Wstrząśnięci tą tragedią ludzie przyłączają się do zbiórki pieniężnej w serwisie GoFoundMe. Jak przekazał „The Belfast Telegraph” udało się zebrać już ponad 31 tysięcy euro. Środki przekazane mają zostać rodzinom dwóch ofiar katastrofy, do której doszło w irlandzkim hrabstwie Offaly. Jedną z osób, które straciły w niej życie jest 7-letni Kacper.

 

Pochodzący z Polski chłopiec towarzyszył w niedzielę swojemu tacie na pokładzie samolotu transportującego spadochroniarzy. Maszyna wystartowała z lądowiska Clonbullogue. Była to Cessna 208 Caravan.

 

Niestety samolot runął w godzinach popołudniowych na ziemię nieopodal farmy wiatrowej Mount Lucas, zaraz po tym jak wyskoczyło z niego 16 spadochroniarzy. Wśród nich był ojciec Kacpra. Według relacji świadków, maszyna leciała bardzo nisko podczas powrotu na lotnisko. Doszło do zahaczenia Cessny o drzewo i zniszczenia jej ogona. To doprowadziło do katastrofy, w której oprócz 7-letniego Polaka, zginął również angielski pilot Neil „Billy” Bowditch.

 

– Samolot spadł prosto jak torpeda – opowiada Jimmy Slattery, która widziała to tragiczne zdarzenie.

 

Irlandzka komisja badania wypadków lotniczych prowadzi śledztwo w celu ustalenia szczegółów katastrofy. Miejsce, gdzie do niej doszło stanowią rozległe torfowiska. W związku z tym, wrak częściowo wbił się w podłoże.

 

 

Według komunikatu ze strony interia.pl, dzisiaj w Algierii, niedaleko stolicy kraju, Algieru doszło do katastrofy samolotu sił powietrznych – poinformowały lokalne media. Jak podaje rozgłośnia państwowa, w wyniku tragedii zginęło ponad 100 osób. Według innych doniesień, ofiar może być nawet 200.

 

Maszyna rozbiła się blisko bazy lotniczej w miejscowości Bufarik (na północy Algierii). Nie wiadomo jednak na razie, co było przyczyną katastrofy.

 

Zgodnie z ustaleniami lokalnych mediów, jak dotąd z wraku samolotu udało się wyciągnąć już zwłoki kilkudziesięciu osób. Stacja telewizyjna BBC, która powoływała się na doniesienia lokalnej telewizji, zawiadomiła, że liczba ofiar może być nawet równa 200.

 

Jak informuje interia.pl, na miejsce zdarzenia dotarło już kilkanaście karetek pogotowia ratunkowego. Wciąż trwa akcja ratunkowa, jednak służby robia wszystko co w ich mocy, aby wydostać ciała z wraku samolotu.

 

Nad miejscem tragedii obecnie unosi się ogromna chmura czarnego i gęstego dymu.

 

Źródła wojskowe, na które powołuje się krajowe radio, informują, że maszyna była w drodze do Beszaru (południowy zachód Algierii). Jak podaje algierska agencja informacyjna, rozbił się samolot transportowy Ił-76.

 

W sieci rozpowszechniły się już zdjęcia i nagrania z katastrofy.

 

 

 

 

Mieszkańcy osiedla Czechów w Lublinie nie mogą otrząsnąć się po tragedii, jaka rozegrała się w jednym z mieszkań. Wczoraj, w godzinach wieczornych policjanci okryli tam ciała trzech osób z ranami postrzałowymi głowy.

 

Policjanci pojawili się w mieszkaniu po zawiadomieniu od członka rodziny, który od kilku dni nie mógł się skontaktować z nikim z rodziny. Mimo wizyt, nikt też nie otwierał mieszkania. Zaalarmowani policjanci weszli do środka. Na miejscu znaleziono ciała trzech osób: 38-latki, 70-latki oraz 72-latka. Najprawdopodobniej doszło do samobójstwa rozszerzonego, strzelając najpierw do członków rodziny, a później do siebie.

 

Na miejscu pracował już Prokurator oraz policyjni technicy kryminalistyki. Teraz sprawa trafi pod nadzór Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie. 72-letni mężczyzna do masakry użył broni myśliwskiej.

Jak podaje tvp.info, w jednym z mieszkań w Lublinie znalezione zostały ciała trzech osób. Każde z nich ma ranę postrzałową głowy. Ustalono, że ofiarami byli 72-letni Wojciech B., jego 70-letnia żona oraz 38-letnia córka.

