Jarosław S. ps. „Masa” to najbardziej znany świadek koronny w Polsce. Znany jest z wystąpień publicznych lub przed kamerami w kominiarce oraz ze swojej wyjątkowo masywnej sylwetki. Jarosław S. swego czasu był ważnym członkiem mafii pruszkowskiej. Współpracował wówczas z tak znanymi postaciami w polskim świecie przestępczym jak choćby Andrzej Kolikowski ps. Pershing czy Andrzej Z. ps. „Słowik”.

 

Informacje o dzisiejszym zatrzymaniu świadka koronnego przekazało TVP Info. Jak poinformowano, „Masę” zatrzymali funkcjonariusze z łódzkiego Biura Spraw Wewnętrznych Policji.

 

Sprawa związana jest z prowadzonym śledztwem dotyczącym powoływania się na wpływy (np. w związku z obietnicą załatwienia pracy w policji), wyłudzeń kredytów bankowych oraz łapownictwa. Jarosławowi S. stawiany jest szereg poważnych zarzutów. Śledztwo prowadzi  Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Ustalono m.in. iż „Masa” oraz inni zamieszani w tą sprawę, mieli wręczać oraz przyjmować łapówki od urzędników. Miało to zapewnić ich pomoc i przychylność.

 

Oprócz Jarosława S. zatrzymano również sześć innych osób, mających współpracować ze sławnym świadkiem koronnym przy całym przestępczym procederze. Stawiane zarzuty nie mają jednak związku z działalnością przestępczą, w sprawie której zeznając, „Masa” otrzymał status świadka koronnego.

 

 

Współpraca dolnośląskich policjantów z Agencją Informacyjną Media Flow Ukraina dotycząca przepisów ruchu drogowego obowiązujących w Polsce zaowocowała powstaniem spotów prewencyjnych adresowanych do obywateli ukraińskich.

 

Z uwagi na to, że Dolny Śląsk odwiedza coraz więcej osób z Ukrainy, którzy również tu przebywają czasowo i pracują, a tym samym przemieszczają się po terenie naszego województwa istnieje potrzeba przypomnienia i poinformowania o tym, jakie zasady i przepisy ruchu drogowego obowiązują na terenie Polski. W zrealizowanym materiale filmowym funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu pokazują w przystępny sposób m. in. jak należy się zachować podczas kontroli drogowej i jakie konsekwencje grożą np. za jazdę w stanie nietrzeźwości.

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu wspólnie z Agencją Informacyjną Media Flow Ukraina stworzyli prewencyjne spoty adresowane do obywateli ukraińskich, które dotyczą przepisów ruchu drogowego obowiązujących na terenie naszego kraju.

Policjanci w trakcie inscenizowanych sytuacji na drodze oraz zatrzymań pojazdów informują i przypominają o podstawowych zasadach ruchu drogowego:

  • jak należy zachować się podczas kontroli drogowej,
  • jakie dokumenty należy mieć ze sobą w trakcie jazdy,
  • co grozi za złamanie przepisów dotyczących np. przekraczania prędkości, zawracania w niedozwolonym miejscu, kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Celem tych spotów prewencyjnych jest pokazanie różnych sytuacji, które mogą wystąpić na drodze w Polsce, a przez to wyjaśnienie i omówienie przepisów oraz procedur obowiązujących na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej.

Były już internetowe wpisy o „drugim Majdanie” i „koktajlach”. Teraz pojawiły się kolejne wymierzone w parlamentarzystów RP. Szybka i zdecydowana reakcja Policji skutkowała wytypowaniem, a w konsekwencji zatrzymaniem 35-letniego autora pełnych nienawiści postów. Wkrótce usłyszy zarzuty. Zero tolerancji dla takich zachowań!

