Prezydent Andrzej Duda nie tak dawno ogłosił swoją decyzję o zawetowaniu ustawy degradacyjnej, której zapisy umożliwić miały możliwość pozbawienia stopni wojskowych osób oraz żołnierzy rezerwy, którzy swoją postawą „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”, jednocześnie kierując ustawę raz jeszcze do Sejmu RP.

 

Prezydent przyznał, że takie osoby jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak nie zasługują na tytuł generalski, jednak jego wątpliwości budzi to jak dużo osób obejmie ta ustawa, bez możliwości odwołania. W swoim uzasadnieniu przywołał osobę gen. Hermaszewskiego.

 

„Rzeczywiście rozmawiałem z ministrem Solochem, mówił mi o takim pomyśle dotyczącym ustawy degradacyjnej, o którym pisało wPolityce, ale to była rozmowa, która nie miała charakteru oficjalnego, w związku z tym oficjalnie nie zostałem poinformowany o takim pomyśle. W moim przekonaniu sprawa została już zamknięta decyzją prezydenta” – mówił minister Błaszczak w PR1 Polskiego Radia.

 

„Z całą pewnością MON nie będzie wychodziło z nowym projektem ustawy degradacyjnej. Prezydent ma konstytucyjne uprawnienia związane z inicjatywą ustawodawczą. Nie wiem, co prezydent zdecyduje, natomiast z naszej strony uważamy, że sprawa jest zamknięta”  – mówił Mariusz Błaszczak w „Sygnałach dnia” PR1.

Piotr Walentynowicz, wnuk legendarnej działaczki Solidarności żąda, by prezydent Andrzej Duda nie występował na rocznicy katastrofy smoleńskiej. Mężczyzna jest oburzony wetem głowy państwa do ustawy degradacyjnej. – Żądam od Pana, aby nie przemawiał Pan na VIII rocznicy Katastrofy Smoleńskiej, gdyż w mojej opinii nie jest Pan godzien tego zaszczytu – pisał na Facebooku.

 

Prezydent Andrzej Duda oświadczył wczoraj, że nie zamierza podpisać ustawy degradacyjnej, przez co zawrzało na prawicy. Takiej decyzji nie pozostawił bez krytyki również wnuk Anny Walentynowicz, która zginęła 10. kwietnia 2010 roku. Piotr Walentynowicz zażądał od głowy państwa rezygnacji z przemówienia na rocznicy smoleńskiej – donosi gazeta.pl.

 

– Żądam od Pana, aby nie przemawiał Pan na VIII rocznicy Katastrofy Smoleńskiej, gdyż w mojej opinii nie jest Pan godzien tego zaszczytu. Moja śp. Babcia, Anna Walentynowicz domagała się rozliczenia zbrodniarzy komunistycznych przez całe swoje życie. Nie udało się to za jej życia i za życia tych pospolitych bandytów. Pan jako Prezydent RP właśnie stanął w obronie osób, które niekoniecznie naciskając na spust, ale wydając rozkazy, byli odpowiedzialni za największe tragedie, męczeństwa i zbrodnie powojennej Polski. Tym samym stanął Pan w opozycji do wartości i idei, którym moja Babcia przez całe życie była wierna.

– pisał Walentynowicz.

 

– Bardzo mi przykro, że nie rozumie Pan tych wartości, jak i faktu, że gdyby nie poświęcenie tych wspaniałych ludzi, którzy zginęli w katastrofie i wielu innych nadal nieznanych społeczeństwu, to nie miałby Pan zaszczytu piastowania funkcji Prezydenta RP

– dodał.

 

 

 

Dzisiejsza decyzja prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustawy degradacyjnej odbiła się echem wśród Polaków. Sprawa została skomentowana przez wiele osób – jedni są przeciwni wecie, innym podoba się ten pomysł. Nie inaczej było w przypadku Leszka Millera, który określił tę rezolucję jako „miła, wielkanocna niespodzianka” – informuje portal dorzeczy.pl.

 

– Byłem przekonany, że prezydent podpisze ustawę degradacyjną. Tymczasem sprawił miłą, wielkanocną niespodziankę

– skomentował były szef SLD.

 

Według Millera, ustawa degradacyjna jest „karygodna”. Prezydent Andrzej Duda ogłosił w piątek, że nie podpisze jej i skieruje ją do Sejmu.

 

– Myślę, że dla ministra Błaszczaka czy byłego ministra Macierewicza, to nie są przyjemne decyzje, ale sądzę, że prezydent wziął także pod uwagę wyniki badania opinii publicznej, gdzie zdecydowana większość Polaków nie życzy sobie, aby mścić się zwłaszcza na zmarłych i odbierać im polety

– mówił polityk na antenie TVN24.

 

Zdaniem byłego premiera, „jeśli PiS byłby taki odważny”, to mógłby podjąć próbę wprowadzenia tej ustawy za życia gen. Wojciecha Jaruzelskiego, kiedy „mógł się bronić”.

– To, że tego nie zrobiono, pokazuje, że to działanie hien cmentarnych. Cieszę się, że jakaś refleksja w obozie władzy ma miejsce

– powiedział Miller.

 

– Andrzej Duda mówi: jestem samodzielny i nie muszę wypełniać wszystkich poleceń mojego obozu politycznego. Po drugie, wychodzi naprzeciw większej części opinii publicznej, która nie chce żadnych degradacji. No i naraża się trochę części twardego elektoratu PiS

– dodał.

