W wyniku zderzenia ciężarówki z pociągiem towarowym, który przewoził gaz, ranna została jedna osoba. Tragedia wydarzyła się w Wólce Plebańskiej (Świętokrzyskie).

 

Zdarzenie miało miejsce przed godziną 13.00. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, prawdopodobnie prowadzący ciężarówkę nie zatrzymał się przed znakiem stopu, w wyniku czego wjechał prosto pod nadjeżdżający pociąg przewożący 5 cystern z gazem.

 

W wyniku zdarzenia, kierowca ciężarówki zakleszczył się w kabinie swojego samochodu. Konieczna była interwencja straży pożarnej. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala rejonowego w Końskich.

 

Na miejscu jest obecnie policja i straż pożarna. Ewakuowano 5 osób z trzech okolicznych domów. Droga w kierunku Wólki Plebańskiej jest nieprzejezdna. Wyznaczone zostały objazdy.

 

Jak poinformowało biuro prasowe PKP, okoliczności zdarzenia zostaną wyjaśnione przez specjalną komisję.

 

– Zdarzenie nie ma wpływu na ruch pasażerski; wypadek miał miejsce na linii kolejowej wykorzystywanej tylko przez składy towarowe

– mówiło biuro prasowe PKP.

To cud, że nikomu nic się nie stało. Policjanci komisariatu IV z Częstochowy publikują nagranie ku przestrodze. Widać na nim, jak stojący obok matki 5-latek w pewnym momencie wpada w szczelinę między schodami pociągu a peronem.

 

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 5-latek wpadł w szczelinę między odjeżdżającym pociągiem, a peronem. Matka, która opiekowała się chłopcem była nietrzeźwa. Usłyszała zarzut narażenia syna na na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z niedopełnieniem obowiązku opieki.

 

Kilka dni temu oficer dyżurny z komisariatu IV w Częstochowie otrzymał zgłoszenie na temat wypadku, do którego doszło na dworcu kolejowym. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 47-latka żegnała się ze swoim znajomym i wtedy jej 5-letnie dziecko wpadło w szczelinę między odjeżdżającym pociągiem a peronem. Na szczęście maszynista od razu zahamował. Na miejsce przyjechało pogotowie, które przebadało dziecko. Na szczęście chłopcu nic się stało. Badanie jego matki wykazało natomiast, że miała w organizmie ponad 0,5 promila alkoholu. Kobieta została zatrzymana, a 5-latkiem zaopiekowała się jego starsza siostra.

 

 

Po wytrzeźwieniu 47-latka usłyszała w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Południe zarzut narażenia syna na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z niedopełnieniem obowiązku opieki. Prokurator zastosował wobec podejrzanej dozór. Śledczy wyjaśniają szczegóły sprawy.

Zaczęło się od zakrapianej imprezy na kładce dla pieszych. Skończyło na stratach rzędu 30 000 złotych, przerwanych połączeniach i uszkodzonej lokomotywie. Jednak konsekwencje mogły być znaczenie poważniejsze. Zrzucona z mostu wersalka zerwała trakcję kolejową i wpadła wprost na tory.

 

19 i 20-latek usłyszeli już zarzuty i odpowiedzą teraz przed sądem. Grozi im nawet do 8 lat więzienia. Dyżurnego policji zaalarmowali pracownicy kolei. Pociąg jadący do Bielska – Białej musiał awaryjnie hamować przy stacji Opole Grotowice. Nie uniknął jednak zderzenia z nietypową przeszkodą. Na torach leżała bowiem wersalka. Ruch pociągów został wstrzymany. Na szczęście obsługa jak i pasażerowie nie ucierpieli. Uszkodzona była jednak lokomotywa, a trakcja kolejowa zerwana. Policjanci, którzy jako pierwsi przyjechali na miejsce, sprawdzili przyległy teren. Kolejna grupa zabezpieczyła pozostawione ślady.

 

Choć w okolicy nikogo już nie było, funkcjonariusze mieli swoje pierwsze hipotezy. Mundurowi przypuszczali, że wersalka została zrzucona z kładki dla pieszych znajdującej nad torami. Policjanci ustalili, że chwilę przed zdarzeniem grupa osób spożywała tam alkohol. Już następnego dnia kryminalni zatrzymali pierwszą z podejrzewanych osób. To 20-letni mieszkaniec Opola. W ich ręce wpadł tuż przed południem – był jednak wciąż nietrzeźwy. Policjanci mogli przesłuchać go dopiero po kilku godzinach. Odpowie on za zniszczenie mienia, a także zakłócenie działania infrastruktury kolejowej. Następnego dnia ten sam zarzut usłyszał jego 19-letni kolega.

 

Kolej swoje straty wstępnie oszacowała na 30 000 złotych. Podejrzani o to przestępstwo mężczyźni muszą się liczyć z karą nawet do 8 lat więzienia. Sąd może dodatkowo orzec wobec nich obowiązek zwrotu kosztów za wyrządzone straty.

Do dramatycznych wydarzeń doszło na dworcu w Düsseldorfie. 23-latek pochodzący z Indii podszedł do stojącego niedaleko z rodzicami chłopca, po czym chwycił  go za rękę i wskoczył z nim pod nadjeżdżający pociąg.

 

Jak informuje portal o2.pl, wszystko wydarzyło się na oczach tłumu ludzi. Maszynista pociągnął za hamulec bezpieczeństwa, ale niestety nie udało mu się zatrzymać pociągu w porę. Wagony przetoczyły się nad leżącymi. Całe szczęście, 5-letniemu chłopczykowi nic się nie stało. Miał jedynie kilka siniaków i zadrapań.