 

We współczesnym świecie debata społeczna często ma miejsce w internecie. Osoby z niego korzystające mają błędne przekonanie, że są anonimowe i bezkarne, a w wielu momentach przekraczają już nie tylko granice dobrego smaku ale i prawa. Należy pamiętać, ze słowo pisane przed monitorem komputera ma identyczne znaczenie, jak te wypowiadane w świecie rzeczywistym. I warto pamiętać o tym, że zawsze zostawia swój ślad w sieci. Trzeba na takie sytuacje reagować stanowczo, aby osoby pochłonięte mową nienawiści, nie doprowadziły do tragedii.

 

Do tego potrzebna jest szybka i zdecydowana reakcja Policji. Tak było i tym razem. Ustalenia policjantów odnośnie zapisów wulgarnych i pełnych nienawiści treści zamieszczanych postów szybko zostały ujawnione przez specjalistów z Biura dw. z cyberprzestępczością KGP i dokładnie przeanalizowane. Policjanci z Żar /lubuskie/ zatrzymali we wtorkowy wieczór /8 maja/ 35-letniego mężczyznę, który na jednym z portali społecznościowych po raz kolejny publicznie nawoływał do popełnienia przestępstw wobec parlamentarzystów. Okazało się, że osoba publikująca wpisy to ta sama, która w grudniu 2017 roku została już zatrzymana przez lubuskich policjantów za zamieszanie postów nawołujących do zrobienia „drugiego Majdanu” oraz „kilku koktajli”:

W niedzielę w nocy, 18-letnia mieszkanka Lubartowa, nie mając uprawnień do kierowania wjechała oplem w sklep. W szoku oddaliła się z miejsca zdarzenia. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, 18-latka pomyliła pedał sprzęgła z hamulcem.

 

W niedzielę po godzinie 1:00 w nocy policjanci otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu do którego doszło na terenie Lubartowa. Kierujący samochodem miał uszkodzić budynek sklepu, najeżdżając na drzwi, po czym oddalił się z miejsca. Jak się okazało, sprawcą była 18-latka. Kierując pojazdem marki Opel, wjechała na ścianę frontową sklepu. Kobieta w szoku odjechała z miejsca zdarzenia.

 

Funkcjonariusze ustalili, że nie miała prawa jazdy. Teraz za spowodowanie kolizji drogowej i kierowanie pojazdem bez uprawnień będzie odpowiadać przed sądem.

Niemiecka policja zdecydowała się dokonać deportacji jednego z uchodźców. To wywołało bunt w ośrodku dla uchodźców i atak ze strony innych jego mieszkańców. Około 200 uchodźców dopuściło się aktu agresji wobec funkcjonariuszy oraz radiowozów.

 

Deportowany miał zostać 23-letni obywatel Togo. Warto mieć na uwadze, że ten kraj stanowił niegdyś niemiecką kolonię. W celu podjęcia konkretnych działań, policja skierowała się do ośrodka dla uchodźców w Ellwagen. To w tej właśnie niemieckiej placówce przebywał Togijczyk.

 

W poniedziałek na miejscu pojawiły się skierowane do ośrodka policyjne radiowozy. Trzy takie pojazdy zostały jednak otoczone przez imigrantów. Napastnicy według relacji wyglądali na przybyszów z krajów afrykańskich. Osaczone radiowozy miały zabrać 23-latka, w związku jednak z atakiem imigrantów, policja zdecydowała się ulec presji i odstąpić od zabrania Togijczyka w celu deportacji. Około 200 imigrantów postawiło bowiem ultimatom, zgodnie z którym ich kompan zostanie wypuszczony wolno, a policjanci zdejmą mu kajdanki albo wywołają oni krwawe zamieszki. Funkcjonariusze zdecydowali się odstąpić obawiając się o swoje bezpieczeństwo.