 

Prezydent Andrzej Duda ogłosił dziś swoją decyzję o zawetowaniu ustawy degradacyjnej, której zapisy umożliwić miały możliwość pozbawienia stopni wojskowych osób oraz żołnierzy rezerwy, którzy swoją postawą „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”. Prezydent przyznał, że takie osoby jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak nie zasługują na tytuł generalski, jednak jego wątpliwości budzi to jak dużo osób obejmie ta ustawa, bez możliwości odwołania. W swoim uzasadnieniu przywołał osobę gen. Hermaszewskiego.

 

Wiele Polek i Polaków czuje się jednak zaniepokojone przedłużaniem się załatwiania kolejnej sprawy mającej przysłużyć się sprawiedliwości względem naszej historii. Do dzisiejszego prezydenckiego weta odniósł się również poseł Adam Andruszkiewicz (WiS).

 

Zdaniem młodego parlamentarzysty, przy tak ważnych sprawach nie może być miejsca na weta z powodu „nieporozumień”.

 

 

 

Prezydent Andrzej Duda przyznał, że decyzja ta nie jest dla niego łatwa. Zdecydował się on jednak zawetować tzw. ustawę degradacyjną.

 

Ustawa da miała dać możliwość pozbawienia stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu” swoją postawą w latach 1943-1990. Zdaniem prezydenta ustawa ta sprowadza się do trzech elementów. Jeden z nich dotyczy członków WRON.

 

– Jest dla nas wszystkich chyba oczywiste – zwłaszcza po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zwłaszcza po wyrokach sądów warszawskich – Okręgowego i Apelacyjnego z 2012 roku i 2013 roku – że Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, a zwłaszcza jej kierownictwo, jej czołowi członkowie, to był po prostu związek przestępczy o charakterze zbrojnym – powiedział prezydent Duda.

 

Jak stwierdził prezydent, osoby piastujące najwyższe wówczas stanowiska, takie jak np. gen. Czesław Kiszczak czy gen. Wojciech Jaruzelski „to są ludzie, którzy nie zasługują na szacunek”.

 

– Jeżeli chodzi o odebranie im stopni wojskowych, sprawa jest dla mnie mało dyskusyjna (…). To byli ludzie, którzy szkodzili Polsce, którzy budowali tutaj ustrój zniewolenia nas wszystkich, Polaków – zaznaczył prezydent.

 

Wątpliwości prezydenta Andrzeja Dudy mają wynikać jednak z faktu, iż obejmuje ona dużo więcej osób. Jak zauważa, WRON nie składał się tylko z Jaruzelskiego i Kiszczaka, a często też ludzie względnie młodzi, podpułkownicy i pułkownicy.

 

– Jak przyznaje historyk z IPN dr Grzegorz Majchrzak, nie tylko pan gen. Hermaszewski został wpisany najprawdopodobniej do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego bez swojej zgody. De facto był to rozkaz, który mu wydano by w tej Radzie uczestniczyć – powiedział dziś prezydent Andrzej Duda.

 

PAD nawiązał w swoim uzasadnieniu m.in. do osoby gen. Hermaszewskiego.

 

– To rozwiązanie, które zostało przyjęte w ustawie, które powoduje, że wszyscy członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, z tymi podpułkownikami i pułkownikami, także gen. Hermaszewskim włącznie, nie mają możliwości złożenia żadnych wyjaśnień, choć większość z nich żyje do dzisiaj, i nie mają możliwości następnie złożenia żadnego środka odwoławczego, po obwieszczeniu przez prezydenta listy członków WRON tracą swoje stopnie jest czymś, z czym jako prezydent zgodzić się nie mogę – ocenił prezydent.

 

Określił też brak możliwości jakiegokolwiek środka odwoławczego w sytuacji utraty prawa naruszeniem standardów demokratycznego państwa.

 

– Patrząc logicznie – dlaczego tak ma się stać z tymi ludźmi, skoro w lepszej sytuacji niż oni są chociażby stalinowscy oprawcy w wojskowych mundurach, których sprawy będą rozpatrywane przez ministra, zgodnie z tą ustawą, za zgodą prezydenta i będą mieli możliwość i ich rodziny wniesienia środka odwoławczego do sądu – mówił uzasadniając swoją decyzję.

 

Grupa ośmiu kongresmenów z ponadpartyjnej grupy zadaniowej Kongresu USA ds. zwalczania antysemityzmu skierowało list do prezydenta Andrzeja Dudy. Jak informuje Onet.pl, apelują o zawetowanie ustawy o IPN.

 

Kongresmeni, cytowani przez Onet.pl wyrażają zaniepokojenie ustawą, która „penalizowałaby nawiązania do polskiego współudziału w nazistowskich zbrodniach wojennych przeciwko Żydom podczas okupacji Polski w czasie drugiej wojny światowej”.

Wspominają w liście o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, ale jednocześnie zwracają uwagę na „liczne udokumentowane przypadki Polaków wspomagających nazistów, bezpośrednio i pośrednio, w mordowaniu niewinnych Żydów”.

„Dlatego też mamy nadzieję, że wypowie się pan przeciwko temu projektowi ustawy i zawetuje ją, gdyby trafiła na pańskie biurko” – piszą na zakończenie.