Prezydent Andrzej Duda podjął decyzję o przeprowadzeniu referendum ws. zmian w konstytucji. Niepokojące dla wielu są jednak wnioski jakie wyciągnąć można z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.

 

Jak informuje „Rzeczpospolita”, jedynie niespełna 40% respondentów słyszało o pomyśle prezydenta, aby przeprowadzić referendum konstytucyjne. Natomiast osób, które według sondażu wiedzą, że takie referendum ma w Polsce się odbyć, a dodatkowo potrafią poprawnie wskazać inicjatywę referendalną prezydenta to już tylko 26,3% ankietowanych.

 

– Z naszych obserwacji wynika, że z biegiem czasu zwiększa się liczba tych, którzy chcą wziąć udział w głosowaniu – uspokaja jednak Paweł Mucha, który pełni funkcję wiceszefa Kancelarii Prezydenta oraz pełnomocnika ds. referendum.

 

–  Jesteśmy na razie na wczesnym etapie konsultacji społecznych. Zainteresowanie zwiększy się, kiedy znane będą konkretne ważne tematy, o które chcemy zapytać obywateli – stwierdził Paweł Mucha w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

 

 

Aktor i senator Jerzy Fedorowicz ocenił obecny stan polityki w Polsce. Zdradził, że marzy o powrocie Donalda Tuska. Skomentował również konflikt pomiędzy PiS, a opozycją – donosi serwis wsensie.pl.

 

– Patrzę na to jak na spór ludzi z dwóch różnych światów. PiS ma bardzo prowincjonalny sposób myślenia. Prowincjonalizm nie bierze się z miejsca zamieszkania, ale ze sposobu myślenia. Szalony prowincjonalizm wyszedł teraz przy ustawie o IPN lub w przyznaniu pani sędzi Przyłębskiej tytułu Człowieka Wolności

– powiedział Fedorowicz.

 

Według portalu wsensie.pl, senator uważa, że PO przegrała wybory z powodu podejmowania odpowiedzialnych decyzji takich jak podniesienie wieku emerytalnego.

– Poważny polityk musi patrzeć nawet na dwa dziesięciolecia do przodu. Błędy, które PO popełniła w ciągu ośmiu lat są niczym w porównaniu z tymi, które robi dziś PiS

– ocenił aktor.

 

Jak powiedział Fedorowicz, w polskiej polityce brakuje dzisiaj Donalda Tuska.

– Jego wybór na szefa Rady Europejskiej to jest rzecz naprawdę bardzo wzniosła. Ludzie z zagranicy są w niego wpatrzeni. PiS sobie z tego szydzi, bo ich nikt w życiu nie wybierze. Cierpią na kompleks i wstyd. (…) Jest bardzo potrzebny. Moim zdaniem powinien być prezydentem. Myślę, że Polacy są na tyle odpowiedzialni, że go wybiorą

– mówił.

 

Wyjawił również, jakie zadania ma przed sobą Tusk.

 – Prezydentura Tuska byłaby dla Polski wartością dodaną we wszystkich sprawach: gospodarczych, politycznych, obronnych. Jest osobistością powszechnie szanowaną w całym cywilizowanym świecie, a przecież najważniejsze problemy rozstrzyga się w ciszy gabinetów wśród ludzi sobie życzliwych. W trakcie kampanii będzie miał 63 lata. To świetny wiek – byłem wtedy mistrzem parlamentu w tenisa, pucharów za frajer nie ma. To trzeba wybiegać, a Tusk jest wysportowany!

– powiedział Fedorowicz.

 

Zdradził też, o czym marzy on sam:

– Mogę sobie wyobrazić, że gdyby Donald Tusk został prezydentem Polski, to mógłbym mu doradzać w sprawach kultury, sztuki, mediów. Ale to zobaczymy

– stwierdził senator Fedorowicz.

 

 

Według Głosu Wielkopolski, w ubiegłym tygodniu odbyła się 32. Konferencja Prezydentów Miast w Jerozolimie, na którą wyjechał prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak (Platforma Obywatelska). Został on zaproszony przez wiceministra spraw zagranicznych Izraela oraz przewodniczącego Amerykańskiego Kongresu Żydowskiego.

