Polski ciemnoskóry bokser Izu Ugonoh zaproszony został na poniedziałkowy wieczór do studia TVN24. Jak brzmiała zapowiedź rozmowy już na koniec wydania ‚Faktów’, sportowiec wypowiedzieć miał się m.in. na temat Polski oraz narodowców.

 

Można było od razu podejrzewać, iż dziennikarze TVN-u oczekują, że Izu Ugonoh opowie o przykrych incydentach ze swojego życia, a wszystko uda się przedstawić w taki sposób, aby obrzydzić ludziom jeszcze bardziej polskie organizacje stanowione przez narodowców. Sugerować mógł to fakt, że ze strony znanych twarzy opozycji totalnej posypały się akurat gromy na ludzi związanych z Obozem Narodowo Radykalnym po ostatnim marszu tej organizacji w Gdańsku. Władysław Frasyniuk zapowiadał delegalizację ONR-u, kiedy przejęta przez dzisiejszą opozycję zostanie władza, a wtórował mu na Twitterze były prezydent Lech Wałęsa.

 

Czarnoskóry bokser, nie kryjący swojego patriotyzmu i przywiązania do Polski zapewne mocno zaskoczył rozmawiającą z nim na antenie TVN24 Anitę Werner. Media tego typu często mówią o obawach z rzekomo odradzającym się u nas faszyzmem czy rasizmem, jednak sam Izu Ugonoh nie widzi takiego problemu i zapewnił, że czuje się w naszym kraju bezpiecznie.

 

– W Polsce czuję się bezpieczny, bo Polska przeszła dużą transformację w zakresie tolerancji – stwierdził pięściarz.

 

Przedstawiciele telewizji TVN oraz lewicowa publika mogli czuć się zawiedzeni także odpowiedzią sportowca na temat kryzysu migracyjnego. Poruszono w wywiadzie bowiem kwestie tego, że Polska nie uczestniczy w unijnym systemie relokacji imigrantów.

 

– Jestem w stanie zrozumieć, że Polska nie przyjmuje imigrantów. (…) Nie byłoby to dobre, gdyby do Polski przyjechali ludzie bez poszanowania dla polskiej kultury i tradycji – powiedział Izu Ugonoh i zaznaczył, że „chyba w każdym człowieku budzi się wtedy sprzeciw”.

 

Polski bokser przyznał, że w czasach młodości nie każdy akceptował jego odmienność, a w związku z tym przydatne stało się dla niego poszerzanie umiejętności, które dziś prezentuje w swoich starciach w ringu.

 

– Jako dziecko, to była najbardziej potrzebna umiejętność. Od czasów przedszkola często się biłem. Po prostu byłem inny. Wszędzie gdzie wychodziłem, wszyscy mieli biały kolor skóry. Jak wychodziłem na zewnątrz, to było pewnego rodzaju zagrożenie, zderzenie z krajem, który nie do końca mógł zaakceptować to, że osoba o czarnym kolorze skóry, urodziła się tutaj. Budziło to we mnie sprzeciw i gniew, nie potrafiłem zrozumieć takiego podejścia, niechęci do mnie – powiedział sportowiec.

 

Jednak dodał, że na dzień dzisiejszy czuje się w naszej Ojczyźnie bezpieczny oraz jest mile odbierany przez innych ludzi.

 

– Żyje mi się w Polsce bardzo dobrze. Mam dużo przyjaciół, zawsze byłem popularnym chłopakiem. Czuje się mile widziany wszędzie, gdzie się pojawiam. (…) Myślę, że Polska przeszła ogromną transformację, jeśli chodzi o tolerancję, otwartość na inne narodowości i kolory skóry – stwierdził.

 

Kiedy rozmawiająca z pięściarzem Anita Werner zapytała go o wspomniany marsz członków ONR-u, który odbył się w Gdańsku, wówczas Izu Ugonoh nie okazał się krytyczny wobec tych ludzi, a wobec… przeinaczania faktów. Powiedział bowiem, że jest on daleki od wrzucania do jednego worka wszystkich, a sam zna ludzi, którzy w tej manifestacji brali udział i nie zamierza oceniać ludzi będących na tym zorganizowanym przez ONR marszu.

 

 

 

 

 

 

W największych miastach w Polsce odbyły się dzisiaj marsze przeciwko rasizmowi i ksenofobii. Organizatorami wydarzenia były m.in. Nowoczesna i PO.

