W Niemczech dochodzi ostatnio do coraz większej ilości przestępstw, szczególnie ze strony imigrantów, których na dzień dzisiejszy jest tam mnóstwo. W centrum dużego miasta, jakim jest Hamburg, doszło do brutalnego morderstwa. Pewien mężczyzna pochodzenia nigeryjskiego zadał śmiertelne ciosy nożem byłej żonie i dziecku. Jak poinformowała policja, sprawca został już zatrzymany.

 

Zgodnie z komunikatem służb dochodzeniowych, dziecko zmarło na miejscu w wyniku śmiertelnego ugodzenia. Jego matka zmarła natomiast po przewiezieniu do szpitala. Do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartek 12. kwietnia z rana na podziemnym peronie kolei podmiejskiej Jungferstieg w centrum Hamburga.

 

Nagranie z tragedii mrozi krew w żyłach.

 

Sprawca ataku, 33-letni Nigeryjczyk, o sprawie sam zawiadomił policję. Mężczyzna został zatrzymany na deptaku Jungferstieg obok jednego z banków.

 

Jak podają dane policyjne, dziecko było w wieku dwóch lub trzech lat. Nie wiadomo jednak, co było motywem przestępstwa. Funkcjonariusze podejrzewają, że mogło w tym przypadku chodzić o rodzinną tragedię.

 

– Również jak na miasto Hamburg jest to niebagatelny czyn

– powiedział rzecznik policji.

Europoseł Janusz Korwin-Mikke znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi. Tym razem postanowił odnieść się do sprawy, którą żyje ostatnio niemal cały świat. Kiedy m.in. USA, Kanada i spora część państw UE (w tym Polska) wydalają ze swojego państwa rosyjskich dyplomatów w ramach odpowiedzi na próbę otrucia ówczesnego szpiega, Korwin-Mikke uważa oskarżanie Rosjan za bezpodstawne i wskazuje kto według niego miał motyw do tego czynu.

 

Popularny polityk nie zgadza się z tezą, iż to prezydent Putin jest odpowiedzialny za otrucie Siergieja Skripala. Nie jest to według Korwina-Mikke logiczne, ponieważ wcześniej podwójny szpieg został skazany w Rosji na 13 lat oraz wypuszczony poza granice Federacji Rosyjskiej, w związku z czym nie powinno rosyjskim władzom zależeć na zamordowaniu Skripala.

 

Dodatkowo kontrowersyjny polityk zauważa, że bojkot mundialu w Rosji jaki mógłby być teraz podjęty byłby czymś zupełnie nieopłacalnym dla Moskwy. Zdaniem JKM motyw do zabicia podwójnego agenta miało CIA, chcąc przy tym skierować oskarżenia i globalną krytykę na Rosję. Polski europoseł twierdzi, że byłoby to o tyle łatwiejsze, że sposób przeprowadzenia zabójstwa przypomina metodę jaką zastosowali Rosjanie w przypadku ś.p. Litwinienki, kiedy praktycznie nie wypierali się swojej odpowiedzialności za jego śmierć.

 

„Nie wierzycie Państwo, że jest taka możliwość? To właśnie pokazuje, że CIA mogła zrobić ten zamach – i być pewna, iż nikt nie będzie jej podejrzewał; wszystkie podejrzenia padną na Rosję” – napisał na Facebooku Janusz Korwin-Mikke.

 

 

 

 

Jak informuje portal o2.pl, do dramatu doszło w miejscowości Chruszczobród (woj. śląskie). Policja dokonała przerażającego odkrycia – w jednym z domów leżały okaleczone zwłoki 44-letniego mężczyzny. Obok znajdował się martwy pies z wyciętymi wnętrznościami.

 

Śledczy przypuszczają, że przed śmiercią 44-latek mógł zjeść fragmenty ciała psa. Ciało mężczyzny odnaleziono w mieszkaniu jego kolegi, które znajduje się w powiecie zawierciańskim. Zmarły mężczyzna pomieszkiwał w tym miejscu od pewnego czasu.

 

44-latek miał okaleczone nogi.

 

– Zdaniem biegłych, denat prawdopodobnie sam zadał sobie rany na nogach, co wyklucza udział osób trzecich w śmierci mężczyzny

– mówił rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie, prokurator Tomasz Ozimek, podczas wywiadu dla Polsat News.