 

Obok ciał znaleziona została dubeltówka, na którą Wojciech B. posiadał zezwolenie. Zdaniem policji, mogło to być samobójstwo rozszerzone. Prawdopodobnie mężczyzna najpierw zabił nią żonę i córkę, a na końcu strzelił w siebie samego.

 

Ciała odnaleziono w piątek wieczorem w jednym z mieszkań w Lublinie. Jak poinformował PAP Andrzej Fijołek (zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie), policja została wezwana przez osoby spokrewnione, które dokonały makabrycznego odkrycia. Przyjechały z innego miasta, ponieważ od kilku dni nie udało im się dodzwonić do nikogo z tej rodziny.

 

Lubelska policja w wywiadzie dla tvp.info potwierdziła, że było to samobójstwo rozszerzone z broni myśliwskiej. Wiadomo też, że 72-letni sprawca był z zawodu lekarzem.

 

Portal tvp.info ustalił w rozmowie z funkcjonariuszami, że tragedia wydarzyła się w ciągu kilku ostatnich dni. Obecnie trwa ustalanie szczegółów w tej sprawie przez policję, gdyż nikt nie zgłosił zawiadomienia o strzałach z broni. Nie wiadomo jednak jeszcze, co było motywem zbrodni.

 

 

Auto modelu Volvo XC90 zostało wykorzystane do testów jako autonomiczny samochód. To w tym sportowym pojeździe umieszczona była kamera, z której pochodzi to dramatyczne nagranie upublicznione przez policję z Ariozny.

 

Samochód uderzył w kobietę przeprowadzającą rower przez czteropasmową jezdnię. Była to nieoświetlona droga nocą, przez co światło reflektorów SUV-a pozwoliło ujrzeć kobietę dopiero na moment przed uderzeniem. Niestety 49-letnia Elaine Herzberg zginęła w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Na filmie zobaczyć możemy również mężczyznę znajdującego się w samochodzie. Widać przerażenie i zaskoczenie na jego twarzy, kiedy podnosi głowę w momencie tragicznego wypadku.

 

 

– Film jest niepokojący i chwytający za serce. Nasze myśli nadal są z bliskimi Elaine – oznajmił Uber w oficjalnym oświadczeniu. Testy decyzją firmy testy mają zostać zawieszone. Uber oferuje również pomoc w trakcie prowadzonego po wypadku śledztwa.

 

Jednakże trzeba mieć na uwadze, że szefowa policji w Tempe- Sylvia M. Moir przyznała, iż wypadek najprawdopodobniej był nie do uniknięcia.

 

– To widać wyraźnie. Bardzo trudno byłoby uniknąć tego wypadku w jakimkolwiek trybie jazdy. Poruszająca się pieszo kobieta wyszła z głębokiego cienia prosto na drogę – oceniła przedstawicielka lokalnej policji.

 

 

 

 

W dniu wczorajszym media obiegła informacja o śmierci znanego polskiego rapera Tomasza Chady, który zmarł w szpitalu kilka dni po tym jak wyskoczył ze znajdującego się na 3. piętrze okna.

 

Pojawiają się informacje o tym jak wyglądały ostatnie dni artysty. Mężczyzna trafił w środę do mysłowickiego szpitala z poważnym urazem ortopedycznym kręgosłupa. Po kilku dniach Chada miał jednak zacząć awanturować się na terenie szpitala oraz niszczyć znajdujący się tam na wyposażeniu sprzęt. W związku z tym został w asyście policji przewieziony karetką do znajdującego się w Rybniku Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych.

 

Kiedy tam już trwało przeprowadzanie procedur kwalifikujących do przyjęcia, u 39-letniego rapera doszło do zatrzymania akcji serca i śmierci. Prokuratura prowadzi śledztwo mające wyjaśnić wszystkie szczegóły tej tragedii. Szpital w Rybniku jednak odcina się od plotek jakoby, Chada miał byś hospitalizowany w ich placówce, a podejmowane przez personel działania przyczyniły się do jego zgonu.

