Są to dość niepokojące doniesienia. Ludzie będący blisko sprawy, mają twierdzić jak pisze wyborcza.pl powołując się na swoich informatorów, że sprawa jest poważna. Firma, do której należał magazyn zaopatrywała w broń oraz amunicję wojsko. Podczas włamania skradziono z magazynu kilkadziesiąt sztuk pistoletów maszynowych wraz z amunicją. O sprawie poinformowało RMF FM.

 

Lokalizacja firmy to dawne tereny wojskowe w miejscowości Debrzno-Wieś, położono w województwie wielkopolskim, w powiecie złotowskim. Jak informują reporterzy radia RMF FM, że amunicja oraz uzbrojenie (w tym specjalistyczne) znajdowało się w dużym lotniczym hangarze, a firma posiada wszystkie wymagane certyfikaty. Przeniosła się ona jakiś czas temu do Wielkopolski z terenów Śląska. Zabudowania należące niegdyś do wojska, firma wynajęła.

 

Przedstawiciele policji nie chcą dla dobra sprawy ujawniać zbyt wielu informacji. Zgłoszenia o włamaniu dokonał w dniu wczorajszym właściciel magazynu, w którym do włamania doszło. Zniknąć miały PM-63, czyli pistolety maszynowe typu Rak. Jest to produkowana do połowy lat 70-tych broń polskiej produkcji. Wraz z amunicją z magazynu zabrano łącznie kilkadziesiąt sztuk broni. Dodatkowo zniknęły także granaty wojskowe.

 

Sprawą zajmuje się wojewódzka komenda policji w Poznaniu. Ze względu na fakt, że w magazynie znajdowała się różnego typu broń.

 

 

30-letni mężczyzna, który dokonał w piątek ataku na dziennikarzy czekających przed budynkiem prokuratury regionalnej w Szczecinie, usłyszał już zarzuty kierowania gróźb karalnych, a także popełnienia występku chuligańskiego. Obecnie sąd rozpatruje wniosek o aresztowanie sprawcy.

 

Jak się okazało, agresywny mężczyzna podczas ataku był pod wpływem alkoholu. Na szczęście nie udało mu się nikogo zranić.

 

Sprawca ataku na dziennikarzy najpierw kłócił się na mieszczącym się nieopodal przystanku z innym mężczyzną, po czym wyjął nóż, przebiegł przez skrzyżowanie i wykrzykując wulgaryzmy, rzucił się na stojących przed budynkiem prokuratury w Szczecinie dziennikarzy. Policjanci zainterweniowali błyskawicznie – oddane zostały dwa strzały ostrzegawcze. Kilkadziesiąt metrów dalej aresztowano napastnika – informuje portal rmf24.pl.

 

W wyniku ataku nożownika nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Początkowo myślano, że ucierpiała w nim jedna z dziennikarek, ponieważ padła na ziemię, ale na szczęście był to jedynie odruch po usłyszeniu strzałów ostrzegawczych.

 

Stojący przed prokuraturą dziennikarze oczekiwali na posła Platformy Obywatelskiej, Stanisława Gawłowskiego, który był wtedy przesłuchiwany.

Zgodnie z sobotnim oświadczeniem syryjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Syria potępia „barbarzyńską i brutalną agresję” krajów zachodnich.

 

MSZ Syrii zacytowała państwowa agencja SANA – jak oświadczono, naloty maają na celu „utrudnienie śledztwa” Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

 

Agencja zacytowała również anonimowe źródło w syryjskim MSZ, które oskarża państwa zachodnie o próbę zakamuflowania „swoich kłamstw”.

 

Jak informuje portal nczas.com, w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej podczas nalotu, w którym śmierć poniosło ponad 60 osób, połączono wojska amerykańskie, francuskie i brytyjskie, które dzisiaj nad ranem przeprowadziły ataki w Syrii.

 

Jak napisała w sobotę na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, podczas kiedy Syria „otrzymała szansę na pokojową przyszłość”, stolica tego (jak powiedziała) suwerennego kraju została obrana za cel ostrzału ze strony państw zachodnich.

 

– Stolica suwerennego państwa, która wiele lat próbuje przeżyć w warunkach agresji terrorystycznej, stała się celem uderzenia

– napisała w komentarzu.

 

 

Sprawę skomentowało Polskie Radio 24 na Twitterze:

– Operacja została przeprowadzona precyzyjnie, jednak wybrano drugorzędne cele. Prawdzie cele są pilnowane przez wojska rosyjskie

– napisano.

Jak donosi portal internetowy wp.pl, co najmniej 14 osób zostało rannych w wyniku pożaru, który wybuchł w centrum stolicy Szwecji. Płomienie pojawiły się w wielokondygnacyjnym budynku, gdzie swoją siedzibę mają między innymi restauracja oraz trzy ambasady. Mężczyzna podejrzany o podpalenie budynku został już aresztowany.

 

Według informacji podanych przez WP, do tragedii doszło około godziny dwunastej w jednym z pomieszczeń portugalskiej ambasady, po czym ogień w zatrważającym tempie rozprzestrzenił się na wyższe piętra. Budynek, w którym wybuchł pożar, pochodzi z przełomu XIX i XX wieku. Poza lokalami mieszkalnymi, mieszczą się tam także restauracja i trzy ambasady – tunezyjska, portugalska i argentyńska.

 

– Usłyszałem hałas, syreny karetek które przyjechały i wozów strażackich. Chciałem wyjść, ale odkryłem, że klatka schodowa jest wypełniona dymem. Drzwi były gorące i pomyślałem, że najlepiej wyjść na balkon

– mówi dziennikarzowi „Aftonbladet” jeden z mieszkańców budynku.

 

Mężczyzna został ewakuowany przez strażaków z balkonu przy pomocy specjalnego podnośnika. Zgodnie z portalem svt.se, takich osób było więcej.

 

 

Niektórym mieszkańcom udało się opuścić budynek samodzielnie, natomiast innym wyjść pomagała straż pożarna. Ponadto, ewakuowano personel ambasad, a także gości restauracji.

 

– To bardzo poważny pożar. Ogień jest obecnie na trzecim, czwartym i piątym piętrze budynku. Obawiamy się, że może także objąć poddasze i dach. Potrzebujemy jeszcze kilku godzin, by go opanować

– mówił jeden ze strażaków reporterowi svt.se.

 

Strażacy dokładnie przeszukują każde pomieszczenie. Na razie wiadomo, że 14 osób zostało rannych.

 

Zdaniem policjantów, do pożaru mogło dojść w wyniku podpalenia. Poszukiwali oni mężczyzny w wieku około 50 lat, który opuścił portugalską ambasadę na chwilę przed pojawieniem się ognia. Jak wynika z informacji „Aftonbladet”, mężczyzna chciał coś załatwić w placówce, a gdy to mu się nie udało, podpalił ją.

 

Według „Aftonbladet”, podejrzanego zatrzymano w jednym z hoteli w centrum miasta.

Włoski sąd skazał trzech imigrantów oskarżonych o gwałt i pobicie polskiej pary wypoczywającej w ubiegłym roku na plaży w Rimini. 

 

Każdy z przestępców dostał po 9 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Nie jest to najwyższy wymiar kary przewidziany we włoskim prawie.