Podczas wczorajszego wystąpienia na kongresie PiS Beata Szydło przedstawiła między innymi nowy program „Mama plus”. Były prezydent Lech Wałęsa skrytykował program, nazywając go „Księżyc plus”. Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać.

 

Lech Wałęsa opublikował na Twitterze swój komentarz dotyczący nowego programu „Mama plus”.

Internauci nie pozostawili na nim suchej nitki.

 

Jak poinformowała wczoraj wicepremier Beata Szydło podczas konwencji w Warszawie, nowy projekt skierowany jest między innymi do matek.

– Nazwijmy je sobie dzisiaj Mama plus

– mówiła.

 

– Propozycje te obejmują m.in. zabezpieczenie emerytalne matek, które wychowały co najmniej czworo dzieci, oraz premie za „szybkie urodzenie drugiego dziecka”. – Moi synowie urodzili się w ciągu dwóch lat, więc spełniam wymogi

– zażartowała wicepremier.

 

– Ale chcemy też wprowadzić dużo udogodnień dla młodych mam, dla mam-studentek. No i wreszcie, jeśli chodzi o mamy, wszystkim nam zależy, żeby mamy w czasie ciąży były zdrowe i żeby dzieciaki rodziły się zdrowe. W związku z tym wprowadzamy program darmowych leków dla kobiet w ciąży

– przedstawiła.

Była premier Beata Szydło na konwencji Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy przedstawiła kolejny pakiet socjalny, skierowany do kobiet. Ta ofensywa rządu z pewnością związana jest ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi, ale eksperci przyznają, że zaprezentowane pomysły mogą pomóc w odniesieniu zwycięstwa nad koalicją PO-Nowoczesna.

 

Na początku była premier przypomniała o sukcesie rządowego programu „Rodzina 500+”, ale szybko przeszła do prezentacji nowych pomysłów rządu w zakresie polityki prorodzinnej. W opinii Beaty Szydło, największym wyzwaniem demograficznym jest to, żeby rodziło się więcej dzieci. W tym aspekcie rząd przygotował program „Mama+” – premia dla matek, które szybko urodziły drugie dziecko, wprowadzenie darmowych leków dla matek w ciąży, a także dodatkowe urlopy wychowawcze dla kobiet.

 

Była premier poinformowała również, że trwają prace mające na celu zagwarantowanie miejsc dla dzieci w żłobkach i przedszkolach i udogodnienia dla mam-studentek. W tym aspekcie młode mamy mogłyby liczyć na urlopy dziekańskie i programy stypendialne.

 

„Zwyciężyliśmy, bo wiedzieliśmy, że tego potrzebuje Polska. Dzisiaj musimy zrobić to po raz kolejny. Wbrew temu, co mówią ci, którzy nas krytykują. Wbrew problemom. Żebyśmy znowu powiedzieli „Polska jest najpiękniejsza”. Musimy ciężko pracować i być wiernym wartościom, które zbudowały nasz obóz” – podsumowała była premier, Beata Szydło.

Dzisiejsza decyzja prezesa Prawa i Sprawiedliwości to reakcja na zamieszanie jakie pojawiło się w związku z przyznaniem premii dla członków polskiego rządu. 

 

Jarosław Kaczyński skierował wniosek w związku, z którym pod laskę marszałkowską trafi projekt obniżki pensji poselskich o 20%. Dotychczasowe premie ministrowie oraz sekretarze stanu mają przekazać na cele społeczne. Swoją decyzję prezes Kaczyński o zorganizowanej dość nagle konferencji.

 

– Powiedziałem, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Stąd reakcja na nagrody. Społeczeństwo oczekuje daleko idącej skromności. Celem polityków nie jest bogacenie się – powiedział Jarosław Kaczyński tłumacząc swoją opinię.

 

Według deklaracji złożonej przez lidera PiS, ministrowie swoje nagrody przekażą na działalność Caritasu, a stanie się to w połowie maja.

 

– Dzisiejsza uchwała Komitetu Politycznego, w którym jest też wielu ministrów, była jednomyślna. Ministrowie sami podjęli tę decyzję. Nikt nie protestował – zaznaczył Jarosław Kaczyński.