 

Wśród internautów rozgorzała dyskusja na temat teorii spiskowych oraz symbolicznego wymiaru ostatnich dni Tomasza Chady. Chyba każdemu ten przypadek kojarzy się z historią rapera Magika, który popełnił samobójstwo skacząc z okna swojego znajdującego się w Katowicach mieszkania w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia 2000 roku. Wielu zastanawia się czy 39-latek nie chciał swoją śmiercią podzielić losu członka Paktofoniki. Co ciekawe, choć Chada wyskoczył z okna kilak dni wcześniej, to jednak do zatrzymania akcji serca i zgonu doszło u niego… w dniu urodzin Magika.

 

Głębszego sensu można na dzień dzisiejszy doszukiwać się także w tekstach Tomasza Chady, w których nawiązywał  do sposobu odebrania sobie życia, jaki wybrał Magik, a teraz też on sam. W piosence „Tego nie da się naprawić” Chada rapował: „Miał tego dość, w niebo skierował oczy. Ona tam była i kazała mu skoczyć. Zrobił ten krok, już dawno chciał się zabić. Tego nie da się naprawić.”

 

W innym swoim utworze- „Skłócony z życiem”, raper również odwoływał się do tematu samobójstwa oraz rapera Magika. W tekście znalazły się słowa: „Czy przyszedłeś mnie pożegnać? Pozwolisz, że spytam, gdybym wtedy jednak podzielił los Magika.”

 

Czy Chada swoimi wersami chciał zasugerować słuchaczom jaką dramatyczną decyzję rozważa?

 

 

Według informacji podanych przez lokalne wojsko, w katastrofie pasażerskiego samolotu życie straciło co najmniej 50 osób. Maszyna należała do linii US Banglia, a na jej pokładzie znajdować się miało 71 osób.

 

Samolot leciał Dhaki- stolicy Bangladeszu. Rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na boisku piłkarskim znajdującym się niedaleko od lotniska stolicy Nepalu- Katmandu. Po nieudanym lądowaniu samolot zaczął płonąć.

 

 

Piloci mieli mieć problemy z kontrolowaniem samolotu przy podchodzeniu do lądowania. Rozbili się na północ od lotniska, mając pozwolenie na lądowanie w jego południowej części. Nie są jednak znane dokładne informacje na temat tego dlaczego i jakie problemy mieli piloci.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W katastrofie śmigłowca życie straciło 5 osób. Byli to pasażerowie znajdujący się na pokładzie oprócz pilota. Wynajęli oni śmigłowiec chcąc wykonać fotografie z powietrza. Na nagraniu widać jak maszyna runęła do wody.

 

Według służb chodzi o Eurocopter AS350. Do tragedii doszło w Nowym Jorku, zdaniem policji oraz straży pożarnej, maszyna wpadła do East River między dzielnicami Queens i Manhattan. Na miejsce zdarzenia dość szybko przybyły łodzie należące do straży pożarnej oraz policyjne.

 

Życie udało się uratować tylko pilotowi, który o własnych siłach wydostał się ze śmigłowca. Dwóch pasażerów zginęło na miejscu. Trzech wydobytych z wody przez płetwonurków przetransportowano do szpitala. Jednakże, niestety również im nie udało się uratować życia.

 

Póki co oficjalne przyczyny katastrofy nie są znane.

 

– Jedliśmy kolację i zobaczyliśmy, jak czerwony śmigłowiec na pełnej prędkości leci w stronę wody. To wyglądało surrealistycznie. (…) Potem maszyna wpadła do wody i zatonęła – stwierdziła w rozmowie z telewizją ABC7 Arineh Nazari, która widziała katastrofę na własne oczy.

 

[Poniżej nagranie, na którym udało się zarejestrować tragedię.]

 

 

 

Dziś w stolicy rozegrały się tragiczne zdarzenia. Policja jak na razie zatrzymała jednego mężczyznę w związku z tą sprawą. Na miejscu pracują funkcjonariusze policji oraz prokuratorzy.

 

Wszystko rozegrało się w jednej z warszawskich kamienic przy ulicy Płockiej. Dziś rano stołeczni policjanci mieli zostać zaalarmowani, iż w jednym z mieszkań doszło do awantury i słychać wołanie o pomoc.

 

Ok. godz. 10 policjanci przybyli na miejsce i zastali makabryczny widok. Przed kamienicą znajdowały się zwłoki kobiety, a wewnątrz mieszkania ciało 72-letniego mężczyzny. Przybyli na miejsce tragedii prokuratorzy i policjanci zbierają dowody oraz zabezpieczają ślady mające pomóc wyjaśnić co właściwie się stało.

 

Zatrzymany w sprawie mężczyzna ma zostać przesłuchany.