Internauci prześcigają się ostatnimi tygodniami pod względem ilości memów o tematyce zakazu handlu w niedziele. Powstała nawet z tej okazji piosenka, którą również publikowaliśmy na naszej stronie internetowej jakiś czas temu. Tym razem powstał satyryczny filmik, który przyciąga tłumy.

 

Nowa ustawa wprowadzająca zakaz handlu w niedziele wywołała sporo kontrowersji. Wielu Polakom niezbyt podoba się to prawo – próbują protestować przeciwko niemu. W soboty tworzą się ogromne kolejki w sklepach, a ludzie kupują produkty spożywcze, jakby sklepy zamknięte były przez tydzień. Taki obraz wygląda dla obserwatora co najmniej zabawnie.

 

Kabaret „Czwarta Fala” udostępnił więc satyryczne nagranie, które cieszy się ogromną popularnością. Apokaliptyczna wizja dotyczy niedzieli wolnej od handlu. Filmik wyśmiewa Polaków, którzy za wszelką cenę i rozpaczliwie poszukują produktów spożywczych. Według informacji z portalu dorzeczy.pl, nagranie to odtworzono od piątku już ponad 257 tysięcy razy.

 

Ustawa o zakazie handlu weszła w życie na początku bieżącego roku. Zgodnie z nią, w tym roku są po dwie niedziele handlowe w miesiącu, w przyszłym roku będzie to już tylko jedna niedziela miesięcznie, a w 2020 będzie tylko siedem niedziel handlowych.

 

 

 

Parlament w Portugalii przyjął nowe przepisy, które wywołują kontrowersje na szeroką skalę. Największe emocje budzi obniżenie granicy wieku dla osób, które chcą zmienić płeć.

 

Jak informuje BBC News, każdy, kto ukończył 16 lat w tym kraju, może zadecydować o swojej zmianie płci. Co ciekawe, do takiej zmiany nie potrzebne będzie nawet zaświadczenie od lekarza. W przypadku, jeśli ktoś nie ukończył 18 roku życia, wystarczy jedynie zgoda rodziców.

 

Portal o2.pl donosi, że nowe prawo poparło 109 głosujących na 230 osób w parlamencie. Portugalska lewica ogłosiła święto, zaznaczając, że nowe przepisy „respektują prawo do samostanowienia”. Osoby, które poparły tę inicjatywę, nazwali ten dzień historycznym. Po głosowaniu w Lizbonie doszło do owacji na stojąco.

 

– Honorujemy w ten sposób każdego transseksualistę i jego rodzinę

– mówiła Isabel Moreira (Partia Socjalistyczna).

 

Opozycja jednak skrytykowała nową ustawę. Jak twierdzą konserwatyści, obniżenie wieku osób, które chcą zmienić płeć do 16 lat jest błędem.

 

– Nie zgadzamy się z tym prawem. Ci, którzy ukończyli 16 lat, nie mogą się ożenić, pić alkoholu, prowadzić samochodu, więc nie powinni mieć możliwości podjęcia decyzji o tak definitywnych i poważnych konsekwencjach

– mówiła Vânia Dias da Silva (prawicowa partia CDS-PP).

 

Przeciwnikom nie podoba się również to, że z procedury wykreślono lekarzy. Nowa ustawa czeka jeszcze na podpisanie przez prezydenta kraju.

Były lider Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz ponownie w kilku mocnych słowach skomentował decyzję prezydenta Andrzeja Dudy ws. ustawy degradacyjnej. – Teraz na nowo pan Jaruzelski został postawiony na tym samym poziomie, na którym są bohaterowie walk o niepodległość – mówił Macierewicz.

 

Przypomnijmy, przed świętami Wielkanocnymi prezydent Andrzej Duda zadecydował, że nie podpisze ustawy degradacyjnej. Wątpliwości głowy państwa wzbudziły między innymi zapisy dotyczące zdegradowania wszystkich członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego bez przyznania im możliwości złożenia wyjaśnień, a także odwołania. Prezydent powiedział także, że wpływ na zawetowanie ustawy degradacyjnej ma brak osoby mogącej reprezentować zmarłych.

 

W sprawie decyzji Andrzeja Dudy kilkukrotnie zabierał głos były szef MON Antoni Macierewicz. Za każdym razem była to krytyka pod adresem prezydenta. Tak było i tym razem. Polityk wypowiedział się dzisiaj w tej sprawie na antenie Radia Maryja – informuje portal dorzeczy.pl.

 

– Trzeba sobie jasno i otwarcie powiedzieć, że to decyzja, która bardzo, bardzo głęboko zmienia sytuację w Polsce. Teraz, kiedy do Polski miała powrócić sprawiedliwość i wydawało się, że przez 26 miesięcy wracała sprawiedliwość, dobrzy byli nagradzani, a źli przynajmniej wskazywani, jeśli nie karani, ukazywani jako źli, wracały podstawowe normy i hierarchia wartości, to nagle przyszedł ten cios, który zmienia sytuację niestety – obawiam się – bardzo głęboko

– mówił polityk.

