Jak poinformował portal rmf24.pl, jeden z biznesmenów celowo staranował samochodem w niedzielę restaurację w Bessemer City (Karolina Północna). W budynku znajdowało się mnóstwo ludzi. Mężczyzna zabił przy tym dwie osoby i ranił kilkanaście. Jedną z ofiar śmiertelnych jest jego córka – zawiadomiły lokalne władze.

 

Zgodnie z komunikatem policji, sprawcą tragedii jest Roger Self. Mężczyzna wjechał samochodem w restaurację „Surf and Turf Lodge” około południa czasu miejscowego, tj. podczas lunchu.

 

W wyniku zdarzenia zginęła córka mężczyzny, 26-letnia Katelyn Tyler Self. Kobieta była zastępczynią szeryfa okręgu Gaston. Nie wiadomo jeszcze, kto był drugą ofiarą śmiertelną.

 

Osoby, które odniosły największe obrażenia, zostały przetransportowane helikopterem do szpitala.

 

Sprawca ataku został już zatrzymany. Jak podaje Gaston Gazette, mężczyzna jest biznesmenem. Nie ujawniono jednak jak dotąd motywów jego działania. Policja wciąż bada okoliczności tragedii.

 

Bessemer City jest niewielką miejscowością, która znajduje się około 50 km na zachód od Charlotte, największego miasta w stanie Karolina Północna.

Na grupie „Kolizyjne Podlasie” na Facebooku pojawiły się zdjęcia policyjnego samochodu w rowie… pośrodku białostockiego parku. Internauci masowo podchwycili temat.

 

Jak czytamy, do zdarzenia doszło w parku przy ulicy Wierzbowej. Interwencja białostockich policjantów nieoczekiwanie przerodziła się w… uśmiechy wielu internautów. Jak policyjny radiowóz znalazł się w rowie na środku miejskiego parku? Nie wiadomo.

Jak czytamy na o2.pl: „rzecznik policji zapewnia, że funkcjonariusz siedzący za kierownicą był trzeźwy. Ani kierowcy, ani towarzyszącej mu funkcjonariuszce nic się nie stało. Prawdopodobnie ucierpiała jedynie duma policjanta, który wjechał do rowu – został ukarany mandatem w wysokości 100 zł”.

Do niecodziennej sytuacji doszło w Kaliszu. Egzamin praktyczny jednego z kursantów zakończył się wjechaniem w zarośla, które znajdowały się nieopodal WORDu. Fotografia z wydarzenia krąży już po Internecie.

 

Każdy, kto przystępował do egzaminu na prawo jazdy, odczuwał w mniejszym lub większym stopniu stres. Dobrze przygotowany świeży kierowca powinien jednak umieć dobrze obsługiwać samochód. Odpowiedzialność za to ciąży na instruktorach, którzy podczas jazd przekazują kursantowi wiedzę zarówno teoretyczną, jak i praktyczną. Instruktor, który podpisuje dokumenty o zakończonym kursie powinien mieć stuprocentową pewność, że dany kierowca nie będzie stwarzał niebezpieczeństw na drodze.

 

Jeśli chodzi o kursanta z Kalisza, nie wiadomo, czy podczas egzaminu praktycznego na prawo jazdy doszło do awarii pojazdu, czy była to wina kierującego. Samo zdjęcie wygląda natomiast bardzo zabawnie. Samochód był w połowie zaparkowany w zaroślach, które znajdują się wokół ośrodka. Wszystko wydarzyło się na placu egzaminacyjnym, a niedaleko pojazdu zaparkowane były inne auta należące do kaliskiego WORDu.

 

Przy samochodzie widać zszokowaną widokiem kobietę, lecz nie wiadomo, czy to ona prowadziła. Fotografia staje się coraz bardziej popularna w Internecie. Cały incydent rozbawił znaczną część użytkowników portali społecznościowych.

To historyczna chwila. Prezydent Korei Południowej spotkał się z przywódcą Korei Północnej – Kim Dzong Unem. Potem obaj udali się na lunch. Uwagę mediów przykuła pieczołowitość ochrony, która dbała o bezpieczeństwo najważniejszej osoby w kraju.

 

To pierwsze takie spotkanie od 1953 roku, kiedy to północnokoreański przywódca stanął na ziemi Korei Południowej. Do spotkania doszło w Seulu. Tematem rozmów była przede wszystkim denuklearyzacja Półwyspu.

 

Uwagę mediów przykuł jednak sposób, w jaki chroniony jest przywódca Korei Północnej. Kim Dzong Un jechał luksusowym Mercedesem a wokół auta biegło… 13 ochroniarzy. Wideo z miejsca stało się hitem sieci. Światowe media komentują, internauci śmieją się, natomiast Niemcy zastanawiają się, jakim cudem Mercedes znalazł się w Korei Północnej, skoro obowiązuje tam zakaz eksportu dóbr luksusowych. Jak widać, niektórzy mogą sobie pozwolić na odstępstwa od ogólnie przyjętych reguł.

 

Muzułmański kierowca z Pakistanu usłyszał wyrok 12 lat pozbawienia wolności za przejechanie po pieszym w ataku furii.

 

Jak podaje newsbook.pl, Shahid Ali przejechał swoim mercedesem po Patricku Colbercie. Do tragedii doszło w Balsall Heath w Birmingham.

 

43-letni sprawca został oczyszczony z zarzutów planowanego zabójstwa Colberta, ale aresztowano go za spowodowanie ciężkich obrażeń ciała.

