Aleksander Kwaśniewski w programie „Kropka nad i” poruszył temat licytacji nazwisk wokół zbliżających się wyborów prezydenckich. Wśród nich są m.in. Andrzej Duda, Donald Tusk i Robert Biedroń. Były prezydent przekonywał, że może pojawić się też pomysł, by na koniec kariery politycznej prezydentem został Jarosław Kaczyński.

 

„Sondaż na majówkę. Tym nie należy się przejmować. Myślę, że Donald Tusk od dłuższego czasu bada sytuację w sprawie swojej przyszłości. Ma pewne mieszane uczucia. Z jednej strony widzi, co się dzieje i to w nim wzbudza taką silną chęć działania, a z drugiej strony zdaje sobie sprawę z tego, gdzie jest, co ma zrobić, ile ma lat. To powoduje, że te chęci nie są tak wielkie. W Polsce żaden powrót na białym koniu nie był i nie jest możliwy. Trzeba będzie powalczyć” – mówił Aleksander Kwaśniewski. 

 

„Jeśli PiS zdecydowanie wygra wybory parlamentarne, może pojawić się pomysł, by prezydentem został Jarosław Kaczyński” – sugerował były prezydent.

 

Póki co nie było takich sygnałów z obozu Prawa i Sprawiedliwości, żeby kandydatem na prezydenta miał być prezes PiS, ale wiadomo, że istnieje spora doza niechęci wobec urzędującego Andrzeja Dudy. Czy Jarosław Kaczyński zdecyduje się na start?

Kilka dni temu w Białym Domu doszło do spotkania dwóch ważnych osobistości – prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. W jego trakcie miała miejsce zabawna sytuacja. Prezydent USA strzepnął francuskiej głowie państwa łupież z marynarki. Zdarzenie zostało uwiecznione przez kamery i aktualnie krąży w sieci. Internauci wyśmiewają takie zachowanie Trumpa.

 

Samo zebranie rozpoczęło się zwyczajnie, wszystko wyglądało tak, jak inne służbowe spotkania. Prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział, że to dla niego zaszczyt, móc spotkać się z Macronem. Jak przyznał, łączą ich szczególne relacje. Nikt nie spodziewał się jednak, co za chwilę zrobi głowa państwa. Donald Trump zaczął strzepywać prezydentowi Francji… łupież z marynarki.

 

– Zdejmę ten łupież. Musimy uczynić go doskonałym

– mówił prezydent Stanów Zjednoczonych.

 

Nagranie z całego zabawnego zajścia można obejrzeć poniżej. Internauci nie wytrzymali – pod filmem widnieje wiele komentarzy wyśmiewających zachowanie głowy państwa.

 

Wybory samorządowe w Polsce odbędą się najbliższej jesieni, a dokładniej w listopadzie. Po aferze związanej z dziką reprywatyzacją kamienic, niezwykle ciekawy może okazać się wyścig po fotele prezydentów polskich miast. Warto pamiętać, że ten skandaliczny proceder miał miejsce nie tylko w stolicy.

 

Nieoficjalne ustalenia dotyczące kandydatów PiS-u w niektórych z dużych miast poznał Robert Mazurek z RMF FM. Jak pisze rmf24.pl, informacje na temat kandydata na prezydenta Warszawy mają pochodzić z dwóch różnych źródeł, co może potwierdzać ich prawdziwość.

 

W stolicy zgodnie z przewidywaniami Prawo i Sprawiedliwość ma postawić na wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. W ostatnim czasie zyskał on na popularności jako przewodniczący komisji powołanej właśnie w celu wyjaśnienia afery reprywatyzacyjnej.

 

Sprawa nie była jednak taka oczywista, ponieważ Patryk Jaki nie jest członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość a ich koalicjanta wewnątrz Zjednoczonej Prawicy- Solidarnej Polski, której liderem jest minister Zbigniew Ziobro. Sondaże jednak były w tej kwestii jednoznaczne.

 

W dawnej stolicy Polski- Krakowie, powalczyć o fotel prezydenta miasta z Jackiem Majchrowskim miałaby przewodnicząca innej komisji, wyjaśniającej aferę Amber Gold, posłanka Małgorzata Wassermann. W Krakowie w ostatnim czasie stworzono mapę prezentującą powiązania ludzi mających również dopuszczać się dzikiej reprywatyzacji. Wśród nich mają być m.in. politycy Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej, urzędujący prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, oraz przestępcy tacy jak np. lokalny gangster o pseudonimie „Łapa”.

 

Również w Łodzi kandydatem PiS-u na prezydenta ma być kobieta. Według nieoficjalnych doniesień ma nią być rzeczniczka rządu rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. Kolejnym dużym miastem, gdzie partia rządząca ma postawić na kobiecą kandydaturę jest Wrocław. Tutaj o prezydenturę walczyć miałaby posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka. Co ciekawe do głosowania na nią zachęcał w poprzednich wyborach Kazimierz Ujazdowski, który obecnie jest kandydatem… Platformy Obywatelskiej.

 

Jeżeli obydwie panie wystartują w Łodzi oraz we Wrocławiu, będą walczyć o fotele prezydenckie w tych miastach po raz drugi.

