Są to dość niepokojące doniesienia. Ludzie będący blisko sprawy, mają twierdzić jak pisze wyborcza.pl powołując się na swoich informatorów, że sprawa jest poważna. Firma, do której należał magazyn zaopatrywała w broń oraz amunicję wojsko. Podczas włamania skradziono z magazynu kilkadziesiąt sztuk pistoletów maszynowych wraz z amunicją. O sprawie poinformowało RMF FM.

 

Lokalizacja firmy to dawne tereny wojskowe w miejscowości Debrzno-Wieś, położono w województwie wielkopolskim, w powiecie złotowskim. Jak informują reporterzy radia RMF FM, że amunicja oraz uzbrojenie (w tym specjalistyczne) znajdowało się w dużym lotniczym hangarze, a firma posiada wszystkie wymagane certyfikaty. Przeniosła się ona jakiś czas temu do Wielkopolski z terenów Śląska. Zabudowania należące niegdyś do wojska, firma wynajęła.

 

Przedstawiciele policji nie chcą dla dobra sprawy ujawniać zbyt wielu informacji. Zgłoszenia o włamaniu dokonał w dniu wczorajszym właściciel magazynu, w którym do włamania doszło. Zniknąć miały PM-63, czyli pistolety maszynowe typu Rak. Jest to produkowana do połowy lat 70-tych broń polskiej produkcji. Wraz z amunicją z magazynu zabrano łącznie kilkadziesiąt sztuk broni. Dodatkowo zniknęły także granaty wojskowe.

 

Sprawą zajmuje się wojewódzka komenda policji w Poznaniu. Ze względu na fakt, że w magazynie znajdowała się różnego typu broń.

 

 

Zgodnie z sobotnim oświadczeniem syryjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Syria potępia „barbarzyńską i brutalną agresję” krajów zachodnich.

 

MSZ Syrii zacytowała państwowa agencja SANA – jak oświadczono, naloty maają na celu „utrudnienie śledztwa” Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

 

Agencja zacytowała również anonimowe źródło w syryjskim MSZ, które oskarża państwa zachodnie o próbę zakamuflowania „swoich kłamstw”.

 

Jak informuje portal nczas.com, w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej podczas nalotu, w którym śmierć poniosło ponad 60 osób, połączono wojska amerykańskie, francuskie i brytyjskie, które dzisiaj nad ranem przeprowadziły ataki w Syrii.

 

Jak napisała w sobotę na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, podczas kiedy Syria „otrzymała szansę na pokojową przyszłość”, stolica tego (jak powiedziała) suwerennego kraju została obrana za cel ostrzału ze strony państw zachodnich.

 

– Stolica suwerennego państwa, która wiele lat próbuje przeżyć w warunkach agresji terrorystycznej, stała się celem uderzenia

– napisała w komentarzu.

 

 

Sprawę skomentowało Polskie Radio 24 na Twitterze:

– Operacja została przeprowadzona precyzyjnie, jednak wybrano drugorzędne cele. Prawdzie cele są pilnowane przez wojska rosyjskie

– napisano.

To właśnie te rakiety Rosja rozmieściła w Kaliningradzie. Mają wywoływać w założeniu strach i stanowić ostrzeżenie dla sojuszu NATO, ponieważ „iskandery” wymierzone zostać mogą w tereny Litwy, Estonii lub Polski.

 

Teraz nagranie prezentujące poligonowy test rakiety krótkiego zasięgu zostało upublicznione przez rosyjskie ministerstwo obrony.

 

Test pocisku przeprowadzono na poligonie Kapustin Jar znajdującego się w północnej części obwodu astrachańskiego. Ćwiczenia te miały sprawdzić umiejętności rosyjskich żołnierzy po szkoleniu z obsługi systemu Iskander M. Swoisty egzamin miał zostać zdany pozytywnie, ponieważ rakieta trafiła w cel położony 100 km dalej.

 

– Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Rakieta sięgnęła celu – powiedział dowódca nadzorujący test, cytowany przez Russia Today.

 

 

 

 

Wciąż docierają nowe wiadomości na temat całej tragedii. Maszyna była dużych rozmiarów, nie jest wiadome czy komukolwiek z osób będących na pokładzie udało się przeżyć katastrofę.