 

Po czasie jednak wyszło na jaw, że przestępca miał wcześniej pracować dla terrorystów. W 2009 był skazany na 27 miesięcy więzienia za udział w wysyłce czterech ładunków sprzętu do Pakistanu w latach 2004-2006 w celu użycia ich przeciwko brytyjskim siłom zbrojnym, a także ich sojusznikom w Afganistanie – informuje newsbook.pl.

 

– Byłeś zły i nie mam wątpliwości, że krzyczałeś i przeklinałeś pana Colberta, w efekcie mówiąc mu, żeby zszedł z drogi

– powiedział sędzia Paula Farrera. Jak dodał, ofiara doznała ciężkiego urazu mózgu z krwotokiem, a jego skutki są poważne.

 

– To przestępstwo polegało na umyślnym używaniu samochodu jako broni

– mówił sędzia.

 

Mężczyzna

 

Mężczyzna nie zatrzymał się przed pieszym i celowo kontynuował jazdę, przejeżdzając mu najpierw po pachwinie, później po klatce piersiowej i w ostateczności po głowie.

Nagranie z całego zdarzenia krąży aktualnie po internecie. Widać na nim jak z samochodu na ukraińskich numerach rejestracyjnych wyrzucane są śmieci, które lądują na trawie pomiędzy drogą a znajdującym się obok zalesionym terenem. Zachowanie obcokrajowca nie przeszło mu jednak bez konsekwencji.

 

Zareagować postanowił Polak siedzący w jednym z aut znajdujących się w korku za samochodem na ukraińskich numerach. Zbulwersowany takim zachowaniem mężczyzna wysiada z auta, podchodzi do miejsca gdzie wyrzucono śmieci i jednym z tych przedmiotów rzuca z powrotem do samochodu obcokrajowca.

 

Następnie w wystarczająco mocnych słowach zwrócił się do winowajcy zamieszania i kazał mu posprzątać to co wyrzucił. To wystarczyło, ponieważ jak widzimy na filmie, obcokrajowiec wysiadł z auta i poszedł pozbyć się nieporządku, który sam zrobił wcześniej. W samochodach obydwu mężczyzn byli jeszcze kierowcy. Żaden z nich jednak zbytnio raczej nie angażował się w całą konfliktową sytuację, choć z innego auta wysiada również kierowca, który uwiecznia swoim telefonem samochód, którym przemieszczał się zaśmiecający to miejsce obcokrajowiec.

 

– Panowie ze wschodu poczuli się chyba za bardzo jak u siebie, więc postanowili zrobić syf… a tu niespodzianka – napisano w opisie nagrania, które zostało opublikowane na facebookowym profilu.

 

 

 

Dramat rozegrał się w Załuskach w woj. warmińsko-mazurskim na tzw. starej „siódemce”. W wyniku zderzenia samochodu osobowego z pojazdem dostawczym zginęły 4 osoby, a 2 odniosły obrażenia. Osoby jadące samochodem osobowym były w drodze na pogrzeb.

 

Według doniesień policji, droga o poranku była bardzo śliska – dowiedział się reporter RMF FM. Prawdopodobną przyczyną tragedii było wpadnięcie w poślizg przez jeden z pojazdów i czołowe zderzenie z drugim autem.

 

Jak informuje rmf24.pl, samochodem osobowym jechało 5 osób na pogrzeb. Cztery z nich zginęły na miejscu.

 

Jedna osoba została przetransportowana do szpitala w Olsztynie helikopterem. Jest w ciężkim stanie. Kierowca samochodu dostawczego nie odniósł dużych obrażeń.

 

Do zdarzenia doszło w Sułkowicach koło Myślenic (woj. małopolskie). Mężczyzna kierujący pojazdem osobowym wypadł z łuku drogi. Wjechał w mieszczący się w pobliżu sklep.

 

Jak informuje portal rmf24.pl, w wypadku ucierpiał mężczyzna, który został przewieziony do szpitala. Ściana lokalu jest uszkodzona.

 

Na miejsce wezwano śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego.

 

Wnuk byłego prezydenta Lecha Wałęsy został zwolniony z aresztu za kaucją. Mimo że obecnie cieszyć się może chwilami wolności, grozi mu 8 lat więzienia. Dla przypomnienia, spowodował wypadek samochodowy, prowadząc pod wpływem alkoholu bez prawa jazdy.

 

Mężczyzna usłyszał sześć zarzutów, z czego najpoważniejszy dotyczy sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Jak informuje Super Express, Dominik W. opuścił jednak areszt, gdyż wpłacił 10 tys. złotych kaucji.

 

– Wykonując manewr uderzył w inny pojazd, poruszał się samochodem od lewej do prawej krawędzi jezdni, jechał po chodniku, zmuszając pieszych do ucieczki, a poza tym, usiłując wykonać manewr wyprzedzania innego pojazdu, wjechał na chodnik ponownie, zmuszając pieszych do ucieczki

– poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w rozmowie z dziennikiem.

 

Według nieoficjalnych doniesień, wnuk Wałęsy pozostawił pojazd na środku jezdni, po czym usiadł na przystanku, gdzie został zatrzymany przez policję. Jak informuje portal wiadomosci.wp.pl, mężczyzna był agresywny. Ponadto, groził on funkcjonariuszom. Miał 1,88 promila alkoholu we krwi. Co więcej, samochód prowadził bez uprawnień.

 

Nie jest to jedyny incydent Dominika W. Obecnie trwa postępowanie ws. naruszenia nietykalności cielesnej kobiety.