 

W tej sprawie poprowadzone zostaną dwa dochodzenia. Jedno ze śledztw ma za zadanie wyjaśnić okoliczności śmierci mężczyzny, natomiast drugie dotyczyć będzie martwego zwierzęcia.

 

Dziewczynka została znaleziona w kałuży krwi. Jej matka, po dokonaniu gwałtu, chciała odebrać swojej córce życie. Do tego okrucieństwa doszło w Zamościu, w niedzielę 11 marca br.

 

Policję o całym zajściu poinformowali zaniepokojeni sąsiedzi. Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali w jednym z mieszkań zakrwawioną 12-latkę. Jak podaje „Dziennik Wschodni”, dziewczynka w ciężkim stanie trafiła do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, gdzie przeszła operację. Nadal utrzymywana jest jednak w stanie śpiączki farmakologicznej.

 

Prokuratura postawiła zarzuty zatrzymanej 35-letniej kobiecie. Miała ona dopuścić się gwałtu na swojej córce, a następnie dźgać ją nożem usiłując w ten sposób zamordować 12-latkę.

 

Jeden z zarzutów jaki usłyszała 35-latka dotyczy doprowadzenia do obcowania płciowego nieletniej, natomiast drugi usiłowania zabójstwa. Matce ofiary grozić może nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Zgodnie z decyzją Sądu Rejonowego w Zamościu, kobieta została tymczasowo zatrzymana.

 

Jednakże nie trafiła ona do aresztu, a póki co skierowano ją do szpitala psychiatrycznego. Tam pozostawać ma pod stałą obserwacją.

 

– Podejrzewamy, że jest niepoczytalna. Ze względu na stan zdrowia kobieta pozostanie na razie na Oddziale Psychiatrii Sądowej Aresztu Śledczego w Krakowie – stwierdził Bartosz Wójcik, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

 

 

Policjanci Wydziału Kryminalnego w Sulęcinie zatrzymali mężczyznę podejrzanego o dokonanie brutalnego zabójstwa 78-letniej mieszkanki Sulęcina. Skuteczne działania operacyjne pozwoliły szybko wytypować, a następnie zatrzymać podejrzanego, który usłyszał już zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. 29-latek przyznał się do zbrodni.

 

W czwartek (8 lutego) dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Sulęcinie otrzymał zgłoszenie od zaniepokojonych sąsiadów, że w mieszkaniu starszej kobiety na terenie Sulęcina głośno gra muzyka i nikt nie reaguje na pukanie do drzwi. Na miejsce skierowany został dzielnicowy, który ustalił, że mieszka tam 78-letnia kobieta, z którą od dłuższego czasu nie ma kontaktu. Policjant podjął decyzje o wyważeniu drzwi. W mieszkaniu odnalazł skrępowane zwłoki kobiety. Sprawą natychmiast zajęli się sulęcińscy kryminalni, którzy w wyniku skutecznej pracy operacyjnej bardzo szybko wytypowali, a następnie zatrzymali podejrzanego o zabójstwo mężczyznę. W wyniku dalszych czynności procesowych policjanci ustalili, że 29-latek wtargnął do mieszkania pokrzywdzonej, obezwładnił ją, skrępował ręce, nogi oraz zakleił usta taśmą izolacyjną. Następnie splądrował mieszkanie, kradnąc znaczną ilość pieniędzy i biżuterię.

 

Niestety kobieta w następstwie poniesionych obrażeń i braku swobodnego oddychania zmarła. Kryminalni zatrzymali w tej sprawie także konkubinę 29-latka, która usłyszała zarzut paserstwa w związku przechowywaniem pieniędzy i kosztowności skradzionych przez jej partnera. Wobec 22-letniej kobiety zastosowano dozór policyjny. 29-letni mieszkaniec Sulęcina usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i posiadania środków odurzających. Sąd zastosował wobec niego 3-miesięczny areszt tymczasowy. W przeszłości był notowany za rozboje i oszustwa, za co został skazany na wieloletnie więzienie. Tym razem za zabójstwo grozi mu dożywocie.

