W stolicy Kuby, Hawanie, doszło do katastrofy samolotu pasażerskiego Boeing 737. Maszyna rozbiła się zaraz po starcie – podają kubańskie źródła.

 

Do dramatu doszło w piątek po południu czasu polskiego. Samolot pasażerski rozbił się w Hawanie (Kuba). Wiadomo, że tragedia rozegrała się krótko po starcie, między lotniskiem, a znajdującą się niedaleko miejscowością Santiago de las Vegas – poinformowały media kubańskie. Jak dodano, maszyna należała do narodowego kubańskiego przewoźnika, Cubana de Aviacion. Linie te potwierdziły w wywiadzie dla ABC News, że katastrofie uległ jeden z ich samolotów.

 

Wiadomo, że na pokładzie podróżowało około stu osób. Nie podano jednak jak dotąd oficjalnych informacji odnośnie liczby ofiar.

Wstrząśnięci tą tragedią ludzie przyłączają się do zbiórki pieniężnej w serwisie GoFoundMe. Jak przekazał „The Belfast Telegraph” udało się zebrać już ponad 31 tysięcy euro. Środki przekazane mają zostać rodzinom dwóch ofiar katastrofy, do której doszło w irlandzkim hrabstwie Offaly. Jedną z osób, które straciły w niej życie jest 7-letni Kacper.

 

Pochodzący z Polski chłopiec towarzyszył w niedzielę swojemu tacie na pokładzie samolotu transportującego spadochroniarzy. Maszyna wystartowała z lądowiska Clonbullogue. Była to Cessna 208 Caravan.

 

Niestety samolot runął w godzinach popołudniowych na ziemię nieopodal farmy wiatrowej Mount Lucas, zaraz po tym jak wyskoczyło z niego 16 spadochroniarzy. Wśród nich był ojciec Kacpra. Według relacji świadków, maszyna leciała bardzo nisko podczas powrotu na lotnisko. Doszło do zahaczenia Cessny o drzewo i zniszczenia jej ogona. To doprowadziło do katastrofy, w której oprócz 7-letniego Polaka, zginął również angielski pilot Neil „Billy” Bowditch.

 

– Samolot spadł prosto jak torpeda – opowiada Jimmy Slattery, która widziała to tragiczne zdarzenie.

 

Irlandzka komisja badania wypadków lotniczych prowadzi śledztwo w celu ustalenia szczegółów katastrofy. Miejsce, gdzie do niej doszło stanowią rozległe torfowiska. W związku z tym, wrak częściowo wbił się w podłoże.

 

 

Do tragedii doszło wczoraj w pobliżu Savannah w stanie Georgia. Rozbił się samolot transportowy C-130 „Hercules” należący do Gwardii Narodowej Portoryko. Na pokładzie znajdowało się dziewięć osób. Z komunikatu ogłoszonego przez władze wynika, że zginęło 5 z nich, ale dodano również, że najprawdopodobniej nikt nie ocalał.

 

Maszyną podróżowało pięciu członków załogi i czterech żołnierzy portorykańskiej Gwardii Narodowej. Samolot spadł na ruchliwą autostradę stanową 21, nieopodal linii kolejowej, zaraz po wylocie z lotniska w Savannah.

 

– To absolutny cud, że maszyna nie spadła na samochody

– mówiła przedstawicielka lokalnych władz.

 

Wciąż jednak nie wiadomo, co spowodowało katastrofę. Samolot ten w zeszłym roku uczestniczył w operacjach niesienia pomocy po huraganach Irma i Maria na Karaibach. Był już wysłużony, mia ponad 60 lat. Rozbił się w trakcie swojego ostatniego lotu do Arizony, gdzie miał być zezłomowany.

 

Prezydent Donald Trump złożył kondolencje bliskim ofiar.

 

Nie jest to pierwsza katastrofa w siłach powietrznych Stanów Zjednoczonych w ostatnim czasie. W zeszłym miesiącu w ciągu dwóch dni doszło do trzech tragedii – rozbiły się amerykańskie samoloty wojskowe. W wyniku katastrof zginęły 4 osoby.

Według komunikatu ze strony interia.pl, dzisiaj w Algierii, niedaleko stolicy kraju, Algieru doszło do katastrofy samolotu sił powietrznych – poinformowały lokalne media. Jak podaje rozgłośnia państwowa, w wyniku tragedii zginęło ponad 100 osób. Według innych doniesień, ofiar może być nawet 200.

 

Maszyna rozbiła się blisko bazy lotniczej w miejscowości Bufarik (na północy Algierii). Nie wiadomo jednak na razie, co było przyczyną katastrofy.