 

Jak uzasadniał, sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby prezydent Andrzej Duda skierował ustawę degradacyjną do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem Macierewicza, w przypadku zgłoszenia alternatywnego rozwiązania dla danych przepisów prawnych, istniałaby szansa jej naprawy.

 

– W sytuacji, kiedy odrzucił ustawę, czyli skierował ją do Sejmu do powtórnego uchwalenia, ale pod warunkiem, że będzie 3/5 głosów. To oznacza, że jakby wydał to w ręce posłów Platformy, których stosunek do całej sprawy jest jasny, że cofnął nas w ten sposób do czasów Magdalenki i Okrągłego Stołu

– powiedział Macierewicz.

 

Sejm odrzucił w czwartek w pierwszym czytaniu obywatelski projekt ustawy łagodzący skutki tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Dzięki głosom PiS i Kukiz‘15 nie dojdzie do dalszych prac nad projektem, czego domagała się Nowoczesna.

 

Zanim doszło do głosowania, Andrzej Rozenek, były poseł Twojego Ruchu zaproponował uczczenie 37 funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL, którzy mieli umrzeć w wyniku uchwalenia „ustawy dezubekizacyjnej”. Widać, jak na tę propozycję wstają posłowie m.in. Platformy Obywatelskiej.

 

Jak poinformował w sobotę w Warszawie Sławomir Neumann wraz z posłanką Małgorzatą Janyską, Platforma Obywatelska zamierza na najbliższym posiedzeniu Sejmu wnieść projekt ustawy znoszącej ograniczenia handlu w niedziele i święta.

 

– Ustawa, którą przyjął Jarosław Kaczyński i PiS za jego namową, to ustawa, która ogranicza nasze wolności, ogranicza też konkurencję, praktycznie gwarantuje podwyżki cen, powoduje zwalnianie ludzi z pracy

– mówił Neumann.

Jak później tłumaczył, projekt ustawy proponowany przez PO „przywraca normalność”.

 

– Ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę to kolejna ustawa, którą PiS funduje Polakom w ramach państwa zakazowo-nakazowo-rozdzielczego

– powiedziała Janyska.

Ponadto dodała, że 32 wyjątki przedstawione w ustawie są niejasne, niedookreślone – donosi serwis fakty.interia.pl.

 

– Państwo w tych wyjątkach nie zapomniało o swoich jednostkach, takich, jak placówki poczty, których nie dotyczą ograniczenia asortymentu ani powierzchni. To jest system, który już był, to jest system PRL-owski. Państwo chce mieć władzę nad obywatelem

– powiedziała posłanka.

 

 

To jest skandal – antypolskie działanie nie mające nic wspólnego z dziennikarstwem. Jest to przedłużenie ramienia tych, którzy z nami walczyli od dawna – ramienia Moskwy i Niemiec. Tych, którzy źle życzą Polsce. I to jest fakt, który można poprzeć danymi i przykładami – stwierdził Dominik Tarczyński, odnosząc się do kłamstwa opublikowanego przez onet.pl.

 

Poseł ma zabiegać o jak najszybsze przyjęcie ustawy, która będzie surowo karać podobne działania, tzn. rozpowszechniające fake newsy.

 

Wczoraj wspomniany portal opublikował artykuł, w którym donosił o wystosowanych przez USA sankcjach, które miały uderzyć w polskie władze do czasu, aż zostaną w ustawie przyjęte zmiany. Co więcej, premier oraz prezydent USA mieli zostać uznani za persona non grata w USA.

 

Te informacje zostały wczoraj zdementowane przez rzeczniczkę Departamentu Stanu USA Heather Nauert:

 

– Doniesienia zakładające jakiekolwiek „zawieszenie” współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa lub dialogu na wysokim szczeblu – wszystko to jest po prostu fałszem – oznajmiła Nauert.

 

– To, co onet.pl zrobił wczoraj jest emanacją całego kłamstwa 25-lecia w wolnej Polsce po tzw. odzyskaniu niepodległości. Projekt mojej ustawy (odnośnie fake newsów – red.), o której wiele wcześniej mówiłem, jest na etapie prac. Przetłumaczono już podobną ustawę z języka niemieckiego, bo chciałbym zachować standardy europejskie. Tłumaczona jest jeszcze węgierska ustawa, jutro będzie gotowy jej polski przekład. Tacy ludzie, tacy pseudo-dziennikarze, takie pseudo-media będą karane tak jak karane są w całej Europie – zarówno w Niemczech, na Węgrzech, jak i w innych krajach. Nasza ustawa będzie mniej restrykcyjna, ponieważ na Węgrzech media, które podają fake newsy, muszą płacić 600 tysięcy euro. W Niemczech jest to pół miliona euro. Ja proponuję rozwiązanie mniej restrykcyjne, ale bardziej szczegółowe – mówi Dominik Tarczyński.