 

W czwartek jednak policja niemiecka zdecydowała się na akcję odwetową. Lokalne władze skierowały do tamtejszego ośrodka setki funkcjonariuszy policji, którzy przepuścili szturm. Podczas przeprowadzanych działań, rannych zostało kilka osób. Wśród nich są imigranci, którzy uciekając decydowali się na desperackie wyskakiwanie z okien. Wśród kilkunastu zatrzymanych znalazł się również 23-latek z Togo.

 

 

Zdarzenie miało miejsce w nocy z 24 na 25 kwietnia, na osiedlu Złotej Jesieni w Krakowie. Policja otrzymała zgłoszenie na temat hałasów wywołanych przez spożywających alkohol mężczyzn. Mieli znajdować się w niedalekiej odległości od lokalnego Komisariatu Policji VII w Krakowie.

 

Funkcjonariusze podjęli wówczas interwencję, w ramach której wylegitymowali 5 osób. Przy okazji tej czynności okazało się, że jeden z będących pod wpływem alkoholu mężczyzn jest poszukiwany, a także ma do odbycia karę pozbawienia wolności.

 

Kiedy mężczyzna został zatrzymany i umieszczony w policyjnym radiowozie, wtedy przyjść z pomocą postanowili jego znajomi. Nagle z pobliskiego bloku wybiegło łącznie 15 osób, którzy podjęli próbę odbicia zatrzymanego z rąk policji. W wyniku „odsieczy” agresorów poszkodowanych zostało 3 funkcjonariuszy.

 

Jeden z policjantów został ranny w głowę, inny w twarz. Trzeciemu z będących na służbie funkcjonariuszy złamano nos. Podczas szamotaniny, napastnicy dopuścili się zadawania kopnięć oraz szarpania za umundurowanie policjantów. Dodatkowo jednemu z nich zadano cios w głowę butelką, a także zabrano mu policyjną pałkę po uprzednim wytrąceniu z ręki. Doszło do tego przy próbie zatrzymania jednego ze szczególnie agresywnych mężczyzn.

 

W związku z bójką jaka się wywiązała, ranni policjanci wezwali posiłki. Zatrzymano sześć osób, jednakże zarzuty postawione zostały tylko trzem mężczyznom, po zweryfikowaniu materiału dowodowego. Są to: Bogusław K., Dawid K. i Michał K. Jednego z nich objęto dozorem policji, wobec dwóch pozostałych zastosowano areszt. Napastnikom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

 

To świeże, jak również dość zaskakujące doniesienia. Polscy policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji uczestniczyli w spektakularnej akcji w ramach, której uwolniono obywatelkę naszego kraju. O sprawie poinformowali dziennikarze śledczy radia RMF FM.

 

Akcja została przeprowadzona na terytorium Republiki Południowej Afryki. To właśnie tam została porwana polska obywatelka.

 

Polscy funkcjonariusze policji z CBŚP współpracowali w przypadku tej akcji z funkcjonariuszami lokalnych służb w kraju, gdzie doszło do uprowadzenia- RPA.

 

W całą sprawę, polska policja zaangażować miała się szybko oraz sprawnie. Jak podaje rmf24.pl, akcja uwalniania porwanej kobiety była skomplikowana, a jej przeprowadzenie zajęło służbą kilka dni.

 

Według informacji przekazanych przez RMF FM, współpraca polskiej policji z tą w Republice Południowej Afryki przebiegała pomyślnie i zakończyła się sukcesem. Polka została uwolniona, a obecnie przebywa już w Polsce.

 

Dziennikarze RMF FM nieoficjalnie informują, że podczas przeprowadzania całej akcji nikt nie został poszkodowany. Nie jest znana natomiast tożsamość sprawców oraz dokładniejsze informacje o samym uprowadzeniu kobiety. Wiadomo natomiast, iż porywcze zażądali okupu za jej uwolnienie.

 

Sprawne działania polskiej policji w tym przypadku można uznać za sukces polskich służb we współpracy z policją w odległej Republice Południowej Afryki.

