznałem kontuzji kręgosłupa i musiałem przejść skomplikowaną operację. (…) Dla czynnego sportowca konieczność przerwania treningów, widmo końca kariery z powodu kontuzji, okazało się ogromnym obciążeniem psychicznym. Zbyt dużym.

 

Mistrz polskiego MMA  toczy walkę inną od dotychczasowych, z depresją. Jak tłumaczy:

 

Biorę leki. Pomagają w dochodzeniu do siebie. Oprócz nich cały czas trzeba robić porządek z głową (…) W stresie żyłem przez wiele lat. Najpierw dzieciństwo i wojna w Czeczenii, potem przyjazd do Polski, zostawienie tam rodziny, całkowita zmiana otoczenia. Choć skończyłem studia, musiałem zająć się sportem, zmienić nastawienie. Potem doszły walki. Ten cały stres i strach. W słabszym momencie, po operacji, w końcu to wszystko mnie złamało.

 

Pytany o myśli samobójcze kategorycznie stwierdza, że:

 

Gdyby to zrobił, zostałbym potępiony. Wolę się męczyć, i w męczarniach umrzeć, niż odebrać sobie życie.

 

Jak widać przed depresją i załamaniem nie chroni ani sukces, ani też siła fizyczna czy psychiczna jaką niewątpliwie muszą posiadać najlepsi zawodnicy MMA. Dla Chalidowa najlepszą terapią zdaje się być obcowanie z bliskimi i praca. Ostatnio zagrał w filmie „Underdog”. Pytany o karierę w filmie stwierdza jednak, że:

 

Zagrałem w filmie, ale to nie jest tak, że chcę być aktorem. A na pewno nie chcę grać osiłka, który się tylko napina.

 

 

/red./

Źródło: Wprost.pl