 

 

 

Według słów prezesa PiS, w przeciągu dwóch miesięcy mają zostać przygotowane konkretne ustawy, które wpłyną również na nowe limity dla osób pełniących funkcje prezydentów miast, burmistrzów, wójtów, marszałków, starostów oraz ich zastępców. Mają zostać też zniesione wszystkie dodatkowe oprócz pensji świadczenia  w przypadku kierownictwa spółek skarbu państwa.

 

Jarosław Kaczyński przestrzegł również, że jeśli ktoś nie zgodzi się na poparcie takich rozwiązań i ograniczeń, wówczas nie będzie mógł liczyć na miejsce na liście wyborczej Prawa i Sprawiedliwości podczas wyborów i „straci szansę na dalszy udział w polityce”.

 

 

 

 

Odchodzi poseł Prawa i Sprawiedliwości. O rezygnacji z członkostwa w partii oraz sprawowanych w niej funkcji poinformował poprzez oświadczenie opublikowane na Facebooku.

 

„Od wielu miesięcy moje nazwisko wykorzystywane jest w kontekście sprawy wrocławskiego PCK. Czuję się niewinny, jednak dla dobra imienia oraz partii, z którą byłem związany przez kilkanaście lat, podjąłem decyzję o rezygnacji” – czytamy w oświadczeniu posła Babiarza.

 

Syn byłego prezydenta w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” wyraźnie martwił się o zdrowie ojca. Przymierzany do fotela prezydenta miasta Gdańska europoseł podkreślił, że chciałby być kandydatem całej, zjednoczonej opozycji.

 

„Widzę, jak jest atakowany, poniewierany przez PiS i stronników partii, za to, że ośmiela się krytykować rządzących […] Proszę go, żeby zrobił krok w tył i zdystansował się od polityki, bo go wykończą” – mówił Jarosław Wałęsa.

 

„On nie odpuści, mimo słabego zdrowia. Lech Wałęsa jest wojownikiem, który nie odpuszcza. Za to go kochamy. On się nigdy nie zmieni. Wolałbym, żeby wybierał bitwy. Nie musi walczyć o każde słowo z każdym” – ocenił syn Wałęsy.

 

„Mój ojciec rozliczył się z przeszłości. W grudniu 1970 r. jako młody robotnik został aresztowany, w domu zostawił żonę i miesięczne dziecko, zdjął zegarek i obrączkę, mówiąc, że jak nie wróci, to rodzina będzie miała na chleb. Podpisał jakieś kwitki, żeby wyjść. Mój ojciec nie jest doskonały, ale zapisał piękną kartę historii, której wielu mu do dziś zazdrości” – podkreślił.

 

„Kto negocjował porozumienia w sierpniu 1980 r., kto pokrzepiał ludzi przy bramie Stoczni, kto tonował nastroje, żeby nie doszło do rozlewu krwi? Mój ojciec. Dzięki charyzmie Wałęsy nie polała się krew na ulicach” – pytał retorycznie Jarosław Wałęsa.

Prawo i Sprawiedliwość skomentowało na Twitterze deklaracje Platformy Obywatelskiej, jakie padły w trakcie Rady Krajowej partii. – Mieli walczyć o interes Polski, a donoszą na swój kraj, udają wewnętrzną solidarność, a nie szanują siebie nawzajem – czytamy na serwisie dorzeczy.pl.

 

–  Rządzący PiS zniszczyło międzynarodowy wizerunek Polski, osłabiło pozycję państwa. Mamy dzisiaj głęboki kryzys w stosunkach z UE, narastający kryzys z USA i Izraelem

– powiedział Schetyna podczas Rady Krajowej PO.

 

PiS odpowiedziało mu bardzo szybko:

 

 

 

 

 

Jak czytamy na portalu wiadomosci.gazeta.pl, Antoni Macierewicz (PiS) zatrudnił nowego współpracownika. Jest nim 23-letni student administracji Kamil Gniatkowski, który będzie pełnić funkcję szefa biura poselskiego.

 

Według informacji podawanych przez portal wiadomosci.gazeta.pl, Gniatkowski utrzymywał się w przeszłości z umów zleceń. Był również współpracownikiem społecznym innego posła Prawa i Sprawiedliwości, Roberta Telusa.

 

Nowy podwładny Antoniego Macierewicza studiuje administrację na Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.

 

 

Z panem Antonim Macierewiczem współpracuję już ponad rok. Najpierw jako asystent społeczny, a teraz jako pracownik biura poselskiego – poinformował student.