 

 

 

 

Do niecodziennej sytuacji doszło na warszawskim Mokotowie, gdzie przyłapano kobietę biegającą nago wokół bloku i rozrzucającą różne przedmioty. O sprawie zawiadomiono straż miejską. Jak się później okazało, 51-latka była poszukiwana jako zaginiona w jednym z naszych krajów sąsiedzkich.

 

Zgodnie z komunikatem z portalu polsatnews.pl, strażnicy miejscy z II Oddziału Terenowego patrolowali w środę warszawską dzielnicę Mokotów. Podczas ich służby, około godziny 17.30 otrzymali zgłoszenie, że przed jedną z posesji przy ulicy Puławskiej biega naga kobieta. Rzucała ona kamieniami w okna i krzyczała coś, czego nikt nie zrozumiał.

 

Kiedy strażnicy dotarli na miejsce zdarzenia, spostrzegli 51-letnią kobietę, która rzucała różne przedmioty (między innymi koc, okulary czy portfel). Jak ustalono, dokonała ona również zniszczenia okularów innej osoby, których wartość wyceniono na więcej niż tysiąc złotych – informuje serwis polsatnews.pl.

 

Strażnicy miejscy o sprawie zawiadomili policję, która ustaliła niedługo później, że kobieta jest poszukiwana jako zaginiona w jednym z sąsiadujących z Polską krajów. Dalsze działania są obecnie prowadzone przez policjantów – poinformował portal polsatnews.pl.

Wyjątkowo kuriozalna sytuacja miała miejsce w województwie lubuskim, w miejscowości Sienna. Cała akcja została podjęta przez lokalną policję po tym jak jeden z mieszkańców zgłosił, że był świadkiem uprowadzenia.

 

Osoba alarmująca policję przekazała dyżurnemu słubickiej policji, że jeden z przechodniów został wciągnięty do auta przez zakapturzonego człowieka, który wcześniej szarpał uprowadzonym następnie mężczyzną. Policjanci wówczas rozpoczęli poszukiwania porwanego 47-letniego mężczyzny.

 

– Cała policja ze Słubic, ale również komenda wojewódzka w Gorzowie, włączyły się do akcji. W gotowości byli antyterroryści, zawiadomiony był komendant. Zdecydowaliśmy o rozstawieniu tzw. posterunków blokadowych – powiedział starszy sierżant Mateusz Sławek z lubuskiej policji w rozmowie z RMF FM.

 

Na szczęście, dzięki odpowiedniej reakcji jednej z kobiet mieszkających w Ośnie Lubuskim. Zaalarmowała ona, że widziała poszukiwany samochód, dzięki czemu na trop porywaczy udało się trafić już po ok. 40 minutach od otrzymania informacji o uprowadzeniu.

 

Funkcjonariusze policji ze Słubic zatrzymali Volkswagena Caddy. W pojeździe poza uprowadzonym mężczyzną byli jeszcze dwaj inni mężczyźni w wieku 27 i 45 lat oraz 26-letnia kobieta.

 

Porwany mężczyzna nie miał widocznych obrażeń, jednakże utrzymywał on, że został pobity. Jak się okazało był nietrzeźwy.

 

Najbardziej zaskakujący w całej sprawie jest fakt, że po sprawdzeniu jego danych okazało się, że uprowadzony 47-latek jest poszukiwany przez policję. W związku z tym, mężczyzna został zatrzymany zaraz po uwolnieniu z Volkswagena. Aresztowani zostali także porywacze.

 

– Przesłuchujemy ich w związku z pozbawieniem wolności, zmuszaniem do określonego zachowania i pobiciem – poinformował w rozmowie z RMF FM st. sierż. Mateusz Sławek.

 

Policja nie informuje z jakiego powodu poszukiwany był porwany 47-latek. Jego uprowadzenie zostało dokonane na tle finansowym. Prawdopodobnie chodziło o ściągnięcie długu. Sprawcom porwania grozi do 5 lat pozbawienia wolności.