 

W mojej ocenie przepisy te powinny wejść w życie jak najszybciej. Złożę do marszałka Sejmu stosowny wniosek na najbliższym posiedzeniu. Zobaczymy, jaka będzie decyzja. Oczywiście, są inne bardzo ważne projekty ustaw, ale biorąc pod uwagę to, co zrobił wczoraj onet, to co robią inne pseudo-media, trzeba to uchwalić jak najszybciej. Ja to obiecałem, przyrzekłem. To moje najważniejsze zobowiązanie, które złożyłem jako poseł Prawa i Sprawiedliwości. I dotrzymam słowa – dodaje poseł.

 

Wysoki rangą wojskowy Ukrainy oraz dawny tamtejszy minister obrony Ołeksandr Kuźmuk powiedział coś, co raczej nie powinno pozostawać bez reakcji polskiej strony.  Skandaliczna wypowiedź padła podczas audycji na antenie stacji „112 Ukraina”.

 

Słowa Ołeksandra Kuźmuka mają być reakcją na nowelizację ustawy o IPN, według której m.in. uznaje się zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu za ludobójstwo, a ideologia banderowska zostaje spenalizowana.

 

Były ukraiński minister posunął się do gróźb wobec Polski i przestrzegł przed działaniami Polaków w ramach „porachunków z historią”. Jego zdaniem może to doprowadzić do konfliktu zbrojnego.

 

Ołeksandr Kuźmuk stwierdził, że Ukraińcy przebywający na terenie Polski mogą „chwycić za kije”, jeżeli Polska nie zaprzestanie przypominania swoim sąsiadom o działalności UPA oraz zdarzeniach do jakich doszło na Wołyniu.

 

Ukraiński wojskowy powiedział też, że Kijów może zwrócić się również z propozycją omówienia poszczególnych momentów w historii. Jak twierdzi „historię trzeba znać, ale wyrównywać rachunków nie należy”.

 

– Jeśli przypomnieć historię — 100, 200 lat temu, nawet króla Bolesława 1000 lat temu, to tyle znajdziemy! – Powiedział były ukraiński minister obrony.

 

Kuźmuk swoje rozważania popierał faktem, że w Polsce przebywa obecnie ok. milion dwieście tysięcy Ukraińców i obawia się, że „coś z nimi będzie”.

 

– Tak, piąty front ukraiński wszedł do Polski. I nic z nimi nie będzie. Chwyci on tylko za kije, jeśli przypomnimy sobie wszystkich Kozaków od Lwowa do Kijowa powieszonych – powiedział Kuźmuk.

 

Słowa te można śmiało odczytywać jako jawne groźby wobec Polski i Polaków.

 

 

Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów miał początkowo przypadać na 17 marca. Jednakże bardziej odpowiednią datą powinien być 24 marca, ponieważ to właśnie tego dnia 1944 roku niemieccy okupanci zamordowali rodzinę Ulmów. 

 

Józef Ulma wraz z żoną i szóstką dzieci został zamordowany przez Niemców w odwecie za ukrywanie dwóch żydowskich rodzin. Wiosną 1944 rodzina Ulmów została zadenuncjowana przez policjanta Generalnego Gubernatorstwa Włodzimierza Lesia (był on z pochodzenia Ukraińcem).

 

Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów byłby doskonałą okazją, aby uczcić pamięć chociażby Ulmów, ale również wielu innych polskich rodzin, które pod groźbą kary śmierci ratowały Żydów. Jednakże politycy Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej sprzeciwiają się temu projektowi. Swoją decyzję tłumaczą tym, że nie chcą zostać włączeni w dość burzliwy konflikt związany z nowelizacją ustawy o IPN.

 

Joanna Lichocka, posłanka PIS-u napisała na sowim Twitterze  „Posłowie PO głosują przeciw pracom nad projektem ustawy o Narodowym Dniu Pamięci Polaków ratujących Żydów.”

 

Na specjalnej konferencji, prezydent Polski Andrzej Duda odniósł się do sprawy nowelizacji ustawy o IPN, którą ostatnio żyje opinia publiczna. Jest to kwestia, która mocno ochłodziła relacje polsko-izraelskie, a także wywołała protesty na Ukrainie.

 

Kontrowersje i ostre reakcje zza granicy wywołała kwestia mówienia prawdy na temat tego, że kłamstwem jest przypisywanie narodowi Polskiemu odpowiedzialności za holocaust, a także używanie stwierdzenia „polskie obozy śmierci”. Stronę ukraińska zaniepokoiło zaś potępienie zbrodni wołyńskiej i penalizacja banderyzmu.

 

Prezydent Andrzej Duda poinformował dziś, że zdecydował się podpisać nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Mówił przy tym o potrzebie obrony dobrego imienia Polski.

 

Zdecydował się też jednak skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, aby wszystkie wątpliwości zostały do końca wyjaśnione.