 

O dramatycznej sytuacji poinformowały chińskie siły powietrzne. Samolot należący do tamtejszej armii miał rozbić się w trakcie ćwiczeń. Do zdarzenia doszło w prowincji Guizhou. jest to południowo-zachodnia część Chin.

 

Na portalu społecznościowym Sina Weibo, informacje o zdarzeniu przekazał rzecznik chińskiej armii. Samolot miał ulec katastrofie w dzisiejsze popołudnie (czasu lokalnego). Wciąż jednak nie wiadomo zbyt wiele i nie jest znany dokładny bilans ofiar. Media informują natomiast, że wojskowy samolot był dość dużą maszyną.

 

 

 

 

Dowództwo Generalne RSZ ma w planie na 2018 rok powołanie 30 000 żołnierzy rezerwy oraz NSR na szkolenia. Zakłada również przeszkolenie w ramach służby przygotowawczej 11 000 ludzi.

 

– W tym roku w jednostkach Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych przeszkoliliśmy blisko 23 tys. żołnierzy. Byli to zarówno żołnierze rezerwy, jak i żołnierze Narodowych Sił Rezerwowych. Dodatkowo wyszkoliliśmy prawie 10 tys. żołnierzy w tzw. służbie przygotowawczej – stwierdził kmdr por. Czesław Cichy (DGRSZ).

 

Jak powiedział, w ramach różnego typu ćwiczeń, w planach Dowództwa na 2018 rok jest powołanie 30 tysięcy żołnierzy rezerwy, a także NSR na ćwiczenia. Natomiast w ramach służby przygotowawczej przewiduje się przeszkolenie 11 tysięcy osób. Wśród tych planów znalazło się również szkolenie w ramach programu zwanego Legia Akademicka studentów-ochotników.

 

– Żołnierze rezerwy są powoływani do odbycia przeszkolenia wojskowego w taki sposób, aby ich szkolenie wpisywało się w rytm, w cykl szkolenia konkretnej jednostki wojskowej – poinformował płk Tomasz Szulejko, rzecznik SGWP.

 

Z reguły rezerwiści mają przydziały mobilizacyjne na określone stanowisko, do konkretnych jednostek wojskowych. Takie informacje przekazał płk Szulejko.

 

– W trakcie odświeżają wiedzę, odnawiają nawyki, dowiadują się, jak działa jednostka wojskowa w obecnym układzie, mogą zobaczyć, jak jednostka się zmienia, poznać nowy sprzęt – dodał rzecznik.

 

Płk Tomasz Szulejko zwrócił rownież uwagę na fakt, że żołnierz rezerwy musi czuć sie ptorzebny wojsku.

 

– Rezerwiści w cywilu są mechanikami, informatykami, specjalistami w różnych dziedzinach, co z pewnością przekłada się na sprawność jednostki wojskowej, w której okresowo, w trakcie ćwiczeń, rezerwiści pełnią służbę – powiedział.

 

Rzecznik prasowy SGWP zaznaczył, że warto by rezerwista zachował kontakt ze swoją jednostką. Jest to przydatne, aby poinformowal wcześniej, jeśli nie może odbyć ćwiczeń w określonym czasie.

 

– Jako Wojsko Polskie zdajemy sobie sprawę, że obywatel ma również szereg innych obowiązków. Rezerwiści pracują, czasami chorują, czasami wyjeżdżają, to w naturalny sposób wpływa również na procesy kadrowe w WP. Musimy to uwzględniać w planowaniu. Staramy się szukać kompromisów, tworzyć warianty zapasowe, tak, żeby nie tracąc z oczu naszych celów, nie komplikować w istotny sposób życia naszym obywatelom – zaznaczył płk Szulejko.

 

– Wszystko sprowadza się do motywacji. Chcemy pracować z ludźmi, którzy nie przybywają do jednostek wojskowych w trybie karnym. Chcielibyśmy, by byli to swoiści ochotnicy, ludzie z entuzjazmem i motywacją” – podkreślił. „Po to są instytucje pierwszego kontaktu, takie jak na przykład wojskowe komendy uzupełnień, żeby można było to sobie wszystko – oczywiście w miarę możliwości – zaplanować tak, by szkolenie w jednostce nie ucierpiało i żeby obywatel mógł pogodzić szkolenie ze swoimi planami rodzinnymi i zawodowym – dodał.