 

23-letni mężczyzna również nie odniósł większych obrażeń. Zatrzymali go pasażerowie, którzy byli świadkami zdarzenia. Po chwili Hindusa aresztowała policja.

 

Ustalono już kilka faktów dotyczących sprawcy.

– Był wcześniej notowany. Od 8 lat starał się w Niemczech o azyl, a po kolejnych odmowach wyznaczono mu już datę deportacji

– poinformowało The Local.

 

Jak podaje portal o2.pl, sprawca zostanie przebadany pod kątem chorób psychicznych. Wkrótce rozpocznie się w tej sprawie dochodzenie. Ma ono na celu wyjaśnienie motywu działania hinduskiego imigranta, które mogło być tragiczne w skutkach. Śledczy biorą pod uwagę próbę samobójczą lub próbę usiłowania zabójstwa.

Około stu osób zostało ewakuowanych z pociągu, który w czwartek rano najechał na konar leżący na torach w Żywcu. Chwilę wcześniej na pobliskiej drodze doszło do zderzenia samochodu z jednym z drzew. Zostało ono złamane, co było przyczyną pojawienia się konaru na torach kolejowych. O sprawie poinformował rzecznik żywieckiej straży pożarnej Marek Tetłak.

 

Jak powiedział strażak, do zdarzenia doszło na drodze pomiędzy browarem w Żywcu, a Radziechowami-Wieprzem. Zderzył się samochód osobowy z busem, który z kolei uderzył w drzewo. Jedna pasażerka busa została przewieziona do szpitala. – W wyniku uderzenia auta złamany fragment drzewa upadł na pobliskie tory. Na jego część najechał pociąg, z którego ewakuowano ok. stu osób. Nikt spośród nich nie został poszkodowany – poinformował Tetłak.

 

Ruch kolejowy został już przywrócony – czytamy na portalu rmf24.pl.

 

 

Młody mężczyzna z Indii wpadł na pomysł zrobienia sobie zdjęcia na torowisku. Nie przewidział jednak, że może dojść do dramatycznej sytuacji. Film ze zdarzenia opublikowany został w Internecie.

 

Mieszkaniec Hajdabaradu o imieniu Shiva chętnie fotografował się w nietypowych miejscach. Tym razem jednak cudem uniknął śmierci. Robiąc sobie selfie z nadjeżdżającym pociągiem, nie wykazał się roztropnością i nie zachował odpowiedniej odległości. Został potrącony przez lokomotywę – donosi portal niezalezna.pl.

 

 

Mężczyzna przeżył dzięki natychmiastowemu wezwaniu karetki przez świadków zdarzenia. Według informacji podanych przez niezalezna.pl, jego stan jest stabilny.

 

 

Jest to olbrzymia tragedia, a bilans ofiar może się jeszcze niestety zmienić z kolejnymi godzinami. Skutki katastrofy są tak tragiczne, ponieważ skład 6 wagonów był zapełniony pasażerami.

 

Cały dramat rozegrał się dziś przed godziną 7 rano w okolicach Mediolanu we Włoszech. W miejscowości Seggiano di Potello, pociąg wykoleił się. Wagony były wypełnione, ponieważ o tej porze sporo mieszkańców Włoch jedzie do pracy. Miejsce, w którym doszło do tragedii stanowi fragment wyjątkowo ruchliwej trasy dojazdowej z Cremony, skąd pociąg zaczął trasę. Obecnie ruch na trasie Mediolan-Brescia jest zablokowany.

 

Obecnie wiadomo, że dwie osoby zginęły, a ponad 100 zostało rannych. Jak informuje „La Stampa”, 10 z nich ma poważne obrażenia.

 

 

Nie są na ten moment znane szczegóły całego zdarzenia. Na miejscu trwa praca służb. Jakiś czas temu w swych propagandowych materiałach, dżihadyści z Państwa Islamskiego grozili planami wykolejenia pociągu. Obecnie nie ma jednak informacji o tym, aby można było podejrzewać w tym przypadku celowe działanie kogokolwiek.

 

 

 

 

 

Niestety po raz kolejny śmierć zbiera swoje tragiczne żniwo. W miejscowości Pniewite położonej w województwie kujawsko-pomorskim doszło do dramatycznego wypadku.

 

Między stacją Kornatowo a Grudziądz Mniszek miał miejsce wypadek, w którym bus wjechał pod pociąg. Jedna osoba straciła i jest nią kierowca busa. Zginął na miejscu.

 

Policja stara się wyjaśnić przyczyny tragicznego wypadku. Na odcinku, gdzie doszło do wypadku wprowadzono komunikację zastępczą po zawieszeniu ruchu kolejowego.

 

 

Do zdarzenia doszlo w południowej części kraju. Poza ofiarami śmiertelnymi jest też wielu rannych. To olbrzymia tragedia, którą poruszona jest teraz cała Francja.

 

Nieopodal miejscowości Perpignam doszło do zderzenia pociągu z autobusem przewożącym uczniów w wieku 13-17 lat.

 

Na jednym z przejazdów kolejowych pociąg uderzył w tył autobusu. Zginęło czworo nastolatków, a 24 osoby zostały ranne, 4 z nich to pasażerowie pociągu.

 

Jak poinformował państwowy przewoźnik kolejowy SNCF, pociąg ekspresowy TER w momencie zdarzenia jechał z prędkością 80 km/h. Ma być to „prędkość normalna na tym odcinku”.

 

Na miejsce udała się również francuska minister transportu Elizabeth Borne.

 

– To tragiczny wypadek. Służby ratunkowe i publiczne są w pełni zmobilizowane – napisała na swoim twitterowym profilu.