 

W Poznaniu natomiast, do walki w wyborach na prezydenta, planowanym kandydatem PiS-u ma być popularny wydawca Tadeusz Zysk.

 

Ostateczne decyzje musi zatwierdzić Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości. Do tego czasu, należy uznawać takowe doniesienia za nieoficjalne.

 

 

Informację na ten temat potwierdziła Prokuratura Krajowa. Przesłuchanie zostało zaplanowane na dzień 12 kwietnia. 

 

Były prezydent ma stawić się w ramach postępowania w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych bezpośrednio po katastrofie prezydenckiego samolotu, do której doszło 10 kwietnia 2010 roku.

 

Postępowanie to ma wyjaśnić oraz wskazać kto ponosi odpowiedzialność za m.in. błędy popełnione przy pracach ekshumacyjnych. Istnieją poważne podejrzenia, iż działania funkcjonariuszy publicznych, którzy mieli reprezentować stronę polską w relacjach z Rosją przy wyjaśnianiu przyczyn tragedii z 10 kwietni, przyniosły szkodę Rzeczypospolitej.

 

Prokuratury poinformowała w poniedziałek, że do końca 2018 roku zostaje przedłużone śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Bronisław Komorowski został wezwany do prokuratury w charakterze świadka.

 

Do całej sprawy, sam zainteresowany odniósł się na antenie Polsat News.

 

– Do dzisiaj trwają straszne oskarżenia o zdradę, zamach, spisek przeciwko prezydentowi. Są do tej pory ściągani po prokuraturach politycy poprzedniej ekipy – ubolewał były prezydent.

 

Potwierdził on podczas wywiadu również, że zamierza stawić się w prokuraturze.

 

– Ja też się wybieram w najbliższym czasie do prokuratury, będę przesłuchiwany To osobiście boli, ale jest dramatycznym dysonansem w stosunku do wspólnotowego przeżywania żałoby w pierwszych dniach – stwierdził Komorowski.

 

 

Były lider Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz ponownie w kilku mocnych słowach skomentował decyzję prezydenta Andrzeja Dudy ws. ustawy degradacyjnej. – Teraz na nowo pan Jaruzelski został postawiony na tym samym poziomie, na którym są bohaterowie walk o niepodległość – mówił Macierewicz.

 

Przypomnijmy, przed świętami Wielkanocnymi prezydent Andrzej Duda zadecydował, że nie podpisze ustawy degradacyjnej. Wątpliwości głowy państwa wzbudziły między innymi zapisy dotyczące zdegradowania wszystkich członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego bez przyznania im możliwości złożenia wyjaśnień, a także odwołania. Prezydent powiedział także, że wpływ na zawetowanie ustawy degradacyjnej ma brak osoby mogącej reprezentować zmarłych.

 

W sprawie decyzji Andrzeja Dudy kilkukrotnie zabierał głos były szef MON Antoni Macierewicz. Za każdym razem była to krytyka pod adresem prezydenta. Tak było i tym razem. Polityk wypowiedział się dzisiaj w tej sprawie na antenie Radia Maryja – informuje portal dorzeczy.pl.

 

– Trzeba sobie jasno i otwarcie powiedzieć, że to decyzja, która bardzo, bardzo głęboko zmienia sytuację w Polsce. Teraz, kiedy do Polski miała powrócić sprawiedliwość i wydawało się, że przez 26 miesięcy wracała sprawiedliwość, dobrzy byli nagradzani, a źli przynajmniej wskazywani, jeśli nie karani, ukazywani jako źli, wracały podstawowe normy i hierarchia wartości, to nagle przyszedł ten cios, który zmienia sytuację niestety – obawiam się – bardzo głęboko

– mówił polityk.

 

Jak uzasadniał, sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby prezydent Andrzej Duda skierował ustawę degradacyjną do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem Macierewicza, w przypadku zgłoszenia alternatywnego rozwiązania dla danych przepisów prawnych, istniałaby szansa jej naprawy.

 

– W sytuacji, kiedy odrzucił ustawę, czyli skierował ją do Sejmu do powtórnego uchwalenia, ale pod warunkiem, że będzie 3/5 głosów. To oznacza, że jakby wydał to w ręce posłów Platformy, których stosunek do całej sprawy jest jasny, że cofnął nas w ten sposób do czasów Magdalenki i Okrągłego Stołu

– powiedział Macierewicz.

 

Prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką złożyli życzenia z okazji świąt wielkanocnych. Nagranie zostało opublikowane w Internecie.

 

– W niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego skupia się sens wiary chrześcijańskiej. Symbolika świąt wielkanocnych odnosi się do losu każdego człowieka pragnącego, aby dobro zwyciężało nad złem, a życie nad śmiercią. Wszyscy potrzebujemy i szukamy umocnienia. Bądźmy w tych dążeniach razem, uważni na innych i wspierający się wzajemnie

– powiedział Andrzej Duda.