 

Podczas swojego pobytu na konferencji, działacz PO wyjawił dziennikowi Jerusalem Post swoje zdanie w sprawie ustawy o IPN i stosunków polsko-żydowskich. – To nie jest sposób, aby zmierzyć się z tym problemem – skomentował. – Ważne jest, aby „odkryć, co stało się w tym strasznym czasie” – kontynuował prezydent Poznania. – Moim zdaniem byłoby znacznie lepiej, gdybyśmy zaczęli po uzyskaniu wolności w latach 90 – dodał Jaśkowiak.

 

Jak powiedział działacz PO, Polacy podczas rządów sowieckich nauczani byli „półprawd” – donosi serwis dzienniknarodowy.pl.

 

Na przykład w szkole powiedziano mi, że w czasie II wojny światowej straciliśmy 4- 5 milionów ludzi, ale nikt nie powiedział mi, że 90% z nich było Żydami … teraz znów odkryliśmy naszą historię dzięki nowym książkom i filmom … nie było tylko bohaterów, tylko prawych. Byli też Polacy, którzy pomagali nazistom – mówił Jaśkowiak.

 

 

Fotograf prezydencki Jakub Szymczuk opublikował na Twitterze wyjątkowe zdjęcie z ubiegłotygodniowego pobytu prezydenta Andrzeja Dudy w Korei Południowej.

 

Strefa zdemilitaryzowana. Granica — Korea Północ/Południe. Najciekawsze przejście graniczne na świecie, gdzie żołnierze północy patrzą na Ciebie przez lornetkę z odległości 30 cm – tak napisał fotograf Jakub Szymczuk na swoim profilu na Twitterze.

 

Na zdjęciu widnieje prezydent Andrzej Duda oraz szef jego gabinetu Krzysztof Szczerski, przed którym żołnierz północnokoreański spogląda przez lornetkę zza szyby.

 

Jakub Szymczuk jest laureatem Grand Press Photo oraz Nagrody Kapuscińskiego – czytamy na serwisie wiadomosci.radiozet.pl.

 

 

Prezydent Filipin Rodrigo Duterte wydał wstrząsający rozkaz swoim żołnierzom w ubiegłym tygodniu. Polecił im, żeby celowali rebeliantkom w waginy. Mężczyzna tłumaczy, że bez narządów płciowych będą one nieprzydatne.

 

Według portalu news.vice.com, prezydent tego kraju podczas przemowy do byłych żołnierzy komunistycznych, oznajmił, że kobiety rebeliantki nie powinny być mordowane. Zamiast tego zlecił im, żeby strzelali w ich miejsca intymne, gdyż będą one wtedy bezużyteczne. – Powiedzcie żołnierzom. Jest nowy rozkaz od dowódcy. Nie zabijemy ich. Przestrzelimy tylko ich waginy – mówiła głowa państwa – donosi serwis wprost.pl.

 

Według oficjalnego tłumaczenia rządowego komunikatu Duterte, zgromadzona publiczność zareagowała śmiechem na taki rozkaz.

 

Harry Roque, rzecznik prezydenta Filipin twierdzi, że przemówienie Duterte miało charakter humorystyczny, a reakcje feministek są wyolbrzymione. Innego zdania jest Emmi de Jesus, należąca do kongresu filipińskiego: – Ostatnia paskudna uwaga Duterte otwarcie zachęca do przemocy wobec kobiet – powiedziała. Uważa również, że prezydent Filipin jest uosobieniem faszyzmu.

 

 

Rodrigo Duterte do władzy doszedł w 2016 roku. Od tego czasu walczy z dilerami narkotyków. Tysiące z nich poniosło śmierć na oczach publiczności. Duterte rzuca też szowinistyczne komentarze w kierunku kobiet, wyrażając swoją niechęć w stosunku do nich. Podczas swojego pobytu w Indiach w ubiegłym miesiącu powiedział, że zaoferuje 42 dziewice tym, którzy przyjadą do Filipin. Wiadomo też, że rozkaz strzelania kobietom w miejsca intymne nie jest jedynym kontrowersyjnym pomysłem głowy państwa. W przeszłości pozwolił swojej armii zgwałcić trzy kobiety bez ponoszenia za to konsekwencji- czytamy na portalu wprost.pl.