 

Zdaniem protestujących rząd Prawa i Sprawiedliwości zamknął całkowicie granice przed imigrantami. Uważają, że jest to łamanie zasad pomocy humanitarnej – donosi serwis ndie.pl.

 

– Protestujemy, ponieważ przemoc wobec obcokrajowców w naszym kraju wciąż rośnie, a państwo polskie wciąż łamie konwencje międzynarodowe ws. uchodźców

– mówił Marcin Czerwiński (Koalicja Wrocław Wita Uchodźców) podczas marszu we Wrocławiu.

 

Marsze odbyły się również w Poznaniu, Olsztynie, Toruniu, Radomiu, Trójmieście i Szczecinie.

 

Do zdarzenia doszło w Gnieźnie. Dwóch mężczyzn zaatakowało obywatela Maroka. Wszyscy trzej znajdowali się w jednym z lokali. Jeden przestępca wyciągnął wiatrówkę i skierował ją w stronę Marokańczyka, krzycząc, że ma „wyp… z Polski, Polska jest dla Polaków” – powiadomiła policja.

 

Jak informuje portal o2.pl, zatrzymani mają 33 i 37 lat. Obaj napastnicy byli w przeszłości notowani. Obecnie przebywają w areszcie, a wiatrówka została zabezpieczona przez policję.

 

Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności. Mężczyźni są oskarżeni o zniewagę na tle narodowościowym. Aktualnie trwają działania mające na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia. Komenda policji w Gnieźnie informuje, że nie daje zezwolenia na takie zachowanie i w przypadku podobnych przestępstw będzie surowa – czytamy na portalu o2.pl.

 

 

Choć brzmi to absurdalnie, okazuje się, że obecnie złe może być nie tylko samo molestowanie, ale także jego brak. Rebecca Carroll, amerykańska dziennikarka i pisarka, oskarżyła o ksenofobię znanego dziennikarza Charliego Rose’a, ponieważ wykorzystywał seksualnie tylko białe kobiety – czytamy na portalu stefczyk.info.

 

W amerykańskim „Esquire” pojawił się artykuł Carroll: – Wiele moich koleżanek z pracy było napastowanych. Charlie, który mierzył ponad 180 cm, górował nad większością z nas i pozwalał sobie na obłapianki czy zastraszanie. Co ciekawe, żerował wyłącznie na białych kobietach, nigdy nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Traktował, jak egzotyczną anomalię – napisała.

 

Jak podkreśliła, takie zachowanie to zniewaga. – Biali mężczyźni chcą dominować. Dla nich najważniejsze jest bycie najbogatszą i najpotężniejszą osobą w danych środowiskach. Żeby podkreślić swoją wartość muszą żerować na najbardziej atrakcyjnych kobietach. Nie jest tajemnicą, że w USA, od zawsze najbardziej pożądane były białe kobiety – to one uchodziły za wzór cnót, urody i obiekt westchnień. Czarnoskóre w tym kontekście zawsze były dyskryminowane – tłumaczyła.

Mimo że dziennikarka przyznała, że nie chciałaby być molestowana, to według niej brak zainteresowania jej osobą jest przejawem rasizmu. Sprawa ta jest absurdalna.

 

 

Niejednokrotnie głośno było o tym, że organizatorzy wieców w Polsce dają ich uczestnikom jakąś pensję. Inaczej sprawa wygląda w Wielkiej Brytanii. Tam płacą… uczestnicy demonstracji politycznych!

 

Według informacji przekazanych przez portal newsbook.pl, Partia Pracy w tamtym kraju wyznaczyła należność za udział w wiecu Jeremy’ego Corbyna. Ma on mieć miejsce 17. lutego w Loughborouh. Biali uczestnicy zapłacą 40 funtów, podczas gdy kolorowi – 30 funtów. Rzecznik Partii Pracy wyjaśnia, dlaczego opłaty są naliczone w rasistowski sposób: – Aby zachęcić do udziału inne grupy etniczne – powiedział.

 

– To jest rasizm. w efekcie Partia Pracy nakłada podatek na podstawie koloru skóry danej osoby. Pokazuje pogardę dla białej klasy robotniczej – odezwał się poseł do parlamentu północno-zachodniego Leicestershire, Andrew Bridgen. – W równoległym wszechświecie Corbyna wszyscy jesteśmy równi, ale niektórzy są bardziej równi niż inni – podsumował poseł.