 

– Niech tajemnica nocy zmartwychwstania i radość wielkanocnego poranka przyniesie duchowe pokrzepienie i obudzi w nas nadzieję. Życzymy, aby w polskich domach i społecznościach było jak najwięcej bliskości i szacunku

– dodała Pierwsza Dama.

 

 

 

Piotr Walentynowicz, wnuk legendarnej działaczki Solidarności żąda, by prezydent Andrzej Duda nie występował na rocznicy katastrofy smoleńskiej. Mężczyzna jest oburzony wetem głowy państwa do ustawy degradacyjnej. – Żądam od Pana, aby nie przemawiał Pan na VIII rocznicy Katastrofy Smoleńskiej, gdyż w mojej opinii nie jest Pan godzien tego zaszczytu – pisał na Facebooku.

 

Prezydent Andrzej Duda oświadczył wczoraj, że nie zamierza podpisać ustawy degradacyjnej, przez co zawrzało na prawicy. Takiej decyzji nie pozostawił bez krytyki również wnuk Anny Walentynowicz, która zginęła 10. kwietnia 2010 roku. Piotr Walentynowicz zażądał od głowy państwa rezygnacji z przemówienia na rocznicy smoleńskiej – donosi gazeta.pl.

 

– Żądam od Pana, aby nie przemawiał Pan na VIII rocznicy Katastrofy Smoleńskiej, gdyż w mojej opinii nie jest Pan godzien tego zaszczytu. Moja śp. Babcia, Anna Walentynowicz domagała się rozliczenia zbrodniarzy komunistycznych przez całe swoje życie. Nie udało się to za jej życia i za życia tych pospolitych bandytów. Pan jako Prezydent RP właśnie stanął w obronie osób, które niekoniecznie naciskając na spust, ale wydając rozkazy, byli odpowiedzialni za największe tragedie, męczeństwa i zbrodnie powojennej Polski. Tym samym stanął Pan w opozycji do wartości i idei, którym moja Babcia przez całe życie była wierna.

– pisał Walentynowicz.

 

– Bardzo mi przykro, że nie rozumie Pan tych wartości, jak i faktu, że gdyby nie poświęcenie tych wspaniałych ludzi, którzy zginęli w katastrofie i wielu innych nadal nieznanych społeczeństwu, to nie miałby Pan zaszczytu piastowania funkcji Prezydenta RP

– dodał.

 

 

 

Dzisiejsza decyzja prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustawy degradacyjnej odbiła się echem wśród Polaków. Sprawa została skomentowana przez wiele osób – jedni są przeciwni wecie, innym podoba się ten pomysł. Nie inaczej było w przypadku Leszka Millera, który określił tę rezolucję jako „miła, wielkanocna niespodzianka” – informuje portal dorzeczy.pl.

 

– Byłem przekonany, że prezydent podpisze ustawę degradacyjną. Tymczasem sprawił miłą, wielkanocną niespodziankę

– skomentował były szef SLD.

 

Według Millera, ustawa degradacyjna jest „karygodna”. Prezydent Andrzej Duda ogłosił w piątek, że nie podpisze jej i skieruje ją do Sejmu.

 

– Myślę, że dla ministra Błaszczaka czy byłego ministra Macierewicza, to nie są przyjemne decyzje, ale sądzę, że prezydent wziął także pod uwagę wyniki badania opinii publicznej, gdzie zdecydowana większość Polaków nie życzy sobie, aby mścić się zwłaszcza na zmarłych i odbierać im polety

– mówił polityk na antenie TVN24.

 

Zdaniem byłego premiera, „jeśli PiS byłby taki odważny”, to mógłby podjąć próbę wprowadzenia tej ustawy za życia gen. Wojciecha Jaruzelskiego, kiedy „mógł się bronić”.

– To, że tego nie zrobiono, pokazuje, że to działanie hien cmentarnych. Cieszę się, że jakaś refleksja w obozie władzy ma miejsce

– powiedział Miller.

 

– Andrzej Duda mówi: jestem samodzielny i nie muszę wypełniać wszystkich poleceń mojego obozu politycznego. Po drugie, wychodzi naprzeciw większej części opinii publicznej, która nie chce żadnych degradacji. No i naraża się trochę części twardego elektoratu PiS

– dodał.

 

Prezydent Andrzej Duda ogłosił dziś swoją decyzję o zawetowaniu ustawy degradacyjnej, której zapisy umożliwić miały możliwość pozbawienia stopni wojskowych osób oraz żołnierzy rezerwy, którzy swoją postawą „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”. Prezydent przyznał, że takie osoby jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak nie zasługują na tytuł generalski, jednak jego wątpliwości budzi to jak dużo osób obejmie ta ustawa, bez możliwości odwołania. W swoim uzasadnieniu przywołał osobę gen. Hermaszewskiego.

 

Wiele Polek i Polaków czuje się jednak zaniepokojone przedłużaniem się załatwiania kolejnej sprawy mającej przysłużyć się sprawiedliwości względem naszej historii. Do dzisiejszego prezydenckiego weta odniósł się również poseł Adam Andruszkiewicz (WiS).

 

Zdaniem młodego parlamentarzysty, przy tak ważnych sprawach nie może być miejsca na weta z powodu „nieporozumień”.