 

 

Stany Zjednoczone są zbulwersowane decyzją prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie podpisania nowelizacji ustawy o IPN. Sekretarz stanu USA Rex Tillerson wydał oświadczenie w tej sprawie. 

 

Nowelizacja ustawy o IPN to obecnie jeden z najczęściej poruszanych tematów w mediach na całym świecie.  Dzisiaj prezydent RP Andrzej Duda na zwołanej konferencji prasowej powiedział: Podjąłem decyzję, by nowelizację ustawy o IPN podpisać. Co więcej, prezydent podkreślał, że ocaleni z Holocaustu  mają prawo głosić swoje świadectwo.

 

Ta decyzja wywołała lawinę komentarzy, zarówno ze strony polskich polityków, jak również na arenie międzynarodowej. Sekretarz stanu wydał oświadczenie: USA Stany Zjednoczone są rozczarowane, że prezydent Polski podpisał prawo penalizujące przypisywanie nazistowskich zbrodni polskiemu państwu. 

 

Nie ustaje dyskusja wokół ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która wzbudziła wiele kontrowersji w Izraelu. Według nowych zapisów, mówienie o odpowiedzialności narodu polskiego za niemieckie zbrodnie będzie karane. To spotkało się z protestami licznych środowisk oraz opozycji parlamentarnej.

 

Tymczasem w programie „Minęła 20” prof. Artur Wróblewski – znawca prawa międzynarodowego i amerykanista z Uczelni Łazarskiego w stanowczy sposób skrytykował apel amerykańskich kongresmenów do Andrzeja Dudy. Naukowiec przypomniał, jak zachował się prezydent Stanów Zjednoczonych, gdy polski bohater – Jan Karski – z narażeniem życia informował świat o gehennie Żydów.

 

Jak poinformował na antenie radiowej Jedynki szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, prezydent Andrzej Duda wczoraj wieczorem podpisał ustawę budżetową na 2018 r. Wiadomo, że nowa ustawa budżetowa zakłada deficyt nie większy niż 41,5 mld zł. Dochody są przewidywane na 355,7 mld zł, z kolei wydatki mają być równe 397,2 mld zł – dowiadujemy się z serwisu wiadomosci.onet.pl.

 

Przewidziano, że stopa wzrostu gospodarczego utrzymywać się będzie na poziomie 3,8%, średnioroczna inflacja wynosić będzie 2,3%, a deficyt sektora finansów publicznych – 2,7% Produktu Krajowego Brutto. Jak założono, 6,3% wynosić będzie wzrost rent i emerytur, a także wzrost przeciętnego funduszu płac w gospodarce narodowej w ciągu roku. Spożycie prywatne (ujęcie nominalne) natomiast ma wzrosnąć o 5,9%.

 

Ustalono również, że dochody budżetu środków europejskich na 2018 rok wyniosą 64,8 mld zł. Wysokość wydatków będzie równa 80,2 mld zł, a deficyt – 15,5 mld zł – donosi portal wiadomosci.onet.pl.

 

 

 

Znany z licznych wyjazdów i spotkań z różnymi środowiskami Lech Wałęsa odwiedził w ostatnich dniach Filipiny. Miał na tym zarobić kilkadziesiąt tysięcy dolarów, jednak nie wszystko poszło po jego myśli. 

 

Jak donosi „Fakt” Wałęsa poleciał na Filipiny w celu wygłoszenia wykładu na Uniwersytecie Azji i Pacyfiku. Termin wizyty wiązał się z 45-leciem nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską, a Filipinami. Były prezydent otrzymał prywatne zaproszenie.

 

Na wyjazd miało zostać przeznaczone 100tys. dolarów. Pieniądze miały być zdobyte od sponsorów przez Macieja P., organizatora wyjazdu. Wałęsa miał dostać 40% tej sumy. Problem pojawił się, gdy hotel okazał się nieopłacony, a koszty podróży pokrył szef Instytutu Lecha Wałęsy, Adam Domański. Sam Wałęsa obiecanych pieniędzy nie otrzymał.

 

Wałęsa spotkał się między innymi ze studentami oraz z prezydentem Rodrigo Duterte, słynnym z zabijania handlarzy narkotyków na ulicach.