Na nagraniu z monitoringu widzimy do jak dramatycznego zdarzenia doszło na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Grupa napastników staranował Jeepem samochód Tomasza C. (ps. Człowiek), po czym goniła go w okolicach ulicy Wysłouchów. Kiedy już dopadli swoją ofiarę, zadali mu kilkadziesiąt ran ostrymi narzędziami. Mężczyzna próbował schować się w szoferce śmieciarki.

 

Dramaturgii całemu zdarzeniu dodaje fakt, że Tomasz C. umierał na chodniku nieopodal placu zabaw na oczach przechodniów. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Mężczyzna przed śmiercią zdążył jeszcze zadzwonić do żony.

 

Tłem dokonanej zbrodni były porachunki między gangami znanymi w świecie pseudokibiców jako Wisła Sharks i Jude Gang. Bandyci przy ataku na „Człowieka” użyć mieli m.in. maczet i tasaków. Sprawców zdarzenia oskarżono o pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

 

Dziś czterech oskarżonych, którzy przez 6 lat ukrywało się przed wymiarem sprawiedliwości, dobrowolnie poddało się każe. Podejrzani mieli uzgodnić z prokuratorem wymiar kary i do tej decyzji przychylił się sąd. W związku z tym, Krystian T. (ps. Siwy) otrzymał wyrok w wysokości 4 lat więzienia, Wojciech Ł. 3 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności, Janusz F. (ps. Tedi) 5 lat i 6 miesięcy więzienia, a Krzysztof R. (ps. Rybka) 4 lata i 6 miesięcy więzienia.

 

Jedynie Krzysztof R. oraz Janusz F. pojawili się dziś w sądzie. Mieli wyznać na korytarzu budynku sądu, że już dość mieli ukrywania się. Mężczyźni zobowiązani byli zapłacić rodzinie Tomasza C. łącznie 190 tysięcy złotych. Jak deklarują już to zrobili.

 

Wcześniej skazano już 13 innych sprawców ataku na krakowskim Kurdwanowie. Najniższe wyroki otrzymali Grzegorz L. (ps.Pasta), Tomasz H. (ps. Ważka) oraz Maciej K. (ps. Gęsty). Dwaj pierwsi otrzymali po 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat, a Maciej K. rok w zawieszeniu na 5 lat. Tak niskie kary to efekt decyzji mężczyzn o pójściu na współpracę z policją.

 

Wśród oskarżonych był również Alan K., który ostatecznie został uniewinniony z zarzucanych mu czynów. Dodatkowo toczy się też sprawa Patryka L., któremu oprócz śmiertelnego pobicia stawia się zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej oraz handlu narkotykami.

 

 

 

 

 

Dariusz N., podejrzany o zabójstwo 19-letniego mężczyzny powrócił już do Polski. Przetransportowano go samolotem z Hiszpanii do Warszawy, skąd trafił do aresztu. Czeka na eskortę do Katowic, gdzie przesłucha go prokurator.

 

Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo byłego piłkarza GKS-u Katowice. Dramat wydarzył się w sierpniu ubiegłego roku. Dariusz N. podczas bójki w okolicach dworca kolejowego miał śmiertelnie zranić nożem 19-letniego Dominika.

 

Policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Głównej Policji w Katowicach badali wszystkie ślady mogące pomóc w sprawie i ustalili miejsce pobytu Dariusza N. Dzięki współpracy katowickich stróżów prawa z policjantami z Hiszpanii, podejrzany w październiku 2016 roku został tam zatrzymany.

 

Natychmiast po jego aresztowaniu rozpoczęto proces deportacji do Polski, trwający ponad dwa miesiące. Wiadomo, że oskarżony przez ponad rok skrywał się w innych krajach europejskich.

 

W Polsce Dariusz N. ma być posądzony o morderstwo byłego piłkarza, a także o usiłowanie zabójstwa jego ojca, za co grozi mu dożywocie.

 

Jak twierdzi prokuratura, bijatyka, w której zginął 19-latek była przypadkowa.

 

Wczesnym rankiem w poniedziałek mijały się kilkuosobowe grupy. W jednej był były piłkarz GKS-u Katowice z ojcem. Doszło do wymiany poglądów, a w konsekwencji do bójki.

 

19-latek został zraniony nożem. W okolicy klatki piersiowej miał dwie rany kłute. Tuż po przewiezieniu do szpitala zmarł.

 

Dariusz N., podejrzany o zabójstwo Dominika, zbiegł.