 

Wcześniej wśród współpracowników Macierewicza wyróżniali się Bartłomiej Misiewicz oraz Edmund Janniger. Pierwszego z nich zgilotynowała Nowogrodzka. Kolejny z MON odszedł w styczniu – czytamy na portalu wiadomosci.gazeta.pl.

 

Nie rozumiem dlaczego mam być porównywany z panem Bartłomiejem Misiewiczem. Różnimy się od siebie na wielu płaszczyznach, łączy nas jednak praca dla ojczyzny – mówi Kamil Gniatkowski.

 

 

Róża Thun była gościem Konrada Piaseckiego w porannym programie Radia ZET. W toku rozmowy poruszono temat sporu, który zaistniał między europosłanką a europosłem Prawa i Sprawiedliwości – Ryszardem Czarneckim. Róża Thun zapowiada kroki prawne przeciwko politykowi.

 

„Fatalną sprawą jest że po raz kolejny Polską zajmują się wysokie gremia wszędzie, tym razem PE i znowu w takim bardzo niedobrym kontekście, że stanowisko, które piastuje Polak, znowu jest marnowane. Nie może być Polska reprezentowana w taki sposób. Zgadzam się z tym że Ryszard Czarnecki nie może reprezentować ani PE, bo on jako wiceprzewodniczący reprezentuje wszystkich 751 osób w PE, ani nie może reprezentować Polski w PE, bo on daje panu, mnie i wszystkim innym Polakom fatalną twarz w PE. To po prostu jest taki skandal, co on powiedział. Wszyscy o tym mówią z ogromnym oburzeniem, więc lepiej żeby taki człowiek nie reprezentował Polski na tym stanowisku” – mówiła Róża Thun.

 

„Apeluję do PiS-u, żeby zaproponował jakiegoś sensownego kandydata na to stanowisko, żeby został wystawiony, żebyśmy go mogli przyjąć. Takiego, który szanuje państwo prawa. Jest taki człowiek wśród konserwatystów, który szanuje rule of law. Mamy z Polski kilku posłów, np. pan Ujazdowski bardzo pozytywnie się wypowiadał o rule of law. Nie traćmy dla Polaków ważnych stanowisk” – podkreślała.

 

„Wytaczam proces Ryszardowi Czarneckiemu. Żądam żeby wyprostował te wstrętne słowa publicznie i sam się przyznał do tego że to nieprawda. Po drugie żeby przekazał jakieś pieniądze na organizacje, które działają na rzecz społeczeństwa, porozumienia między Polakami, Żydami, Izraelem” – zapowiedziała europosłanka.

 

„Wszystkie dyktatury się rozpadają i ja to wróżę PiS-owi oczywiście, a szmatławe pisma jak „Sieci” i inne – bardzo bym chciała, żeby się rozpadły, bo to jest niszczenie debaty publicznej” – podkreślała stanowczo Róża Thun.

Nowy minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz zaskoczył prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o poglądy dotyczące reparacji wojennych. W konsekwencji będzie musiał „bardziej” skonsultować swoje przemowy.

 

Podczas ostatniej wizyty w stolicy Niemiec na konferencji z tamtejszym ministrem spraw zagranicznych, Czaputowicz powiedział, że chce, aby debata o reparacjach wojennych prowadzona była na poziomie profesjonalistów. Jak twierdzi, aktualnie reparacje „nie stanowią balastu w stosunkach między rządami” – podaje wp.pl.

 

Według źródeł, słowa ministra wpędziły w osłupienie polityków Prawa i Sprawiedliwości. W największym szoku był Jarosław Kaczyński, prezes partii. Tłumaczył później w Sejmie, że PiS ma w kwestii reparacji nadal takie samo stanowisko.

 

Czaputowicza ukarano póki co tym, że „będzie musiał bardziej konsultować swoje wystąpienia”. Przecież nie będziemy dymisjonować dopiero co powołanego ministra – mówi polityk z Nowogrodzkiej.

 

Polski rząd żąda zapłaty odszkodowania przez Niemcy za straty wyrządzone w czasie II wojny światowej. Powołano specjalną grupę, która ma oszacować wysokość tej sumy. Przewodniczącym zespołu ds. reparacji został poseł Arkadiusz Mularczyk.