Posłowie w dniu dzisiejszym przegłosowali wniosek o uchylenie immunitetu byłemu liderowi Nowoczesnej- Ryszardowi Petru. Jest to równoznaczne z tym, że poseł może teraz zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu znanemu politykowi opozycji totalnej złożył Maciej Wąsik, zastępca koordynatora służb specjalnych. Zarzucał on Ryszardowi Petru, że ten dopuścił się w ubiegłym roku pomówienia, podczas jednej z antyrządowych akcji.

 

W sierpniu 2017 roku, Maciej Wąsik skierował prywatny akt oskarżenia przeciwko Petru, ponieważ w jego opinii poseł Nowoczesnej naruszył prawo nazywając koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego oraz samego Macieja Wąsika przestępcami. Miało to miejsce podczas publicznego wystąpienia Ryszarda Petru przed Sejmem, w dniu 16 lipca 2017 roku.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu dawnemu liderowi Nowoczesnej we wrześniu złożył w Sejmie pełnomocnik Macieja Wąsika. Bez tego sąd nie może zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem prowadzić procesu posła w danej sprawie.  Teraz jednak Sejm w dzisiejszym głosowaniu wyraził zgodę na pociągnięcie Ryszarda Petru do odpowiedzialności karnej.

 

Łącznie 262 posłów głosowało za uchyleniem politykowi opozycji immunitetu, a 170 było przeciw. Od głosu wstrzymało się dwóch posłów.

 

Sejm przegłosował dziś również inne osobie z partii Nowoczesna- posłance Kamili Gasiuk-Pihowicz.

 

Ta sprawa może okazać się kolejną wizerunkową porażką partii po licznych wpadkach i wewnętrznych sporach. Tego typu rzeczy przekładają się również na wyniki Nowoczesnej w sondażach.

 

Wewnętrzny konflikt w Nowoczesnej pomiędzy Katarzyną Lubnauer, a Ryszardem Petru jest dosyć oczywisty. Kulminacyjnym momentem stały się partyjne wybory, które Petru przegrał. Później miała miejsce również konferencja prasowa, w czasie której poprzedni szef partii przerwał swojej koleżance Kamili Gasiuk-Pihowicz, co oburzyło obecną prezes partii Katarzynę Lubnauer.

 

Jak się okazuje kolejną kwestią podgrzewającą wewnątrzpartyjny konflikt ma być temat umeblowania siedziby Nowoczesnej. Pracownicy partii mieli zostać zmuszeni siedzieć na kartonach, ponieważ Ryszard Petru… zabrał meble.

 

Doszło do tego po przegranych przez niego z Katarzyną Lubnauer wyborach. Ryszard Petru miał być pewny swego w wyścigu po władzę w partii, która przez jakiś czas miała nawet w nazwie jego nazwisko. Ostatecznie jednak jego konkurentka uzyskała 149, czyli o 9 głosów więcej od dotychczasowego szefa.

 

– Petru zabrał z siedziby partii kanapy, krzesła, stół konferencyjny, biurko. Wynosić rzeczy pomagał mu któryś z pracowników. Doszło do tego, że pracujące tam osoby musiały siedzieć na kartonach do czasu zakupu nowych mebli – stwierdzić miał jeden z posłów Nowoczesnej w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”.

 

Jak jednak dodał polityk, poprzedni lider partii miał prawo do takiej decyzji, ponieważ w tym samym miejscu zlokalizowane było zarówno biuro krajowe Nowoczesnej, jak i też biuro poselskie Ryszarda Petru.