 

Zgodnie z ustaleniami lokalnych mediów, jak dotąd z wraku samolotu udało się wyciągnąć już zwłoki kilkudziesięciu osób. Stacja telewizyjna BBC, która powoływała się na doniesienia lokalnej telewizji, zawiadomiła, że liczba ofiar może być nawet równa 200.

 

Jak informuje interia.pl, na miejsce zdarzenia dotarło już kilkanaście karetek pogotowia ratunkowego. Wciąż trwa akcja ratunkowa, jednak służby robia wszystko co w ich mocy, aby wydostać ciała z wraku samolotu.

 

Nad miejscem tragedii obecnie unosi się ogromna chmura czarnego i gęstego dymu.

 

Źródła wojskowe, na które powołuje się krajowe radio, informują, że maszyna była w drodze do Beszaru (południowy zachód Algierii). Jak podaje algierska agencja informacyjna, rozbił się samolot transportowy Ił-76.

 

W sieci rozpowszechniły się już zdjęcia i nagrania z katastrofy.

 

 

 

 

Samolot pasażerski Boeing 787 dreamliner, który należy do Polskich Linii Lotniczych LOT, lądował awaryjnie w Nowym Jorku. Powodem takiej decyzji była usterka silnika  – donosi Radio Zet.

 

Samolot leciał z Cancun w Meksyku do Warszawy. Maszyna była już po trzech godzinach lotu, a przed nią było jeszcze osiem.

 

Jak informuje tvp.info, po lądowaniu w Nowym Jorku z dreamlinera spuszczone zostało paliwo. W takich sytuacjach jest to standardowe postępowanie. Obecnie samolot jest naprawiany.

 

Podróżni przesiedli się do innego samolotu – lecącego z Nowego Jorku do Warszawy.

 

Według informacji podanych przez lokalne wojsko, w katastrofie pasażerskiego samolotu życie straciło co najmniej 50 osób. Maszyna należała do linii US Banglia, a na jej pokładzie znajdować się miało 71 osób.

 

Samolot leciał Dhaki- stolicy Bangladeszu. Rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na boisku piłkarskim znajdującym się niedaleko od lotniska stolicy Nepalu- Katmandu. Po nieudanym lądowaniu samolot zaczął płonąć.

 

 

Piloci mieli mieć problemy z kontrolowaniem samolotu przy podchodzeniu do lądowania. Rozbili się na północ od lotniska, mając pozwolenie na lądowanie w jego południowej części. Nie są jednak znane dokładne informacje na temat tego dlaczego i jakie problemy mieli piloci.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak zawiadomił rzecznik prasowy irańskiej organizacji lotnictwa cywilnego, do tragedii doszło w niedzielę w Iranie. Rozbiła się prywatna maszyna turecka lecąca z Szardży (ZEA) do Stambułu – informuje portal niezalezna.pl.

 

– Możemy potwierdzić, że prywatny turecki samolot, znajdując się w irańskiej przestrzeni powietrznej, zniknął z radarów i rozbił się w pobliżu Szahr-e Kord

– powiedział rzecznik Reza Jafarzadeh na antenie telewizji państwowej.

 

Jak informuje agencja Reutera, maszyna lecąca z Teheranu rozbiła się w środkowym Iranie. Na pokładzie znajdowało się 66 osób. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy ktoś przeżył tragedię.

 

Według źródeł, samolot rozbił się na górzystym obszarze nieopodal miasta Semirom. Maszyna leciała ze stolicy kraju do miasta Yasuj. Jak poinformowała państwowa telewizja PressTV, samolot należał do linii lotniczych Aseman. Na jego pokładzie było 66 osób – informuje portal wprost.pl.

 

 

BBC natomiast informuje, że samolotem podróżowało od 50 do 60 osób. Według rzecznika lokalnych służb ratunkowych, wszystkie jednostki są gotowe, aby rozpocząć akcję ratunkową. Niestety, złe warunki pogodowe utrudniają helikopterom dotarcie na miejsce zdarzenia. Nie wiadomo, czy ktoś przeżył – donosi serwis wprost.pl.

 

 

Rosyjski samolot pasażerski rozbił się wczoraj niedługo po starcie z moskiewskiego lotniska. Niestety w katastrofie nikt nie przeżył, zginęło 71 ludzi znajdujących się na pokładzie.

 

Przeprowadzona w ubiegłym roku kontrola samolotu Antonov An-148 wykazała nieprawidłowość w eksploatacji maszyny. Samolot był w użyciu od 7 lat.

 

Samolot zaczął gwałtownie tracić wysokość już dwie minuty po starcie. Na chwilę przed katastrofą, pilot miał zgłaszać problemy kontrolerom. Takie są doniesienia „Gazeta.ru”.

 

Jak podają lokalne media, najprawdopodobniej przyczyną wypadku była awaria silnika, który następnie eksplodował.

 

Na nagraniu widać dużą eksplozję i unoszące się kłęby dymu.